Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kołakowski R.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kołakowski R.. Pokaż wszystkie posty

Proszę otrzyj łzy - Roman Kołakowski

Michał Bajor
Proszę otrzyj łzy

Roman Kołakowski


To tak banalnie proste
Chyba wiem, jak cię przekonać znów
Do szczęścia nie dorosłem
Wstydzę się sentymentalnych słów

Proszę, otrzyj łzy
Przewędrowaliśmy krainę słońca
I odchodziliśmy i powracaliśmy bez końca
Proszę, otrzyj łzy

Tak, wiem, odszedłem stąd
Tak, wiem, zrobiłem błąd
Lecz proszę cię
Proszę, otrzyj łzy

Szepnąć przepraszam, tak ciężko jest
Łatwiej uciekać w tekst piosenki
I'am sorry, lepiej brzmi
Więc uwierzysz może mi
Gdy powiem sorry

Powroty trudne są
Dla kogoś zwłaszcza kto
Tłumi w sobie myśl
Żeby po angielsku wyjść
Girl, I'am so sorry...

Mroczna aleja wczorajszego dnia - Roman Kołakowski


Michał Bajor
Mroczna aleja wczorajszego dnia

Roman Kołakowski

Wczorajszy dzień powraca tu
Ciemną aleją dziewczęcego snu

Ktoś w księdze mroku zamknął los
By grzech zapomnieniem stawał się co świt
Lecz coraz częściej słyszysz głos
I krew pulsuje intensywnie zbyt

Więc kiedy tylko oczy zmrużysz
Na oślep pragniesz ku marzeniom iść
Z raniących bose stopy cierni wróżysz
Czy to się stanie właśnie dziś
Czy to już dziś

Tańczmy w powietrzu, podaj dłoń
Zanurzmy ciała w nocy toń
Odbądźmy wśród gwiazd pogański chrzest
Ich wieczny blask naszą szansą jest

Nauczę cię czułości, choć cały drżę
Opowiem o jasności i sprawię, że
Nie zlękniesz się nagości w ogrodzie czarnych róż
Uleczę cię z szaleństwa, oswoję je
Uwierzysz, że przekleństwa ominą cię
Bo magia czarnoksięska przestanie działać już

Dotknij mnie
I przekonaj się
Co jest siłą
Dotknij mnie
I przekonaj się
Tak, to miłość

Więc kiedy tylko oczy zmrużysz
Na oślep pragniesz ku marzeniom iść
Z raniących bose stopy cierni wróżysz
Czy to się stanie właśnie dziś
Czy to już dziś

Tańczmy w powietrzu...

Anioł Radości - Roman Kołakowski


Michał Bajor - Anioł Radości

Roman Kołakowski


Każdy dzień, każda chwila przyszłości
Niespodzianek bez liku przynosi
To radosne czekanie na gości
Których w progu do domu się prosi
Wrażenie ulotności to piękna cecha dusz
Na długiej drodze ku wieczności
Nieco zmęczonych już
No cóż, no cóż, któż nas odwiedzi, któż

Każdy dzień, każda chwila radosna
To piosenka śpiewa na głosy
Chwila bywa o wieczność zazdrosna
Jak o ziarna zazdrosne są kłosy

Przybędzie tu z krainy snu
Z krainy wierszy i symfonii
Opiekun harf, kreator barw
Melodii, rytmu i harmonii
Anioł Radości świetlistowłosy
Napoi duszę kropelką rosy
Ukoi lęk, nastroi dźwięk
W chłodnych dzwoneczków jęk

Każdy dzień, każda chwila co będzie
Zaciekawiać i cieszyć ma sobą
Radość może pojawić się wszędzie
Zawsze jest pożądaną osobą
Wrażenie ulotności to piękna cech dusz...

Każdy dzień, każda chwila przyszłości...

