Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotrowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotrowska. Pokaż wszystkie posty

Gdyśmy się po raz ostatni spotkali - Anna Achmatowa


В последний раз
мы встретились тогда...


Anna Achmatowa - Irena Piotrowska

***

Gdyśmy się po raz ostatni spotkali
na bulwarze, dokąd zwykliśmy przychodzić,
Newa groziła przyborem fali
i miasto żyło w obawie powodzi.

Mówił o lecie, mówił także o tym,
że być poetką - to absurd po prostu.
Jakże pamiętam sobór białozłoty
i twierdzę Pietropawłowską!

Bo i powietrze dziwne - jak dar boży
cudowne, że odetchnąć nie śmiesz.
I w chwili tej dane mi było stworzyć
ostatnią z wszystkich obłąkanych pieśni.

Czyta: Magda Zawadzka

Obrazy: Aleksiej Ryczkow

Królewiczu, ty na próżno - Anna Achmatowa


Nina Szackaja - Колдунья
Нет, царевич, я не та...

Anna Achmatowa - Irena Piotrowska

Królewiczu, ty na próżno
inną byś mnie widzieć pragnął.
Moje usta tylko wróżą,
nie całują już od dawna.

Nie sądź, że w malignie mrocznej
albo przytłoczona troską
nawołuję i proroczę -
takie jest moje rzemiosło.

Ale umiem sprawić więcej,
by się rzecz przedziwna stała -
i na wieki weźmiesz serce
tej, co twoje w lot zabrała.

Sławy pragniesz - więc mnie spytaj,
choć odpowiedź jest niełatwa.
To matnia mrokiem okryta -
nie ma szczęścia tam ni światła.

Odejdź, więcej nie oczekuj,
zapomnij o mnie za progiem.
A ja, kochany, ten grzech twój
wezmę na siebie przed Bogiem.

Czyta: Magda Zawadzka


Fot. Nina Szackaj
a

Bałwanek - Urszula Gotowicka

Magdalena Piotrowska
Bałwanek

Urszula Gotowicka

Miała bardzo zimne dłonie
Nikt jej nie całował po nich
Miała bardzo zimne stopy
Żaden ich nie rozgrzał dotyk
Zimne piersi, zimne biodra
Zimna je skrywała kołdra
Zimna noc i zimny ranek
Nawet łzy pozamarzane

Z sercem jak polarny biegun
Chciała być Królową Śniegu
Chciała w bryłę kryształową
Zakląć rozpalone słowo
Miłość wyrzuciła z sanek
Ot, niemądra, ot, bałwanek

Teraz błądzi po podwórzach
Nos czerwony, miotła stróża
Blada, nawet przeźroczysta
Jak łza, sopel, lodu kryształ
W krajobrazie biała plama
Puste płótno w starych ramach
Czysta kartka pamiętnika
Kredy ślad, co z czasem znika

Z sercem jak polarny biegun…

Z węgli oczu niewidzących
Zwisa sopel łzy gorącej
Łza gorąca – kropla słońca
Płacz, bałwanku, płacz do końca
A na koniec w łez kałużę
Złóż swe serce – śniegu różę
Może ktoś, gdy minie zima
Przebiśniegi przyjdzie zrywać

Zagraj noc - Szymon Mucha

Pascal Campion
Magdalena Piotrowska
Jerzy Satanowski

Zagraj noc

Szymon Mucha

Graj, graj na swym saksofonie
Zagraj jeszcze nim ochłoniesz
Zagraj noc
Zagraj tony piękne czyste
Senne, płynne, powłóczyste
Zagraj noc
Zagraj kroki na ulicy
Graj latarnie, kamienice
Zagraj noc
Graj snuj nokturn jak najdłużej
Jego piękno niech nam służy
Zagraj noc
Snuj muzykę szklanej ciszy
Księżyc płacze bo nie słyszy
Zagraj noc
Graj co czujesz, graj co płaczesz
Co się nie da wytłumaczyć
Zagraj noc
Graj, graj gwiazdom spadającym
Graj tak jakbyś grał niechcący, noc
Graj bo nie ma na co czekać
Jeśli czekasz na człowieka noc
Graj najsamotniejsze nuty
Zagraj proszę nagi smutek - noc
Zagraj kroki na ulicy
Graj latarnie, kamienice - noc
Graj, że już nie mamy dokąd
Że nas własne cienie wloką
Wloką w noc
Graj, że nie wiesz skąd przybywam
Ale tego nie wie chyba nawet noc

Z nocnego pociągu - Dorota Czupkiewicz


Magdalena Piotrowska
Z nocnego pociągu

Dorota Czupkiewicz

Pociąg, krajobraz, dziesięć mil niczego,
Płasko, podłużnie jak w złożonych rękach,
Nad horyzontem czerwień jak szkło pęka,
Wirują barwy do wiatru ciemnego.

