Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobuszewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobuszewski. Pokaż wszystkie posty

Mój dziadzio był żołnierzem - Wojciech Młynarski


Jan Kobuszewski
Mój dziadzio był żołnierzem

Wojciech Młynarski

Dziadzio mój żołnierzem był
Kanonierem spod Verdun
I dla dziadzia ta wojenka
Nie skończyła nigdy się

Dziadzio spał przy huku dział
Cisza tak drażniła go
Że gdy z babcią mą sprawunki robił, to
Musiał zaraz, proszę was
Chociaż z torby strzelić, o

Dziadzio mój żołnierzem był
Przed zaśnięciem capstrzyk grał
Aż przy łóżku gasła świeca
Taki chuch w swej trąbce miał

Goście zaś, gdy mieli wpaść
Dziadzio strój galowy kładł
I dowcipem grzmiał jak z dział
Najcięższych dział
Cygar, co smolą, o
Miał dla gości cały skład

Dziadzio mój żołnierzem był
O swój honor dbał i dba
Gdy zdybano go z panienką
Ślub z nią wziął następnego dnia
I to jest babcia ma

Dziadzio mój żołnierzem był
A w swych złotych godów czas
Wszystkim rzekł: ja sam
Wykonam zdjęcie wam
A nasz chór śpiewał mu
Dziadziu żyj nam, żyj sto lat
I strasz wesoło nas

O góralu z Montrealu - Wojciech Młynarski


Jan Kobuszewski
O góralu z Montrealu

Wojciech Młynarski

Posłuchajta ludzie pieśni pełnych żalu
O bidnym góralu z miasta Montrealu
Chodzę sobie bez te asfaltowe turnie
Zyć juz mi się nie kce i poglondom chmurnie
Bo gdzie się nie ruse sercem mojem targa
I rozdziro duse zalośliwa skarga

Losie, losie dobry spraw
Zebyk znalozł tako squaw
Znacy sie zonę
Co by się nadała...
Do tych, juhu, spraw
Znacy sie na kobite

Dla niej zaroz mógłbyk wpław
Pod Niagaro przebyć staw
Ino ty to, dobry losie, spraw

Stoje sobie na outsajdzie
Znacy sie na zywnontrz
Myślę, czy sie tako znajdzie
Stoje sobie na kornerze
Że jo spotkam szczerze wierzę

Siadom w subway albo w bus
I rozglondom sie na raz
Potem skace se na scotch
Znaczy sie na whisky
Bo mi zbiro sie na, juhu, płac

Losie, losie dobry spraw
Zebyk znalozł tako squaw
Co by się nadała...
Do tych spraw

Wpadnę w przyszłym roku
Do Nowygo Targu
Moze która panna
Pojmie mojo skargę
Moze mnie zrozumi
Przytuli do serca
Boleść pojąć umie
Co mnie skroś przewierca

A na razie górol chodzi niescęśliwy
I ta pieśń ponuro wciąż mu z ust wypływo

Losie, losie dobry spraw
Zebyk znalozł tako squaw
Co by się nadała...

Nie ufajcie tylko zmysłom - Wojciech Młynarski


Jan Kobuszewski
Nie ufajcie tylko zmysłom

(Piosenka na zmianę dekoracji)

Wojciech Młynarski


Są takie chwile cichej medytacji
Kiedy uparte myśli trudno znieść
To jest piosenka na zmianę dekoracji
Lecz przy okazji ma znaczącą treść

Popatrzcie w lico moje oczytane
Poczytać do dna lubię raz po raz
To jest piosenka na dekoracji zmianę
Co taką treścią chce uraczyć was

Nie ufajcie tylko zmysłom
Bo zbłądzicie najwyraźniej
Najmądrzejsze sądy prysną
Przed iskierką wyobraźni

I nie sądźcie w jednej chwili
Kto jest wariat, a kto nie
Wam być może też rozchyli
Dziwny świat podwoje swe

I nie bójcie się naiwnych
Spojrzeń, co się mylą, kluczą
Chrońcie ludzi barwnych, dziwnych
Oni patrzeć was nauczą

Niech fantazji roztańczona
Iskra wciąż w was będzie trwać
Czy już zmiana zakończona?
Irenko, musisz nam dwieście lat grać!

