Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prowincja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prowincja. Pokaż wszystkie posty

Dzieciaki z Alwerni - Jan Wołek


Andrzej Grabowski - Dzieciaki z Alwerni

Jan Wołek


Mogło być mi lepiej i mogło być gorzej
Lecz do dzisiaj słyszę tę ciszę w klasztorze
Na ryneczku domki krzywe, pachnie bzem i piwem
Miód się lepki lepi, fotografia w sepii

Na niej dzieci skubią czerwone porzeczki
A wokół miasteczka marszczą się góreczki
Proste lata młode, jak dym na pogodę
Dziś, nie wiedzieć czemu, są Alpy problemów

Dobry Panie Boże! W świecie pełnym świństwa
Zwróć nam, jeśli możesz, kromeczkę dzieciństwa
Niech zapachnie jesień czeremchą i wiosną
Albo nam przynajmniej nie pozwól dorosnąć

W tle była kukułka – ten listonosz losu
Który nam wykukał łaskawość niebiosów
Gdy szczęściem był piernik w malutkiej Alwerni
Kiedy to się stało, że nam wciąż za mało

Czasem nas przyzywa skądś pamięci trąbka
Próbujemy skleić czas we wspomnień rąbkach
Prawdę, co zachwyca jasna jak pszenica
Jak ten niepojęty oleodruk święty

Dobry Panie Boże! W świecie pełnym świństwa
Zwróć nam, jeśli możesz, kromeczkę dzieciństwa
Niech zapachnie jesień czeremchą i wiosną
Albo nam przynajmniej nie pozwól dorosnąć

I nikniemy w mroku, spokojni i bierni
My – te niegdysiejsze dzieciaki z Alwerni
A nad nami w górze aniołowie stróże
Szczęśliwi anieli, żeśmy nie zgłupieli

Dobry Panie Boże! W świecie pełnym świństwa
Zwróć nam, jeśli możesz, kromeczkę dzieciństwa
Niech zapachnie jesień czeremchą i wiosną
Albo nam przynajmniej nie pozwól dorosnąć
Amen

To było w jednym z miasteczek - Wojciech Kejne


Alicja Majewska
To było w jednym a miasteczek

Wojciech Kejne

To było w jednym z miasteczek
Licznych od morza do Tatr
Gdzie świtem mały ryneczek
Ze snów opadłych umiata wiatr

Radosnej nie ma zbyt miny
Jałowość pracy swej klnie
Bo dobrze wie, że dziewczyny
Jak każdej nocy śnić będą je

Żeby żyć, trzeba marzyć
Być może w rynku rozstawią jutro kram
W którym dla nas los zechce zważyć
Szczęścia gram

To było w jednym z miasteczek...

Leciutko wzbija je w górę
Choć wie, że brak im już sił
I że ich dumną purpurę
Dzień szary wdepcze w uliczny pył

Aż nagle wiatr
Z litości czy też dla kaprysu
Snów cały stos
Szalonym wirem wzniósł aż do gwiazd

I zgrzebny czas
Na spraną bluzkę wdział płaszcz z lisów
I miłość już
Nie chciała mokrych mieć rzęs
I świat miał sens...

To było w jednym z miasteczek…

Żeby żyć, trzeba marzyć
Być może w rynku rozstawią jutro kram
W którym dla nas los zechce zważyć
Szczęścia gram, może niejeden

To było w jednym z miasteczek...

Obraz: Iwona Lifsches

Wino z dzikiej róży - Krzysztof Logan


Skaldowie - Wino z dzikiej róży

Krzysztof Logan Tomaszewski

Jeżeli jeszcze kiedyś pojedziesz tam ze mną
To mogę już dzisiaj obiecać ci jedno
Ten pokój pobielony z widokiem na sady
Wino z dzikiej róży u dziadków gospodarzy

Wino z dzikiej róży dziadek wyjmie z szafy
Na stole z jesionu przed nami postawi
Wino z dzikiej róży, w grube szkła rozlane
Zaplecie nam dłonie, gdy zmierzch w oknie stanie

W piekarni zjemy ciepłe, chrupiące bułeczki
W wiklinach nad rzeką zarzucimy wędki
A jeśli się zachmurzy i z nieba deszcz lunie
Wezmę cię na ręce, przeniosę przez kałuże

Prowincja jest piękna - Krzysztof Logan


Grażyna Łobaszewska - Prowincja jest piękna

Krzysztof Logan Tomaszewski

Kazimierz w słońcu, mon amour
Van Gogh pozdrawia go zza chmur
Ryneczek, Farę, kocie łby
Malowałby go gdyby żył
Tu w każdy weekend dziki tłum
Przy piwie chłodzi wiejski dziób
A potem Hondą wyścig dawców krwi
C'est la vie.

