Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borkowski P.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borkowski P.. Pokaż wszystkie posty

Lament nieboszczyków - Przemysław Borkowski


Zbigniew Zamachowski
Lament nieboszczyków

Przemysław Borkowski

Na cmentarzach źle się dzieje
Zmarli płaczą. wicher wieje
Opuszczeni, w samotności
Chodzą smutni, gubią kości
Niepotrzebni, nieśmiertelni
Rozbitkowie wysp trumiennych

Płacz i lament wśród pomników
Nikt nie kocha nieboszczyków
Nikt nie kocha, nikt nie szlocha
Że już zmarli, to wynocha

Że już zmarli, że nieżywi
Krzyże proste wiatr pokrzywił

Kiedyś umrę, wiem na pewno
I co wtedy będzie ze mną
Kto mnie zechce, kto wysłucha
Kto pokocha jako trupa
Kto mnie zechce, kto wysłucha
Kto pokocha jako trupa

Ciężko zmarłym w wilczych skórach
Chodzą po wsiach, twarz ponura
Nikt nie kocha, nikt nie szlocha
Że już zmarli, to wynocha

Takie życie mają zmarli
Tylko przez to, że pomarli...

Gotowany pies - Przemysław Borkowski


Wiktor Zborowski
Gotowany pies

Przemysław Borkowski

W Berlinie wilczym i kosmatym
U zbiegu ulic piekła i zła
Stał kiedyś bar dla trędowatych
W nim podawano zupę z psa

Złaziły tam największe draby
Bez nosów czasem i bez ust
A gdy ktoś wpadł w ich brudne łapy
Od wewnątrz wkrótce zwiedzał brzuch

Barman obmierzły jak cholera
Codziennie rano z całych sił
Żonę o twarzy bulteriera
Żelaznym młotkiem w głowę bił

Ach jak tu strasznie i jak smutno
Z wielkiego żalu chce się wyć
Księżyc pęknięty tak jak lustro
Już nad dachami krzywo zwisł

Aż przyszła śmierć i w szale
Wytłukła wszystkich jak te wszy
Ponieśli zasłużoną karę
Weszli jak palce midzy drzwi

Lecz Bóg ich zbawił i do Raju
Wstąpili choć czynili źle
Tak się przynajmniej mi wydaje
A zresztą w ogóle czemu nie

Weszli tam wszyscy Barman z młotkiem
Stu trędowatych, żona też
Ulica, piekło, bar z wychodkiem
Na końcu gotowany pies

Obraz: Otto Dix