Okna pociągu, okna, których nie ma
I zawrót głowy... Nie, nie, już w porządku...
Tylko że znowu wszystko od początku...
Spod kół ucieka, jak wariatka, ziemia.

Tak, tak, wariatka! Szyny jak niteczki
Z tego rozpędu nabrały ostrości,
A wciąż za mało żaru w tej prędkości,
By stopić gwiazdy jak woskowe świeczki.

A jeśli wszystko to jest szybowaniem
Jak deszcz przeciągłym, wysokim, wnikliwym?
To szyny muszą być czymś niemożliwym,
Bo któż by podniósł z ziemi taki kamień?

Przedział, korytarz, siedem ósmych nocy,
Pola i pola i trzy kreski wiatru,
Takie wołanie, jak z pokładu statku,
A dalej tylko oczy, oczy, oczy...

Pociąg, krajobraz, dziesięć mil niczego
I znowu wszystko, wszystko od początku
I zawrót głowy... Nie, nie, już w porządku...

Hopla żyjemy - Jacek S. Buras

Magdalena Piotrowska
Hopla żyjemy

Jacek Stanisław Buras

Świat szaleje, świat kuleje
Co będziemy tańczyć jutro?
Hopla!

Człowiek truje się i śmieje
Raczej smutno
Hopla!

Jeszcze żyła nam nie pęka
Nie drży głowa ani ręka
Hopla!

Ktoś tam gada coś ze sceny!
Odpowiemy: hopla, żyjemy!

Pachnie wiosną boski fokstrot!
Jutro znów się zmieni moda!
Hopla!

Jak już bawić się to ostro!
Krew nie woda!
Hopla!

Serce nam się trochę pruje
Bo dokoła same szuje
Hopla!

Wszystko poszło do przeceny!
Koniec tremy!
Hopla, żyjemy!

Bierzemy się z życiem za bary
Tak minie rok lub dwa
Na dłużej nie starczy nam pary
A potem jak Bóg da!

Na balach i bankietach
Dziś tańczy się one - stepa
Krok naprzód, krok w tył, orkiestra - tusz!
Nie ma czasu na migreny
Świat się jutro spali, więc nie żal nam róż!
Hopla żyjemy! i już!

Panna, żona czy rozwódka
Każda tyłek swój wypina
Hopla!

Dobre wino lepsza wódka, kokaina
Hopla!

Panowie oraz panie fikają na dywanie
Hopla!

Kto by martwił się o ceny kupujemy
Hopla żyjemy!

Rwą korki od szampana
Pijana tryska piana
Krok naprzód krok w tył
Orkiestra tusz

Może jutro zwariujemy
Lecz choć nie zostanie po nas nic
To cóż

Hopla!
Hopla!
Hopla!
Hopla żyjemy! i już!

Obrazy: Juarez Machado

Sanatorium - Jan Wołek

Sanatorium

Jan Wołek

Na jeden dworzec w wielkiej ciszy
Spływa ogromna ludzi rzeka
Pytania lęgną się jak myszy
Co nas tu czeka co nas czeka

I już swój numer masz i stolik
Tu będziesz Bogiem albo rzeczą
Wiec tylko powiedz co cię boli
A cię wyleczą lub skaleczą

Bo czy podoba się czy nie panowie panie
Zawsze będziecie chudym losu audytorium
Tak to już jest gdy ma się skierowanie
Do sanatorium, sanatorium, sanatorium

Bo czy podoba…

W imadle ciała groszek duszy
I się nie wyrwie żadną siłą
W ciszy zmieniają się turnusy
A sanatorium jest jak było

Wierzymy wciąż, że zwyciężymy
Marchewka majta się u kija
Na szybie motyl w środku zimy
Rwie się na wolność, co zabija

Margita Ślizowska, Wiktor Zborowski
Mirosław Czyżykiewicz, Magdalena Piotrowska
Magdalena Kumorek, Hanna Śleszyńska, Joanna Liszowska

Wietrzenie - Jan Wołek

Magdalena Piotrowska
Wietrzenie

Jan Wołek

Nie chcę nic wiedzieć, nie chcę nic słyszeć
Rozwieś nade mną tę białą ciszę
Kłam wierzytelnie, nie spraw zawodu
I bądź bez winy z braku dowodu
Lub odejdź cicho, najlepiej wiosną
Wtop się w ten pejzaż Wiśnicz, lub Krosno
Więc odejdź cicho, w mgły coraz bledsze
By nie zadrżało nawet powietrze

Z zaduchu wspomnień
Z zaduchu wspomnień
Chcę dom wywietrzyć
Nie wracaj do mnie
Duchem ni  ciałem
Niech znów zakwitną
Magnolie białe
Chcę dom wywietrzyć
Z zaduchu wspomnień
Nie wracaj do mnie