Nowy wspaniały strip-tease - Wojciech Młynarski


Jan Kobuszewski
Nowy wspaniały strip-tease

Wojciech Młynarski


Przyszli do mnie - trzech ich było
Popatrzyli, poszeptali
Aż mi głupio się zrobiło
Tak się miło uśmiechali

Po czem jeden z nich powiada
Że fach zmieniam, że od dzisiaj
Mam pomagać, mam pomagać
Mam pomagać przy strip-teasie

Praca dobra, pensja z góry
Garnitury, premia z głowy
Efekt wyższej koniunktury
Polityczno-estradowej

Społeczeństwo o to błaga
Przeszkód nie ma, więc od dzisiaj
Ja pomagam, ja pomagam
Ja pomagam przy stripteasie

Choć czasami smutek we mnie wzbiera
Że nie dla mnie tam się ktoś rozbiera
Że nie ja osiągam szczęścia pełnię
Lecz swą funkcję tutaj dzielnie pełnię

Niech tam inni krzyczą, warczą
Niech szukają gwiazdki z nieba
Mnie jest dobrze, mnie wystarczy
Wiem, co trzeba, mam, co trzeba

Się nie martwię ani wzdragam
Ani grzęznę w kompromisie
Gdy pomagam, gdy pomagam
Gdy pomagam przy strip-teasie

Ta precyzja w każdym ruchu
Szyk i gracja, wdzięk i umiar
Czasem sobie myślę w duchu
Czy ktoś inny tak by umiał

Mówić mi tu nie wypada
O mych zalet pełnym spisie
Gdy pomagam, gdy pomagam
Gdy pomagam przy stripteasie

Choć czasami smutno mi przez chwilę
Że nie dla mnie tamte dezabile
Że nie ja optycznie sobie grzeszę
Lecz to, co tu robię, też mnie cieszy

A jeżeli coś się zmieni
Choć nie zmieni się na pewno
A jeżeli coś się zmieni
Ja mam prośbę tylko jedną

To nie ja się rozbierałem
Państwo o tem zaświadczycie
Że ja tylko pomagałem
Pomagałem przy strip-teasie

Małpa - Andrzej Bianusz


Jan Kobuszewski - Małpa

Andrzej Bianusz


Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza
Talentem nie byłem, nie trafiałem w sedno
Ale jeszcze w szkole potrafiłem jedno

Zrobić małpę, zrobić świnię, zrobić osła
Właśnie tak
Umiejętność ta latami we mnie rosła
I naprawdę potrafiłem tylko to jedynie
Robić małpę, robić osła, robić świnię
To bezbłędnie potrafiłem, więcej nic

Dziewczynę spotkałem w którejś życia wiośnie
Zapytałem, czy chce - i dziś mi troje rośnie
I jest nawet miło, i przyjemnie w sumie
I cieszą się dzieci, kiedy tatuś umie

Zrobić małpę, zrobić świnię, zrobić osła
Czemu nie
Znów powaga taty w oczach dzieci wzrosła
I są miłe, grzeczne, byle tylko im jedynie
Robić małpę, robić osła, robić świnię
W końcu dziecko wie dokładnie, czego chce

W pracy? E, tak sobie - pracuję dla chleba
Ale szef mnie ceni za to, że gdy trzeba
Każdą rzecz potrafię zamknąć w ładnym zdaniu
I gdy kogoś wskażą, umiem na zebraniu

Zrobić małpę, zrobić świnię, zrobić osła
Faktom wbrew
Umiejętność ta latami we mnie rosła
O co chodzi, nie wiem - przecież w końcu mam jedynie
Robić małpę, robić osła, robić świnię
I nie wnikać - od myślenia jest mój szef

Dostałem mieszkanie i metrów mam więcej
Gdy się rano golę, gdy mam brzytwę w ręce
Przyglądam się sobie w lustrzanym odbiciu
I myślę, co jeszcze mogę zrobić w życiu

Zrobić małpę? Zrobić osła? Zrobić świnię?
Coś w tym jest
Czy to ja naprawdę jestem temu winien
Która maska się najbardziej z moją twarzą zrosła
Może małpy? Może świni? Raczej osła
Czasem sam już człowiek nie wie, kim się stał

Tak swojo mi - Ryszard M. Groński


Jan Kobuszewski
Tak swojo mi

Ryszard Marek Groński


Nie da się ukryć
Bardzo długo byliśmy pawiem i papugą
Jesteśmy dziś podobni ptakom
Co w cudze piórka się nie stroją
Na obce wzorce się nie łakom
Tak ci jest przaśnie, swojsko, swojo
Słyszysz ten refren w rytmie krwi?