Polska B, Polska B, Polska B
Polska Prowincja piękna jest....

W Puławach pada drugi dzień
Znów moknie w deszczu PKS
Bezdomny w bramie śpi na wznak
Na harmonijce chłopiec gra
W księgarni książki przykrył kurz
Tu Babla nikt nie czyta już
Biesiadna papka w TVN
I znowu Fakty, zdrapka, variete (ble ble ble)...

Jak pięknie skrzypi wiejski wóz
Gdy kopy siana zwożą z pól
I gdy przy drodze śpiewa świerszcz
A melancholia pisze wiersz
Komu to znowu bije dzwon
Komu do płaszcza wpadnie grosz
Wykrzycz swą duszę, kiedy łka
Czy to pomoże - chyba tak, trochę tak...
 

W Komańczy - Krzysztof Logan


Grażyna Łobaszewska
W Komańczy

Krzysztof Logan Tomaszewski
👉👉👉


W Komańczy październik jest piękny
Gdy płoną buki czerwone
Nad ranem pokropi tu deszczyk
A potem pachnie wieczorem
Nostalgia za gardło mnie chwyta
Gdy w górach śnieży od rana
W dolinach krzyczy tu cisza
Jak mądrze naturę oswaja

Tu dni są pełne melancholii
I przemijają jak najprościej
Tu noce nigdy się nie kończą
Kiedy wędrowcy schodzą w gości
Tak mi brakuje tutaj ciebie
Że coraz trudniej to wyrazić
Godziny więdną tu powoli
Jak mokre w deszczu krajobrazy

W Komańczy bez ciebie jesienią
Ścieżkami chodzę naszymi
Wyglądam przez szybę z nadzieją
A ścieżką suną pielgrzymi
W Komańczy samotność dokucza
Jak podła piękna kochanka
Dlaczego boli mnie dusza
Tu lekiem jest sama Komańcza

Tu dni są pełne melancholii...

Gdzie zniknęła magia... - Krzysztof Logan


Grażyna Łobaszewska
Gdzie zniknęła magia tamtych miejsc

Krzysztof Logan Tomaszewski


W Sandomierzu jak od wieków
Życie płynie cienką stróżką
Narodziny, pogrzeb, stypa
Wypełniają ludziom pustkę
W Sandomierzu nawet zima
Wbrew pozorom bywa piękna
Naleśniki z powidłami
A w karafce wiśnióweczka

Gdzie odeszła magia tamtych miejsc
Zmarnowanych głupio lat
Gdzie niewinność naszych młodych serc
Czemu tak mi dzisiaj tego brak
Gdzie zniknęła magia tamtych dni
Ich nostalgia, brzmienie dawnych fraz
Gdy na widok mój marszczyłeś brwi
Kiedy kładłam u twych stóp naiwny świat

W Opatowie stara brama
Kryje w sobie tajemnicę
Każdy kamień to historia
Ma zamkniętą w sobie ciszę
Tutaj nawet w dzikim winie
Mur klasztorny jest natchnieniem
Kto dostrzega jego piękno
Bryłę kolor światło cieni

Gdzie odeszła magia tamtych miejsc...

Fot. Sandomierz, Opatów

Panienka na prowincji - Marian Hemar


Zofia Terne
Panienka na prowincji

Marian Hemar

Kręć się, kręć się, kręć kołowrotku
W sercu, w sercu, w sercu, we środku
Snuj cieniutką nić,
Bez tej nitki tak trudno żyć!
Dzień po dniu, jak ręczna robótka,
Nitka marzenia cieniutka, cieniutka,
Raz po raz się rwie,
Ale bez niej tak źle!

Czy to nie wszystko jedno,
Co komu się po nocy śni,
O czym marzy maleńka panienka na prowincji
Przez wszystkie dni.
A dni pod wieczór bledną,
Nie może się domyśleć świat,
Na co czeka maleńka panienka na prowincji
Przez tyle lat.

