Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Satie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Satie. Pokaż wszystkie posty

Panny - Julian Tuwim

John Singer Sargent

Julian Tuwim - Panny

Panny z czarnych powozów, ażurowo-przejrzyste,
Panny smętnie przeciche, jak szeptania kościelne,
O, narcyzy z cieplarni! panny wonne i czyste!
Koronkowo-mistyczne, aksamitnie-subtelne!

Jakże lubię was, panny, "niedostępne" -  ponętne!
Aromaty tajone! Kwiaty w czarnych powozach!
Trochę smutne jakoby, a na wpół uśmiechnięte,
O, przesmętne, prześliczne, jak motyle w mimozach!

Excusez... mam wrażenie, że... się hm! wam po nocach!
Parobkowie rzeźniccy śnią, jak lwy, muskularni,
Że się często atleci marzą w słodkich przemocach,
Silni, tędzy, ogromni... O, narcyzy z cieplarni!

"Lecz cóż Pana ochodzi, co po nocach nam śni się?!
To jest wprost... niesłychane, grubiańskie, bezczelne!... "
Nic... nic... więcej nie będę! - o, kochane skromnisie,
Aksamitno-misterne, koronkowo-subtelne!...

Tyle próśb - Anna Achmatowa


Столько просьб у любимой всегда...

Anna Achmatowa
Leonard Podhorski-Okołów

Tyle próśb zawsze ma ukochana,
porzucona próśb żadnych nie miewa...
Jak to dobrze, że dzisiaj od rana
lekkim lodem mróz rzekę odziewa.

Oto wstąpię - dopomóż mi, Chryste! -
na pokrowiec ten kruchy ogromnie,
a ty moje przechować chciej listy,
by nas mogli rozsądzić potomni,

By jaśniejszy i bardziej wspaniały
blask otoczył w ich oczach twą postać.
Czyliż mogą w biografii twej chwały
jakiekolwiek bądź braki pozostać?

Nazbyt słodkie doczesne napoje,
nazbyt gęste miłośne są sieci...
Niechże kiedyś z imieniem tem mojem
w podręcznikach spotkają się dzieci.

I tak smutną opowieść czytając,
niech uśmiechną się chytrze i łzawo.
Mnie miłości i szczęścia nie dając,
nagródź w zamian choć gorzką tą sławą

Widzę, widzę łuk miesiąca - Anna Achmatowa


Anna Achmatowa
Вижу, вижу лунный лук...
Widzę, widzę łuk miesiąca...

Gina Gieysztor

Widzę, widzę łuk miesiąca
Przez listowie gęstych rokit,
Słyszę, słyszę stuk tętniący
Nie podkutych dźwięcznych kopyt.

Ach, i ciebie sen nie morzy,
Przez rok mnie nie zapomniałeś,
Przyzwyczaić się nie możesz,
Żeby łóżko pustką wiało?

Czy nie z tobą dyskurs toczę
W chciwych ptaków ostrym tonie,
Czyż nie w twoje patrzę oczy
Z czystych, zmatowiałych stronic?

Czemu się, jak rabuś, znowu
Skradasz, krążysz niedaleko?
Czy pamiętasz tę umowę:
Na mnie żywą ciągle czekać?

Już zasypiam. W duszne ciemnie
Księżyc rzucił ostrze swoje.
Znowu stukot. Ach, to we mnie
Bije ciepłe serce moje.

(muz.: Erik Satie - Pièces Froides)

Spowiedź - Anna Achmatowa


Anna Achmatowa
Исповедь
Spowiedź

Gina Gieysztor

Zmilkł głos, odpuścił grzechy moje.
Liliowy półmrok gasi świece,
A ciemnej stuły długie zwoje
Oplotły głowę mą i plecy.

Czy to nie głos: „O, wstań, dzieweczko!" -
Wciąż szybsze serca uderzenia...
I dłoń, która dotknęła lekko,
Błogosławiąca w roztargnieniu.