Anioł Pogody Ducha - Roman Kołakowski


Michał Bajor - Anioł Pogody Ducha

Roman Kołakowski


Deszcz, tak deszcz, to deszcz, ach deszcz
Deszcz mży, deszcz dżdży, deszcz łez
Deszcz łask z gwiazd cicho spadł na dachy miast
I wpadł do miliona małych ptasich gniazd

Dreszcz, zły dreszcz znikł gdzieś
Ten dziwny dreszcz co przejmował chłodem
Jak każda strata, każdy zawód, niespełnienie
Ten dreszcz zmył deszcz, ciepły deszcz
Co przyniósł ukojenie

Biegnąc boso po kałużach
Dusza w deszczu się zanurza
I pluszczącej ciszy słucha
I przepełnią ją otucha
Jakby z nieba spadał na nią
Z każdą kroplą jasny Anioł Pogody Ducha

Wieszcz, sam wieszcz
Ten deszcz, ten piękny deszcz starał się opisać
I szeleszcząca jak polszczyzna
Dnia dżdżystego pieśń brzmi
Deszcz mży, rymów deszcz
Z preludium deszczowego

Biegnąc boso po kałużach...

Przebudzenie - Roman Kołakowski


Krzysztof Cugowski
Przebudzenie

Roman Kołakowski


Sen, że człowiek wszechmogący jest
A Bóg jest bezradny
Wypełnia cichy chichot diabła
Sen że człowiek wszechmogący
A Bóg się postarzał
Od tysiącleci nas przeraża

Żal, lepszego świata żal
Miłości żal
Żal, lepszego świata żal
Wolności żal...

Utracony raj

Sen, że człowiek wszechmogący jest
To wojny i zbrodnie
Ogień piekielny w sercu płonie
Sen, że człowiek wszechmogący jest
To wieczna pogarda
Coraz głośniejszy śmiech szatana

Żal, lepszego świata żal...

Sen że człowiek wszechmogący jest
A Bóg to wspomnienie
Skończy się nagłym przebudzeniem

Żal, lepszego świata żal...

Odzyskany raj

Ona nadejdzie - Roman Kołakowski


Ona nadejdzie


Roman Kołakowski


Nadejdzie noc
Nadejdzie dzień
Ona nadejdzie też

Nie bój się - to nieuchronna rzecz
Nie bój się - to każdy musi przejść
Nie bój się - rozwiąże parę spraw
Nie bój się - jej imię dobrze znasz

Nadejdzie noc...

Nie bój się - ona uśmiechu chce
Nie bój się - samotna długo jest
Nie bój się - pojawi się i tak
Nie bój się - zabierze cię do gwiazd

Nadejdzie noc...

Jej cudowne oczy wpółprzymknięte są
Jej cudowne włosy oplatają cię
Jej cudowne usta leciuteńko drżą
Jej cudowne dłonie zimne stają się

Nadejdzie noc...

Krzysztof Cugowski 👉👉👉


Fot. Jacek Poremba

Nieskończenie piękny - Roman Kołakowski


Krzysztof Cugowski
Nieskończenie piękny

Roman Kołakowski


Nieskończenie piękny
Bywa zwykły dzień
Tylko gdy w to wierzysz
Człowiekiem stajesz się
Nieskończenie jasny
Jest słoneczny blask
Tylko dla tej prawdy
Poświęcać warto czas

Nieskończenie prosta
Miłość może być
Tylko kiedy kochasz
Naprawdę warto żyć

Ile praw
Tym światem rządzi
Jakich prawd bronić masz
Przed bezprawiem praw
Ile prawd
W nieprawdzie błądzi
Jakich praw uczą nas
Z półprawdziwych zdań

Niewielki żal - Roman Kołakowski

Niewielki żal


Roman Kołakowski


Kiedy w sercu nosisz niewielki żal
Niewielki żal, niewielki żal
Niewielki żal, co rośnie wciąż
Ty się nagle robisz zimny jak stal
Twardy jak stal, ostry jak stal
Opanuj to

Odkryj, że przed tobą za dalą dal
Za dalą dal, za dalą dal i ważny cel
Po co nieść ze sobą niewielki żal
Swój niewielki żal, swój niewielki żal
Zastanów się

Karmi się tęsknotą niewielki żal
W drodze musi rosnąć niewielki żal
Przeogromnie ciężki okaże się
Każdy żal najmniejszy szybko rośnie
Szybko rośnie i przerośnie cię

Kiedy w sercu nosisz niewielki żal...

