Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Groński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Groński. Pokaż wszystkie posty

Tak swojo mi - Ryszard M. Groński


Jan Kobuszewski
Tak swojo mi

Ryszard Marek Groński


Nie da się ukryć
Bardzo długo byliśmy pawiem i papugą
Jesteśmy dziś podobni ptakom
Co w cudze piórka się nie stroją
Na obce wzorce się nie łakom
Tak ci jest przaśnie, swojsko, swojo
Słyszysz ten refren w rytmie krwi?

Tak swojo mi
Gdy płynie Prosna, Gwda, Brda, Odra
Tak swojo mi
Gdy swojskim nurtem Wisła płynie
Tak swojo mi
Gdy kwitnie kąkol, świerzop, modrak
A swojski chrząszcz
Już nie brzmi w trzcinie, lecz brzmi w czynie

Niczego dziś zza obcych płotów
Każdy na swoje wyjść jest gotów
Kto telewizji trochę liznął
Ma konsekwencji przykład rzadki
Ojczyzna stała się Swojszczyzną
Deklinowaną przez przypadki
Dosyć posłuchać kilka chwil

Ten swojski tryl
I od granatów wzrok niebieski
Ten swojski Bryll
Sztuk autor, wierszy, fraszek, kolęd
Ten swojski sos
I zapach lipy czarnoleskiej
Ten dumny głos
Że wszystko z metką „Made in Poland”

Kto żyw zasługi zmarłych wspomni
I bierze miarę na swój pomnik
Wkrótce w muzeum kraj się zmieni
Etat się znajdzie dla kustosza
Ostrożnie, by nie zbrukać ziemi
Będziemy zwiedzać ją w bamboszach
Wiesz już, co w trawie piszczy i

Tak rzewnie ci
Gdyś już w swojactwie się rozkochał
Tak zgrzebnie ci
Że znów Siemiony wśród pól stoją
Tak swojsko ci
Na skrzypkach gra znajomy chochoł
Tak swojo ci
Że czasem czujesz się nieswojo

Piosenka z kabaretu "Dudek" (1970)
Plakat: Eryk Lipiński

Nie bójcie się banału - Ryszard M. Groński


Alicja Majewska
Nie bójcie się banału

Ryszard Marek Groński 
👉👉👉


Wiosna naprawdę jest radosna
A serce w rozterce drży
Sosna wysmukła jest jak sosna
A gwiazdy świecą jak bzy
Do tego księżyc, słowik
I zakochany wiatr
Gdy tak się zastanowić
Banalny jest nasz świat

Nie bójcie się banału
Wytartych słów, zblakłych scen
Nie bójcie się banału
Bo przekonacie się pomału
Że banał jest jak sen
Potrzebny dziś do życia
Nie bójcie się banału
Choć świat z banału drwi
Ja wiem, to bardzo mało
Lecz musi starczyć mi

Kłamstwo, co wygrać bieg się stara
Wciąż nogi za krótkie ma
Prawda zwyczajna jest i szara
A dobro cichsze od zła
Im szansa bywa mniejsza
Tym jest możliwszy cud
Ja jestem niedzisiejsza
W sny wierzę, w szczęścia łut

Nie bójcie się banału
Wyblakłych scen, zdartych słów
Nie bójcie się banału
Bo przekonacie się pomału
Że banał może znów
Wyrazić sens marzenia
Nie bójcie się banału
Choć świat z banału drwi
To jedno pozostało
Nam z niebanalnych dni...

Ja nie umiem zmieniać przyjaciół - Ryszard M. Groński


Krzysztof Krawczyk
Ja nie umiem zmieniać przyjaciół

Ryszard Marek Groński


Byłem pewny, że przyjaźń
Nie przemija, nie mija
Strzegłem jej jak oka w głowie
Wsłuchiwałem się w jej treść
Kolacyjki wydawałem na jej cześć
Zamykałem ją w mieszkaniu
Aby się w jej cieple grzać
Z nią siedziałem aż do rana, zamiast spać

Uwierzyłem, że przyjaźń
To wartość poza grą
Gdzie są moi przyjaciele
Rozdziela ich tak wiele
Że się kontakty rwą
Gdzie moi przyjaciele
Gdzie oni teraz są