Są dwa pociągi do Warszawy:
O siódmej dwadzieścia jeden rano,
O pierwszej dwadzieścia siedem w nocy.
Aż we śnie słychać turkot,
Daleki długi świst.

Czy to nie wszystko jedno,
Co komu się po nocy śni,
Rano śpiewa maleńka panienka na prowincji
Swój slow-fox triste.

Kręć się, kręć się, kręć się wrzeciono.
Nitkę przędź jedwabną, szaloną.
Po tej nitce on
Trafi tutaj z dalekich stron.
Wejdzie, spojrzy, weźmie za rękę,
Uszyjże sobie prześliczną sukienkę,
Spróbuj jeszcze raz…
Znów do jutra masz czas…

Czy to nie wszystko jedno,
Co komu się po nocy śni,
Ale szyją sukienki panienki na prowincji
I liczą dni…
A dni pod wieczór bledną,
Jak każdy dzień od tylu lat.
I wygląda z okienka panienka na prowincji
Zza zielonych krat.

Są dwa pociągi z Warszawy:
O ósmej dwanaście rano jeden,
O wpół do dziesiątej wieczór drugi,
Codziennie słychać turkot,
Daleki długi świst...

Vladimir Volegov




Stacyjka Zdrój - Jeremi Przybora


Kalina Jędrusik, Magda Umer - Stacyjka Zdrój 💗

Jeremi Przybora

Stacyjka Zdrój. Miasteczko przy niej -
A nad miasteczkiem widzę tym,
jak niziuteńko niebo płynie,
na którym imię twe pisze dym...


Na rynku zawsze ludniej,
gdy targ przy starej studni.
U wrót plebanii drzemie dziad
i kasztanami sypie wiatr.

Wciąż wracam na stacyjkę białą
pociągiem, który lato wiózł.
Wesołych brzóz go sześć witało,
sześć go żegnało zmartwionych brzóz…

Ze stacji droga krótka.
Znajoma, stara furtka
zaskrzypi cicho: "Jak się masz!
Podobną kiedyś znałam twarz…”

A potem: sień, ktoś drzwi odmyka,
głosy wzruszone - twój i mój...
A potem cień i wszystko znika...
I już umyka stacyjka Zdrój...

Wiosną kwitną tu kasztany - Aleksander Rymkiewicz


Lidia Czarska
Wiosną kwitną tu kasztany

Aleksander Rymkiewicz

Mile mieszkać w mieście dużym
Lecz tam niebo zbyt się chmurzy
Ja zaś wolę swe miasteczko
Otoczone w dole rzeczką

Gdy się sprzeczam z chłopcem moim
Sprzeczki długo tu nie trwają
Domy wszystkie blisko stoją
Wiem, że spotkam go nazajutrz

Próżno uśmiech wstrzymać chcesz
Ja się mile śmieję też

Wiosną kwitną tu kasztany
Rozsypują się jaśminy
W parku słowik zakochany
Koncertuje dla dziewczyny

Latem lip pachnie tu tyle
Pachnie świeże siano w kopcu
I dziewczyna coraz milej
Myśli już o swoim chłopcu

A jesienią milkną łąki
Stygną pola tknięte chłodem
Splata jesień swe pierścionki
Tutaj wszystkim parom młodym

Obraz: Iwona Lifsches

Dziura - Jerzy A. Masłowski


Marek Majewski - Dziura

Jerzy Andrzej Masłowski

Ni to miasteczko, ni to wioska
Wiedzie tu dróżka wśród kamieni
Pociąg już tutaj nie przyjeżdża
Bo rząd się dawno wykoleił
Garbate domki, brudny rynek
Nawet kościółek jakiś marny
I dookoła czuć zacierem
Psy jak złośliwe stare panny

Kłódki, łańcuchy, grube kraty
Alarmy w oknach i na murach
A mimo tego wciąż coś znika
Taka to swojska czarna dziura
Pan Bóg nie bywa tu od kiedy
Reszta normalnych stąd uciekła
Tu nawet diabeł nie zagląda
Bo dosyć ma swojego piekła

I co tu robić, cholera, w takim miejscu
Gdzie wszyscy i we dnie, i po nocach
Siedzą w domach, żrą chipsy
I się modlą wpatrzeni w kapliczki
Na pilota ...

I co tu robić, cholera, w takim miejscu
Gdy nie ma się nawet za co upić
Gdzie atmosferę ożywia ślub sąsiada
Lub kiedy ktoś kogoś
Zakatrupi...