Tak swojo mi
Gdy płynie Prosna, Gwda, Brda, Odra
Tak swojo mi
Gdy swojskim nurtem Wisła płynie
Tak swojo mi
Gdy kwitnie kąkol, świerzop, modrak
A swojski chrząszcz
Już nie brzmi w trzcinie, lecz brzmi w czynie

Niczego dziś zza obcych płotów
Każdy na swoje wyjść jest gotów
Kto telewizji trochę liznął
Ma konsekwencji przykład rzadki
Ojczyzna stała się Swojszczyzną
Deklinowaną przez przypadki
Dosyć posłuchać kilka chwil

Ten swojski tryl
I od granatów wzrok niebieski
Ten swojski Bryll
Sztuk autor, wierszy, fraszek, kolęd
Ten swojski sos
I zapach lipy czarnoleskiej
Ten dumny głos
Że wszystko z metką „Made in Poland”

Kto żyw zasługi zmarłych wspomni
I bierze miarę na swój pomnik
Wkrótce w muzeum kraj się zmieni
Etat się znajdzie dla kustosza
Ostrożnie, by nie zbrukać ziemi
Będziemy zwiedzać ją w bamboszach
Wiesz już, co w trawie piszczy i

Tak rzewnie ci
Gdyś już w swojactwie się rozkochał
Tak zgrzebnie ci
Że znów Siemiony wśród pól stoją
Tak swojsko ci
Na skrzypkach gra znajomy chochoł
Tak swojo ci
Że czasem czujesz się nieswojo

Piosenka z kabaretu "Dudek" (1970)
Plakat: Eryk Lipiński

Życie jest średnie - Maciej Zembaty


Jan Kobuszewski
Życie jest średnie

Maciej Zembaty

Miałem kiedyś prosperity
Samochody, willę, psa
Wystarczyło pysk otworzyć
By pieczony gołąb wpadł
Dzisiaj wózkiem inwalidzkim
Wolno toczę się przez świat
Mieszkam kątem u córeczki
Nie mam nawet na M2

Życie jest średnie
Ani dobre, ani złe
Wspinasz się w górę
Żeby znaleźć się na dnie

Tancereczka - panna Iga
Z teatrzyku "Ananas"
Była moją utrzymanką
I kochanką jakiś czas
Iga zgniła na Powązkach
A obecna miłość ma
To urocza, starsza pani
Nie przeszkadza mi jej garb

Życie jest średnie...

Zażerałem się kawiorem
Jadłem co dzień chateaubriand
Piłem koniak, piłem whisky
W lepszych knajpach a la carte
Dziś w kaszance odnajduję
Smak kawioru z dawnych lat
Piję rad brzozową wodę
Gdy w kieszeni rentę mam...

Sęk - Maciej Zembaty


Jan Kobuszewski - Sęk

Maciej Zembaty


Choć teraz czasem kwękam
To znam się ja na sękach
A wszystko, co pamiętam
Zawiera ta piosenka

O sęki na sosenkach
Podarłem sobie rękaw
Garnitur był od święta
Do dzisiaj to pamiętam

Skręt kiszek raz mnie nękał
Po torcie zwanym sękacz
Tort sękacz to potęga
Do dzisiaj go pamiętam

Wdepnąłem raz na sęka
I do tej pory stękam
Do dzisiaj to pamiętam
Dokucza mi ta pięta

Przez dziury po tych sękach
Widziałem wiele piękna
Kobiecość to udręka
Do dzisiaj to pamiętam

Sęk to potęga enta
Niech każdy zapamięta
Wszechmogącego sęka
Po świecie cień się pęta

Chcę, aby ma trumienka
Nie miała na dnie sęka
To leży w waszych rękach
Proszę to zapamiętać

Piosenki tej pointa
Jest czymś w rodzaju sęka
Lecz choć mi głowa pęka
Pointy nie pamiętam

No, no, no, nie pamiętam, no
Bijcie mnie, zabijcie, nie pamiętam...

O sąsiedzie... - Janczarski - Zembaty


Jan Kobuszewski
O sąsiedzie, na którego można liczyć

Jacek Janczarski, Maciej Zembaty


Nawet milioner, który wygrał w grę liczbową
Też może kiedyś nagle znaleźć się w potrzebie
Dziś szynka z drobiu, pasztet z dzika, to i owo
A jutro nie ma, nawet nie ma na chleb z dżemem

I dlatego, powiadam
Dobrze jest mieć sąsiada
Takiego, na którego można liczyć

Nawet sportowiec, okaz zdrowia, mistrz Europy
Zaniemóc może na anginę czy na grypę
I chciałbym wiedzieć, kto mu wtedy da Asprocol
Czy kwiat rumianku mu zaparzy względnie lipę?