Ów się nadął, ten w sobie zaciął
Tamten kark, dotąd sztywny, pochylił
Ja nie umiem zmieniać przyjaciół
Choć oni się zmienili

Już nie siądą przy stole
Nowe grają dziś role
Opowieści zwanej życiem
Każdy zmienił dalszy ciąg
Przy spotkaniach nie podają sobie rąk
Kiedy widzą się z daleka
Odwracają chmurny wzrok
I odchodzą w swoje światło i w swój mrok

Byłem pewny, że przyjaźń
Wytrzyma próby czas
Gdzie moi przyjaciele
We włosach pierwsze biele
I zapał dawny zgasł
Gdzie moi przyjaciele
Dlaczego nie ma was

Ten wyjechał, ów cały wdzięk stracił
Tamten głos w telefonie ma obcy
Ja nie umiem zmieniać przyjaciół
Słyszycie, starzy chłopcy
Ja nie umiem zmieniać przyjaciół...

Ryszard. M. Groński
Krzysztof Krawczyk
Ryszard Poznakowski (komp.)

Lata dwudzieste... - Ryszard M. Groński


Ludmiła Warzecha, Tomasz Stockinger
Lata dwudzieste, lata trzydzieste

Ryszard Marek Groński


Za ileś lat, przez Nowy Świat
Już inni ludzie wieczorami będą szli
A jednak wiem na pewno
Że melodyjką zwiewną
Powrócą nasze dni

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Wrócą piosenką, sukni szelestem
Błękitnym cieniem nad talią kart
I śmiechem, który kwitował żart

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Wzrok pełen łez, w Łazienkach bez
I blask neonów, co na jezdni mokrej drży
Po latach zatęsknicie
Za naszym pięknym życiem
Realnym tak jak my

Lata dwudzieste, lata trzydzieste...
Wrócą piosenką, sukni szelestem
Błękitnym cieniem nad talią kart
I śmiechem, który kwitował żart

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Gdy na to się spojrzy z perspektywy
Którą dać może, może tylko czas
Ten nasz kawałek życia był własny, był prawdziwy
Dlatego będą pamiętać nas

I nagle coś przypomni się
Jakiś obraz, jakieś słowo, jakiś rym
I nagle ktoś upomni się
O trochę miejsca w sercu twym

Lata dwudzieste, lata trzydzieste
Kiedyś dla wzruszeń będą pretekstem
Zapachem dawno już zwiędłych bzów
Poezją skrytą wśród zwykłych słów

Lata dwudzieste, lata trzydzieste - 1984

Noc bez ciebie - Ryszard M. Groński


Irena Santor - Noc bez ciebie

Ryszard Marek Groński

 


Noc
, nieprzespana noc po świt
Noc, chochoł wierszem wezwany
W drzwiach cicho stoi strach
A za oknem biel widm

Noc i mgła, i mgła
Jak biała ściana
Noc i mgła, i mgła
Noc i mgła, i mgła
Doczekać tak bym chciała rana
Noc i mgła, i mgła
Jak smutku pasmo
Noc i mgła, i mgła
Noc i mgła, i mgła
Nie mogę sama zasnąć

Noc, niewzajemna noc bez gwiazd
Noc, wdowa w czarnej mantyli
Żal ciepłą falą łez
Przypomina, że jest

Noc i mgła, i mgła
Jak ściana biała
Noc i mgła, i mgła
Noc i mgła, i mgła
Piekło i niebo z tobą miałam
Noc i mgła, i mgła
Świat nas rozdzielił
Noc bez snu wiek trwa
Noc i mgła, i mgła
Odszukaj mnie w tej bieli

Noc i mgła, i ja
Bezsenny tercet
Noc i mgła, i mgła
Noc i mgła, i mgła
Pulsuje bólem w mroku serce
Noc i mgła, i mgła
Jak łzy zakrzepłe
Noc bez snu wiek trwa
Przyjdź w tę noc jak sen
I ogrzej mnie swym ciepłem...

