Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sklep z PP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sklep z PP. Pokaż wszystkie posty

Jeszcze jeden toast - Anna Achmatowa


Ещё тост - Jeszcze jeden toast

Anna Achmatowa - Eugenia Siemaszkiewicz

Za twoją wiarę i za wierność moją
I za to żeśmy w tych stronach oboje
Może na wieki jesteśmy zaklęci
Lecz zimy piękniejszej nie było na świecie
I krzyży nie było na niebie świetniejszych
Łańcuchów tak lekkich I mostów lotniejszych
I za to, że wszystko płynęło olśnione
I za to, że widzieć się nam zabroniono
Za wszystko co jeszcze do dziś mi się śni
Choć mocno zabite już są tamte drzwi

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Życie spadło niemym błyskiem - Osip Mandelsztam


Жизнь упала, как зарница...
Życie spadło niemym błyskiem

Osip Mandelsztam - Tadeusz Nyczek

Życie spadło niemym błyskiem,
Niczym rzęsa w wody miskę,
Żem się załgał w nim do cna,
Jestem winien tylko ja.

Jeśli zechcesz – jabłko nocne
Zaraz świeże, twarde strącę,
Mogę ci zdjąć buty – chcesz?
Jak śnieżynkę unieść też.

Anioł w blasku aureoli
W baranicy złotej stoi,
Promień lampy sięga mu
Do wysokich ramion dwu.

Może tylko kot dyszący
Od pogoni za zającem,
Nagle drogę przebiegł nam
Aby zniknąć hen, gdzieś tam...

Jakże ust malina drżała,
Gdy herbatę nalewała
I paplała trzy po trzy
Nie na temat i nie w szyk...

Jak się raptem zająknęła,
Zaplątała, uśmiechnęła –
Że się zrumieniła aż
Zawstydzonej piękna twarz.

Gdzieś tam, za zamkowym murem,
Za kipiącą sadu chmurą,
Zarzęsowa ziemia śpi –
Tam gdzie żoną będziesz mi.

Suche buty wybierzemy,
Zloty kożuch nawdziejemy,
Splótłszy naszych dwoje rąk,
T ą ulicą pójdziem stąd

Bez przeszkody, bez wahania,
Drogowskazu przestrzegania –
A od zmierzchu aż po brzask
Gorejących latarń blask.

Fot. Ryszard Leoszewski - Sklep z Ptasimi Piórami

Prosto z mostu mówić będę - Osip Mandelsztam


Я скажу тебе с последней прямотой...
Prosto z mostu mówić będę...

Osip Mandelsztam - Maria Leśniewska

Prosto z mostu mówić będę,
dosyć bujd!
Wszystko brednie, sherry brandy,
Skarbie mój!
Gdzie Hellenom blaski snuje
Piękna wzór –
We mnie hańba się wpatruje
Z czarnych dziur.

Grecy morzem rwali z panną,
Fali błysk –
Mnie natomiast – słoną pianą
Prosto w pysk!
Teraz wargi mi pomaże
Puste szkło,
Figę z makiem mi pokaże
Nędzy dno.

Źle czy dobrze – to chimery,
Tak czy siak,
Żłop koktajle słodka Mary,
W nich jest smak.
Prosto z mostu mówić będę,
Dosyć bujd!
Wszystko brednie, sherry brandy,
Skarbie mój!

Я скажу тебе с последней
Пряматой:
Всё лишь бредни, шерри-бренди,
Ангел мой!
Ой-ли, так-ли, дуй-ли, вей- ли,
Всё равно.
Ангел Мзри, пей коктейли,
Дуй вино!

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Mieszkanie milczące jak papier - Osip Mandelsztam


Квартира тиха, как бумага
Mieszkanie milczące jak papier


Osip Mandelsztam - Maria Leśniewska

Mieszkanie milczące jak papier,
Bez mebli, obrazów dywanów,
I słychać, jak kapie i kapie
Z nieszczelnych grzejników i kranów.

Manatki w zupełnym porządku,
Telefon się czai złowrogo,
Mizerne ostatki majątku
Już w domu wytrzymać nie mogą.

A ściany przeklęte są cienkie –
I jak tu w czymś takim przebywać?
A ja, jak ten kiep, na grzebieniu
Wciąż komuś tam muszę przygrywać.

Kartkuję kartkowe czytanki,
Parcianych słów słucham ochoczo
I groźne na sen kołysanki
Kułackim porcyjkom mamroczę.

Pacykarz, co skromną ma rentę,
Co dawniej gnój woził z zapałem,
A dziś miesza krew z atramentem,
Wart takiej kariery wspaniałej...

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Książki tylko... - Osip Mandelsztam


Только детские книги читать
Książki tylko dziecinne czytywać

Osip Mandelsztam - Maria Leśniewska

***
Książki tylko dziecinne czytywać,
Myśli tylko dziecinne hołubić,
Wszystko wielkie gdzieś w dali pogubić,
Z głębin smutku się wciąż wydobywać.

