Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klimczak K.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klimczak K.. Pokaż wszystkie posty

Memento Moritz - Jacek Cygan


Kamila Klimczak
Memento Moritz

Jacek Cygan

Na Miodowej pod siódemką
Mieszkał Moritz w suterenie,
Szewski warsztat miał pod oknem
Przez to okno widział....ziemię.

Choć był stary i miał pamięć
Taką, co ma dziur bez liku,
To poznawał „swoje" buty
Po odgłosach na chodniku.

Memento Moritz,
Memento Moritz,
Na Kazimierzu
Pamięć nie boli.

Co tu pamiętać?
Parę kamieni!

I to się nigdy
Już nie zmieni.

Wiedział Moritz, gdy szedł Rabin
W jego butach ciężkim krokiem,
Kiedy dreptał chudy krawiec
I kupcowa, ta z Szerokiej.

A najbardziej lubił słuchać
W szabas, bo tak było pięknie,
Kiedy tyle jego butów
Szło do synagogi Tempel.

Memento Moritz,
Memento Moritz,
Na Kazimierzu
Pamięć nie boli.

Co tu pamiętać?
Parę kamieni!
I to się nigdy
Już nie zmieni.

Aż usłyszał stukot butów
Pełen wrogiej, tępej siły,
Stukot butów, których nie znał,
I te buty go zabiły.

I zabrały jego butom
Całą mowę, sens istnienia.
Już nie było komu chodzić
Po Miodowej, po kamieniach.

Memento Moritz,
Memento Moritz,
Na Kazimierzu
Pamięć tak boli.

Co tu pamiętać?
- Parę kamieni.
I to się nigdy
Już nie zmieni

Nie ma krawca i Rabina
I z Szerokiej brak kupcowej.
Po co żyć, gdy już nie słychać
Jego butów na Miodowej

Memento Moritz,
Memento Moritz,
Na Kazimierzu
Pamięć tak boli.

Co tu pamiętać?
- Parę kamieni.
I to się nigdy
Już nie zmieni

Fot. 2 - 4 - Na krakowskim Kazimierzu
Fot. 5 - Leopold Kozłowski

Abramek-złodziejaszek - Mordechaj Gebirtig


Kamila Klimczak - Abramek-złodziejaszek
Chava Alberstein - Avremerl der Marvicher

Mordechaj Gebirtig - Jacek Cygan

Marny los pisał mi życiorys
Trzynaście lat, a ciężar życia spory
Straciłem dom, dorosłem w parę chwil
Mamą był wyszynk i ulica
Znałem ich główną tajemnicę
Ty musisz sam zarobić jak chcesz żyć

To ja, Abramek, krakowski złodziejaszek
Artysta wielki, co na swym fachu zna się
Oj mówię wam, że podoba mi się świat
Choć już od dziecka widziałem go zza krat
Ja się wśród kramów na biednych nie nastawiam
Swój honor mam, bogatych chcę obrabiać
Bo to jest sztuka panu portfel skraść
To ja, Abramek, złodziej, ale chwat

Pierwszy sztos – dla kawałka chleba
Głodny wie, że może mieć smak nieba
Chciałbym żyć i żebrać, a nie kraść
Ale świat wyleczył mnie z tych mrzonek
Żebrak won, bo państwo obrażone
Tylko spryt w mych palcach dawał żyć

To ja Abramek, krakowski złodziejaszek
Nieskromnie powiem, że w palcach talent ma się
A co do szkół, to los mi szkołę dał
Więc zamiast w szkole w mamrze lekcje brał
Ja się wśród kramów na biednych nie nastawiam
Swój honor mam, bogatych chcę obrabiać
Przed chwilą bogacz – ja gołym puszczam go
To ja, Abramek, król kazimierskich nor

Nikt tak żyć długo nie potrafi
Przyjdzie mi znów za kraty trafić
Lub cios pod żebro zamknie ziemski kram
Ale wy znacie prawdy motyw
Gdzie mój grób napiszcie pismem złotym
Tych parę słów, co brzmią mniej więcej tak

Tu leży Abram, Abramek dla przyjaciół
Po cóż miał żyć, gdy w palcach czucie stracił
W swym fachu mistrz, co talent wielki miał
Że złodziej, cóż, widocznie Bóg tak chciał
Mógł być kimś wielkim, historia tak nie chciała
Bo zamiast mamy ulica go chowała
I moc tajemnic by wyjawić mógł
No, ale sza! Już milczy jak ten grób...

