Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imionnik z kwiatem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imionnik z kwiatem. Pokaż wszystkie posty

W żółtych płomieniach liści - Agnieszka Osiecka


Skaldowie, Łucja Prus
W żółtych płomieniach liści

Agnieszka Osiecka


W żółtych płomieniach liści
brzoza dopala się ślicznie.
Grudzień ucieka za grudniem,
styczeń mi stuka za styczniem.

Gdzieniegdzie jeszcze życie pełza
przy ziemi blisko jak przy matce,
maślaki stare toną we łzach
na mrozu łasce i niełasce.

Gęsi już wszystkie po wyroku,
nie doczekały się kolędy.
Z uciętą głową, ze łzą w oku
zwiędną jak kwiaty, które zwiędły.

Dziś jeszcze gęsi kroczą szumnie
w ostatnim sennym kontredansie,
jak tłuste księżne, które dumnie
witały przewrót, kiedy stał się.

I ja witałam nieraz kogoś,
za chmurą, za górą, za drogą -
i ja witałam nieraz...

Ognisko palą na polanie.
W nim liszka przez pomyłkę gore.
A razem z liszką drogi Panie
me serce biedne, ciężko chore.

Lecz nie rozczulaj się nad sercem,
na cóż mi kwiaty, pomarańcze...
Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę.
Ja jeszcze z wiosną się roztańczę.

I ty witałeś nieraz kogoś,
za chmurą, za górą, za drogą,
i ty witałeś nieraz...

Wśród ptaków wielkie poruszenie.
Ci odlatują. Ci zostają.
Na łące stoją jak na scenie.
Czy też przeżyją? Czy dotrwają?

I ja żegnałam nieraz kogoś
i powracałam już nie taka,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka srebrna, jak u ptaka.

I ty żegnałeś nieraz kogoś,
za górą, za chmurą, za drogą,
i ty żegnałeś nieraz...

Agnieszka Osiecka - Imionnik z kwiatem

Agnieszka Osiecka - Imionnik z kwiatem

Ilustracje i opracowanie graficzne:
Franciszek Starowieyski

KAW, Warszawa 1999

Treść:

Jemioła, 31 grudnia - Sylwestra

Dalia zimą, 1 stycznia - Mieczysława
Azalia, 19 stycznia - Marty
Osty, 21 stycznia - Agnieszki

Herbata z jaśminu, 5 lutego - Agaty
Przepis na wino z chabrów, 13 lutego - Katarzyny
Orchidea, 26 lutego - Aleksandry

Krokusy, 6 marca - Wiktora
Sasanka, 10 marca - Cypriana, Franciszka
Z fiołkiem w klapie, 11 marca - Konstantego
Tulipany, 13 marca - Krystyny
Wysypały się kaczeńce, 30 marca Amelii

W mieszkaniu pod dziewanną, 1 kwietnia (prima aprilis) - Ksenona
Jabłoń, 22 kwietnia - Łukasza
Ten biały goździk..., 23 kwietnia - Jerzego
Krzak tarniny, 25 kwietnia - Marka

Bez, 6 maja - Andrzeja
O której piszczy trawa, 7 maja - Ludmiły
Lekcja przyrody, czyli bukiet polny, 12 maja - Dominika
?, 15 maja - Zofii
Peonie, 22 maja - Heleny
Irysy, 29 maja - Magdaleny

Konwalia, 3 czerwca - Leszka
Malwy, 23 czerwca - Wandy
Dąb i sosna, 24 czerwca - Jana
Jak kropla, która rzeźbi różę , 25 czerwca - Łucji
Rumianek, 29 czerwca - Piotra i Pawła

Ostróżka, 8 lipca - Elżbiety
Kwitnie mak, 17 lipca - Bogdana
Jak lewkonia, 26 lipca - Anny

Naparstnica, 2 sierpnia - Gustawa
Czytam o różach, 7 sierpnia - Doroty
Floksy, 9 sierpnia - Janusza
Słoneczniki, 11 sierpnia - Zuzanny
Nasturcje, 15 sierpnia - Marii
Ogłoszenie w sprawie lilii wodnych, 17 sierpnia - Jacka
Szarotki (Serce mnie boli), 20 sierpnia - Bernarda
Legenda o lnie, 21 sierpnia - Daniela, Joanny
Lwie paszcze, 25 sierpnia - Ludwiki

