Nie wiem, może nigdy się nie dowiem
Tego nie wie żaden człowiek
Gdzie mieszka Bóg
Mogę sobie tylko wyobrazić
Moja dusza o tym marzy
By spotkać Go
Nie wiem, może nigdy się nie dowiem
Tego nie wie żaden człowiek
Gdzie mieszka Bóg
Wierzę, że istnieje takie Dobro
Taka Miłość, taka Szczodrość
To daje On
Daleko stąd, na krańcach dróg
Istnieje dom, tam mieszka Bóg
Zabierze pod Swój dach
Napoi wodą, chleba da
W świecie, gdzie już nie ma nic pewnego
Tu się dzieje tyle złego
Więc gdzie jest On?
Szukać nie muszę Go na niebie
W moim sercu jest u siebie
To Jego dom
Daleko do ciebie, tak bardzo daleko
Stoimy na brzegach dzielącej nas rzeki
Jak to się stało, co się zdarzyło
Czy woda zabrała nam naszą miłość?
Porozmawiajmy kochanie
O tym co boli
Co mnie i ciebie tak bardzo
Dziś niepokoi
Gdy powiemy sobie wszystko
W szczerej rozmowie
Może wtedy wszelkie błędy
Wybaczymy sobie
Bo mnie i tobie potrzebna rozmowa
I wiara, że można zaczynać od nowa
Co nas złączyło niech niesie nas dalej
Miłość jest warta, by ją ocalić
Raz, tylko raz
Dotknąć chmur i unieść serce
Jeden raz
Raz, tylko raz
Przestać bać się następnego dnia
Chociaż raz
Raz, jeden raz
Nie zabijać tej miłości, która
Rodzi się w nas
Raz, jeden raz
Nie potępiać innych ludzi
Chociaż raz
Miłość siłę ma
O nią Ciebie prosić trzeba
Nie jeden raz
Daj nam miłość, daj
My pragniemy jej jak chleba
Chociaż raz, Panie nasz
Spójrz na nas, spójrz
Jak garniemy się do Ciebie
Chociaż raz
Bądź przy nas, bądź
Nie opuszczaj nas w potrzebie
I pociesz nas
Raz, tylko raz
Pozwól mi uwolnić myśli
Od ziemskich spraw
Raz, tylko raz
Niech zaniesie mnie do Ciebie wiatr
Chociaż raz
Jak dzisiaj żyć, gdy wokół jest tyle zła
Nie wiem co czas przyniesie mi, nadziei brak
I czuję się jak w klatce ptak
Wciąż czekam, że ktoś da mi znak
I powie jak ma długo trwać ten chory stan
Przytul
Teraz tylko to się liczy
Niech się cały świat wyciszy
Tylko my, ja i ty
Przytul
Twe ramiona są schronieniem
Przeciw wszystkim zagrożeniom
Przytul mnie, zabierz zło
Co ważne dziś, gdy skończył się tamten świat
Poszarzał świt i widzę go przez pręty krat
Czekam na cud, choć pełna łez
Chcę wierzyć, że to jest zły sen
Że jutro już obudzi mnie normalny dzień
W mym sercu są marzenia
Ciche, kruche i maleńkie
Chcę je przed światem chronić
Ocalić całe ich piękno
Nieśmiałe, czyste, niewinne
Nie chcą krzywdzić nikogo
Są tak przejrzyste jak łza
Tak jak dobre słowo
Pozwól mi o tobie marzyć
Niech cię to nie niepokoi
Pewnie nigdy ci nie powiem
Co się dzieje w sercu moim
Kiedy widzę cię – odchodzę
Unikam zręcznie twego wzroku
Byś nie widział w oczach tego
Co zburzy spokój
W mych marzeniach cię dotykam
Dotyk ten jest jak westchnienie
Tak ulotny, delikatny
Przecież tylko jest marzeniem
I unosi się nad tobą
Myśl moja niczym dobry anioł
Żebyś budził się szczęśliwy
Codziennie rano
Żyję w dwóch różnych światach
Tym realnym i tym z marzeń
Chcę, żeby tak zostało
Nawet, gdy będę się starzeć
Moim bogactwem marzenia
Dla duszy pokarmem i światłem
Dają mi siłę, by móc
Zmierzyć się ze światem
Bez marzeń trudno przeżyć
Bo życie zbyt mocno boli
I chciałbyś gdzieś się schować
Serce swoje ukoić
Proszę, byś dobrze zrozumiał
To są tylko marzenia
Kocham ciebie w wyobraźni
Nie chcę nic zmieniać
Pozwól mi o tobie marzyć
Niech cię to nie niepokoi
Pewnie nigdy ci nie powiem
Co się dzieje w sercu moim
Kiedy widzę cię – odchodzę
Unikam zręcznie twego wzroku
Byś nie widział w oczach tego
Co zburzy spokój...