Fot. Roman Vishniac

Zagrać siebie - Wojciech Młynarski


Artur Barciś, Kamila Klimczak - Zagrać siebie

Wojciech Młynarski

Gdy na ramiączku zwiśnie kostium twój stylowy
Kiedy perukę w białe loki ma się z głowy
Gdy włożysz szlafrok, a lignina z wazeliną sprawi
Że z twarzy twej jaskrawe barwy spłyną
Gdy inspicjentka sympatyczna ale smutna powie
Dziękuję Państwu bardzo i do jutra
Pomysł na siebie z ciężkiej głowy czas wygrzebać
I wyjściem dla artystów wyjść
I wtedy trzeba ...
Zagrać siebie
Czemu na tę rolę wybrzydzasz
Czemu tak bardzo się boisz
Zagrać siebie
W tym teatrze jednego widza
Który tworzymy we dwoje
Czy iść na żywioł, czy grać intelektualnie
Żeby nie skłamać, żeby wypaść naturalnie
Grać własnym tekstem, czy na suflerze się oprzeć
A gdy się oprzeć, najpierw skąd go wziąć
By dobrze ...
Zagrać siebie
Tak prawdziwie słuchać partnera
Tak patrzeć w oczy kochane
Żeby poczuć, że tu właśnie
Że tu i teraz to było dobrze zagrane

Nieraz mi pamięć przypomina świtem bladym
Te profesorskie teatralno-szkolne rady
Improwizacja – zagadnienie to niebłahe
Najlepsza bywa, gdy wykujesz ja na blachę
Tak zwaną naturalność trzeba grać najbardziej
Ale ja proszę – ty miej rady te we wzgardzie
Bo wiem że marzysz, ty do dzisiaj marzysz ostro, że
Że możesz zejść ze sceny i
I po prostu ...
Zagrać siebie
Rolę piękną, rolę szaloną
Zagrać bez lęku, radośnie
Zagrać siebie
Nim kompleksów gąszcz niezmierzony
Nagle dookoła wyrośnie
Nie myśleć wcale jakiej imać się konwencji
Nie doszukiwać motywacji, konsekwencji
W słuszność, w jedyność swej koncepcji święcie wierzyć
Choć raz, choć raz, dziewczyno
Coś takiego warto przeżyć i...
Zagrać siebie
Tak powiedzieć tych parę wierszy
By on zrozumiał choć trochę , że go kochasz
Kochasz mocno, jak po raz pierwszy
I chcesz, chcesz, żeby on cię pokochał też

Fot. Artur Barciś, K. Klimczak

Jestem za blisko - Wisława Szymborska


Kamila Klimczak
Jestem za blisko

Wisława Szymborska

Jestem za blisko, żeby mu się śnić.
Nie fruwam nad nim, nie uciekam mu
pod korzeniami drzew. Jestem za blisko.
Nie moim głosem śpiewa ryba w sieci.
Nie z mego palca toczy się pierścionek.
Jestem za blisko. Wielki dom się pali
beze mnie wołającej ratunku. Za blisko,
żeby na moim włosie dzwonił dzwon.
Za blisko, żebym mogła wejść jak gość,
przed którym rozsuwają się ściany.
Już nigdy po raz drugi nie umrę tak lekko,
tak bardzo poza ciałem, tak bezwiednie,
jak niegdyś w jego śnie. Jestem za blisko,
za blisko. Słyszę syk
i widzę połyskliwą łuskę tego słowa,
znieruchomiała w objęciu. On śpi,
w tej chwili dostępniejszy widzianej raz w życiu
kasjerce wędrownego cyrku z jednym lwem
niż mnie leżącej obok.
Teraz to dla niej rośnie w nim dolina
rudolistna, zamknięta ośnieżona górą
w lazurowym powietrzu. Ja jestem za blisko,
żeby mu z nieba spaść. Mój krzyk
mógłby go tylko zbudzić. Biedna,
ograniczona do własnej postaci,
a byłam brzozą, a byłam jaszczurką,
a wychodziłam z czasów i atłasów
mieniąc się kolorami skór. A miałam
łaskę znikania sprzed zdumionych oczu,
co jest bogactwem bogactw. Jestem blisko,
za blisko, żeby mu się śnić.
Wysuwam ramię spod głowy śpiącego,
zdrętwiałe, pełne wyrojonych szpilek.
Na czubku każdej z nich, do przeliczenia,
strąceni siedli anieli.

Obrazy: Mark Damsteader

Jeśli istnieje Bóg - Ewa Lipska


Kamila Klimczak
Jeśli istnieje Bóg

Ewa Lipska

Jeśli istnieje Bóg
- będę u niego na obiedzie.
Zamiast światła: czerwony głóg.
Anioł po mnie samochodem przyjedzie.
Gołębice obłoków tłustych
będą się trzepotały na składanym stole.
Będziemy pili z dzbanów pustych
święconą wodę i wolną wolę.

Jeśli nawet Bóg ma krótkie palce
może i tak z nich wyssać wieczność.
Jeśli Bóg jest poliglotą
może tłumaczyć święte wiersze
do antologii jeszcze świętszej
od przenajświętszej kropli pierwszej
z której urosła rzeka.

Potem się na rowerach przejedziemy
z Bogiem po czereśni. Po rajskim pejzażu.
W wazonach ziemskie sitowie.
Drapieżniki leżą odłogiem.

Wreszcie Bóg zejdzie z roweru i powie
że to on właśnie jest Bogiem.
Wyciągnie lornetę. Każe mi
oglądać ziemię. Wyjaśni
jak do tego doszło.

Od ilu lat uprawia ten proceder
i nieomylnie myli się nad światem
samolociki pomysłów wypuszczając na wiatr.
Jeśli Bóg jest wierzący
to modli się do siebie o stałą nadzieję.

Woły niosą słońce na rogach
Stół składany się chwieje na nogach.
Ja dostanę lekarstwo od Boga
i wyzdrowieję
zaraz po śmierci.

Fot. Kamila Klimczak