Nie ma dziewczyny ani jednej
Która Tuwima by czytała
Tańczyć umiała bossa novy
I romantycznie pokochała
Bo fajne panny się zgubiły
Między Berlinem a Brukselą
Te co zostały zapomniały
Że Wenus czasem zwą Wenerą

Reszta od dawna już zajęta
I nawet zarwać ich nie można
Bo śpią wyłącznie z Harlequinem
Tyłki im rosną jak na drożdżach
A kumple tacy jacyś nudni
Każdy w chałupie swej pleśnieje
I każdy jakiś niedomyty
Nie można nawet zostać gejem

I co tu robić, cholera....

I nie ma kasy by w diabły stąd wyjechać
A Lublin to prawie zagranica
Nie da zwiać się na wewnętrzną emigrację
Bo wokół żadnego
Psychiatryka...

I nie ma szans by cokolwiek tutaj zmienić
I dziury tej nie da się pokochać
Pozostaje codziennie się pocieszać
Że tutaj jest także
Europa...

Fot. Zbigniew Podsiadło

Na strychu w Łomiankach - Agnieszka Osiecka


Magda Umer
Na strychu w Łomiankach

Agnieszka Osiecka


Tam na strychu w Łomiankach
żyła panna bez wianka,
lecz w koronkach
i w zorzach,
i w snach.
Miała serce z purpury,
uszy zawsze do góry,
i znosiła tortury,
że strach.
Miała chłopca piwnego,
Co miał w oczach coś złego
I nie wiedział, że szczęścia
mu brak.
Żyli sobie jak trutnie
i kochali okrutnie,
a zegary
stukały
tak-tak.
Przestraszyli się nieba,
bo na strychu tak trzeba,
i zniknęła
ta mała
we mgle.
A na strychu w Łomiankach
jest już inna kochanka,
a zegary
stukają
nie-nie.

Wielki spokój w małym mieście

Urszula Sipińska
Wielki spokój w małym mieście

Urszula Sipińska, Andrzej Sobczak

Autobus wpada tutaj raz na miesiąc
Nie wysiada nikt...
Bar pod gruszą śpi
A z nim barmanka-melancholia

Od lat ten sam
Przydrożny dom
Oczyma okien śledzi czas
A dobrą radę zawsze znajdzie tu przygodny gość

Wielki spokój w małym mieście
Jak go szukać w tej mgle
Skąd wziąć adres, jak tam trafić
Kto wie

Złe sny się tu zamyka w przechowalni
Pod numerem trzy
Zabiegane dni
Nie znajdą tutaj swej wygody

Bielizny sznur
Pod niebem schnie
Rumiane słońce wiezie wóz
Ktoś podał adres, nie zdążyłam spisać gdzie to jest...

Zajęczym tropem - Agnieszka Osiecka


Skaldowie - Zajęczym tropem

Agnieszka Osiecka

Wędrujmy, wędrujmy, wędrujmy
Zajęczy prowadzi nas trop
Wędrujmy, wędrujmy, wędrujmy
Po górach, po lasach - hop hop!

Już wiozą siano na wozach
Nad chatą unosi się dym
To nasza polska narkoza
Co sięga z Kalisza po Pcim

I dalej - od Końska do Płońska
Pleciemy warkocze dziewczynom
Narkoza, narkoza to swojska
Krew szumi jak młode wino

Wędrujmy…

Za płotem uśmiecha się koza
Na polach unosi się dym
To nasza polska narkoza
Co sięga z Radomia po Pcim

I dalej - z Konina do Żnina
Po gajach, olszynach, malinach
W tych deszczach wiosennych
Jak w perłach
Od morza aż po Gerlach

Obraz: Gleb Goloubetski

Sącz bez Ciebie - Agnieszka Osiecka


Joanna Kurowska
Sącz bez ciebie

Agnieszka Osiecka


Sącz bez ciebie jest tylko Sączem
Nie pomaga alkohol i tytoń
Już od rana związana z Sączem
I wesoła jestem niby to

Stary ratusz pozdrawia gości
Pachną róże i pną się pnącze
A ja wzdycham do twej miłości
Sącz bez ciebie jest tylko Sączem

