Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolski W.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolski W.. Pokaż wszystkie posty

Marsz Żuawów - Włodzimierz Wolski


Marsz Żuawów
Włodzimierz Wolski

Nie masz to wiary, jak w naszym znaku.
Na bakier fezy, do góry wąsy,
Śmiech i manierek brzęk na biwaku,
W marszu się idzie, jak gdyby w pląsy.
Lecz gdy bój zawrze, to nie na żarty.
Znak i karabin do ręki bierzem.
A Polak w boju kiedy uparty.
Stanie od razu starym żołnierzem.

Marsz, marsz, Żuawy,
Na bój, na krwawy.
Święty, a prawy
Marsz Żuawy, marsz!

Pamięta Moskwa, co Żuaw znaczy,
Drżąc sołdat jego wspomina imię;
Sporo, bo nakłuł carskich siepaczy
Brat nasz, francuski Żuawek w Krymie.
Miechów. Sosnówkę. Chrobrz. Grochowiska.
Dzwoniąc też w zęby, wspomni zbój cara,
Krwią garstka doszła mężnych nazwiska.
Garstka się biła, jak stara wiara.

Kiedy rozsypiem się w tyraliery.
Zabawnie pełzać z bronią, jak krety;
Lecz lepszy ogień  gęsty a szczery,
I lepszy rozkaz: marsz na bagnety!
Bo to sam bagnet w ręku, aż rośnie.
Tak wzrasta zapał w dzielnym ataku.
Hura i hura! Huczy radośnie
Górą krzyż biały na czarnym znaku!

W śniegu i błocie mokre noclegi,
Choć się zasypia przy sosen szumie.
W ogniu rzednieją dyablo szeregi.
Chociaż się zaraz szlusować umie.
A braciom ległym na polu chwały.
Mówimy: „Wkrótce nas zobaczycie”.
Pierw za jednego z was pluton cały
Zbójów, nam odda marne swe życie.

Po boju spoczniem na wsi, czy w mieście,
Cóż to za słodka dla nas podzięka,
Gdy spojrzy mile oko niewieście,
Twarz zapłoniona błyśnie z okienka!
Bo serce Polek, bo ich urodę
Żuaw czci z serca, jak żołnierz prawy,
I choćby za tę jedną nagrodę,
Winien być pierwszy wśród boju wrzawy.

Nie lubim spierać się o czcze kwestie,
Ale nam marne carskie dekrety,
Jakieś koncesje, jakieś amnestie,
Jedna odpowiedź: marsz na bagnety!
By ta odpowiedź była dobitną,
Wystosowana zdrowo a celnie,
Niech ją Żuawi najpierwsi wytną,
Bagnety nasze piszą czytelnie.

Słońce lśni jasno, albo zza chmury
Różne są losy nierównej wojny;
Żuaw ma zawsze uszy do góry.
Z bronią u boku zawsze spokojny,
Kiedyśmy mogli z dłońmi gołemi
Oprzeć się dzikiej hordzie żołnierzy,
To z bronią wyprzem ich z polskiej ziemi;
Nie do Żuawów — kto w to nie wierzy.

Szumią jodły na gór szczycie - Włodzimierz Wolski

Zdjęcia z filmu "Halka" - 1937

Bogdan Paprocki
Szumią jodły na gór szczycie

Włodzimierz Wolski

Szumią jodły na gór szczycie,
Szumią sobie w dal!
I młodemu smutne życie,
Gdy ma w sercu żal...

Z innych ludzi do nikogo,
Jeno do ciebie, niebogo!
Oj, Halino, oj, jedyna
Dziewczyno moja!
Dziewczyno moja!

Już w dziecinne lata nasze
Ja do czarnych skał
Po gniazdeczko biegłem nad przepaście,
Bym ci ptaszę dał.

Zawszem tobie najwonniejszych
Kwiatów przyniósł z gór,
A z odpustu najpiękniejszych dawał
Koralików sznur.

Nie mam żalu do nikogo,
Jeno do ciebie, niebogo!
Oj Halino, oj, jedyna,
To wina twoja.

Rośnie krzaczek, w drzewko rośnie.
Ty urosłaś niby czar.
Ach, za tobą bym radośnie
Wskoczył w ognia żar.

Lata, jakby wichry, biegną,
Jak potoki mkną!
Przybył panicz i dla niego
Pogardziłaś mną.

Nie mam żalu do nikogo,
Jeno do ciebie, niebogo!
Oj, Halino, oj, jedyna
Dziewczyno moja!
Dziewczyno moja!

Oj, Halino, oj, jedyna
Dziewczyno moja!
Moja Halko ty jedyna,
Ty dziewczyna moja.

Stanisław Moniuszko - Halka
Aria Jontka

Jako od wichru krzew połamany - Włodzimierz Wolski

Jako od wichru krzew połamany

Włodzimierz Wolski

Jako od wichru krzew połamany
Tak się duszyczka stargała
Gdzieżeś, ach, gdzieżeś wianku różany
Gdzieś w nim lilijko ty biała

Zabrał mi wszystko Jaśko, mój sokół
Zabrał mnie całą niebogę
A ja go szukam, szukam na okół
A ja go znaleźć nie mogę

Gdzieżeś, ach gdzieżeś o mój sokole
Gdzie moje słonko na jasnym niebie
Jak kłos rzucony na puste pole
Tak zwiędnę, umrę bez ciebie

Stanisław Moniuszko "Halka"

Gdyby rannym slonkiem - Włodzimierz Wolski

Halka - 1937

Teresa Kubiak
Gdyby rannym słonkiem

Włodzimierz Wolski

Gdyby rannym słonkiem wzlecieć mi skowronkiem
Gdyby jaskółeczką bujać mi po niebie
Gdyby rybką w rzece płynąć tu do ciebie
Jaśku mój, do ciebie

Ani ja w Wisełce pląsająca rybka
Ani ja skowronek, ni jaskółka chybka
Wiatr tylko nuci
Wróci Jaśko, wróci

Gdyby mnie, o, gdyby mnie
Gwiazdeczką w skałach ponad zdrojem
Przejrzeć się w twej duszy, przejrzeć w sercu twoim
Błędnym choć ognikiem, choć ognikiem, co tak blado pała
O, gdyby, gdyby moja łezka tobie zapałała
O, gdyby ta łza, o gdyby tobie łza ta, łza zapałała

Ni mi błyskać w zdroju, ni mknąć nad gaikiem
Ani ja gwiazdeczką, ni błędnym ognikiem
Płyną wciąż po rosie jęki moje, płyną
Szkoda cię, dziewczyno

O, gdyby promykiem lub błędnym ognikiem
Spłakany wzrok dla niego lśnił!
Jak miesiąc nad lasem, o gdyby choć czasem
Przypomnieć mu, by o mnie śnił!
O, gdyby skowronkiem, o gdyby skowronkiem
Polecieć z rannym słonkiem do mego Jaśka tam

Ani ja w Wisełce…

O, pan mój wróci
Jaśko mój
Ach, pan mój wróci
Jaśko mój
Mój pan powróci
A nie porzuci Jaśko mnie