Jestem życiem śmiertelnie zmęczony,
Ja od życia już nic nie przyjmuję,
Ale biedną tę ziemię miłuję,
Przecież na niej zostałem zrodzony.

Ja huśtałem się w parku przy stawie
Na zwyczajnej huśtawce drewnianej
I rozrosłe wyniosłe kasztany
Widzę – nie wiem czy w śnie, czy na jawie.

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Jak czarny anioł... - Osip Mandelsztam


Как черный ангел на снегу
Jak czarny anioł pośród śniegu

Osip Mandelsztam - Gina Gieysztor

Annie Achmatowej


Jak czarny anioł
pośród śniegu -
Tak mi się dzisiaj objawiłaś.
I ukryć tego już nie mogę:
Nieziemska pieczęć cię znaczyła.

To stygmat dziwny, cud bez mała,
Jakby przez boskie dany ręce,
I rzekłbyś, że w świątyni wnęce
Jak święty posąg będziesz stała.

I miłość tej nieziemskiej siły
Z ziemską miłością niech się spoi,
Niech krew, co ci wypełnia żyły,
Nie zarumieni twarzy twojej.

Ułudę łachów twych przemieni
Marmuru bryła doskonała,
Nagość delikatnego ciała
I twarzy, co się nie rumieni.

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Ostatnia wieczerza - Osip Mandelsztam


Тайная вечеря
Ostatnia wieczerza


Osip Mandelsztam
Stanisław Barańczak


Niebo wieczerzy wtuliło się w ścianę –
Blask rys i pęknięć bólem ją rozjarzył –
I rozjaśnione, gdzieś w niej zapodziane,
Przeobraziło się w trzynaście twarzy.

Więc to jest niebo, niebo mojej nocy –
Stoję tu przed nim jak dziecko posłuszny,
Po plecach biegnie dreszcz i bolą oczy,
I słyszę głuchy grzmot, co mury kruszy.

Pod każdym ciosem twardego tarana
Ze ściany sypią się gwiazdy bezokie –
I trwa wieczerza w gęstniejących ranach,
Niedokończony fresk syci się mrokiem...

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Trwał dzień o pięciu głowach - Osip Mandelsztam


День стоял о пяти головах

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Trwał dzień o pięciu głowach. Już piątą dobę malałem.
Dumny zarazem z przestrzeni, że jak na drożdżach urasta.
Sen był starszy niż słuch, słuch był starszy niż sen.
A za nami na lejcach jamczyska ciągnęły się drogi i miasta

Trwał dzień o pięciu głowach; w tańcu obłędnym i krzywym
Czarna po wierzchu masa wlokła się pieszo i konno.
Białe noce – nie, noże! Aortą szły rozszerzoną,
A oko się zmieniało w mięso pokłute igliwiem.

Choć cal błękitu morza mi dajcie, choć tyle co w igielnym uchu,
Niech czas konwojowany w żagle nabierze podmuchu.
Trwał dzień o pięciu głowach. Już piątą dobę malałem.
Dumny zarazem z przestrzeni, że jak na drożdżach urasta.

Sen był starszy niż słuch, słuch był starszy niż sen.
A za nami na lejcach jamczyska ciągnęły się drogi i miasta
Choć cal błękitu morza mi dajcie, choć tyle co w igielnym uchu,
Niech czas konwojowany w żagle nabierze podmuchu.

Białe noce – nie, noże! Aortą szły rozszerzoną,
A oko się zmieniało w mięso pokłute igliwiem.
Trwał dzień o pięciu głowach; w tańcu obłędnym i krzywym
Czarna po wierzchu masa wlokła się pieszo i konno.

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Nie motylem... - Osip Mandelsztam


Не мучнистой бабочкою белой…
Nie motylem mączystym i białym...

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Nie motylem mączystym i białym
Zwrócę ziemi prochy pożyczone.
Chcę przemienić się myślącym ciałem
W mego kraju ulice i domy –
Tym kręgowym i zwęglonym ciałem,
Które miary swojej jest świadome.

Woła ciemną zielenią igliwie
I głębokie są iglaste wieńce –
Studnie, z których czas się wydobywa;
Na śmiertelnym wsparte postumencie,
Tkwią okrągłe jak alfabet wieńce,
Orderowe obręcze igliwia.

Czeka w niebie surowym robota:
Szły zmieszane poborowych szyki
I dźwigała milcząca piechota
Karabinów podniebne okrzyki.

I mierzyły w zenit luf tysiące –
Oczu piwnych, błękitnych, zielonych –
Ludzie, ludzie, ludzie szli bez końca –
Lecz kto będzie dalszym ciągiem po nich?

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Do ust chciałbym... - Osip Mandelsztam


Я к губам подношу эту зелень
Do ust chciałbym podnosić tę zieleń

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Do ust chciałbym podnosić tę zieleń –
Młode liście, ich zaklęcia lepkie
i tę całą wiarołomną ziemię –
Klonów, dębów, pierwiosnków kolebkę.