O żalu mój sącz się sącz
Języku mój plącz się plącz
Ty pnączu zaś ty pnij się
A nawet pnącz
I powiedz mi w tej złej godzinie
Czemu tak smutny jest
Czemu tak smutny jest
Czemu tak smutny jest Sącz

W taki dzień nawet ładny niczego
Ktoś na ulicy darował mi gałązkę bzu
A ja nic nawet słowa dobrego
Nie rzekłam mu

O żalu mój sącz się sącz
Języku mój plącz się plącz
Ty pnączu zaś ty pnij się
A nawet pnącz
I powiedz mi w tej złej godzinie
Czemu tak smutny jest
Czemu tak smutny jest
Czemu tak smutny jest Sącz


Fot. Anna Prucnal śpiewała tę piosenkę w Teatrze STS
Joanna Kurowska

Truskawki w Milanówku - Wojciech Młynarski


Hanna Banaszak, Agnieszka Kotulanka
Truskawki w Milanówku

Wojciech Młynarski


Ja mam na ogół pamięć krótką,
Ja mam na ogół pamięć złą,
Ktoś do mnie mówił: "Niezabudko"
Zupełnie nie pamiętam, kto.

Ktoś mnie ubierał w perły, futra,
Kto? Całkiem nie pamiętam, lecz
Aż po starości jesień smutną
Pamiętać będę jedną rzecz:

Truskawki w Milanówku,
Tamten ganeczek w dzikim winie,
Te interludia na pianinie,
To jeszcze mi się śni.

Truskawki w Milanówku,
Pogodny wuj reakcjonista,
Który "Brygadę Pierwszą" świstał
Słuchając BBC.

Truskawki w Milanówku
Na talerzykach Rosenthala
Przysiadły od hołoty z dala
Yuri Krotov
Wśród śmietankowej mgły.

Truskawki w Milanówku
I ten przechodzień, spacerowicz,
Inteligentny jak Gombrowicz,
To właśnie byłeś ty.

Nie mam pamięci do detali,
Ale pamiętam furtki skrzyp,
A potem księżyc się zapalił
I łypnął ku nam, łyp-łyp.

Ja miałam oczy nieprzytomne,
Czułam gorący poszum krwi,
Więcej nie pomnę, ale pomnę,
Jak strasznie smakowały mi

Truskawki w Milanówku,
Cukier jak śnieg Kilimandżaro,
Wuj przez sen mruczał "Cztery karo,"
Bo we śnie w brydża grał.

Truskawki w Milanówku,
Na widelczyku srebrnym drżące,
O cichym zmierzchu sprzyjające
Związkowi dusz i ciał.

Truskawki w Milanówku,
Na księżycowy promień złoty
Ty nawlekałeś swe tęsknoty,
A ja westchnienia me.

Truskawki w Milanówku,
Przez chwilę człek nie podejrzewał,
Że to nie Lorelei w mgle śpiewa,
Lecz gwiżdże EKD.

Cichą tęsknotę darmo kojąc, 
W jesienny zapatrzona liść,
Chcę bardzo, by piosenka moja
Zawarła jeszcze taką myśl:

Że kalarepa z Wołomina,
Która stanowi czasu znak,
Sergey Sviridov
Choć strasznie plenić się zaczyna,
Wspominać tak się nie da jak:

Truskawki w Milanówku,
Martwa natura, żywy dowód,
Że jeszcze wciąż istnieje powód,
By podwieczorki jeść.

Truskawki w Milanówku,
Wytworne żarty od niechcenia,
Ach, pracowały pokolenia
Na formę tę i treść.

Truskawki w Milanówku,
Wuj konkubinę miał w Brwinowie,
Ale nam o niej nie opowie,
Wuj już na chmurce gdzieś.

Truskawki w Milanówku,
Wasz czar nie zniknął i nie przepadł,
Nim was zagłuszy kalarepa,
Poświęcam wam tę pieśń.


Z dzieciństwem kojarzy mi się niesamowity zapach truskawek, murzynek (murzynków?), które kupowało się na targu. Były prawie czarne (stąd nazwa), bajecznie słodkie, a jadało się je przy drewnianym stole w ogrodzie, właśnie na podwieczorek. Smakowały zapewne tak, jak te na obrazach  Władimira Żdanowa, które przywołują wspomnienia niezwykłych wakacji spędzanych  u moich Wujostwa...

Vladimir Zhdanov (Владимир Жданов)

















A teraz mamy śmierdzące grille. I to by było na tyle!