Obrazy: William Oxer

Najpiękniejsze Warszawianki to przyjezdne - Ryszard M. Groński


Irena Santor
Najpiękniejsze Warszawianki to przyjezdne

Ryszard Marek Groński

Warszawskiej młodzieży kwiat
Od dawna już na to wpadł
Że na dworzec kolei warto zajrzeć co dzień
Z sercem pełnym nadziei, tęsknot, przeczuć i drżeń

Najpiękniejsze Warszawianki to przyjezdne
Z nimi ranki są przejrzyste niby szkło
Z nimi noce jaśminowe są i gwiezdne
A wieczory otulone zwiewną mgłą

Srebrnołuska Wisła pluska
Trzeba znać rozkłady jazd
Najpiękniejsze Warszawianki
Przyjeżdżają z innych miast...

Warszawskiej młodzieży kwiat
Z odwiedzin jest wielce rad
Bo po nudnej podróży często zdarza się, że
Śliczna panna na dłużej zostać tutaj już chce

Najpiękniejsze Warszawianki...

Chcąc wejść w obieg młody człowiek
Winien znać rozkłady jazd
Najpiękniejsze Warszawianki
Przyjeżdżają z innych miast...

Przygoda już puka do drzwi
Recepta na sukces brzmi
Idź na dworzec, kup bilet i w Warszawie się zgłoś
Pewne jest, że za chwilę czule szepnie ci ktoś

Najpiękniejsze Warszawianki…

Srebrnołuska Wisła pluska
Przymknie noc powieki miast
Najpiękniejsze Warszawianki
Przyjeżdżajcie z innych miast...

A ja lubię w telewizji seriale - Ryszard M. Groński


Irena Santor
A ja lubię w telewizji seriale

Ryszard Marek Groński

Na ekranie piękne panie
Co młodnieją z biegiem lat
Biorą panie kąpiel w pianie
I mkną porschem w wielki świat
Co chwila rewia mody
Brylanty sypią skry
Krokodyl prosto z wody
Wyszczerza kły

A ja lubię w telewizji seriale
Choćby znawcy powiadali, że to dno
Ja ze wstydu się wcale nie spalę
Wiem doskonale - potrzebne jest mi to
A ja lubię w telewizji seriale
W których miłość, smak przygody, akcji pęd
Stary schemat oglądam wytrwale
I czekam dalej na słodki happy end

Dzień ponury, pękły rury
I w mieszkaniu siwy szron
W sklepie drogo, mąż ma kogoś
Nie jest lekka rola żon
W serialu szarych zdarzeń
Od dawna żonę gram
I tylko nocą marzę
Że jestem tam

A ja lubię w telewizji seriale...

Obraz: Leonid Pronchenko

Tyle wiem o piosence - Ryszard M. Groński

Irena Santor
Tyle wiem o piosence


Ryszard Marek Groński

To jedno wiem, kiedy śpiewam
Że w piosence można zamknąć świat
Kres wszystkich dróg, chmury, drzewa
Zapach ziemi
Gdy błękit dnia w oczach nieba
Rozsypany w liściach ptasi tryl
Tę pewność mam – śpiewać trzeba
By ocalić piękno chwil

Jedno wiem już od lat
Śpiewem jest cały świat
Tyle wiem o piosence
Że musi być jak serce
Sprawiać, że z rytmem krwi
Jej rytm zgodnie brzmi
Po to, byś w cudzych słowach
Słyszał echo znów swoich słów

Gdy cisza jest niby studnia
Starczy, żeby zabrzmiał jeden dźwięk
Już szary świat się zaludnia kolorami
I nagle coś splata dłonie
Melodiami szumią liście drzew
I Julia śni na balkonie
Bo z oddali płynie śpiew...