Groszek pachnący, 2 września - Stefana
List do Bernarda pustelnika w sprawie bratków, 3 września - Izabeli
Nie pora o wrzosach, 18 września - Ireny
Apetyt na czereśnie, 29 września - Michała

Kapusta, 4 października - Franciszka
W żółtych płomieniach liści, 15 października - Jadwigi
Astry, 21 października - Urszuli
Jarzębina, 28 października - Tadeusza

Z lilią, 13 listopada - Stanisława Kostki
Czas chryzantem, 28 listopada - Natalii

Orzechy, 4 grudnia - Barbary
Kwiatek do kożucha, 23 grudnia - Sławomira

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Kwiatek do kożucha

23 grudnia – Sławomira

Studiowałeś filozofię,
uwielbiałeś pannę Zofię,
budżet twój był śmiechu wart,
- paczka sportów, trudny start.

Więc masówka, przemówienie,
oczy miałeś jak płomienie,
same piątki drugi rok,
i co jeszcze, jeszcze to:

Miałeś kwiatek do kożucha,
bratek, czy mak,
śnieg, czy słońce,
mróz czy plucha,
do kożucha miałeś kwiat...

Potem wyjazd, nakaz pracy,

i prowincja, i rodacy,
potem dyskusyjny klub,
potem z Julką twoją ślub.

Potem los ci dał tę szansę,
stanowiska i awanse,
i zaszczyty raz po raz,
lecz na szczęście cały czas:

Miałeś kwiatek do kożucha
bratek, czy mak,
śnieg, czy słońce,
mróz, czy plucha
do kożucha miałeś kwiat...

Jak ty bardzo się zmieniłeś...
nie, nie powiem, nie utyłeś.
Ale chodzisz cicho tak,
jakbyś bał się burz i drak.

Stąpasz, czaisz się jak strażnik
swojej własnej wyobraźni...
Czemu milczysz w siną dal?
Ja się pytam, bo mi żal...

Miałeś kwiatek do kożucha
bratek, czy mak,
śnieg, czy słońce,
mróz, czy plucha,
do kożucha miałeś kwiat...

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Orzechy

4 grudnia – Barbary

Gdy zima się czai za piecem 
i zęby ostrzy mróz, 
porzućmy marzenia kobiece, 
siadajmy na wóz...

Chodź, Basiu, na orzechy, 
na orzechy, 
na orzechy,
za moje i twoje grzechy, 
na orzechy, na orzechy, na orzechy, 
bo orzechy dobre są:

- Dla wiewiórki - na śniadanie,
dla ciebie - na drugie danie,
dla Bartka - na łódkę,
krasnalom - na komódkę,
głuptasom - na piątą klepkę,
a dla nas - na kolebkę, na kolebkę...

Gdy zbierze się dość na sumieniu,
lustrami huśta wiatr,
a serca nam tak zjesiennieją
jak zioło, czy kwiat -

Chodź, Basiu, na orzechy...

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Czas chryzantem

28 listopada – Natalii

Kochany mój,
dostałam kartkę z chmurą,
kochany mój,
najlepiej pisz na biuro,
kochany mój,
tu znowu nic nowego,
kochany mój,
daleko do pierwszego,
zmęczona jestem,
nadchodzi czas chryzantem,
trzasnęły drzwi,
znów za interesantem,
kochany mój,
wiatr z deszczem bije w okna,
i znika tłum,
jest tylko ta melodia:

Gdy na służbowej delegacji

ostatnią pieczęć stawia ZUS
to nie potrzeba wróżb z akacji,
to już pół drogi do twych ust,
to już pół drogi do spotkania,
to jeszcze tylko kilka chwil,
różowy papier nam odsłania
miłosnej nocy złoty szyld.
Bo w delegacji jest liryka,
co moc ma większą od słowika.
Czy to Warszawa czy Koluszki  
niech nad żelaznym naszym łóżkiem
pieczęć służbowej delegacji
wspaniałym blaskiem swoim lśni,
najpromienniejszych tych wakacji,
niech los nam nie odbiera zły...
Bo w delegacji jest liryka,
co moc ma większą od słowika,
a gdy oszczędzisz na bilecie,
to możesz wszystko mieć na świecie...

