Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rilke Rainer Maria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rilke Rainer Maria. Pokaż wszystkie posty

Godzina się zniża... - Rainer Maria Rilke


Wanda Warska
Godzina się zniża

Rainer Maria Rilke - Mieczysław Jastrun

Godzina się zniża, dotyka mi czoła
metalem swych czystych brzmień,
i drżą moje zmysły. I czuję: podołam -
i chwytam plastyczny dzień.

Nic jeszcze nie zaszło, aż wzrok się przekona,
ruch wszelki wstrzymany nagle.
Spojrzenia dojrzały i jak narzeczona
jest rzecz, gdy ktoś jej zapragnie.

I nic mi za małe i wielbię je śpiewem,
w tle złotym malować je muszę,
i trzymam wysoko, i komu dziś, nie wiem,
uwalnia z więzów duszę...

Fot. Rainer Maria Rilke

Samotność jest jak deszcz - Rainer Maria Rilke

Krystyna Tkacz
Samotność jest jak deszcz


Rainer Maria Rilke
Przekład: Mieczysław Jastrun

Samotność jest jak deszcz...

Z morza w przestworze wznosi się ku wieczorom
Na równi bezdroże płynie ku niebu i o każdej porze
Niebo ją w sobie odwiecznie posiada
Dopiero później stąd na miasto spada
Spada w godzinach dwuznacznych nad ranem
Gdy wchodzi w świt ulica za ulicą

Gdy wchodzi w świt ulica za ulicą
By ciała co nic nie znalazły w sobie
Stronią odległe i rozczarowane
I kiedy ludzie co się nienawidzą
Muszą ze sobą spać we wspólnym łożu
Wtedy samotność płynie z rzekami ku morzu

Samotność jest jak deszcz...

Samotność


Kalina Jędrusik, Miki Obłoński
Samotność


Loneliness - Rainer Maria Rilke
(tłum. Zofia Brzostowska)

Samotność jest jak deszcz
I z morza powstaje by spotkać zmierzch
I z równin niezmiernie szerokich dalekich
W rozległe niebo nieustannie wrasta
Dopiero z nieba opada na miasta

Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu
Kiedy ulice biegną witać ranek
I kiedy ciała nie znalazłszy nic
Od siebie odsuwają się rozczarowane
I kiedy ludzie co się nienawidzą
Spać muszą razem bardziej jeszcze sami
Samotność płynie całymi rzekami...

Nad ranem - Bolesław Leśmian

Śpisz jeszcze... na twych rzęsach
Skra drobna poranku.
Strachy śnią się twej dłoni- bo i drga i pała.
Oddychaj tak bez końca. Czaruj - bez ustanku .
Kocham oddech twej piersi, ruch śpiącego ciała.

Przyjdzie noc o źrenicach zaświatowo łanich
I spojrzy i zabije... Polegniem - snem czynni
Jak to? Więc musim umrzeć tak samo jak inni
Jak ci - choćby z przeciwka?... Pomódlmy się za nich

Ileż lat już minęło od pierwszej pieszczoty?
Ile dni od ostatniej upływa niedoli?
Co nas wczoraj - smuciło? Co jutro zaboli?
I czy zbraknie nam kiedyś do szczęścia ochoty?

Obrazy: Serge Marshennikov