Kiedy jesteś przy mnie
Fala ciepła płynie
Ciepło pozostanie
Chociaż chwila minie
Pragnę ją zatrzymać w dłoniach
Choć jest ulotna tak jak mgła
I niech nigdy się nie skończy
To co teraz łączy nas
Z tobą jest najlepiej
Z tobą najbezpieczniej
Przy tobie najradośniej
Bije moje serce
Nic już nie potrzeba
Twa obecność cicha
Tak mnie uspokaja
Teraz lżej oddycham
Nie myślę o podróżach
Wystarczy mi to miejsce
Świat wkoło mi zazdrości
Gdy widzi moje szczęście
Patrzę na ciebie, patrzę
I chłonę, chłonę, chłonę
Twe myśli, które płyną
Łagodnie w moją stronę
Choć na dworze zima
Śnieg bielutki pada
To ogień w kominku
Coś nam opowiada
W kuchni pachnie majerankiem
Przy stole ukochana twarz
Lampy blask, firanka w oknie
Kot na piecu pełni straż
Czasami w snach
Pojawia się ktoś
Lecz nie wiem kim jest
Podaje dłoń
Chcę za nim iść
Choć czuję lęk
Idziemy tam
Gdzie światła lśni blask
I niknie mroku czerń
Tam nie ma zła
Tam dobro jest
I wieczny dzień
Niebieski płaszcz
Nieznany ktoś
I wierzę mimo trwóg
Że ten, kto mnie
Prowadzi w dal
To dobry Bóg
Bo każdy chce
Snuć życia nić
Przedłużyć swój czas
I dotrzeć tam
Gdzie kończy się lęk
I spokój trwa
Czarno białe klawisze
W nich niezwykła moc zaklęta
Muzyka, która zmienia świat
W najczystsze piękno
Kompozytor natchniony
Z tych klawiszy wyczaruje
Tęsknotę, rozpacz, miłość, żal
Wszystko co czuje
Muzyko, muzyko
W górę unieś się wysoko
Pokłoń się złotemu słońcu
Niech słuchają cię obłoki
Promienna bądź i strzelista
Jak katedr smukłe wieże
I prosta, prościuteńka
Jak dziecka pacierze
Pomóż nam żyć muzyko
Dla nas wszystkich bądź balsamem
A sercom, które zranił los
Zabliźnij rany
Czasem kiedy z niebytu
W preludium ciche się zamieniasz
Pozwalasz naszym bliskim wyjść
Ze smugi cienia
Czasem rzeczywistość
Czujesz zbyt boleśnie
Dręczy cię niepokój
Nawet we śnie
Ten lęk nieustanny
O siebie, o bliskich
Życie w niepewności
W głowie złe myśli
Trzy siostrynam pomogą
Co by się nie zdarzyło Trzy siostry połączone
Wiara, Nadzieja, Miłość
Nadzieja rodzi Miłość
Wiara to sens Nadziei
Trzy siostry są nam dane
Tu na tej ziemi
Bądź spokojny, czekaj
Zło przeminie szybko
Nigdy się nie poddaj
Gorzkim myślom
Nie jesteś samotny
Dokoła masz ludzi
Trzeba wierzyć w dobro
Ono się obudzi
Trzy siostry nam pomogą
Co by się nie zdarzyło
Trzy siostry połączone
Wiara, Nadzieja, Miłość
Nadzieja rodzi Miłość
Wiara to sens Nadziei
Trzy siostry są nam dane
Tu na tej ziemi
My tu skłóceni, my tu osobni
I zagubieni w swej niemocy
My tu bezradni wobec choroby
Często nie wiemy jak być sobą
Mocno zapiekli w swej nienawiści
Oczy ciskają podłe myśli
Żądni pieniędzy i żądni władzy
Wszystko niszczymy, chcemy zabić
A gwiazdy patrzą
Samotne na niebie
I nam zadroszczą
Że mamy siebie
Z daleka srebrne
Wyciągają dłonie
Rzucają światło
Żeby nas chronić
Czym my jesteśmy wobec wszechświata
Od gwiazd nas dzielą świetle lata
Popatrzmy w niebo by to zrozumieć
Że biedny człowiek gdy kochać nie umie
Choć tak daleko gwiazdy na niebie
Bliżej nam do nich, niż do siebie
Płynie nienawiść jak wielka rzeka
Dzieli człowieka od człowieka
Jestem
Czuję
Myślę
Rozumiem
Cisza otula
Jest dobrze
I ufnie
Jak babiego lata nić
Niesie mnie ciepły wiatr
Już nie muszę robić nic
Tylko sennie trwać
Może tak wygląda raj
Może to jest jego smak
Na dywanie srebrnych gwiazd
Lecieć poza czas
Jestem
Nic więcej
Jestem
Aż tyle
Jestem
Będę
Nie zginę
Zostanę
Szybki lub za wolny
Bywa, że go brak
Jak ma ci dogodzić
Ten kapryśny czas ❓
Dłuży się gdy czekasz
Gdy się spieszysz - gna
Znowu się spóźniłeś
A kto winien ❓ Czas
O czasie, mój czasie
Czy dasz się polubić ❓
Czy będziesz mi sprzyjać
Gdy się w życiu zgubię ❓
Kiedy trzeba zwolnisz
Gdy trzeba przyspieszysz
Pozwól jak najdłużej
Światem tym się cieszyć...
