Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Legiony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Legiony. Pokaż wszystkie posty

W medycynę naszej doby


Loch Camelot
W medycynę naszej doby


Bolesław Długoszowski (Wieniawa)

W medycynę naszej doby
Nikt nie wierzy, nie!
Szczęściem wszystkie dziś choroby
Wojną leczy się.

Choryś człek — idź, bracie, na wojenkę,
Straw ten lęk, a będziesz żył przez wiek...

Cierpisz, bracie, na zaparcie
Od szeregu dni,
Niech no przyjdzie pierwsze starcie,
Jesteś zdrów aż grzmi.

Choryś człek...

Męczy cię reumatyzm srogo,
W nogę tnie jak miecz,
Granat huknie i wraz z nogą
Pójdą bóle precz.

Choryś człek...

Do jedzenia nie miał werwy,
Miał zieloną twarz,
Dziś hache zjada konserwy
I rindfleisch-gulasz.

Choryś człek...

Chory był na zatłuszczenie,
A że w oczach puchł,
Marsze trzy, jedno ćwiczenie
I już stracił brzuch.

Choryś człek...

Choć ci w piersi serce drga tak,
Że aż zapiera dech,
Pójdziesz na Moskali w atak,
Będziesz gnał za trzech.

Choryś człek...

A gdy kochasz się namiętnie,
Stąd serdeczny ból,
Wykuruje cię doszczętnie
W serce parę kul...

Hej panienki posłuchajcie


Hej, panienki posłuchajcie
Pobór na dziewczęta

Hej, panienki posłuchajcie
Raz, dwa trzy
I gazetki przeczytajcie
Raz, dwa, trzy
Są tam wesołe nowinki
Wesołe nowinki
Będzie pobór na dziewczynki
Raz, dwa, trzy...

Z najpiękniejszych warszawianek
Raz, dwa, trzy
Utworzymy pułk ułanek
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.
A, która nie ma ochoty
Oj, nie ma ochoty
Pójdzie służyć do piechoty
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.

Wszystkie krzywe i dziobate
Raz, dwa, trzy
Posadzimy na armatę
Raz, dwa, trzy
A zaś panny bez feleru
Panny bez felerów
Pójdą służyć u saperów
Raz, dwa, trzy

Która krzyknie: ja potrafię
Raz, dwa, trzy
Będzie służyć w telegrafie
Raz, dwa, trzy
Panny blade bez humorów
Blade bez humoru
Pójdą służyć do taborów
Raz, dwa, trzy

Gdy ksiądz proboszcz się dowiedział
Raz, dwa, trzy
Na plebani nie usiedział
Raz, dwa, trzy
Myślał w nocy i nad ranem
W nocy i nad ranem
Jakby zostać kapelanem
W wojsku tym

I tak sobie śwista


Loch Camelot
I tak sobie śwista - Nie masz nad leguna


Nie masz nad żołnierza dzielniejszego człeka,
Chociaż kule świszczą, to on nie ucieka,
A chociaż go trafi kulek nawet trzysta,
Maszeruje dalej i tak sobie śwista...

Zimno, mróz na dworze, wiatr śniegiem zacina,
W podartym mundurze idzie chłopaczyna,
Drwi z mrozu i śniegu, bo to legionista,
Maszeruje dalej i tak sobie śwista...

Haniś, moja Haniś, ty moje kochanie,
Pożycz mi sto złotych na ślubne ubranie.
Pieniądze mu dała, a on spekulista
Idzie sobie w światy i tak sobie śwista...

Nie płaczże, dziewczyno, jeszcze się nie topię,
Ożenię się z tobą zaraz po urlopie,
Syna wychowamy, będzie legionista,
Niechaj maszeruje i tak sobie śwista...

Urlop już się kończy, dziewczę śni o Janku:
Nie masz, nie masz ciebie, drogi mój kochanku.
Poszedł z kolegami, gdzieś do diabłów trzysta,
Maszeruje dalej i tak sobie śwista..

Siekiera, motyka


Chór Juranda
Siekiera, motyka

Kiedy nam, kiedy nam
Smu-smu-smutno żyć
I niewesoło snuć tę życia nić
Do licha

Kiedy nam, kiedy nam
Smu-smu-smutno żyć
I niewesoło snuć tę życia nić

Wszak żyjemy krótko
Życie, jak we śnie
Niechaj ono prędko mija, mknie

Kiedy nam, kiedy nam
Smu-smu-smutno żyć
I niewesoło snuć tę życia nić

Używajmy, póki czas
Za sto lat nie będzie nas
Co użyjem, to dla nas
Więc używajmy, póki czas

Siekiera, motyka, piłka, kleszcze
Chodźże, Maryś, chodźże jeszcze
Siekiera, motyka, piłka, gwóźdź
Chodźże, Maryś, chodźże już...

