Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siemaszkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siemaszkiewicz. Pokaż wszystkie posty

Na jawie - Anna Achmatowa

Наяву - Na jawie

Anna Achmatowa
Eugenia Siemaszkiewicz

Czas niechaj sczeźnie i przestrzeń niech sczeźnie.
Wszystko dojrzałam w białą noc, nie we śnie:
Narcyz w krysztale w twym domu, na stole,
Dym papierosa u twojej skroni,
Lustro, z którego, jak z czystej wody,
Twarz twoja mogła mi się wyłonić.
I czas niech sczeźnie, i świat dookoła,
Ale i ty mi pomóc nie zdołasz.

13 czerwca 1946

Kwitnie głóg 2

RECYTACJA

Pierwsza piosenka - Anna Achmatowa


Первая песенка
Pierwsza piosenka

Anna Achmatowa
Eugenia Siemaszkiewicz

Tajnego niespotkania
Odświętność tak jałowa.
Słowa nie powiedziane,
Nie wymówione słowa.
Spojrzenia nie skrzyżowane
Co z sobą począć mają?
Łzy są tylko wygrane,
Że tak długo spływają.
Podmoskiewskiej tarniny
Jakieś w tym zawiłości...
Wszystko to nazwą inni
Nieśmiertelną miłością.

1956

Kwitnie głóg 4

W rozbitym lustrze - Anna Achmatowa


В разбитом зеркале
W rozbitym lustrze

Anna Achmatowa
Eugenia Siemaszkiewicz

Nie do cofnięcia są te słowa,
Których słuchałam w noc pogodną.
Poczułam wtedy zawrót głowy,
Jakbym patrzyła w otchłań ognia.
Nieszczęście wyło u drzwi moich
I hukał czarny sad jak puszczyk;
Miasto, z którego życie uszło,
Starsze zdawało się od Troi.
Jaskrawy był tych chwil rysunek
I do łez dźwięczny miały ton.
Dałeś mi nie ten podarunek,
Z dalekich przywieziony stron.
Błahą ci wydał się swawolą
W wieczoru rozpalonym stosie,
Trucizną stał mi się powolną
W moim zagadek pełnym losie.
On, zwiastun każdej mojej biedy -
Wspominki te darujmy sobie!...
O! nasze niespotkanie wtedy
Wciąż jeszcze płacze za mym rogiem.

1956

Kwitnie głóg 9

Obraz: Paweł Borisow

Wyszłam żegnać go - Anna Achmatowa


Проводила друга до передней...

Anna Achmatowa
Eugenia Siemaszkiewicz

Wyszłam żegnać go do przedpokoju.
W złotym kurzu postałam chwilę.
Na dzwonnicy cerkiewki spokojnie,
uroczyście dzwony dzwoniły.
Porzucona!... Jakie śmieszne słowo -
jakbym była kwiatem albo chustką...
Ale oczy patrzą już surowo
w pociemniałe, ogromne lustro.

Czyta: Zofia Kucówna

Jeszcze jeden toast - Anna Achmatowa


Ещё тост - Jeszcze jeden toast

Anna Achmatowa - Eugenia Siemaszkiewicz

Za twoją wiarę i za wierność moją
I za to żeśmy w tych stronach oboje
Może na wieki jesteśmy zaklęci
Lecz zimy piękniejszej nie było na świecie
I krzyży nie było na niebie świetniejszych
Łańcuchów tak lekkich I mostów lotniejszych
I za to, że wszystko płynęło olśnione
I za to, że widzieć się nam zabroniono
Za wszystko co jeszcze do dziś mi się śni
Choć mocno zabite już są tamte drzwi

Wyk. Sklep z Ptasimi Piórami

Tak od nas pomroczne... - Anna Achmatowa


Так отлетают тёмные души...

Anna Achmatowa - Eugenia Siemaszkiewicz

***

Tak od nas pomroczne odlatują duchy...
- Ja będę majaczyć, ale ty nie słuchaj.

Trafem tu przyszedłeś, bez żadnej przyczyny -
Przecież ciebie żadne nie wiążą terminy.

Pobądż dzisiaj ze mną chociaż trochę dłużej.
Czy pamiętasz? W Polsce byliśmy w podróży.

Poranek w Warszawie. Pierwszy... Całe święto.
Kto ty jesteś? Drugi czy trzeci?" - „Nie, setny".