Nie wiesz co masz wybrać
Wszystko kusi nas
Tylko on pomoże
Twój przyjaciel czas
Nie wiesz co masz robić
Wtedy nie rób nic
Minie czas - zrozumiesz
Jak masz dalej żyć
O czasie, mój czasie...
Warto się zatrzymać
Sobie przyjrzeć się
Serce uspokoić
I mieć czas na sen
Czekać, aż się spełni
Co ukryte w nas
Aż wszystko rozwiąże
Niezawodny czas
Jesienna zaduma uśmiecha się lekko
O dobrym pamięta, co złe dawno przeszło
A dzisiaj jest ważne co niesie ta chwila
Być tu i teraz, bo życie mija
Jesień, jesień
Złote liście niesie
Jesień, jesień
To spełniony czas
Słoneczny może
Być także wrzesień
Kolory życia
Przed oczami masz
Dziś mądrzej oceniasz co dzieje się wokół
Poruszasz się w słońcu, wystrzegasz się mroku
Radośnie, z nadzieją następny dzień witasz
Uważnie patrzysz jak kwiat rozkwita
Jesień, jesień...
Wiek każdy ma swoje maleńkie radości
Wiek każdy ma prawo do wielkiej miłości
Spokojnie poczekaj, aż los ci ją da
A teraz ufnie popatrz na świat
Dziękuję ci córeczko
Za mądre, dobre słowa
Pomogły kiedyś mi
Zaczęłam żyć od nowa
Wiem, że bardzo cierpiałaś
Za mało się starałam
Przepraszam za to, że
Żyć mądrze nie umiałam
Miłość pomaga
Miłość wybacza
Miłość się cieszy
Gdy do domu wracasz
Miłość ukoi
Miłość pocieszy
I nie odrzuci
Nawet gdy grzeszysz
Czasami tak się zdarza
Że dziecko pomóc może
Byś znowu wrócić mógł
Na prostą, jasną drogę
Dlatego szanuj dziecko
Wysłuchuj jego słowa
Pomogą tobie byś
Mógł zacząć żyć od nowa
Niech minie złość, co krąży we mnie
Na świat, na siebie, na ludzi
I niech odezwie się sumienie
Pokorę w duszy obudzi
Jesteśmy przecież tacy sami
Więc po co wzajemna zawiść
I w sercu tak pieczołowicie
Pielęgnowana nienawiść
Nie chcę nikogo oceniać
Wszystkiego o nim nie wiem
Wolę pochylić się nad kimś
Niż rzucić w niego kamieniem
Nie jestem od niego lepsza
Bywam człowiekiem bezsilnym
Dlatego nie będę sędzią
Nie jestem przecież bez winy
Wspierajmy siebie, tolerujmy
Te nasze różne słabości
I wybaczajmy sobie wszystko
W imieniu ludzkiej miłości
Jesteśmy przecież tacy sami...
Nie chcę nikogo oceniać...
By ziemia stała się niebem
Musisz popatrzeć sobie w oczy
I zacząć zmianę od siebie
Jesteśmy przecież tacy sami...
Gdy gorzki smak, cukru brak
I boli głowa,
Gdy w nocy zrywa cię ze snu
Zdrętwiała noga,
Gdy snują się szare dni
Ponurą smugą
I gdy do pracy brakuje ci sił.
Gdy budzisz się wita cię
Smutny poranek,
Bo odszedł już w przepastną dal
Cudny kochanek.
Energii brak, z ciała wrak,
W duszy zwątpienie
I już masz dosyć, i już nie wiesz
Jak żyć.
Czekolada, czekolada,
Czekolada, czekolada,
Z nią będziesz znów wiedział jak żyć
O czekolado słodka przyjdź!
Czekolada, czekolada,
Czekolada, czekolada,
Magnezu moc, potasu broń
I będziesz silny jak słoń.
Gdy męczy cię w piersiach ból
I oddech krótki,
Kiedy za tobą chodzą wciąż
Dręczące smutki.
Przyjaciel zdradził cię, choć
Mu uwierzyłeś
I skarżysz się na okrutny twój los.
Nie przejmuj się możesz mieć
O czym marzyłeś.
Wystarczy wyjść, do sklepu iść
O, już kupiłeś!
Ucieszy znów boski smak
Twe podniebienie,
Zaraz poczujesz jaką rozkosz ci da:
Zapada już wieczór, a ja pytam skrycie:
Czy teraz jak dawniej raduje mnie życie?
Czy tylko dni liczę w pośpiechu pędzone,
O szczęściu swym milczę. Czy wszystko stracone?
Pokochać raz jeszcze, niech serce zabije,
A ciało zmęczone poczuje, że żyje.
I komuś zaufać pomimo złych przeżyć.
Raz jeszcze pokochać i w miłość uwierzyć.
Dzień minie za chwilę, noc ziemię okryje.
Świat wkoło jest piękny, cudownie, że żyję
I wszystko to mogę podziwiać w rozkwicie.
Lecz czy na patrzeniu polegać ma życie?