Obraz: Damiao Martins

Rzewne, zwiewne nutki - Ryszard M. Groński


Irena Santor
Rzewne, zwiewne nutki


Ryszard Marek Groński

Rzewne, zwiewne nutki sprzed tylu lat
Mogą rozwiać smutki
Jakie niesie dzień dzisiejszy
Pamięć to jest lamus, rupieci skład
Znajdziesz w nim umarły czas

Świata piosenek tych
Nie szukaj już dziś na mapach
Trwa w zasnutych mgiełką rymach
Światło chwil, bzów tamtych zapach

W rzewnych, zwiewnych nutkach sprzed tylu lat
Zapomniany przetrwał świat

Kiedy nocny mrok zmienia się w kurtyn tło
Wraca do mnie śmiech, trzepot braw
Myślą jestem tam, w kabaretach gwiazd i sław
W "Morskim Oku", "Bandzie", "Qui Pro Quo"

Znowu słyszę śpiew, który znam z dawnych płyt
Tęskny refren brzmi: "Wspomnij mnie
Srebrną kiścią bzu maj będzie kwitł
A gdzie to jest? We śnie

Rzewne, zwiewne nutki….

Rzewne, zwiewne nutki sprzed tylu lat
Rzewne, zwiewne nutki
Rzewne, zwiewne nutki
W których przetrwał dawny świat

Obrazy: Francois Martin Kavel

Ktoś zbudził mnie - Ryszard M. Groński

Kalina Jędrusik
Ktoś zbudził mnie


Ryszard Marek Groński
Antoni Marianowicz


Dzień po dniu i za rokiem biegł rok
Jak paciorki różańca przesuwane przez czas
Żyłam w stanie pół jawy, pół snu
Aż nagle, aż kiedyś, aż raz

Ktoś zbudził mnie, zbudził mnie
Ktoś zjawił się, z nieba spadł
Ktoś zbudził mnie, zbudził mnie
Jak wiosna budzi świat
Jak różę budzi wiatr
Zbudził mnie ktoś

Dzień ma wdzięk i za krótko noc trwa
By ogarnąć to szczęście, zbyt leniwa jest myśl
Tylko czasem nachodzi mnie lęk
Że na jaw by mogło to wyjść

Kto zbudził mnie, zbudził mnie
Kto zjawił się, z nieba spadł
Kto zbudził mnie, zbudził mnie
Jak wiosna budzi świat
Jak różę budzi wiatr
Zbudził mnie ktoś


Jerzy Wasowski, Anna Maria Jopek

W innych językach - Ryszard M. Groński


Danuta Stankiewicz - W innych językach
Malajkat, Polk, Zamachowski - Przejdź na żydowski

Ryszard Marek Groński

W innych językach można mówić, mówić, mówić
Aż od mówienia łupie w stawach, ja to znam
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
Żydowski język mówi się sam

To nietrudny język w sumie
Każde słowo się rozumie
A jak pięknie po żydowsku można kląć

Kiedy kłótnia się zaczyna od głupstewka
Mów do gbura, kiedy szura
Życzę panu, żeby pan był jak rzodkiewka
Pysk czerwony, cera blada – pół na pół
A w dodatku żeby rósł pan głową w dół

W innych językach porównanie, metafora
Jest jak kanarek, który właśnie kąpiel wziął
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
A metafory czytelne są

Można mówić szarą prozą
I liryczną być mimozą
Nawet wtedy, gdy się wali z grubych rur

Mając pewność, gdzie jest ziarno, gdzie otręby
Mów do gbura, kiedy szura
Życzę panu, by pan stracił wszystkie zęby
Tylko jeden niech zostanie panu kieł
By ból zęba znał pan z życia, a nie z dzieł

W innych językach brak poezji, brak finezji
Ciężko wyrazić swoje wnętrze, uczuć treść
Przejdź na żydowski, wnet znikną troski
Już nikt cię nie śmie w kaszy zjeść

Widząc w gniewie twarz zakrzepłą
Emitujesz z siebie ciepło
Pod adresem swego wroga mówiąc tak

Życzę panu, żeby pan miał krótkie ręce
Tu zrób pauzę, przerwę na łzę
A na głowie, żeby pan miał świerzb
Świerzb na głowie i niewielki zasięg łap
Świerzb zaświerzbi, no a ty się teraz drap

Obrazy: Vladimir Lubarov

W niebie gwiazdy - Ryszard M. Groński


Rena Rolska
W niebie gwiazdy

Ryszard Marek Groński

Gwiazdy lśnią na nieba szkle
Srebrzy się gołoledź
Ach, mój miły, porwij mnie
W niebo ze mną poleć