Idąc w dali dale marzenia chroń
Przed najmniejszym żalem marzenia chroń
Tylko z marzeniami idzie się lżej
Żale między nami zapomnijmy
Dal odkryjmy, życie drogą jest

Dla niewielkich żalów szkoda łez, szkoda czasu
Lepiej niech rozpłyną się we mgle, niech się staną
Najcichszą falą, najdalszą dalą

Idąc w dali dale marzenia chroń...

Krzysztof Cugowski 👉👉👉👉

Fot. Jacek Poremba

Miasteczko Bełz - Roman Kołakowski


Roman Kołakowski
Miasteczko Bełz


Mój mały Icełe
Stał się historią świat, w którym żyłeś
Wszystko zmieniło się
Lecz ty się chyba najbardziej zmieniłeś
Odwiedzasz stary kraj
Odmawiasz kadysz z oksfordzkim akcentem
I wciąż „Die Strasse frei”
Dudni w twej głowie żałobnym świętem

Mój drogi Icełe
Wiem, bardzo boli co się zdarzyło
Pragnę zrozumieć cię
Zrozum i ty, mnie na świecie nie było
Więc tylko z wierszy znam
Dziwną elegię miasteczek żydowskich
I wciąż w pamięci mam
Jedną z piękniejszych melodii polskich

Miasteczko Bełz, kochany mój Bełz
Gdzie powędrowali ci co tu mieszkali
Wiatr rozwiał ślad
Miasteczko Bełz, mein sztetele Belz
To kilka słów w jidysz
A Polskę w nich widzisz sprzed wielu lat

Ktoś ma swój mały Bełz
Ktoś inny ma Wilno albo Lwów
I wciąż tak wiele serc
Zaczyna bić żywiej na dźwięk tych słów

Miasteczko Bełz, kochany twój Bełz
Maleńka mieścina
Gdzie twoja dziewczyna i dom twój jest
Miasteczko Bełz, mein sztetele Belz
Czas, co stał się baśnią
Niech żalom i waśniom położy kres

Ktoś ma swój mały Bełz...

Obrazy: Józef Charyton


Fot. Roman Vishniac

W kamieniczce Pod Złotym Psem - Roman Kołakowski


Roman Kołakowski
W kamieniczce Pod Złotym Psem

Jeśli zechcesz wypić piwo
W tych gotyckich starych murach
Przy stoliku wnet się zjawią
Brecht, Wysocki i Stachura

Będą uporczywie milczeć
I spoglądać przenikliwie
Aż się w końcu zdecydujesz
I postawisz im po piwie

A gdy swe schrypnięte gardła
Złotym płynem już ukoją
Każdy zechce ci zanucić
Ulubioną strofkę swoją

A ty śpiewaj razem z nimi
Nie bój się własnego głosu
No bo skoro już tu jesteś
Jesteś wybrańcem losu

W kamieniczce Pod Złotym Psem
Świat jest kabaretowym snem
Gdzie się w papierosowy dym
Wplata sentymentalny rym

W kamieniczce Pod Złotym Psem
Życie jest dla poezji tłem
Szelest słów zawsze tutaj brzmi
Echem dobrych minionych dni...

W tych gotyckich starych murach
Tkwi niejedna tajemnica
Wprost ze sceny tu przychodzą
Kordian, Hamlet i Wścieklica

Zostawiają maski w szatni
Po kamiennych schodzą schodach
By odnaleźć cień Tartuffe’a
I Konrada Wallenroda

Zawsze możesz na nich liczyć
Gdy posprzeczasz się z dziewczyną
Byś nie musiał pić samotnie
Będą z tobą pili wino

Potem z rozpalonym czołem
Możesz wiersze deklamować
To gdzie indziej się nie zdarza
Przyjaciół tu przyprowadź

W kamieniczce Pod Złotym Psem...

Wrocław 👉👉👉👉

Pieśń ptaków - Roman Kołakowski


Pieśń ptaków - El cant dels ocells
Piotr Rogucki - Núria Feliu 👉👉👉

Roman Kołakowski


Gdy bębny biją w takt
Napiętą skórę mam
Tak jakbym sam bębnem był
I warczę, warczę znów
I nie znam cichych słów
I wszystko się zmienia w krzyk

A jednak ciągle śnię
Że kradnę ptakom pieśń
Którą składam w ciszy u twych stóp
A ty wypuszczasz z klatki znów
Miliony nut i słów
One wyzwalają czuły bunt

Gdy surmy grają nam
Napiętą czuję krtań
Tak jakbym sam surmą był
I wtapiam się w ten ryk
I zgłuszę w sobie wstyd
I wszystkim się staje krzyk

A jednak ciągle śnię...