(Muz.: Erik Satie Gymnopédie 3)

Węglem zaznaczył... - Anna Achmatowa


Anna Achmatowa
Углем наметил на левом боку...
Węglem zaznaczył na lewym boku...

Gina Gieysztor

Węglem zaznaczył na lewym boku
Miejsce, gdzie strzelać trzeba,
Żeby wypuścić moją tęsknotę
Jak ptaka w pustą noc nieba.

Nie drgnie twa ręka, miły, wiem o tym,
Krótkiej się męki spodziewam.
Wyleci ptakiem moja tęsknota,
Znów na gałązce zaśpiewa.

By ten, co spokój ma w swoim domu,
Przez okno się lekko wychylił:
"Słów nie rozumiem, lecz głos znajomy" -
I wzrok opuścił w tej chwili.

(Muz.: Erik Satie - Gymnopédie 2)

I nawet nikt nie wyszedł - Anna Achmatowa


Anna Achmatowa
И на ступеньки встретить...
I nawet nikt nie wyszedł...

Wanda Grodzieńska

...I nawet nikt nie wyszedł
Z latarnią mi naprzeciw.
I weszłam w domu ciszę,
Gdy blady księżyc świecił.

Pod zielonym kloszem,
Z uśmiechem wymuszonym
Rzekł mi: "Kopciuszku, proszę,
Czemu masz głos zmieniony?"

W kominie gaśnie płomień,
Świerszcz ćwierka smętne trele.
Ktoś na pamiątkę po mnie
Wziął biały pantofelek.

I trzy goździki podał,
W bok odwracając oczy.
O, miłe mi dowody,
Gdzież schowam was tej nocy?

A sercu trudno wierzyć:
Nie minie czasu wiele -
On wszystkim zacznie mierzyć
Mój biały pantofelek.

Czyta: Anna Ciepielewska

Nie zmieniło się tutaj nic - Anna Achmatowa

Stanisław Żukowski

Anna Achmatowa
Здесь все то же, то же, что и прежде...
Nie zmieniło się tutaj nic...

Helena Niemirowska-Syrkus

Nie zmieniło się tutaj nic. Trudno.
Nawet marzyć nie warto i wzdychać.
W pustym domu, przy drodze odludnej,
Trzeba wczas okiennice zamykać.

Jednym okiem w las patrzy ponuro
Niegościnny mój dom, zapomniany.
Kiedyś zdjęto tu kogoś ze sznura
I martwemu jeszcze urągano.

Czy był smutny, czy cieszył się skrycie?
Tylko śmierć święci triumf nad nami.
Po wytartych foteli obiciu
Jego cień się przemyka czasami.

A kukułka starego zegara
Głośno woła, że północ już blisko.
Chyłkiem w okno wyglądam przez szparę,
Koniokrady gdzieś palą ognisko.

Wróżąc słoty jesiennej nadejście,
Nisko snuje się dym, ale niczym
Nie przestraszę się już.
Chowam na szczęście
Ten jedwabny szafirowy stryczek.

(Muz.: Erik Satie - Gnossienne nr 7)

Wszetecznice z nas i pijacy - Anna Achmatowa


Anna Achmatowa
Все мы бражники здесь, блудницы...

Seweryn Pollak

Wszetecznice z nas i pijacy,
Niewesoło czas tu spędzamy.
A na ścianach kwiaty i ptaki
Tęsknią za obłokami.

Czarną fajkę pociągasz smutnie,
Dziwnie dymek wije się nad nią.
Dziś włożyłam najwęższą suknię,
Aby smuklej wyglądać i ładniej.

Okna są zabite na dobre:
Czy tam mróz, czy burza, czy słota?
Twoje oczy są tak podobne
Do oczu ostrożnego kota.

O, jak serce moje zamiera!
Czyżby życie ze mnie uciekło?
A tę, która tańczy teraz
Niewątpliwie pochłonie piekło.

