Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bryllowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bryllowanie. Pokaż wszystkie posty

Oda świąteczna - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Oda świąteczna

Ernest Bryll


Szczęśliwi którzy razem z nami
Szczęśliwi
W supermarketach wózek pchają
Szczęśliwi
I dumnie przed kasami stając
Szczęśliwi
Są jak wybrańcy u bram raju

Szczęśliwi, którzy z rodzinami
Szczęśliwi
Żrą w macdonaldach wielką bułę
Szczęśliwi
I wszystkich smaków świata czułych
Szczęśliwi
Zatkani bułą nie zaznają

Dusz ich nie dusi przypomnienie
Innego świata. Wszystko mają
Co chcieli. Po dostępnej cenie...

Więc choć koszmary oglądają
W telewizorach. Jak zaklęci
Śpią cicho, płytko, bez pamięci

Szczęśliwi...

Fot. E. Bryll, M. Styczeń

Zejdźmy się - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Zejdźmy się jak na wilię

Ernest Bryll  👉👉👉


Zejdźmy się jak na wilię. Razem podzielimy
Nasz strach, strapienie, niejasność, zwątpienie
Może ten chleb kamienny dotknięty przez innych
Stanie się miękkim chlebem naszej ziemi

Zaśpiewajmy, co jeszcze przez łzy można nucić
I postawmy talerze dla tych co wędrują
Może się który zdrowo do nas wróci
I wyciągnijmy ręce... Niech wszyscy poczują

Że to co we mnie umiera to w innym
Być może jeszcze żyje. A co w nim umiera
To we mnie jak w Betlejem zrodziło się teraz

Nie trzeba życzeń bo i co tu życzyć
Wystarczy kącik, chwilka żeby się przełamać
Tym co najbardziej boli. I razem policzyć
Bliskich którzy przegrali ale nie chcą kłamać

Zaśpiewajmy, co jeszcze przez łzy można nucić...

Zejdźmy się jak na wilię. Razem podzielimy
Co boli ciebie. A co boli innych

Oj, gębo moja - Ernest Bryll


Marcin Styczeń 👉👉👉
Oj, gębo moja

Ernest Bryll


Oj, gębo moja. Zbyt smutny
Jęzor ci urósł. Na wietrze
Powiewa. Lecz gdy bezwietrznie
Zaraz go ktoś przydepcze
Butem podkutym
A miał jęzor wesoło zaganiać
Pieśni w taki kraj uradowania
Że nie złapiesz nawet kropli oddechu
Tyle będzie sukcesów w tym śmiechu

Oj, gębo moja...

Z gitarą chłopcy idą - Ernest Bryll


Marcin Styczeń 👉👉👉
Z gitarą chłopcy idą

Ernest Bryll


Z gitarą chłopcy idą tacy naiwnie młodzi
Że nie zapyta żaden jak po tej ziemi chodzić

Ogieniek papierosa twarz im oświetlił miękko
Niosą swoją gitarę jak Gwiazdę Betlejemską

I pędzą swe marzenia niby wesołe stada
Aż kurz się w górę wznosi do gardła się zakrada

Więc chrząkamy niepewnie patrząc gdzie teraz doszli
Bo idą z Narodzenia prościutko w Piątek Gorzki

Pomiędzy nami - Ernest Bryll


Marcin Styczeń  👉👉👉
Pomiędzy nami

Ernest Bryll


Pomiędzy nami w pomiętej odzieży
Stał Łazarz co zmartwychwstał i jeszcze nie wierzył
Że wrócił do nas. Że go dotykają
Ludzie stłoczeni w nagrzanym tramwaju

Jechał do pracy. Bo gdzie miał z wieczności
Wrócić? Zapomniał życia, więc kogoś zezłościł
Komuś przeszkadzał wysiąść. I tak popychany
Kołysał się szarawym powietrzem pijany

Potem robił jak co dzień. Nikt nie zauważył
Dotknięcia Boga, które miał na twarzy
Nikt nie brzydził się pleśnią na jego ubraniu
Więc zapominał sobie o swym zmartwychwstaniu
O błysku co rozerwał ciemność...

Razem z nami
Wrócił dźwigając siatkę z zakupami
Zjadł, zerknął w telewizor i jak wszyscy w bloku
Położył się do łóżka. Zapadł w grobu spokój

I spał jako my wszyscy, którzy nocą śpimy
I rankiem powracamy albo odchodzimy...

Uciekali błogo - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Uciekali błogo

Ernest Bryll  👉👉👉


Uciekali błogo – jeszcze lekką nogą
Bo ubita ścieżka była dla nich drogą
Nie widzieli siwej głowy kurzu
Która za doliną miała się wynurzyć

Nie znali jak brodzi się w szarej czuprynie
Tego co minęło innym i nas minie
Po co im wiedzieć. To przypomni
Garb co na grzbiecie rośnie ogromny

Uciekali błogo...

Po co im wiedzieć. I tak nie pojmują
Wierzą że skrzydła pod garbem się klują...

Ernest Bryll (fot. Mariusz Kubik)

Choćby was opuścili - Ernest Bryll


Marcin Styczeń 👉👉👉
Choćby was opuścili

Ernest Bryll


Choćby was opuścili wszyscy przyjaciele
Jest jeszcze Jakiś o którym nie wiecie
Więc trzeba ruszyć szukać Go po świecie
Jako iskierki w wygasłym popiele

Ale tak trudno w drogę – Jak nagle zostawić
Graty choć odrapane ale uzbierane
Samochód telewizor lodówkę mieszkanie
I strach w który się każdy przez lata obsprawił

Ale tak trudno wyjść nagle na drogę
Na brzeg nieznany w ubraniu jedynym
I na bosaka pójść morzem za Bogiem
I jak Piotr Jemu wierzył tak zawierzyć innym

Piotr się przewrócił my też zatoniemy
Lepiej czekajmy zamknięci za drzwiami
Niech ten Przyjaciel do nas dojdzie morzem ciemnym
Wyjrzyjmy przez judasza może Go poznamy...