Widziałem kiedyś, jak
Oniemiał stary ptak
Głos zabrał mu drwiący czas
... (?)
I pragnął zaznać snu
I śpiewał w nim jeszcze raz

Więc błogosławię dzień
Gdy ukradzioną pieśń
Ptaków mogłem złożyć u twych stóp
Bo ty dawałaś wolność im
Otwartych klatek drzwi
A dziś ja wołam: milcz, milcz, milcz

Więc błogosławię dzień
Gdy ukradzioną pieśń
Ptaków mogłem złożyć u twych stóp
Bo ty dawałaś wolność im
Otwartych klatek drzwi
A cisza woła: żyj, żyj, żyj...

Wysocki - Kołakowski - Dom psychicznie chorych


Песня о сумасшедшем доме - Dom psychiczne chorych

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski


Marnych artystów trzeba truć
Prowincjonalną scenę rzuć
Czy to jest teatr, pytam
Czy psychicznie chorych dom
Prorocza wizja spełnia się
Do wariatkowa wzięli mnie
Mięciutkie ściany, okien brak
A drzwi bez klamek są

Na korytarzach świrów tłum
W oczach agresja, w głowach szum
Sanitariusze lubią bić
Lub zimną wodą zlać
To medycyny nowy cud
Terapia poprzez lęk i głód
Z jedzenia okradają mnie
Boję się jeść i spać

Dziś do czytania dali mi „Idiotę”
Dostojewski drwi z normalnych ludzi
Zło jest złem, nie metaforą zła
Gogola nie wspominam już
Bo tutaj nie ma martwych dusz
A każda żywa dusza
Na kaftanie numer ma

Literatura testem jest
Każdą reakcję, każdy gest
Wyśledzą, zanotują
Jaki efekt impuls dał
Ktoś w izolatce wali łbem
O ścianę, krzycząc, że jest psem
Pawłowa, pielęgniarki gryzł
Bo Nobla dostać chciał

Dziś pan profesor wyznał mi
Ja tracę zmysły, a czy ty „Lolitę” znasz?
Do gabinetu w nocy musisz wpaść
O Boże! Jest naprawdę źle
Wolę cenzurze poddać się
Nie leczą nieprawomyślności
Prochy ani maść

Dlatego czytam zamiast śnić
Analfabetą wtórnym być nie umiem
Choć z przypadków te najcięższe tylko znam
Błagam ja, ze mną, dla was, was
Puśćcie kto kogo, komu czas
Do domu jego, jemu, nim
Nim się zabije sam

Wysocki - Kołakowski - Zero-siedem


НОЛЬ СЕМЬ - ZERO SIEDEM

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski


Jedna noc i piosenka gotowa,
Ale komu zaśpiewać ją mam?
Jaki numer ma międzymiastowa?
Zero siedem - nie mogę być sam.

- Tak bym chciał, pani wie, Paryż, moja śliczna!
- Tu telefonistka numer siedemdziesiąt dwa.
- Śpieszę się! Zatem niech będzie błyskawiczna!
- Proszę mówić, linia wolna! - Kochana, tak, to ja!

Całą noc przy słuchawce wariuję
I przeklinam centralę na głos.
Kto rozmowy mi reglamentuje
Z ludźmi, którzy zmieniają mój los?

- Jeszcze raz! - A to pan? - Znowu coś przerwało!
- Tu siedemdziesiąta druga - Pani głos mój zna?
- Ten sam numer? - Gdyby tak szybciej się udało...
- Połączenie! Proszę mówić! - Kochana, tak to ja!

Mój telefon stał się świętą ikoną,
Biblią Świętą numerów jest spis,
A dziewczyna z centrali Madonną.
Dzięki niej mam spotkania bez wiz.

- Połącz mnie! - Linii brak! - Pomóż mi, kobieto!
- Tu siedemdziesiąta druga, robię co się da!
- Anioł panią zesłał mi! - Czy pan jest poetą?
- Nic nie słyszę! - Proszę mówić! - Kochana, tak, to ja!