I dlatego, powiadam...

Nawet po śmierci można jeszcze mieć kłopoty
Zwłaszcza gdy mieszkasz i umierasz w kawalerce
Sam z siebie ksiądz nie przyjdzie przecież cię pokropić
Ktoś zawsze musi go zawołać, nim zaśmierdniesz

I dlatego, powiadam...

Nawet i gwiazdor, znany z filmów wszystkim paniom
Na starość może zaznać przykrej samotności
I będzie dręczyć się sam jeden w czterech ścianach
By jak kwiat polny uschnąć wreszcie bez miłości

I dlatego, powiadam
Dobrze jest mieć sąsiada
Takiego, na którego można liczyć
A jeszcze lepiej mieć sąsiadkę ❗❗❗

Możesz mnie mieć - Janczarski- - Zembaty


Jan Kobuszewski
Możesz mnie mieć

Jacek Janczarski, Maciej Zembaty


Zgłodniałym wodzisz po mnie wzrokiem
Rytmicznie ci faluje damska pierś
Miłosna noc jest w oczach okien
Gdy czekasz na me zwykłe - weź mnie, weź
Rozczarowana będziesz trochę
Na wodzy zmysły musisz trzymać swe
Ja cię naprawdę bardzo kocham
I to nie moja wina, że

Możesz mnie mieć, ale nie dziś
Jak chcesz iść, to idź
Nici dziś z miłości, moja srebrna
I argumentacja całkiem niepotrzebna
Choć rozumiem, że ci smutno, że ci źle
Dziś definitywnie - nie, nie, nie ❗❗❗

Niech pani zrobi mi herbatę
I proszę dłoni nie całować mych
W końcu przyleję pani kwiatem
No, ja na herbatę tutaj wpadłem dziś
Kobiety lubią mnie pasjami
Choć lat mam siedemdziesiąt sześć i pół
Gdy mogę, to, co mogę, dam im
Nie kryję, chciałbym pani, lecz

Możesz mnie mieć, ale nie dziś
Tak, dziś już wolę iść
Nici dziś z miłości, moja srebrna
Ani miejsce, ani pora odpowiednia
Choć rozumiem, że ci smutno, że ci źle
Dziś definitywnie - nie ❗ nie ❓ nie ❗

Ballada dziadka Jacka - Janczarski-Zembaty


Jan Kobuszewski
Ballada dziadka Jacka

Jacek Janczarski, Maciej Zembaty


Nie wstydźmy się wstydzić, kochani
Wstyd to nie żaden wstyd
Ze spuszczonymi oczami
Stanąć nie broni nam nikt

Nie bójmy bać się, kochani
Strach to nie żaden strach
Ze zjeżonymi włoskami
Śmiało wyłaźmy na dach

Nie plujmy pluć się, kochani
Pluj to nie żaden pluj
Lecz opluwajmy się sami
Aż much obsiądzie nas rój

Nie trujmy truć się, kochani
Truj to nie żaden truj
Jedzmy arszenik łyżkami
Jak już masz broić, to brój

Nie śmiejmy śmiać się, kochani
Śmiech to nie żaden śmiech
Ze ściśniętymi wargami
Wstrzymajmy wydech i wdech

Tak, wstrzymajmy wydech i wdech
Wstrzymajmy wydech i wdech

Banialuki - Leon Sęk


Jan Kobuszewski 👉👉👉
Banialuki

Leon Sęk


Co noc cię szukam w moich snach
Które podchodzą do poduszki
W jaką ukryłaś mi się baśń
Piękna księżniczko Banialuki

Z pergaminowych starych kart
Dawno cię zdmuchnął wiatr historii
Jakże okrutny był to wiatr
I jakże smutny, jakże chory

Banialuki, banialuki
Bardzo barwną mają treść
Banialuki, banialuki
Jakże miło można pleść

Nie z praktyki, nie z nauki
Lecz z pachnących winem kart
Banialuki, banialuki
Są odtrutką na ten świat

Banialuki, banialuki
Z fantastycznych tkane słów
Nie da się ich nigdzie kupić
Trzeba je po prostu czuć

Ciążą nam szare chmury spraw
Dziobią nas w oczy zwątpień kruki
Niech nas przed nimi skryje paw
Barwnym ogonem banialuki

Życie to przecież pyszny żart
Utkany z rojeń kolorowych
A każdy z nas jest tyle wart
Ile mu przyjdzie ich do głowy

Banialuki, banialuki...