Nie o myślenie proszę - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Nie o myślenie proszę

Ernest Bryll


Nie o myślenie proszę
Nie o rozumienie
Przywróć mi Panie
Zwyczajne patrzenie

Nawidziałem się byłem
Nic nie zobaczyłem
Pewno się przed Tobą
W pyle drogi kryłem

Proszę rozbij tę ciemność
Jedną chwilką jasną
By mignęła przede mną
Moja droga własna...

Aniele mych pradziadów - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Aniele mych pradziadów

Ernest Bryll


Aniele mych pradziadów chłopskich daj tę siłę
Z jaką się w bezimiennej powstaje godzinie
Gdy pół nocy pół świtu. Gdy świat ucichł w zimie
I ojczyzna jest - jakby Boga już nie było

Modlitwo moja. Teraz nie umieraj
I dla nas niebo wysoko otwieraj
Bośmy już zapomnieli cośmy tam widzieli
Rzuć nam na ziemię promień - abyśmy się wspięli
Choć trochę wyżej i patrząc z półnieba
Ujrzeli swoje życie tak jak pewno trzeba

Aniele mych pradziadów. Wspomóż naszą słabość
Zapal gwiazdy jak świecę. To czas gdy się rodzą
Najczystsze nasze myśli, a zmory przychodzą
By je jak owce dusić i zabijać radość

Modlitwo moja. Nie odchodź, nie gaśnij
Powiedz że zaraz wszystko się wyjaśni
Byśmy nie zapomnieli, że przyjaciół mamy
Oni wołają do nas, my do nich wołamy
I przez głuchotę, tępotę ciemności
Kiełkują pierwsze promienie radości

Narodziny - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Narodziny

Ernest Bryll
  👉👉👉


Narodziny – mój panie
To jest ubieranie
Ubieranie
W umieranie

Zapinanie
Rozpinanie
Cerowanie
Pranie
Prasowanie
Łatanie
Szukanie...

A śmierć – proszę pana
To jest rozbieranie
Rozbieranie
Z umierania

Sen - Ernest Bryll


Marcin Styczeń - Sen

Ernest Bryll


Stoimy, wstyd zjadamy, wyczekując sprawy
Każdy każdego prosi o naprawę skrzydeł
Bo znów je mamy, są nam objawione
Lecz jakie marne, jakie uświnione

Trzeba czyścić. Samemu tych piór nie oczyścisz
Choć są z ciebie a zawsze od ciebie - jak myśli
Trzeba o pomoc prosić i ludzi przeprosić
I obmywać im płaczem skrzydła, także brudne

A łzy muszą być szczere - o, jakie to trudne
Ile łez nazbyt suchych, ile przebaczenia
Wylewaliśmy, a nic się nie zmienia...

Dopiero ktoś zapłakał - skąpo, lecz uczciwie
I zajaśniały pióra anielsko prawdziwie
Dopiero,a tak późno. Czemu każdy zwlekał?
A teraz naprawia skrzydła drugiego w popłochu
Płacząc jak rajska rzeka

I modli się za niego, modli się za niego...

A łzy muszą być szczere...

Rozmowa duszy z ciałem - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Rozmowa duszy z ciałem

Ernest Bryll


Czy przyjdzie czas, że zatęsknimy choć do nienawiści
Jaką miał Judasz – bo w niej żyła miłość
On nie wędruje z Bogiem tak jak my poszliśmy
Spokojni, bogobojni jakby nic nie było

Pewno – nikt z nas nie zdradzi, bo i co ma sprzedać
Nawet gdy chleb i ryby były pomnożone
Myśmy jedli półgębkiem. Nazbyt były słone

Nie dla nas to jedzenie. Każdy ma w kieszeni
Własne śniadanko. Potem do obiadu
Spacerek i Msza święta. Wreszcie gadu, gadu
I na cmentarzu kawałeczek ziemi

Nikt z nas nie był Judaszem, a więc na pomniku
Wytną „Ave Maryja”. Kościół nas pochwali
Krzyżem odznaczy jak swych męczenników
Jakbyśmy kiedy pod tym krzyżem stali...

Czy przyjdzie czas...

Nie pytaj ptaka - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Nie pytaj ptaka

Ernest Bryll


Nie pytaj ptaka jak się lata
Bo spadnie żeby odpowiedzieć
I czasem do końca świata
W polityki krzakach się zasiedzi...

Wielu takich. Tłusto podrośli
Przemienili skrzydła na fraki
I podróżują radośnie
Do urzędów nie byle jakich

Pięknie latają
Zasiadając w odrzutowcach
I znak zostawiają smugi
Niebo nam nad głową krają
Na kawałki co się nie składają

Nie pytaj ptaka...

Nikt nie odgadnie - Ernest Bryll


Marcin Styczeń
Nikt nie odgadnie

Ernest Bryll 
👉👉👉


Nikt nie odgadnie
Sfałszowano nas bardzo dokładnie
Życie w nas jeszcze żywsze
Prawdy w nas bardziej prawdziwsze
A i dno głębiej na dnie

Przyjmą nas bez zmrużenia
Każdy bank nas wymienia
Każdy dom wysoko ocenia
Lepszych nie ma

I nie będzie
Nawet w życiu wiecznym
Nie mówcie o żadnym błędzie
To fałszerstwo jest ostateczne

Przyjmą nas bez zmrużenia
Każdy bank nas wymienia
Jesteśmy miarą stworzenia
Choć inni są twoich nie ma