Kochany mój,
już wiosna blisko w ZUS-ie,
spotkamy się
znów latem na turnusie,
kochany mój,
to dobrze, że masz etat,
kochany mój,
ty wiesz jak bardzo czekam...
- nadejdzie czas,
gdy zamiast przy przesiadce
spotykać się
po nocy gdzieś ukradkiem,
będziemy już
na zawsze w marzeń chmurach,
i złączy nas
nasz los - emerytura!

Twoja za zawsze
Nastka z Zabrza

Agnieszka Osiecka - Czas chryzantem (Delegacja)

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Z lilią

13 listopada – Stanisława Kostki

Nie lubię, kiedy ktoś - się
nazywa na przykład Staś.
Już wolę zwykłą Zoś - się,
lub parę Kaś.

Bo dla mnie Staś jest jeden:
Stanisław Tym
(satyryk).
Łatwiej dla niego o rym,
trudniej - o liryk.
W głowie Stasio ma dobrze,
a w sercu - smutki hecne.
Pracować mógłby w "Kobrze",
w "Świerszczyku" mógłby,
a nie chce.

Staś nie przepada za tym,
gdy w pieśni pszczółka pląsa.
Sam raczej sieje miazmaty,
warczy - albo też kąsa.

I pani przyroda w Stasiu
też nie wyciska łez.
Że wierzby płaczą? - niech płaczą.
Liczy się tylko pies.

Staś, to mężczyzna fizyczny.
Jak mówią - kawał chłopa.
Nie dosyć może prześliczny,
ale ogólnie - Europa.
Nierzadko widzę go w snach
i włosy stają mi dęba: -
Ach, czemuż jawisz się, Stach,
z bieluśką lilią w zębach?...

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Jarzębina

28 października – Tadeusza

A ta szosa asfaltowa,
a ta droga siwa,
jarzębina rubinowa
smutnie głową kiwa.
Nocą słychać wśród asfaltu
jarzębin rozpacze,
lato przeszło, koniec rautu
zima w drzwi kołacze.

Jarzębino, jarzębino,
lato było stare.
Jarzębino, jarzębino,
popatrz na zegarek.
Czas upływać musi,
żeby księżyc krążył,
żeby rzeki mogły
łączyć się z rzekami,
żeby człowiek zdążył,
żeby człowiek zdążył,
na ważny egzamin!
jarzębino, jarzębino, 
nie załamuj tak zielonych rąk!
Jarzębino, jarzębino,
to po prosu minął rok!

Po tej szosie asfaltowej,
po tej siwej drodze,
śnieg pohula i odfrunie
znów na jednej nodze.
Znów popędzą na motorze
dziewczyna i chłopak,
i nikt od nich się nie dowie
kto i kogo kocha!


Łucja Prus - Jarzębino, jarzębino

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Astry

21 października – Urszuli

Biegnie Urszula dojrzałym sadem,
astry kłaniają jej się w pas,
wyszła już jesień na paradę,
a panna mówi: „Ja mam czas”.

Imiona dziewczyn tak je zdobią,
jak ruda jesień zdobi klon,
ale dziewczyny wszystko robią,
by się pokazać z gorszych stron.

Z pięknym imieniem czarnoleskim
powinna panna zacnie żyć,
by u chłopaków nie mieć kreski,
gdy wiosną zacznie wianki wić.

Dla zbyt leniwych, zbyt śpiewnych panien,
może nie starczyć winnych gron,
jak tej Urszulce, im się dostanie,
nim się pokażą z lepszych stron.





A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Kapusta

4 października – Franciszka

Franciszek sam się przechadza
Kto zgadnie, gdzie jego Izolda?
Czy jej w tych oczach przeszkadza
ta zieleń -
z kapusty Archimbolda?
Czy niebo w tych czasach - przykrótkie,
jak kołdra,
kiedy budzi strach?
Ach Franek - baranek, kapusta i dzbanek,
ach Franek - baranek,
ach!

Wiek osiemnasty się wdzięczył
na świata śmiesznej arenie,
kiedy pan Bottger otworzył
królewską fabrykę w Meissenie.

Lepił tam dzbanki na koffę,
i dzbanki na theę, na łzy...
on świata przeróżną urodę
do dzbanka chował - niech śpi!

Obudził ją Franek - baranek,
farfury kupuje on w Desie,
Co wiosną do dzbanka napłacze,
to będzie miał na jesień!