Znam te wszystkie przerwane rozmowy,
Słowa ciszy rzucone na żer.
Nie zamilknę i jestem gotowy
Wciąż zaczynać od zera, dwóch zer!

- Słyszysz mnie? To znów ja! - Paryż, zgodnie z planem?
- Nie, tym razem z innym krańcem świata mówić mam!
- Co mam łączyć? - Połącz mnie może z Magadanem,
Mój przyjaciel bardzo długo już żyje właśnie tam.

Każda noc jest jak pieśni bezbronna,
Chcę być blisko, a jestem hen hen.
I na jawie śni mi się Madonna,
Tak do ciebie podobna jak sen.

- Kilka słów! Modlę się! - Może cud się zdarzy?!
- Noc się kończy, ale nie doczekam chyba dnia.
- Każda z nas o takim połączeniu zawsze marzy,
- Czeka się, gdy kocha się! - Kochana, tak, to ja!

Fot. W. Wysocki i M. Vlady

Wysocki - Kołakowski - Ostatni wiersz


И снизу лед, и сверху - Ostatni wiersz

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski


Marinie

Pode mną lód i zbita kra nade mną.
Czy przebić strop, czy wgryźć się w twarde dno?
Wynurzyć się, nadziei łyk zaczerpnąć
I czekać znów na nie wiadomo co.

Lodowe pole, z głośnym trzaskiem pęka.
Na czole pot jak prosty oracz mam.
Powrócę jak okręty w mych piosenkach.
Ten stary wiersz najlepiej chyba znam.

Mniej niż pół wieku żyłem, liczyć nie ma czego.
Dwanaście lat chroniłaś mnie, a z tobą dobry Bóg.
Mam o czym śpiewać przed obliczem Najwyższego -
Rozgrzeszy mnie najcichsze z moich słów.

Pode mną lód i zbita kra nade mną.
Czy przebić się?...

Wyk. Roman Kołakowski, Nikita Dżigurda

  👉TUTAJ z tekstem Agnieszki Osieckiej

Wysocki - Kołakowski - Dlaczego Aborygeni...


ПОЧЕМУ АБОРИГЕНЫ СЪЕЛИ КУКА
DLACZEGO ABORYGENI ZJEDLI COOKA

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski


No, po co szukać wciąż nowego kraju?
Już lepiej w starym żyć jak młody bóg!
Dzień wspominając, gdy cudowny brzeg Hawajów
Odkrył przypadkowo żeglarz Cook.

Najpierw pomyślał, że przypłynął do Australii,
Daleki ukrył się za mgłą...
A na tym lądzie kanibale wśród azalii
Jedli - specialite a la maison.

I właśnie tam Aborygeni zjedli Cooka.
Dlaczego? Przyczyn nie zna nauka.
Ja myślę, że się nikt sensacji nie doszuka -
Jeść im się chciało, więc zjedli Cooka.

A może ich zawiodła translatorska sztuka
I zdanie: Świetny smak ma kok w załodze Cooka!
Zabrzmiało jak zachęta, żeby go zaciukać,
Lecz zamiast koka stuknęli Cooka.

Kok miał w kokpicie kokę, Cook na koka fukał:
Nie roznoś koki po kajutach, do kaduka!
Zginiemy, gdy wśród nocnych wacht powstanie luka!
I Cook miał rację, bo nie ma Cooka.

Kok zrozpaczony zażył koki na frasunek
I krzyknął: Dzicy zjedli Cooka przez szacunek!
Inną teorią niech pamięci nikt nie bruka -
Chwilą milczenia uczcijmy Cooka!

Więc wódz krajowców, chociaż miał naturę mruka,
Przeprosił koka, gdy mu zwracał kości Cooka,
A kok kokilką kokosową się z nim stukał...
Już mu się śniła Cooka peruka!

Do dziś Aborygeni z Cookiem kłopot mają,
Gryzą się i kuku na muniu wprost dostają,
Gdy na historii ludożerstwa uczeń duka,
Że dobry człowiek był z tego Cooka!