Słowo o Karolinie - Wojciech Młynarski


Jan Kobuszewski
Słowo o Karolinie

Wojciech Młynarski

Gdybym wtedy nie odtrącił Karoliny
Tak bez sensu, bez namysłu, bez przyczyny
Miałbym kogo dziś do serca
Tulić w mojej kawalerce
Gdybym wtedy nie odtrącił Karoliny

Gdybym wtedy Karoliny nie zapytał
Czemu gapi się i stoi tak jak wryta
Miałbym może dziś na szafie
Cztery ślubne fotografie
Gdybym wtedy Karoliny nie zapytał

Gdybym wtedy Karoliny nie zwymyślał
Że chce zostać mego życia towarzyszką
Szczęścia nitka by się przędła
Miłość dotąd by nie zwiędła
Gdybym wtedy Karoliny nie zwymyślał

Gdybym wtedy Karolinie słów tych nie rzekł
Gdybym z domu nie wygonił jej na śnieżek
W cichym stadle letnią porą
Zakwiliłaby latorośl
Gdybym wtedy Karolinie słów tych nie rzekł

Wzuła wełniak i wybiegła na ulicę
Gdzieś tam za oknem były mokre Kozienice
Mej decyzji często się do dzisiaj dziwię
Myśląc jednak, z drugiej strony, że właściwie

Gdybym wtedy nie odtrącił Karoliny
Tak bez sensu, bez namysłu, bez przyczyny
Kto drukowałby bibułę
Tworzył sieć kobiecych kółek
Gdybym wtedy nie odtrącił Karoliny

Gdybym wtedy Karoliny nie zapytał
Kto przeczytał koleżankom by „Kapitał”
Kto by zrobił strajk w fabryce
I szedł z pieśnią przez ulicę
Gdybym wtedy Karoliny nie zapytał

Gdybym wtedy Karoliny nie zwymyślał
Kto by pisał o swych dawnych towarzyszkach
Kto by stawiał w tajnej bursie
Długie tezy w krótkim kursie
Gdybym wtedy Karoliny nie zwymyślał

Dziś ze zgrozą myślę o tem, co by było
Gdybym wtedy Karolinie dał swą miłość
Kto krwiopijców by piętnował
I wspomnienia swe drukował
Gdybym wtedy Karolinie dał swą miłość

La la la
Jeno dlaczego w tych wspomnieniach
Nie ma jednego słowa o mnie

Sarmaci - Marcin Wolski


Jan Kobuszewski - Sarmaci

Marcin Wolski

Jest puchar siwuchy, od ucha rżnie skrzypek
Dziewucha z kożucha – dukaty
Słuchajcie psubraty, słuchajcie Sarmaty
Pan prosi, pan stawia, pan płaci

Hopsasa do lasa, od Sasa hopsasa
Jest łasy pohasać po lasach dziś asan
Sarmacki chodzony, od Łubniów po Wawel
Niż młotów i hebli jest więcej karabel

Kołpaki, czapraki, czas konie kulbaczyć
Sarmaci, Sarmaci, Sarmaci (veto)....

Pan żąda, zagrajcie, zatańczcie, zaśnijcie
Zawalczcie, zaśnijcie, zalejcie
Siadajcie psubraty, słuchajcie Sarmaty
Pan prosi, pan stawia, pan płaci

I hopsasa do lasa, od Sasa hopsasa
Jest łasy pohasać po lasach dziś asan
Jak dużo w krąg kruków nad łanem, nad dzbanem
Nad ranem, nad chamem, nad planem, nad panem

Jak mało dziś orłów, jak wiele trza płacić
Zapłaćcie Sarmaci, Sarmaci (veto)...