Piosenka szwadronu Wąsowicza

Zbigniew Dunin-Wąsowicz
Piosenka szwadronu Wąsowicza

Nasz Wąsowicz, chłop morowy,
Zbił Moskali w Cucyłowej.

Odznaczył się szwadron drugi,
Wrażej krwi on przelał strugi.

Myśmy w opłotkach stanęli,
Na Moskwę ogniem plunęli.

Kozacy ku nam pognali,
Lecz ognia nie wytrzymali.

Rotmistrz stał na środku drogi,
Z pistoletu prażył wrogi.

Armaty basem śpiewały,
Lecz śmiał się z nich szwadron cały.

Dwie godziny bitwa trwała,
Jest z niej dla szwadronu chwała.

Więc kto chce rozkoszy użyć,
Niech w ułany idzie służyć.





Belinowe ułany

Władysław Dunin-Borkowski
Belinowe ułany

Szedłem sobie, dziad znany,
Bez poleskie zagony,
W Werchach ja tam nocowałem,
Na własne oczy widziałem
Belinowe ułany.

Złośliwe to jak gady,
A głowy od parady.
Niech ich ściśnie mróz siarczysty,
Same konne socjalisty
Z Piłsudskiego brygady.

Pili wódkę, likiery,
Manschaft i oficery.
Potem na konie siadali,
Karków skręcić próbowali,
Takie ścierwa, cholery!

Niech mi powie kto szczerze,
Czy to polscy żołnierze?
Sama o sobie ta masa
Powiada, że jest ferstklasa,
Aż człowieka śmiech bierze.

Gdy wieś zżarli do reszty,
Uradzili ich herszty,
Żeby lepiej napchać kiszek,
Trza się przenieść do Gradysek
O dwadzieścia trzy wiorsty

1 Pułk Ułanów Legionów Polskich - Beliniacy










Śpiewka oddziału Beliny

Władysław Belina-Prażmowski
Śpiewka oddziału Beliny
Posłuchaj
Hej, tam od Krakowa
Modra Wisła płynie,
Szemrzą fale — fale szemrzą
Piosnki o Belinie

Piosnki o Belinie
I o jego sławie.
Wyjm, Belino, swą szabelkę,
Prowadź ku Warszawie!

Brak naszym ułanom
Lanc i chorągiewek,
Ale za to mają szczęście
Do sarmackich dziewek.

Gdy Moskale ujrzą
Ułańskie rabaty,
Uciekają strachem zdjęci
Moskiewskie psubraty.

Hej, tam pod Warszawą
Modra Wisła płynie,
Szemrzą fale, fale szemrzą
Piosnki o Belinie.

Piosnki o Belinie
I jego ułanach —
Brzmij, piosenko ty ułańska,
Siej postrach w tyranach!

A gdy na wojenkę


Edward Słoński
A gdy na wojenkę - 1915

A gdy na wojenkę szli Ojczyźnie służyć,
wicher wiał im w oczy od rozstajnych dróg,
niebo się nad nimi zaczynało chmurzyć,
pod deszczową chmurą w polu krakał kruk.

Nikt im iść nie kazał...poszli — bo tak chcieli,
bo takie dziedzictwo wziął po dziadku wnuk...
Nikt nie pytał o nic, a wszyscy wiedzieli,
za co idą walczyć, komu płacić dług.

Matki się u strzemion synom nie wieszały,
żony się pod nogi nie kładły na próg,
dzieci nie płakały, dzieci nie wołały
ojców, których w polu śmiercią witał wróg.

Poszli śpiewający, krwawym trudom radzi,
ledwie przed świtaniem zagrał złoty róg.
Matki im mówiły: — Niech was Bóg prowadzi!
Żony im mówiły: — Niech was strzeże Bóg!

Tylko w ciemne nocki, kiedy po ugorze
szedł spod czarnych borów głuchy armat huk,
ktoś się cicho modlił w murowanym dworze,
ktoś w bielonej izbie głową bił o próg.

A gdy do Warszawy, do samej Warszawy
dojść we krwi i ranach pozwolił im Bóg,
witał ich milczeniem tłum zawsze ciekawy,
milcząc deptał serca rzucone na bruk.