(Muz.: Erik Satie: Gnossienne nr 6)

Twój biały dom i cichy sad zostawię - Anna Achmatowa


Anna Achmatowa
Твой белый дом и тихий сад оставлю...
Twój biały dom i cichy sad zostawię...

Gina Gieysztor

Twój biały dom i cichy sad zostawię.
Niech życie będzie samotne i miłe.
I ciebie, ciebie w wierszach tak wysławię,
Jak tego żadna nigdy nie czyniła.
Ty przyjaciółkę pamiętasz szczęśliwą
W stworzonym przez cię dla jej oczu raju,
A ja prowadzę handel osobliwy -
Ja twoją miłość i czułość sprzedaję.

Leopold Lewin

Twój cichy ogród, biały dom zostawię,
I życie będzie jasne i pustynne.
Ciebie, ach ciebie w mych wierszach rozsławię,
Jak nie rozsławią cię kobiety inne.
I ty najmilszą swą wspomnisz ukradkiem
W tym, któryś stworzył dla jej oczu, raju,
Ja zaś handluję towarem tak rzadkim -
Twoją dziś miłość i czułość sprzedaję.

(Muz.: Erik Satie - Gnossienne nr 5)

Wieczorny czas przy stole - Anna Achmatowa

Konstantin Korowin

Anna Achmatowa
Вечерние часы перед столом...
Wieczorny czas przy stole...

Gina Gieysztor

Wieczorny czas przy stole.
Ciepłem wieje,
Kartka wciąż bielą niepoprawną świeci.
Zapach mimozy przypomniał Niceę,
W świetle księżyca duży ptak przeleciał.

Tak mocno na noc zaplatam warkocze,
Jakby nazajutrz potrzebne mi były.
Spoglądam w okno, już się nie kłopoczę,
I widzę morze i wydmy pochyłe.

O, jakąż władzę posiada ten człowiek,
Który mnie nawet o czułość nie błaga!
Nie mogę unieść ociężałych powiek,
Kiedy on imię moje wypowiada.

(Muz.: Erik Satie - Gnossienne nr 4)

Jak przez słomkę pijesz moją duszę - Anna Achmatowa

Giovanni Boldini

Anna Achmatowa
Как соломинкой, пьёшь мою душу...
Jak przez słomkę pijesz moją duszę...

Gina Gieysztor

Jak przez słomkę pijesz moją duszę.
Wiem, smakuje gorzko i upojnie.
Lecz błaganiem nie zmącę katuszy,
O, konanie to potrwa tygodnie.

Skończysz - powiedz. Nie zmartwi nikogo,
Że mej duszy nie ma już na świecie.
Pójdę sobie niedaleką drogą,
Będę patrzeć, jak bawią się dzieci.

Krzak agrestu zakwitł dzisiaj rankiem,
Wiozą cegły za płotem na sprzedaż.
Kim ty jesteś: bratem czy kochankiem,
Nie pamiętam, bo wcale nie trzeba.

Jak tu jasno, jak tutaj bezdomnie,
Odpoczywa zmęczone ciało...
A przechodnie pomyślą o mnie:
Ona pewnie wczoraj owdowiała.

(Muz.: Erik Satie: Gnossienne nr 3)

Wysoko w niebie chmurka zaszarzała - Anna Achmatowa

Jewgienij Mukownin

Anna Achmatowa
Высоко в небе облачко серело...

Seweryn Pollak

Wysoko w niebie chmurka zaszarzała
Wiewiórczą, płasko rozpostartą skórką.
Powiedział: "Nie żal mi twojego ciała,
W marcu roztopi się, krucha Śniegurko!"

W puszystej mufce lodowate dłonie.
Było mi strasznie, było mi okrutnie...
O, jak powrócić was, szybkie tygodnie
Jego miłości ulotnej, tak krótkiej!

Nie pragnę ani zemsty, ani bólu,
Niech umrę razem z ostatnią śnieżycą.
Jego wróżyłam w wigilię Trzech Króli
I jego miłą byłam cały styczeń.

(Muz.: Erik Satie - Gnossienne nr 1)