Wuj w woju - Marcin Wolski


Jan Kobuszewski - Wuj w woju

Marcin Wolski

Już noc nad podgrodziem wypełzła pochmurna
Bezgwiezdna, bezsenna i ciemna
Uśpiły się smerdy, pachołcy i służba
A wuja jak nie ma tak nie ma

Mój wuj co jest wojem wojuje wytrwale
Jak niewód łut szczęścia go mami
I płacze wujenka z dzieciną u łona
Lecz on nie przejmuje się łzami

Wuj w boju, wuj w znoju
Wuj w boju, jak w roju, jak w roju
Wuj w boju, wuj w znoju
Zostawże więc wuja wujenko w spokoju

Gdy inni przy radle, przy barciach, przy dzbanach
Lub ważą się warzyć nam piwo
Nasz wuj na Pomorzu, na Rusi, Morawach
Skąd taka u niego ruchliwość

Nasz wuj co jest wojem wojuje wytrwale
Jest kneziem w dalekiej potrzebie
Więc nie płacz wujenko z wojenki powróci
I raczej powróci do ciebie

Wuj w boju...

Na północ, południe i ku zachodowi
Niech wiedzie Swarożyc, niech wspiera Światowid
A jeśli nie wrócisz, dasz przykład dla wnuków
Różnicy dzielącej zamiary od skutków

A na razie
Wuj w boju...

Ja idę na ryby - Jerzy Ofierski


Jan Kobuszewski
Ja idę na ryby


Jerzy Ofierski

Słoneczko już świeci i śpiewa skowronek
Rosówka z podglebia wystawia ogonek
A muszki bzykają, fruwają chrabąszcze
Człek budzi się rano w przedziwnej gorączce
Bo męczą go stresy i program w TV
Zmęczony organizm odpocząć by chciał

Więc idę na ryby, więc idę na ryby
Koleżka mnie wzywa, przyroda i staw
Ja idę na ryby, ja idę na ryby
Po prostu to lubię, lublju ja, I love

Natura nie wszystkim rozdaje urodę
Lecz człowiek chce kochać, a zwłaszcza te młode
Kochałem wiec Anię, ten polny kwiatuszek
Na wczasach mi zerwał ją facet z Koluszek
Ach cios to był straszny w miłości mej gmach
Co robić mam z życiem, gdy Anię ma gach

Ja idę na ryby, więc idę na ryby...

Mam żonę anioła, urocza jak wiosna
Ideał cnót wszystkich, lecz strasznie zazdrosna
Podgląda mnie, śledzi, zarzuca Bóg wi co
Bo ma intuicję, tą wiecie, kobicą
Gdy rankiem podchodzę na przykład do drzwi
Jest pewna, że zdradzać ją idę, gdy śpi

A ja – a ja idę na ryby, ja idę na ryby...

Dziś była w fabryce narada aktywu
Bo mamy wydatki ciut większe od wpływów
Więc trzeba coś zrobić, trza znaleźć sposoby
By podnieść wydajność, by braki nadrobić
Otwarto dyskusję, dyrektor dał znak
Więc wstałem, pobladłem i mówię im tak

No to chyba nie pójdę na ryby
Choć lubię, lublju ja, I love

W sobotę - Jarosław Abramow Newerly


Jan Kobuszewski
Ewa Florczak
W sobotę

Jarosław Abramow-Newerly


We wtorek nic nie działo się
Był nudny, bardzo nudny dzień
Na dworze padał mokry śnieg
A potem

W sobotę już nie było źle
W sobotę zobaczyłem cię
W sobotę powiedziałeś nagle, że
Kochasz mnie

W sobotę świat już nie był zły
W sobotę byłaś tylko ty
A potem, potem była już niedziela

W niedzielę wstałem niczym lew
Dokładnie ogoliłem się
W pokoju twój słowiczy śpiew
A potem.

Z powrotem dzień był tylko nasz
Patrzyłem długo w twoją twarz
Jak wariat powtarzałem w kółko, że
Kocham cię

Z powrotem tak jak młody chart
Przy tobie czuję się coś wart
A potem, potem był już poniedziałek

We wtorek mały polski fiat
Zajechał, w środku młody chwat
Szepnęłaś: "Mój cioteczny brat"
A potem

Z powrotem zachwiał się mój świat
I runął jak wiśniowy sad
Bez przerwy powtarzałem w kółko, że
Kocham cię

Z powrotem padał deszcz i grad
Z powrotem mam czterdzieści lat
Z powrotem czekam, czekam na sobotę

W sobotę wpinam w klapę kwiat
I jestem absolutnie rad
Zajeżdża mały polski fiat
A potem.