Ani mi panem być ni łazarzem
Zasłoń mi oczy bielma bandażem
Nie chcę nic widzieć, nie chcę dociekać
Od nagłych pytań nie chcę uciekać
Lub odejść cicho, jak pierwsi goście
Zaszyć się w Rawie, lub Zawichoście
Więc odejść cicho, jak nocna kuna
Niech nie drgnie nerwów najcieńsza struna

Obraz: Michael Garmash

Stara piosenka - Julian Tuwim

Henry Weiss, Boris Dubrov

Stara piosenka
Hanka Ordonówna (muz. Ralph Benatzky)
Magdalena Piotrowska (muz. J. Satanowski)


Julian Tuwim

Miasteczko Będzin w Polsce jest – i rynek w tej mieścinie,
Na rynku znany łobuz był Jankielek Wasserstein.
A ojciec jego grajkiem był, na ślubach grał w Będzinie
I zwał się Abram Wasserstein – i wszystko było fein.
Gdy Jankiel miał szesnaście lat, rzekł tata: "Buty włóż,
Weź skrzypce, synku, i jedź w świat! Ja stary jestem już.
Jak  tylko Żydek umie grać, to w świecie on nie zginie,
Pamiętaj, kto ci skrzypce dał
I co twój tata grał".

Dźwięki starej piosenki,
Pójdą za tobą w świat,
Skrzypki weźmiesz do ręki,
Zagrasz pieśń z dawnych lat.
Czy to Rotszyld, czy to ja,
Każdy Żyd łzy w oczach ma,
Gdy się tę smętną piosnkę gra.

Oj, bardzo ciężkie były dni na Muranowie w kinie
I w barze na Tłomackim źle, choć trochę lepiej żył.
Aż wreszcie, gdy w „Oazie” grał, zapomniał o Będzinie
I zwał się już Wodnicki Jan, Jazz Bandu mistrzem był.
Lecz często Jankiel budził się, czy shimmy grał czy blues,
I w skrzypkach słyszał drżący głos, ten głos co w przeszłość niósł.
„Jak tylko Żydek umie grać, to w świecie on nie zginie.
Pamiętaj, kto ci skrzypce dał i co twój tata grał.”

Gdy po będzińskim rynku szedł Abrama pogrzeb czarny,
Przybijał do New Yorku wód wspaniały Cunard-Line.
Dolarów pięćset dziennie ma w największej dziś kawiarni
Charlestona król, John Waterstone, nie Jankiel Wasserstein.
I żonę ma, i synka ma – i stare skrzypce swe,
Synkowi często na nich gra i szepce: "Nie bój się!
Jak tylko Żydek umie grać, to w świecie on nie zginie,
Te same skrzypce będziesz miał
I swoim dzieciom grał".

Boris Dubrov




Henry Weiss

To nasze ostatnie bolero - Agnieszka Osiecka

To nasze ostatnie bolero
Naśladowanie Własta

Agnieszka Osiecka

Była dla niego laleczką,
zabawką liryczną przed snem.
On zaś był jej potrzebą serdeczną -
królewiczem, paniczem i lwem.
Dał jej szminkę, puder, tusz.
Dał jej może tysiąc róż,
ale serca swego - cóż,
serca nie dał, pewno nie miał.
A gdy nocy ptak oniemiał,
rwał do tańca przez dancingu złoty kurz.

To nasze ostatnie bolero,
wierne tobie i mnie.
To nasze ostatnie bolero
z kroplą dżinu na dnie.

Może jutro dopiero
poznasz nędzę tych słów,
ale dzisiaj mnie porwij,
dzisiaj upij mnie znów.
Dzisiaj tul mnie tak,
żeby tchu nam było brak,
żeby serca czarny wrak
w białej niszy
nagłej ciszy
szeptał tak:

To nasze ostatnie bolero...

Była dla niego laleczką,
dla drugiego, trzeciego - kto wie?
Potem skryło ją małe miasteczko,
pogrążone w roztopach i mgle.
On miał wszystko to, co chciał:
sławę, złoto, piękno ciał.
Życia kruż garściami brał.
A gdy z wiru wtem się zbudził
- już nie było tamtych ludzi,
których kochał, których zwodził,
których znał.

To nasze ostatnie bolero...

Jutro już tyralierą
znikną chłopcy we mgle,
ale dzisiaj zatańczmy
jak upiory we śnie.
Niech zatańczy
z nami w takt
minionego świata wrak.
W białej niszy
nagłej ciszy
mignie frak.

Obrazy: Juarez Machado

Całujcie mnie wszyscy w dupę - Julian Tuwim

Julian Tuwim
Całujcie mnie wszyscy w dupę

Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy.
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę !
Którzy chlipiecie z “Naje Fraje”
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Werzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści, i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.