Wysocki - Kołakowski - Liryczna


ЛИРИЧЕСКАЯ - LIRYCZNA

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski


Tu drzewa są smutne i drżą cały czas,
Tu ptaki śpiewają trwożliwie -
Ja wiem, pewnie ktoś zaczarował ten las
I żyć tu nie można szczęśliwie.

Usychają czeremchy i wiatr wieje zły,
Zimny deszcz ziemię tnie z pasją dziką
Ja cię muszę stąd zabrać, zaufaj więc mi -
Pałac mam wypełniony muzyką.

Ten las czarnoksiężnik przede mną chce skryć
Na tysiąc lat świetlnych. Daremnie.
Nieprawda, że świat taki ciemny ma być
Jak ten, w którym żyjesz beze mnie.

Zamiast rosy o świcie na trawie lśnią łzy,
Księżyc mrokiem się dzieli z gwiazdami.
Ja cię muszę stąd zabrać, zaufaj więc mi -
Pałac mam wypełniony wierszami.

Ten dzień musi nadejść. Nadzieję wciąż mam,
Że kiedyś mnie szeptem zawołasz,
A ja - ja na rękach zaniosę cię tam,
Gdzie nikt nas odnaleźć nie zdoła.

Wyrwę cię z tego świata, lecz szansę mi daj,
Mroczny las zmienię w jasne przestrzenie.
Dla nas dwojga w szałasie też może być raj,
Jeśli pałac był tylko złudzeniem...

👉TUTAJ w przekładzie Pawła Orkisza

Fot. 2. Marina Vlady w filmie "Czarownica"

Wysocki - Kołakowski - Przewrót


Переворот в мозгах - Przewrót

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski


Przewrotu widmo znów nawiedza kraj
Przewraca nam się w głowach, niby zdrowych
Zapragnął szatan piekło zmienić w raj
Dla starych diabłów i pokoleń nowych

A jeden czart przy kotle numer sześć
Co rajskim był agentem już od dawna
Szyfrogram wysłał – oto jego treść
Zabawa w raj piekielnie jest zabawna

Właściwie wszyscy tylko dobra chcą
Ku pięknu dąży każda kreatura
Więc zlikwidować czas placówkę mą
Już niepotrzebna w piekle agentura

A szatan obciął ogon, wyrwał kły
I z takim odmienionym wizerunkiem
Przemawiał w radiu, ocierając łzy
Że tylko raj dla piekieł jest ratunkiem

Rozległo w piekle się hip hip hura
Niech wspólny cel uświęci wspólną pracę
W społecznym czynie każdy diabeł ma
Po siedem grzechów głównych dać na tacę

Do boju wzywał trąb piekielnych dźwięk
Wygramy tę batalię – Boże drogi
Grzeszników w piekle nie opuszczał lęk
Aniołom w raju wyrastały rogi

Do piekła szły, co rajem było już
Ku światłu wiodła ciemna droga w błocie
A szatan szydził z nieśmiertelnych dusz
Bezwarunkowo wróci dożywocie

Czy szatan był kretynem? Raczej nie
Choć z tajnych akt i kretyn coś wygrzebie
I diabły i anioły bały się
Na wszystkich miał papiery, oprócz siebie

Tak raj się zmienił w pomyleńców dom
Gdzie nawet diabły czuły się jak w matni
Podniosły bunt, a on porzucił tron
I zaklął szpetnie, chyba raz ostatni

Na ziemię uciekł, nie wie nikt kim jest
Stosuje jednak wciąż sposoby stare
Wymusza skomląc litościwy gest
W kościelnej kruchcie złóżcie mi ofiarę

Jakiemu Bogu służy? Czort go wie
Za kogo się podszywa w naszym kraju?
Tak łato raj zamienia w piekło się
A szatan w piekle może żyć jak w raju…

Wysocki - Kołakowski - Dzień urodzin porucznika milicji


День рождения лейтенанта милиции в ресторане "Берлин"
Dzień urodzin porucznika milicji w restauracji "Berlin"

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski

Kto się potrafi wczuć w rozterki wiernej duszy?
Dziś mundur mi przynosi tylko wstyd.
Wypijmy jednak za funkcjonariuszy.
Za tych z milicji nie pije nikt!