Hej idą strzelcy


Hej idą strzelcy

Hej idą strzelcy
Morowcy wielcy
Hej strzelcy, hej strzelcy
Hej strzelcy są

Siwe kabaty
Duch w nich rogaty
Hej strzelcy, hej strzelcy
Hej strzelcy są

Siwe mundury
A w butach dziury
Hej strzelcy, hej strzelcy
Hej strzelcy są

Jadą tabory
Pełniutkie wory
Tabory, tabory
Tabory, hej

Furmanów chmara
Pali cygara
Tabory, tabory
Tabory, hej

Żołnierz się zżyma
I prymki nie ma
Tabory, tabory
Tabory, hej

Komendancie nasz


Loch Camelot
Komendancie nasz

Nie trąbiły Ci fanfary,
Nie kłoniły się sztandary,
W złoto strojnych straż.
Gdyś graniczne słupy burzył,
Zmartwychwstanie przez czyn wróżył,
Komendancie nasz!

Jeno duch Cię uniósł Boży,
Jeno blask wschodzącej zorzy
Opromienił twarz.
Jeno wichry Ci zagrały,
Jeno lasy się kłaniały,
Komendancie nasz!

A w wojaczce na bezdrożu,
Tyś na złotym nie spał łożu,
Nie pił z pełnych czasz.
Do snu Ci nie grały harfy,
Nie stroiły piersi szarfy,
Komendancie nasz!

Jeno strój Cię zdobił szary,
Jeno schron Ci dały jary,
Słońce piekło twarz.
Dzionkiem kule Ci zawyły,
Nocką myśli druhem były,
Komendancie nasz!

Dziś z królami na Wawelu,
Wodzu i Nauczycielu,
Wieczne łoże masz.
Stamtąd duch Twój nami włada,
Cała Polska — Twa brygada,
Komendancie nasz!

A choć pośniem już w mogile,
Gdy potrzeby przyjdą chwile,
Ty nam powstać każ!
Wstaną duchy, runą ławą
Na Twój zew, za Twą buławą,
Komendancie nasz!




Polka strzelecka - Adam Kowalski

Adam Kowalski
Polka strzelecka

Naprzód, dalej! Naprzód, dalej!
Husia siusia, husia siusia,
Idą strzelcy na Moskali!
Husia siusia, husia siusia,
Bagnet świeżo wyostrzony,
Plecak w wszystko opatrzony.
Idą, idą wśród wesela
Na Moskala – bagatela!

Trarara! W takt do marszu trąbka gra.
Trarara! Świetny humor każdy ma.
Trarara! Dalej, wiara! Naprzód marsz!
Bo dopiero tam w Warszawie
Odpoczynek nasz!

Naprzód, dalej! Naprzód, dalej!
Husia siusia, husia siusia,
Każdy strzelec dobrze wali
Husia siusia, husia siusia,
Dźga bagnetem w wszystkie strony,
W szturm zaś idzie jak szalony.
Granat, szrapnel rozwesela,
Boć to fraszka – bagatela!

Naprzód, dalej! Naprzód, dalej!
Husia siusia, husia siusia,
Dziarskich strzelców każdy chwali
Husia siusia, husia siusia,
Dziewuchy się uśmiechają,
Karabiny w ręku grają,
Menaż wszystkich rozwesela,
Woda krzepi! – Bagatela!

Strzelcy w okopach - Adam Kowalski

Adam Kowalski
Strzelcy w okopach - Strzelcy w rezerwie

Okropnie w górze szrapnele wyją,
Granaty ziemię szarpią, rwa, ryją,
A nasi strzelcy w okopach siedzą,
Konserwy jedzą.

Choć wokół kule zagładę sieją,
Te bestie śmierci w oczy się śmieją,
A chcąc jej szare odpędzić mary –
Gryzą suchary.

Niewypoczęci, senni, znużeni –
Trzy dni w okopach siedzą zmęczeni –
I choć im do snu oczy się mrużą,
Cygara kurzą.

A kule lecą gęsto jak z bani;
Więc nasi strzelcy zrezygnowani,
Widząc, że wkrótce już legną w grobie –
Śpiewają sobie.

Wtem granat pada, w proch wszystko ściera,
I szmat okopu na strzępy rozdziera;
Więc strzelcy Bogu ducha oddają –
I w karty grają.

Rapsod o pułkowniku Lisie-Kuli - Adam Kowalski


Adam Kowalski
Pułkownik Kula-Lis

Gdy ruszył na wojenkę, miał siedemnaście lat,
A serce gorejące, a lica miał jak kwiat.
Chłopięcą jeszcze duszę i młode ramię miał,
Gdy w krwawej zawierusze szedł szukać mąk i chwał.