Co z tego, że cioteczny brat
Co z tego, że ma tyle wad
Niech powie, tylko wreszcie powie, że
Kocha mnie

Z powrotem świat nie będzie zły
Z powrotem będziesz tylko ty
A potem, potem niech cię bierze wtorek

Piosenka dla życzliwego - Agnieszka Osiecka


Jan Kobuszewski
Piosenka dla życzliwego

Agnieszka Osiecka

Człowiek całkiem by się stracił
Gdyby nie tej wiary ciut
Że napotka u swych braci
Trochę ciepła, a nie chłód

Życzliwy bądź
Nie taki znowu tkliwy bądź
Nie taki błyskotliwy bądź
Po prostu odrobinę milszy bądź
Od dziś

Chcesz wodę mącić - mąć
Bliźnimi rządzić - rządź
Kolegów sądzić – sądź
I tylko odrobinę milszy bądź

Życzliwy bądź...

Warto służyć dobrą radą
Jasnych myśli dźwigać kosz
Okruch serca mieć pod ladą
I nadziei złoty grosz

Życzliwy bądź...

Życzliwy ktoś
To taki dzisiaj rzadki gość
To taki pożądany gość
To ty...

To jest Matylda - Wanda Chotomska


Jan Kobuszewski
To jest Matylda

Wanda Chotomska

Czym dla brzucha czekolada, tym dla ucha jest ballada
Posłuchajcie więc ballady o Matyldzie
Jak zagramy na gitarze, ona zaraz się pokaże
Ona przyjdzie, ona przyjdzie, zaraz przyjdzie

O ho ho - to jest Matylda
O ho ho - to jest Matylda
Cztery nogi, uśmiech błogi
To jet Matylda...

Kiedy była jeszcze mała miała skrzydła i fruwała
Bożą krówką była kiedyś, daję słowo
Ale jadła witaminy i urosły jej kończyny
I już nie jest bożą krówką, tylko krową

O ho ho - to jest Matylda....

Inne krowy są niemrawe, krowim okiem patrzą w trawę
W jednym miejscu mogą sterczeć cały tydzień
A Matylda lekką nóżką coraz inną idzie dróżką
Od przygody do przygody sobie idzie

O ho ho - to jest Matylda....

Jak w Madrycie jest corrida, to Matyldę już tam widać
Wystąpiła na arenie w roli byka
No i już się plackiem kładą i pikador i matador
Toreador gdzie pieprz rośnie przed nią zmyka

O ho ho - to jest Matylda....

W Teheranie u sąsiadki zobaczyła dywan w kwiatki
Pomyślała, że to niezły obiad jarski
A jak kwiatki pozjadała, to sąsiadka zbaraniała
Perski dywan się zamienił w ser szwajcarski

O ho ho - to jest Matylda....

W Arizonie konie pasąc, zamieniła ogon w lasso
I mustangi połapała raz, dwa, cztery
I choć była zwykłą krową, mogła zostać szeryfową
Bo się strasznie w niej zakochał jeden szeryf

O ho ho - to jest Matylda....

Mówcie sobie co tam chcecie - takiej drugiej nie znajdziecie
Takiej drugiej jak Matylda nie ma nigdzie
Cztery nogi i dwa rogi i ten uśmiech, uśmiech błogi
Więc śpiewajcie razem z nami o Matyldzie...

Księżyc - Tadeusz Kubiak


Jan Kobuszewski - Księżyc, Jiří Suchý - Pramínek vlasů

Tadeusz Kubiak

Gdy przyjdzie wreszcie noc
Najmilsza dla nas noc
Cichutko, jak kot
Leciutko, jak kot
Cichutko, cicho
Do twoich cieplutkich snów
Wkradnę się w noc znów
Jak czarny kot

Promyczek włosów
Po cichu obetnę ci
Żebyś na zawsze już
Kochała mnie
I kiedy zbudzisz się
Zrozumiesz nagle, że
No co, że kochasz mnie
Że jestem tu

I przyjdzie znowu noc
Najmilsza dla nas noc
Cichutko, tak jak kot
Nadejdzie ranek
No zostań, proszę, no
Zostaniesz jeszcze, co
Ach, zegar kłamie dziś
Kłamie dziś, kłamie

Ach zostań, to jeszcze noc
Naprawdę, to jeszcze noc
To tylko księżyc tak
Po szybach płynie
I kłamie zegarek
Wciąż kłamie, tik-tak
No, zostań jeszcze
Chwileczkę, chwilę...

Obraz: Mstislav Pavlov