Chudy bocian
Chuda żaba
Rozmawiali o
Życiu najogólniej mówiąc
Chudy bocian powiedział
Po co udawać
Pieniądze za późno
Starość za wcześnie
Rozum za późno
Dzieci za wcześnie
Namiętność za późno
Miłość za wcześnie
Kariera za późno
Śmierć za wcześnie
Po co udawać
Chuda żaba powiedziała
Po co udawać
Co to za pieniądze
Co to za kariera
Co to za rozum
Co to za dzieci
Co to za miłość
Co to amanci
Co to jest za radość
Co to za przyjaźń
Co to za szczęście
Po co udawać
Prawda
Prawda to narodziny
Powiedział bocian
Prawda to śmierć
Powiedziała żaba
Masz rację
Zgadzam się z tobą
Po co udawać
Że tego nie wiemy
Po co udawać
Po co udawać
Po co udawać
Że tego nie wiemy
Iga Cembrzyńska Jutro będzie futro Andrzej Kondratiuk
Piękne słowa, piękne gesty
Piękne ideały
Co za strata, jaka szkoda
Że to dyrdymały
No i co? No i pstro!
Szaro, buro, smutno
No i co? No i to!
Jutro będzie futro
No i co? No i pstro!
Szaro, buro, smutno
No i co? No i to!
Jutro będzie futro…
Jutro będzie
Szarzy ludzie, szare domy
I szare dzielnice
Chłop się upił, stracił rozum
Wsadził łeb w donicę
No i co? No i pstro!...
Nie, nie będzie futra jutro
Może być najwyżej smutno
Iga Cembrzyńska Piosenka wesoła Andrzej Kondratiuk
Wszystko jest tak jak być powinno
Inaczej być nie może
Kura to dla nas głupi drób
W obłokach buja orzeł
Planeta obraca się jak należy
Gwiazda oświeca i ogrzewa
Więc o co chodzi, no o co tu chodzi
Czemu wesoło nikt nie śpiewa?
Jak jest naprawdę, każdy wie
Ponuro i dosyć wszawo
Lecz cóż to dla nas, my wiemy, że
Nigdy nie będzie klawo
Idylla, sielanka, anielski byt
Nie ma nic gorszego
Nasze marzenia wszystkie spełnione
Więc po co żyć, dlaczego?
Ewolucja daje nam w kość
Ćwiczy ludzi i szkoli
Życie chce coś wykrzesać z nas
Bez znieczulenia, to boli
Matka natura mocno tkwi w nas
Tak jak przed wiekami
W sprawach bytowych, proszę was
Niewiele się zmieniamy
Jak jest naprawdę, każdy wie…
Kogo przeraża dzisiaj świat
Na erę kto narzeka
Ten nie wie, że w burdelu tym
Szlifuje się geniusz człowieka
Wszystko jest tak, jak być powinno
Inaczej być nie może
Na górze ten, kto rozum ma
Na dole ten, co orze
Z biglem, panowie, z biglem, panie
Z biglem, bez marudzenia
Szkoda zmarnować życie
Pakując się w złudzenia
Z biglem, panowie, z biglem, panie
Z biglem, niech nikt nie chrzani
Różne nam wiatry wiały w oczy
Jesteśmy zahartowani...
Fot. Iga Cembrzyńska
Iga Cembrzyńska - Listopadowy Albinoni Andrzej Kondratiuk
Pięć elektrycznych przewodów
Pięciolinia pod napięciem
Rozwieszona na gołych słupach w polu
Od hen, hen po hen, hen
Jesień, zrudziałe ścierniska
Płoną łęciny, wiatr porywa dym
W sadzie jabłonie gubią jabłka
Na zgniłe liście padają pac, pac
Rzeka wystygła, płynie cicho
I wrony, wrony, muzykalne wrony
Przysiadły na pięciolinii elektrycznej
Od hen, hen po hen, hen
Re do si la sol sol fa
Mi re do si la la sol
Sol fa sol mi fa re mi
Fa mi fa re mi do re
Nuty pierzaste, nuty skrzydłopióre
Na pięciolinii z metalu
Kto wam podpowiedział Adagio
Od hen, hen po hen, hen
Mistrzu ukojenia, mistrzu harmonii
Zwróć mi niepokój wczesnej wiosny
Pochylam się ku ziemi
Sięgam po kamień długowieczny w polu
Spłoszę was, nuty niewesołe
Odfruńcie, muzykalne wrony
Kołujcie wściekle na wietrze
Od hen, hen po hen, hen
Jutro w jaskółkę się przemienię
Porzucę na zawsze zieloną ziemię
Gwiazdą zostanę na wieczornym niebie
I będę mrugać, i będę mrugać
Do ciebie, do ciebie
Obraz: Christian Schloe