Lecz śmiał się śmierci w oczy, a z trudów wszystkich kpił,
Szedł naprzód jak huragan i bił, i bił, i bił.
A chłopcy z nim na boje szli z pieśnią jak na bal,
Bo z dzielnym komendantem i na śmierć iść nie żal.

Nie trwożył się moskiewskich bagnetów, lanc ni dział,
Docierał zawsze z wiarą tam, dokąd dotrzeć chciał.
Gdy szedł zaś w bój ostatni, miał lat dwadzieścia dwa,
A sławę bohatera, a moc i dumę lwa.

Świsnęła mała kula i grób wyryła mu,
Bohaterowi łoże, posłanie wieczne lwu.
Rycerski pędził żywot, rycerski znalazł zgon,
Armaty mu dzwoniły, a nie żałobny dzwon.

Chorągwie się skłoniły nad grobem, na czci znak,
A stara brać żołnierska jak dzieci łkała tak.
Sam nawet wódz naczelny łzy w dobrych oczach miał,
Ukochanemu chłopcu na trumnę order dał.

A wiecie wy żołnierze, kto miał tak piękny zgon,
Kto tak Ojczyźnie służył, czy wiecie, kto był on?
Otwórzcie złotą księgę, gdzie bohaterów spis,
Na czele w niej widnieje: Pułkownik Kula-Lis

Pobór na dziewczęta

Pobór na dziewczęta
Hej, panienki posłuchajcie

Hej, panienki posłuchajcie, raz, dwa, trzy,
I gazety przeczytajcie, raz, dwa, trzy,
Są tam wesołe nowinki, będzie pobór na dziewczynki,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.

Najpiękniejsze z okolicy, raz, dwa, trzy,
Przeznaczają do konnicy, raz, dwa, trzy,
A która nie ma ochoty, to ją wezmą do piechoty,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.

Pułk najpierwszy z warszawianek, raz, dwa, trzy,
Ma się nazwać pułk ułanek, raz, dwa, trzy,
Wielkie wezmą do dragonów, stare panny do furgonów,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.

Tłuste grube i pękate, raz, dwa, trzy,
Powsadzają na armatę, raz, dwa, trzy,
A gdzie będą twierdze puste, wsadzimy Żydówki tłuste,
Raz dwa, raz, dwa, trzy.

Do sztandarów zakonniczki, raz, dwa, trzy,
A do szturmu baletniczki, raz dwa trzy,
Szwaczki zostaną w rezerwie, gdy się której co rozerwie,
Raz dwa, raz, dwa, trzy.

Te, co pięknie wyśpiewują, raz, dwa, trzy,
Na trębaczy się promują, raz, dwa, trzy,
A co ciągle wykrzykują, do doboszy ich zwerbują,
Raz dwa, raz, dwa, trzy.

Która panna urodziwa, raz, dwa, trzy,
Będzie w wojsku dość szczęśliwa, raz, dwa, trzy,
Weźmie szlify, akselbanty, tak jak mają adiutanty,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.

Wygadane - porucznikiem, raz, dwa, trzy,
Wykształcone - pułkownikiem, raz, dwa, trzy,
Gdy będzie chłopców kochała, dojdzie stopnia generała,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy.

Ksiądz kapucyn, gdy to słyszał, raz, dwa, trzy,
Tak pospieszał aż się zdyszał, raz, dwa, trzy,
Mocno boleje, żałuje, że się z panien pułk formuje,
Raz, dwa, trzy.

Gdy bernardyn się dowiedział, raz dwa, trzy,
Już w klasztorze nie wysiedział raz, dwa, trzy,
I wybrał się z takim planem, by mógł zostać kapelanem,
Raz, dwa, raz, dwa, trzy...

Piosenka o łapiduchach

Piosenka o łapiduchach
Posłuchaj

Hej żołnierze chować brzuchy
Bo tu jadą łapiduchy
To mi da, to mi da łapiduchy
To mi da, to mi da, niedola

Gdy cię w uchu zabolało
Aspiryny kwartę całą
To mi da, to mi da łapiduchy
To mi da, to mi da, niedola

A gdy cię zatrzęsie febra
Zleje ci jodyną żebra
To mi da, to mi da łapiduchy
To mi da, to mi da, niedola

A jak rannyś jest niebożę
Tylko piła dopomoże
To mi da, to mi da łapiduchy
To mi da, to mi da, niedola