Tam polećmy, gdzie gwiazd moc
Świeci wśród obłoków
Gdzie dwunastą trąbi noc
Na księżyca rogu

Sypie się Dróg Mlecznych pył
Gwiazdy lśnią w uprzęży
W niebo się nasz zaprząg wzbił
Coraz bliżej księżyc

Coraz dalej ty i ja
Od człowieczych gromad
Ech, wypijmy aż do dna
Chwili tej aromat

Nieś, bułany koniu, gdzie
Straszne i nieznane
Ech, pocałuj, miły, mnie
W ciszy srebrnych planet

Usta nasze złączył mróz
Kto się w tym rozezna
Gdy czort jakiś zaprząg niósł
Tam, gdzie pustka gwiezdna

Kiedy już wrócimy z gwiazd
Spytam się zwierciadła
Czy naprawdę para z nas
Co z księżyca spadła

Piosenki radzieckie - Koronki szronu


Iosif Kobzon - Седая старина
Rena Rolska - Koronki szronu

Ryszard Marek Groński

Gwiazdy wzeszły już i mrużą oczy
Spadł błękitny kurz, miasto zamroczył
Cichnie ulic gwar szalony
Zapalają się neony

Domu ciemna sień, przed którym staję
Już odjechał dzień nocnym tramwajem
Mrok rozwiesza snów plakaty
W górze płoną tamte światy

Ja wiem, że dziś to śmiesznie brzmi
Że kogoś zdziwi mój sentyment
Lecz świat chcę ujrzeć dawnych dni
W koronkach szronu ruską zimę

Chcę w saniach gnać przez biały świat
Niech parska koń, zawodzi wiatr
Niech trojka gna, wiruje śnieg
I mija nas dwudziesty wiek
I gitar dźwięk, i dzwonków głos
Ach, co za pęd, ach, co za pęd
Dalej, dalej...

Wzdłuż zamkniętych bram gasnące echa
Już nie wrócę tam, zaprząg odjechał
Stoją drzewa, czarne wdowy
Chrzęści lodem mrok zimowy

Nim tramwajów zgrzyt zadzwoni rdzawo
Nim mleczarze świt przy drzwiach postawią
Zanim dzień obudzi miasto
Pragnę przeżyć jeszcze raz to...

Piosenki radzieckie - Ręce


Rena Rolska - Ręce - Kławdia Szulżenko, Natasza Zylska
Edyta Piecha - Руки


Ryszard Marek Groński

Nie, nie twych oczu blask
Wspominam od miesięcy
I nie twój głos, gdy zamknął się dni krąg
Bizancjum rąk pamiętam, z ikon twoje ręce
Powracasz do mnie znów dotykiem rąk

Ręce, ich stromy lot w miłości błękit
Jak białe ptaki tak wirowały wokół mnie
Ręce ze wszystkich gwiazd zbierały dźwięki
By tę melodię grać w moim śnie

Na klawiatury biel wbiegają smukłe palce
Na pamięć znam dźwięk każdy, każdy ton
Gdy słyszę, jak ktoś gra niemodne, stare walce
Nie umiem żyć bez twych gorących rąk

Ręce, ich stromy lot w jesiennym świecie
Jak białe ptaki tak wirowały wokół mnie
Ręce, jak można dziś mnie tak odlecieć
I żal zostawić na serca dnie

Tewje mleczarz - Ryszard M. Groński


Artur Barciś, Bohdan Łazuka
Tewje mleczarz

Ryszard Marek Groński

Kiedy tak patrzę na to wszystko, co mnie otacza
Przypomina mi się historyjka o Żydzie, który umarł

Najpierw obejrzał sobie niebo
Aniołowie, anielice, pieśni chóralne, wierne żony
Potem pokazali mu piekło: światełka mrugają
Staruszkowie podściskują takie różne huryski
Baletniczki fikają nóżkami

Żyd tak popatrzył na to wszystko i zdecydował
"Chcę do piekła!" - Wtedy światełka wygasły
Za to pojawił się kocioł z pryskającą smołą
"Co to jest, co to ma znaczyć? Ja się inaczej umawiałem!
Gdzie te śliczne widoczki, gdzie te piękne huryski?"
Wtedy starszy diabeł kolnął go widłami i rzekł:
"Przed chwilą był pan tu jako turysta
A teraz już pan jest mieszkańcem"