Wziąłem pół litra w restauracji „Berlin” -
Są tu panienki, co lubią śmiech i gwar.
Może zaproszę je? Mam w domu dwie konserwy.
Będzie zakąska, gdy zamkną nocny bar.

Wiem, że alkohol tej nostalgii nie zagłuszy.
Dziś mundur mój to towarzyski zgrzyt.
Wypijmy jednak za funkcjonariuszy.
Za tych z milicji nie pije nikt!

Tu byle dziwka ma kosmiczne honorarium,
Ja - urodziny i pustkę w sercu mam,
Łzy gorzkie muszę lać i wódkę do akwarium
I z glonojadem do świtu gadać sam.

Kto bryłę świata dziś z wygodnych posad ruszy,
Jeśli nie my - za taki marny wikt?!
Dlatego pijmy za funkcjonariuszy.
Za tych z milicji nie pije nikt!...

Wysocki - Kołakowski - Ballada o dzieciństwie


Баллада о детстве - Ballada o dzieciństwie

Włodzimierz Wysocki - Roman Kołakowski


Ja się na ten świat podły nie pchałem
Mimo woli zaczęło się życie
Ciemną nocą poczęty zostałem
Urodziłem się jednak o świcie

Spokój miałem przez dziewięć miesięcy
Rok nie wyrok - pojąłem to w mig
Suto, ciepło, bezpiecznie, cóż więcej
Może chcieć człowiek nim pozna krzyk

Jest dokument ważniejszy od wierszy
W swej metryce mam wpis drukiem tłustym
Że na wolność wyszedłem raz pierwszy
W tysiąc dziewięćset trzydziestym ósmym

Winnych długo w pamięci szukałem
Winnych zsyłkom, rewizjom i łzom
Urodziłem się, trwałem, przetrwałem
Na Mieszczańskiej stał mój pierwszy dom

Złowieszczy krzyk w ciemności dopada mnie co dnia
I nie wiem wciąż kto krzyczy - przyjaciel, wróg, czy ja
Czy tylko echo krzyku na domu wraca próg
Systemem korytarzy, systemem ślepych dróg

Zamknięte drzwi na głucho
A z czterech świata stron
Labirynt, tunel, kanał
Piwnica, bunkier, schron

Nie schodziła do schronu sąsiadka
Gdy syrena nad miastem zawyła
Wojna nie przerażała trzylatka
Tylko matka się strasznie martwiła

Każdy dzielił zapałkę na czworo
Naród cierpiał, cierpiałem i ja
Bardzo ciężko musiało być, skoro
Na konserwy zabrali mi psa

Wojna dla nas legendą się stała
Całą wojnę się w wojnę bawiłem
„Wcześniak” na mnie dzieciarnia wołała
Chociaż wcale wcześniakiem nie byłem

Wszędzie wokół czyhali wrogowie
Kto w niewoli - ten zdrajca i wróg
Powracali do domów ojcowie
Chociaż obcy już był domu próg

Złowieszczy krzyk...

Podłe czasy nas wychowywały
Człowiek rósł, a wartości karlały
I płynęły, gdzie trzeba kanały
I wpadały, jak trzeba, gdzie miały

Dzieci byłych sierżantów, majorów
Dziś patronów stadionów i szkół
Dokonały własnego wyboru
W własnej woli stoczyły się w dół...

Mirosław Baka, Artur Barciś
Mirosław Czyżykiewicz i in.

👉TUTAJ pełny tekst utworu

Konno, konno z szabelką - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska
Konno, konno z szabelką

Roman Kołakowski

Konno, konno, konno z szabelką
Nocką, nocką, nocką z panienką
Chłopcy malowani, ułani, ułani
Drutem powiązani, nieznani...

Błota, błota, błota szerokie
Brzozy białe, brzozy wysokie
Trawy rosą płaczą jak łzami, jak łzami
Rogatywka z orłem zerwanym...

Lanca, lanca, lanca złamana
Wojenko, wojenko kochana
Twarzą odwróceni do ziemi, do ziemi
W obcym kraju, lecz między swemi...

Krążą, krążą, krążą legendy
Sny obłędne, senne obłędy
Wciąż po polach błądzą chochoły, chochoły
Rankiem dzieci idą do szkoły...