- Głos ci się nie zmienił. Jakże to się dzieje?
- Czy wiesz, całe lata przeżyłam w nadziei,

Że wrócisz, a dzisiaj nie czuję radości
Nic mi nie potrzeba na ziemi.

Świetności gromów Homerowych ani Danta dziwów.
Już niedługo wyjdę na brzegi szczęśliwe.

Troja nie upadła, żyje Eabani
I nurza się wszystko w pachnącym tumanie.

Tak bym zadrzemała pod wierzbą zieloną,
Ale mi nie dają zasnąć tamte dzwony.

Skąd dzwoni? Czy stado powraca z połonin?
Przecież mi chłód górski nie dotyka dłoni.

Może idzie kapłan niosący sakrament?
Gwiezdny nad górami ciemnieje firmament.

Ktoś przywołać chce ludzi na zgromadzenie? -
"Nie, to twój ostatni wieczór na tej ziemi".

Echo - Anna Achmatowa


Эхо - Echo

Anna Achmatowa
Eugenia Siemaszkiewicz

W przeszłość drogi dawno już zamknięte,
Po cóż głosów przeszłości mam słuchać?
Co tam jest? Płyty krwią nasiąknięte
Albo drzwi zamurowane głucho,
Albo echo, co nie potrafiło
Zmilknąć całkiem, chociaż tak je proszę...
Z owym echem tak się wydarzyło,
Jak ze wszystkim, co w mym sercu noszę.

Samotność - Anna Achmatowa

Anna Achmatowa
Уединение
Samotność

Eugenia Siemaszkiewicz

Tylekroć we mnie rzucano kamieniem,
Że teraz ciosu czekam już bez trwogi.
I nawet potrzask ma smukłe zwieńczenie,
Jest niby wieża pośród wież wysokich.
Wdzięczność mam dla tych, co go zbudowali.
Niech ich ominie smutek i cierpienie.
Stąd wcześniej widzę, gdy się świt zapali,
Tu świecą słońca ostatnie promienie.
Często do mego pokoju, łopocąc,
Wlatują wichry przybyłe z północy
I gołąb z ręki dziobie mi pszenicę.
A nie skończoną przeze mnie stronicę,
Pełna spokoju nieziemskiego, lekko
Muza dopisze swoją smagłą ręką.

Nie jesteśmy w lesie - Anna Achmatowa

Не в лесу мы, довольно аукать...

Anna Achmatowa
Eugenia Siemaszkiewicz

***

Nie jesteśmy w lesie obydwoje
i wołanie twe w drwinę się zmienia.
Czemu nie przychodzisz, by ukoić
niepokoje mego sumienia?

Twoje życie już biegnie inaczej,
inną żonę masz, inne troski.
W suche oczy teraz mi patrzy
petersburska niedobra wiosna.

Wedle zasług - myśl gorączką zmąci;
suchy kaszel, śmierć - to jej nagrody.
A na Newie w oparze wilgoci
już ruszają wiosenne lody.

Wyrok - Anna Achmatowa


Приговор - Wyrok

Anna Achmatowa
Eugenia Siemaszkiewicz

A więc padło to kamienne słowo,
pierś mą, jeszcze żywą, przywaliło.
Nic to, byłam na wszystko gotowa,
przecież musi wystarczyć mi siły.

Jakże wiele mam dziś do zrobienia:
zabić pamięć ostatkiem rozsądku,
moje serce niech będzie z kamienia,
muszę uczyć się żyć od początku -

A jak nie... Szeleszczące upałem
lata pod mym oknem świętowanie.
Już od dawien dawna przeczuwałam
ten dzień jasny i puste mieszkanie.

Józef Waczków

Wreszcie padło to kamienne słowo,
By mą pierś, jeszcze żywą, porazić.
Nic nie szkodzi, przecież byłam gotowa,
Jakoś sobie muszę z tym poradzić.

Wiele spraw jeszcze dzisiaj przede mną:
Trzeba pamięć do końca zagłuszyć,
Trzeba duszę uczynić kamienną
I na nowo życia się nauczyć.

A jak nie... Za oknem niby w święto
Szelest lata wezbrany upałem.
Ja już dawno przeczuwałam dzień ten,
Lśniący w domu mym opustoszałym.

Czyta: Anna Ciepielewska

Obraz: Nikolaj Tyrsa, Gieorgij Wieriejskij