Czy mieszkaniec nie może żyć jak turysta?
Muszę o tym wszystkim porozmawiać na stronie z Panem Bogiem
A tak, tak - myśmy wolne soboty i konsultacje
Załatwili sobie z górą sześć tysięcy lat temu

Panie Boże, co na ziemię patrzysz chmurnie
Przez niebieskie teleskopy śledząc ją
Powiedz, proszę, skąd się wzięli na niej durnie
Nie zaprzeczaj, Panie Boże, durnie są

Promień słońca brzeżek szaty Twojej złoci
I anielskich skrzydeł w górze słychać szum
Powiedz, Boże, a skąd wzięli się idioci
Tych na ziemi, bez uroku, mamy tłum

Woda w rajskim jadłospisie i miód pszczeli
A na deser albo cymes, albo cud
Panie Boże powiedz, skąd się głupcy wzięli
Bo na ziemi głupców także dzisiaj w bród

Czy to prawda, spytać o to Ciebie muszę
Powiadają, że gdy świat stworzyłeś już
Anioł zebrał na Twój rozkaz durniów dusze
W wielkim worze zamknął setki głupich dusz

Miał je przenieść w ciszę planet, na skraj świata
Żeby mądrych nie zagłuszał głupców chór
Kiedy anioł nad chmurami sobie latał
Z rąk mu wypadł i rozwiązał się ten wór

W dół runęli imbecyle i mętniacy
Za kretynem i matołem leci kiep
Panie Boże, to wypadek był przy pracy
Ale czemu oni spadli nam na łeb

Obrazy: Olga Magazanik

Jak już, to już - Ryszard M. Groński

Halina Kunicka
Jak już, to już

Ryszard Marek Groński

Kiedy na trwogę serce dzwoni
Jak nastawiony budzik
I mam już dość twej ironii
Twój dowcip nudzi mnie
Odpowiem jasno – chcesz, to idź
Skreśliłam cię na zawsze dziś

Jak już, to już
Nie kupuj dla mnie róż
Ani goździków w celofanie
Jak już, to już
Rusz śmiało w życia kurz
Znajdź panią miłą niesłychanie

Jak już, to już
Sprzed stóp jej ścieraj kurz
We własnościowej kawalerce
Jak już, to już
Niepokój w sobie głusz
Złam innej pani czułe serce

Mam to za sobą, na szczęście
Od dziś z kim innym przyszłość wróż
Jak już, to już…

Jak już, to już
Sprzed stóp jej ścieraj kurz…

Zwykle dzień rozstań bywa łzawy
I taki rzewny jak Asnyk
Lecz stokroć gorsze obawy
Że wróci własny mąż
Prosiłam: "Z życia mego idź"
On na to, że chce wrócić dziś

Jak już, to już
Nie kupuj dla mnie róż
Ani storczyków aż z Egiptu
Jak już, to już
Znów przy mnie siądź tuż, tuż
I do herbaty cukier wsyp tu

Jak już, to już
Do uczuć sięgnij złóż
Na znak, że skrucha twa jest szczera
Jak już, to już
Stałością swą się pusz
Bo powróciłeś jak bumerang

Wszystko przede mną, niestety
Znów ze mnie anioł twój i stróż
Jak już, to już…

Telegram miłości - Ryszard M. Groński


Irena Santor
Telegram miłości


Ryszard Marek Groński

Kiedy miłość twoją przegram
Zamiast grać komedię znów
Lepiej nadaj mi telegram
Abyś poznał cenę słów

Napisz na blankiecie
Adres dotąd znasz
Ułóż zdania, które przecież
Dawno już na pamięć znasz

Jedyna, jedyna, jedyna to ja
Wybiła godzina posępna i zła
By móc cię wspominać, odchodzę, więc pa
Mój krawat łzą skrop, kocham cię STOP
Muszę iść