...To tyle na dzisiaj - o snach
Ech, Franek - baranek, kapusta i dzbanek,
ech, Franek - baranek, trach!

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Apetyt na czereśnie

29 września – Michała

Apetyt na czereśnie

Zajechał sierpień
na wielkim wozie
zajechał przed mój dom,
spójrz - rumianek kłania się kozie
i dzwoni dzwon - bim bom.
A mnie się kłania
dwudziesty wiek
i w oczy patrzy kpiąco,
to nie dla niego piaszczysty brzeg
i wróżby w noc gorącą –
Apetyt na czereśnie - 1968

Gwiazdo, gwiazdo spadająca,
usłysz mnie,
Gwiazdo, gwiazdo konająca,
ulecz mnie,
ja tak martwię się ogromnie
lękam czegoś złego:
Czy mój Michał czuje do mnie
to co ja - do niego?
Gwiazdo, gwiazdo spadająca,
rozgrzesz mnie,
Gwiazdo, gwiazdo konająca
pociesz mnie...

Czemu ach czemu włożyłam sweter,
chociaż do zimy - het?
Ach, czemu dręczy katar poetę,
choć księżyc oknem wszedł?
Ach, babie lato, ach, babi śnie,
czyś przyszło nie za wcześnie?
Ach, czemu ziejesz chłodem, gdzie
apetyt na czereśnie -
apetyt na czereśnie?...

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Nie pora o wrzosach

18 września – Ireny

Nie rozglądaj się za malwą,
za uśmiechem ścian bielonych,
biedne wzgórza tu się garbią,
sosna mówi "pochwalony"...

Tu szczupaki ostrzą zęby,
gwarzą pszczoły w swojej gwarze,
szpak depeszę śle do zięby,
szumią osy w rabarbarze.

W piątą stronę świata płynę,
Zatrzasnąłem drzwi dębowe
i powtarzam twoje imię
i te słowa piołunowe:

Nie pora, Irenko, pamiętać o wrzosach
nie pora pamiętać o wrzosach,
gdy światu okrutny za snem śni się sen,
nie pora - o wrzosach - Iréne...

Nie rozglądaj się za porą
Twej młodości pełnej gniewu,
nie dziel myśli złych na czworo
i na pokuszenie nie wódź.

Na spokojnej martwej fali
nasze łódki stoją cicho,
stary sztandar drzemie w dali
i zasnęło w polu licho.

W piątą stronę świata płynę
zatrzasnąłem drzwi dębowe
i powtarzam twoje imię
i te słowa piołunowe:

Nie pora, Irenko, pamiętać o wrzosach,
nie pora pamiętać o wrzosach.
Gdy światu okrutny za snem śni się sen,
nie pora - o wrzosach - Iréne...

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - List do Bernarda


3 września – Izabeli

Miły mój.
Na wiosnę posadziliśmy bratki, pamiętasz?
Niemcy nazywają je "Stiefmutterchen" - macoszki.
To niesprawiedliwe? Były grzeczne i ciche.
Nie wadziły nikomu - i te żółte, z czarnymi kreskami
koło oczu, i te granatowe w białym kołnierzyku.
Mało wtedy bywaliśmy w domu.
Przybiegały dzieci od sąsiadów,
wypatrzyły otwartą furtkę -
i znikły nasze pierwsze bratki.
Posadziliśmy drugie.
Rozrosły się pięknie i bujnie. Ale przyszło lato,
wyjechaliśmy i upały spaliły nasz ogród.
Znów posadziliśmy kwiaty. Wtedy odszedłeś.
Przez długie tygodnie, a może przez miesiąc,
nie widziałeś naszego ogrodu.
Nie wiem, czy jeszcze go zobaczysz.
Zima jest ciepła.
W Nowy Rok chodzimy w cienkich pantoflach.
W gazetach piszą, że na Dolnym Śląsku
zakwitły trzecie bratki.
Czemuż nie miałyby zakwitnąć i u nas?

Izabella










A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Groszek pachnący

2 września – Stefana

Pan Stefan parasol bierze,
jak dawniej brało się miecz.
Ech, byli, żyli żołnierze -
wiadomo, jasna rzecz.

Pan Stefan, gdy do drzwi dzwoni,
to jak prezydent, lub
jak czwórka czarnych koni,
co z Zamku gna na ślub.