Powiedz, czemu tak ślepnę i krzepnę,
Zniewolony pokorą korzenia,
I czy nie jest zbyt świetnie i kwietnie
Oczom w parku, pełnym pszczół brzęczenia?

Żab kumkania, niby kulki rtęci,
W jedną muzykę zlały się obłą,
I urasta w gałąź każdy pręcik,
I zmyśleniem mlecznym stał się obłok.

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Tylko jedno pragnienie - Osip Mandelsztam


О, как же я хочу - Tylko jedno pragnienie

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak


Tylko jedno pragnienie:
Niewidzialnie, tajemnie
Pomknąć w ślad za promieniem
W dal trwającą beze mnie.

A ty promieniej, bowiem
Innego szczęścia nie ma –
Niech ci gwiazda opowie
Całą wiedzę promienia.

A ja ci chcę powiedzieć,
Że szept mój cię powiedzie
Tam, gdzie w wiatru powiewie
Promień tobie powierzę.

To dzięki temu promień,
Dzięki temu świetlany,
Że szeptaniem ogromny,
Mamrotaniem ogrzany.

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Nie, to nie żadna migrena - Osip Mandelsztam


Нет, не мигрень...
Nie, to nie żadna migrena...

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Nie, to nie żadna migrena
Lecz podaj mi kredkę miętową
Brak mi malarskiej powłoki
I farby drukarskiej nad głową

Najpierw był szept sepleniący
Co płynął w wilgotnym korycie
I miękkim kopciem naftowym
Ciemniało ciągnące się życie

A potem gdzieś na letnisku
W śródleśnej okładce skórzanej
Buchnęło nie wiem dlaczego
Ogromnym liliowym pożarem

Nie, to nie żadna migrena...

Dalej przez szkła kolorowe
Ból wdziera się w oczy zmrużone
Ziemia jak ruda łysina
I niebo maczugą wzniesione

A jeszcze dalej nie pomnę
Wszystko jak gdyby urwane
I smołą trochę pachnące
I chyba stęchlizną i tranem

Nie to nie żadna migrena
Lecz zimne bezpłciowe obszary
Świst rozrywanych bandaży
I brzęk karbolowej gitary

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Gdzie mam się podziać... - Osip Mandelsztam


Куда мне деться в этом январе...
Irina Pieskowa, Sklep z Ptasimi Piórami, Halina Wyrodek
Gdzie mam się podziać w tym styczniu przeklętym

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Gdzie mam się podziać w tym styczniu przeklętym?
Otwarte miasto czepia się obrzydle...
Może mnie upił widok drzwi zamkniętych?
- Wyć się chce: wszędzie zasuwy i rygle.

I te pończochy rozszczekanych przecznic,
I te spiżarnie wykrzywionych ulic:
Zza wszystkich rogów wrogów niebezpiecznych
I w każdym kącie końca oczekuję.

I w dół porosły brodawkami mroku,
Ślizgam się, brnąc ku pompie oblodzonej,
I łykam martwe powietrze w rytm kroków,
I gorączkują się gwarne gawrony.

A ja na ziemi jęczę i złorzeczę,
Potknąwszy się o czyjś zgubiony chodak:
- Niech ktoś przeczyta! doradzi! uleczy!
Niech choć zagadnie na kolczastych schodach!

Recytuje Krzysztof Kolberger

Wypiję za wojenne astry - Osip Mandelsztam


Я пью за военные астры… - Wypiję za wojenne astry...

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Wypiję za wojenne astry,
za wszystko, co mi wytykano:
Za pańskie futro, atak astmy,
za Petersburga żółć poranną,

Za muzykę sabaudzkich sosen,
za Elizejskich Pól benzynę,
Za bukiet róż za szkłem rolls-royce’a
i za paryskie płótna słynne.

Wypiję za biskajskie fale,
Angielki rude i wyniosłe,
Za mleka dzban z alpejskiej hali,
chininy kolonialny posmak...

Lecz nie wiem jeszcze, czym wznieść toast
za wszystko, co mi wytykano:
Asti spumante pić wesołe,
czy wino z piwnic Watykanu...

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Twoje wąskie ramiona... - Osip Mandelsztam


Твоим узким плечам под бичами краснеть...
Twoje wąskie ramiona spłyną krwią pod biczami

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Twoje wąskie ramiona spłyną krwią pod biczami,
Spłyną krwią pod biczami, ugną się pod jukami.

Twoje dłonie dziecinne będą płonąć od mrozu,
Będą płonąć od mrozu, od wiązania powrozów.

Twoje stopy wrażliwe będą szkło deptać boso,
Będą szkło deptać boso, zwilżać piach krwawą rosą.

Mogę dla ciebie tylko czarną świeczką zapłonąć,
Czarną świeczką zapłonąć, nawet modlitw się bojąc.

Wyk. Wanda Warska, Sklep z Ptasimi Piórami

Fot. Osip Mandelsztam