Jedyna, jedyna, jedyna to ty
Nie moja to wina STOP winien los zły
STOP błagam, zaklinam na jawę i sny
By było nam lżej, cieplej

Zmienne uczuć są koleje
Jednak to potwierdza czas
Stara miłość nie rdzewieje
Ma szlachetnej stali blask

Kiedy chandra gniecie
W takt deszczowych gam
Czytam słowa, które przecież
Dawno już na pamięć znam

Jedyna, jedyna, jedyna to ja
Wybiła godzina posępna i zła
By móc cię wspominać, odchodzę, więc pa
Wtem dzwonek do drzwi, biegnę więc i
Słyszę głos

Jedyna, jedyna, jedyna to ty
Nie moja to wina STOP winien los zły
Chcę wrócić, zaklinam na jawę i sny
Cóż miałam rzec mu, chodź tu...

Fot. Benedykt Jerzy Dorys 👉👉👉

Sprzedaj mnie wiatrowi - Ryszard M. Groński

Bemibem
Sprzedaj mnie wiatrowi

Ryszard Marek Groński

Widzisz sam, że nam z sobą nie wyszło
Widzisz sam, ciemną chmurą jest przyszłość
Błyska się w tej chmurze, burzą grzmi
Cóż więc mam, cóż więc mam radzić ci...

Sprzedaj mnie wiatrowi na dobre i na złe
Sprzedaj mnie wiatrowi, sprzedaj mnie
Sprzedaj mnie wiatrowi
Chcę z wiatrem lecieć w świat
Niebo się różowi, wieje wiatr
A ja z nim, a ja tam gwiżdżę
Bo filozofię wiatru znam
Tak jak wiatr gwizdać chcę
Więc sprzedaj mnie wiatrowi
Sprzedaj mnie

Zamiast być cnót i zalet pomnikiem
Piszę list papierosa ognikiem
Wrzucam go w tę noc w skrzynkę z mgły
W liście tym radzę ci, radzę ci

Sprzedaj mnie wiatrowi...

Zaległy urlop - Ryszard M. Groński

Łucja Prus - Zaległy urlop

Ryszard Marek Groński

Kiedy młodość ucieka, tak jak złodziej o świcie
I zabiera kolory, cienie zdarzeń, snów światła
Gdy już wiesz, że przemijasz, że nie bawi cię życie
Bo niełatwo odnaleźć w nim sens

Zaległy urlop weź od siebie
Od zwykłych spraw, szarych dni
Zapomnij o daremnym gniewie
Wsłuchaj się w pośpiech własnej krwi

Przypomnij sobie słowa wierszy
I zapomniane ciepło łez
Bo nie jest ważna miłość pierwsza
Lecz ta ostatnia ważną jest

Ślady nasze nietrwałe wiatr rozwiewa, deszcz zmywa
Werble kropli zagłuszy bicie serca, krwi szelest
Z każdym dniem, każdą chwilą zmienia się perspektywa
Słów zbyt wiele, decyzji i zmian...

Zaległy urlop - 1978

Cmentarzyk - Ryszard M. Groński


Jonasz Kofta - Cmentarzyk

Ryszard Marek Groński

W czerwonym słońcu pomidora
Nieutulony w smutku
Niby umarła metafora
Śpi cmentarz krasnoludków
Pospólstwo pokotem pod płotem
Pod płotem
Jak wierzby rosną tam pokrzywy
I łez zielonych słychać stuk
Gdy sunie kondukt frasobliwy
Karawan ciągnie gnojnik żuk
Maleńka wieczność się zaczyna
Niby futerko kreta czarne
Kwatery kostki od domina
Rozpacz przykrywa piasku ziarnem
Dmuchawiec chmurą płynie białą
Słonecznie prześwietlony
Niektórym spocząć się udało
W Alei Zasłużonych
Najmniejsi krasnale
Śpią w glorii i chwale
Sekundą ciszy ich żegnali
Łopotem flag, schyleniem głów
Za to, że byli tacy mali
Na miarę czynów swych i słów
Krasnolud, kiedy zbyt wysoki
Ma niską płacę, chore płuca
Po śmierci przerośnięte zwłoki
Na ludzki cmentarz się podrzuca