Pan Stefan, gdy kalosz wkłada,
to dumnie patrzy w krąg...
Deszcz wstydzi się, że pada
i milknie brzmiący bąk.

Wieczorem pan Stefan jest smutny
tym smutkiem zza siedmiu mórz
i z czarno-zielonej lutni
stuletni ściera kurz.

Pan Stefan (po grecku - wieniec)
zaczyna na lutni grać.
Nie poznałbyś go: Młodzieniec...
Ach, nie chce się chłopcu spać!

Ostatnie groszki pachnące,
co kwitły bez przekonania
do taktu skaczą po łące
szczęśliwe od tego grania.

Nazajutrz - znowu - gazeta 
i alkazalcer i proszek...
A jednak - jaki poeta 
za czarnym skrył się kaloszem.

A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Lwie paszcze

Cicely Mary Barker
25 sierpnia – Ludwiki

"Głaszcz mnie, Ludwisiu, głaszcz" -
prosił pan komar pannę swą.
A stali sobie wśród lwich paszcz
i on za rączkę trzymał ją.

Tak się pan komar przekomarzał,
godzinę może, trzy, lub dwie,
a dzień się z wolna dłużył, starzał
i ziewać jęły paszcze lwie.

Gdy więc pan komar w niebo spojrzał
i o inwencji błagał zastrzyk,
zniknęła nagłe Wisia hoża
i wpadła prosto do lwiej paszczy.

Tyle w wierszyku tym mądrości,
ile się zmieści w paszczy lwiej:
Nie mów Ludwisi o miłości,
tylko do akcji wziąć się chciej.


A. Osiecka - Imionnik z kwiatem - Legenda o lnie


21 sierpnia – Daniela, Joanny

Było to dawno, dawno temu, kiedy góry były jeszcze małe, morza - słodkie, a kwiaty lnu białe. Daleko, daleko stąd, po zielonych łąkach koło Leśnej Podkowy wędrowali Daniel i Joanna. Daniel był czarny, a Joanna - biała. Poznalibyście ich od razu, bo mieli wypukłe żyły na rękach; widać zmęczyła ich daleka droga. Tego dnia, a było to w samym środku lata, Joanna położyła się na kwiecistej ziemi, a Daniel położył się obok niej. Dostrzeglibyście ich od razu, bo włosy Daniela błyszczały granatem na białych niedojrzałych kwiatach lnu.
Kochankowie szeptali słowa, których nie znacie, a potem tulili się długo i boleśnie, aż ich łoże nabrało gorzkiego ciemnego zapachu migdałów.

A potem Daniel wstał i powiedział - Muszę odejść, Joanno.
- Zostaw mi twój złoty łańcuszek na pamiątkę - powiedziała Joanna.
- Nie mogę, Joanno. To łańcuszek mojej matki.
- Zostaw mi pierścionek.
- Nie Joanno. Ten pierścionek należy do innej kobiety.
- Zostaw mi choć pas twój.
- Obiecałem go bratu.
- Więc cóż możesz mi dać?
- Mogę ci dać jedynie skrawek nieba.

I Daniel zanurzył dłoń w lipcowym niebie, niby w garncu miodu, i przyniósł stamtąd błękitny opłatek, i ofiarował go Joannie.
- Dziękuję - powiedziała Joanna.
- Bądź zdrowa - powiedział Daniel. I odszedł.

Mijały długie godziny, a dziewczyna wciąż siedziała nieruchomo na skraju opuszczonego łoża. Niebieska chustka leżała obok niej. Gdy przyszła noc i rosa opadła na łąki, Joanna wstała  i uniosła z ziemi swoją płachetkę. A wtedy - czy uwierzycie - zdumiona dziewczyna spostrzegła, że białe płatki lnu ukryte pod błękitną chustką - stały się niebieskie.
Od tego dnia Joanna co wieczór przychodziła na to miejsce, a jej len stawał się coraz niebieściejszy.

Wreszcie, gdy lato zaczęło zbierać się do drogi - len dojrzał. Joanna zaś - zaczęła prząść.
- Zrobię z ciebie - powiedziała do lnu - zrobię z ciebie koszulę dla mego dziecka. Dziecko pocieszy mnie i rozśmieszy. A było to dwudziestego pierwszego sierpnia.

Odtąd dzień, w którym Joanna zaczęła prząść, 
nazywają dniem Joanny i Daniela, a len - jest niebieski.