Наяву - Na jawie Anna Achmatowa Eugenia Siemaszkiewicz
Czas niechaj sczeźnie i przestrzeń niech sczeźnie.
Wszystko dojrzałam w białą noc, nie we śnie:
Narcyz w krysztale w twym domu, na stole,
Dym papierosa u twojej skroni,
Lustro, z którego, jak z czystej wody,
Twarz twoja mogła mi się wyłonić.
I czas niech sczeźnie, i świat dookoła,
Ale i ty mi pomóc nie zdołasz.
Первая песенка Pierwsza piosenka Anna Achmatowa Eugenia Siemaszkiewicz
Tajnego niespotkania
Odświętność tak jałowa.
Słowa nie powiedziane,
Nie wymówione słowa.
Spojrzenia nie skrzyżowane
Co z sobą począć mają?
Łzy są tylko wygrane,
Że tak długo spływają.
Podmoskiewskiej tarniny
Jakieś w tym zawiłości...
Wszystko to nazwą inni
Nieśmiertelną miłością.
В разбитом зеркале W rozbitym lustrze Anna Achmatowa Eugenia Siemaszkiewicz
Nie do cofnięcia są te słowa,
Których słuchałam w noc pogodną.
Poczułam wtedy zawrót głowy,
Jakbym patrzyła w otchłań ognia.
Nieszczęście wyło u drzwi moich
I hukał czarny sad jak puszczyk;
Miasto, z którego życie uszło,
Starsze zdawało się od Troi.
Jaskrawy był tych chwil rysunek
I do łez dźwięczny miały ton.
Dałeś mi nie ten podarunek,
Z dalekich przywieziony stron.
Błahą ci wydał się swawolą
W wieczoru rozpalonym stosie,
Trucizną stał mi się powolną
W moim zagadek pełnym losie.
On, zwiastun każdej mojej biedy -
Wspominki te darujmy sobie!...
O! nasze niespotkanie wtedy
Wciąż jeszcze płacze za mym rogiem. 1956 Kwitnie głóg 9
Wyszłam żegnać go do przedpokoju.
W złotym kurzu postałam chwilę.
Na dzwonnicy cerkiewki spokojnie,
uroczyście dzwony dzwoniły.
Porzucona!... Jakie śmieszne słowo -
jakbym była kwiatem albo chustką...
Ale oczy patrzą już surowo
w pociemniałe, ogromne lustro.
Ещё тост - Jeszcze jeden toast Anna Achmatowa - Eugenia Siemaszkiewicz
Za twoją wiarę i za wierność moją
I za to żeśmy w tych stronach oboje
Może na wieki jesteśmy zaklęci
Lecz zimy piękniejszej nie było na świecie
I krzyży nie było na niebie świetniejszych
Łańcuchów tak lekkich I mostów lotniejszych
I za to, że wszystko płynęło olśnione
I za to, że widzieć się nam zabroniono
Za wszystko co jeszcze do dziś mi się śni
Choć mocno zabite już są tamte drzwi
W przeszłość drogi dawno już zamknięte,
Po cóż głosów przeszłości mam słuchać?
Co tam jest? Płyty krwią nasiąknięte
Albo drzwi zamurowane głucho,
Albo echo, co nie potrafiło
Zmilknąć całkiem, chociaż tak je proszę...
Z owym echem tak się wydarzyło,
Jak ze wszystkim, co w mym sercu noszę.
Tylekroć we mnie rzucano kamieniem,
Że teraz ciosu czekam już bez trwogi.
I nawet potrzask ma smukłe zwieńczenie,
Jest niby wieża pośród wież wysokich.
Wdzięczność mam dla tych, co go zbudowali.
Niech ich ominie smutek i cierpienie.
Stąd wcześniej widzę, gdy się świt zapali,
Tu świecą słońca ostatnie promienie.
Często do mego pokoju, łopocąc,
Wlatują wichry przybyłe z północy
I gołąb z ręki dziobie mi pszenicę.
A nie skończoną przeze mnie stronicę,
Pełna spokoju nieziemskiego, lekko
Muza dopisze swoją smagłą ręką.