Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kurylewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kurylewicz. Pokaż wszystkie posty

Twoje wąskie ramiona... - Osip Mandelsztam


Твоим узким плечам под бичами краснеть...
Twoje wąskie ramiona spłyną krwią pod biczami

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Twoje wąskie ramiona spłyną krwią pod biczami,
Spłyną krwią pod biczami, ugną się pod jukami.

Twoje dłonie dziecinne będą płonąć od mrozu,
Będą płonąć od mrozu, od wiązania powrozów.

Twoje stopy wrażliwe będą szkło deptać boso,
Będą szkło deptać boso, zwilżać piach krwawą rosą.

Mogę dla ciebie tylko czarną świeczką zapłonąć,
Czarną świeczką zapłonąć, nawet modlitw się bojąc.

Wyk. Wanda Warska, Sklep z Ptasimi Piórami

Fot. Osip Mandelsztam

Co mam rzec powiem szeptem - Osip Mandelsztam

Wanda Warska
Co mam rzec powiem szeptem - na brudno

Я скажу это начерно, шопотом

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak

Co mam rzec, powiem szeptem - na brudno,
Bo na czysty głos jeszcze nie czas:
Trzeba poddać się trudom i próbom,
Nim beztroskie niebo przyjmie nas.

A pod niebem czyśćca tymczasowym
Często zdarza się zapomnieć nam,
Jak pojemny jest niebiański schowek -
Dożywotni dom z ruchomych ścian.

Choć raz jeden szczery będę - Osip Mandelsztam


Я скажу тебе с последней...
Wanda Warska - Choć raz jeden szczery będę...

Osip Mandelsztam - Stanisław Barańczak


Choć raz jeden szczery będę -
To już wiele:
Wszystko brednie, sherry-brandy,
Mój aniele.

Gdzie złociła greckie dzieje
Chwalba światła,
Na mnie z czarnych dołów zieje
Hańba świata.

Gdzie Helena, greckim morzem
Usypiana -
Tam mnie w usta tylko może
Chlusnąć piana!



Nicość wargi mi namaści
Słonym smakiem,
Nędza mi pokaże - naści! -
Figę z makiem.

Tak czy siak - czy nic, czy wiele -
Wszystko jedno -
Pij coctaile, mój aniele,
Żłop, królewno!

Choć raz jeden szczery będę -
To już wiele:
Wszystko brednie, sherry-brandy,
Mój aniele!

Wanda Warska - muzyka Andrzej Kurylewicz
Ewa Wnukowa - Cherry brandy - muzyka Zbigniew Raj

Portret Osipa Mandelsztama - Lew Bruni

Zatruto chleb, powietrze znikło - Osip Mandelsztam


Wanda Warska, Zbigniew Zapasiewicz
Zatruto chleb, powietrze znikło

Отравлен хлеб, и воздух выпит

Osip Mandelsztam - Maria Leśniewska

Zatruto chleb, powietrze znikło
Jak trudno leczyć owe rany
Józef sprzedany do Egiptu
Nie mógł okrutniej być złamany

Na koniach drzemią beduini
Pod nieba stropem wygwieżdżonym
Składają wolną pieśń bez rymów
O dniu przeżytym czy prześnionym

Niewiele trzeba dla natchnienia:
Ten dzisiaj zgubił kołczan w piasku
Ów kupił konia - wydarzenia
Stają wyraźnie w słońca blasku

I gdy się komuś pieśń udaje
Bo z pełnej piersi się wylewa
To wszystko znika i zostaje
Przestrzeń i mrowie gwiazd, i śpiewak

Liśćmi mgliście dyszącymi - Osip Mandelsztam


Смутно-дышащими листьями...
Wanda Warska

Liśćmi mgliście dyszącymi

Osip Mandelsztam - Maria Leśniewska

Liśćmi mgliście dyszącymi
Smutny czarny wiatr szeleści,
I jaskółka trzepocząca
W ciemnym niebie koło kreśli.

Cicho walczy w moim sercu,
Konającym, pieszczotliwym,
Zmierzch, co szybciej ożyć pragnie,
Z światłem prawie już nieżywym.

I nad lasem pociemniałym
Widać tarczę z miedzi całą.
Czemu taka cisza wokół?
Czemu muzyki tak mało?

Ballada ułańska - Tadeusz Nowak


Wanda Warska
Ballada ułańska


Białe pole, białe
A woda czerwona
Żołnierz na tym polu
Żołnierz na tym polu
Żołnierz w polu kona...

Zasiejemy pole
Oczyścimy wodę
Na chleb, na urodzaj
Na chleb, na urodzaj
Na naszą swobodę...

Zieleni się pole
Zboże na nim kwitnie
Wrócimy do domu
Wrócimy do domu
Wrócimy po bitwie...

Wrócimy do dzieci
Do dziewczyn na progu
Do białych koniczyn
Do białych koniczyn
Czerwonego głogu...

Do psa skaczącego
Z radości po budzie
Wrócimy, żołnierze
Wrócimy, żołnierze
Powrócimy - ludzie...

"...Cóżeś ty za pani" - 1979

Dzień dobry to ty - Agnieszka Osiecka

Gianni Bellini

Wanda Warska, Mila Cylwik i Chochoły
Dzień dobry, to ty


Agnieszka Osiecka

Wiedziałam bez słów,
że wrócisz tu znów,
otworzę ci drzwi
i szepnę – to ty.
Jeszcze masz ten stary płaszcz,
jeszcze mnie na pamięć znasz,
i ja też dobrze cię znam,
i także trochę starych rzeczy mam.

Dzień dobry to ty,
dzień dobry to my,
że starsi, to nic,
nieładni, to nic.
Pozwól mi odnaleźć ślad
dawnych dróg i dawnych lat,
nim ścieżki te znów zasypie wiatr.
Zasypie wiatr…

Nikomu nie żal pięknych kobiet - Agnieszka Osiecka

Wanda Warska, Halina Kunicka
Nikomu nie żal pięknych kobiet

Agnieszka Osiecka


Tak wam żal
gazowych latarenek
z miodowym promykiem na dnie.
Tak wam żal
stateczków pływających
do Młocin po Wiśle we mgle.
Tak wam żal
niemodnych cukierenek,
adresów i piosenek
i nawet gdy kochaś odchodzi gdzieś w dal,
to zawsze komuś tam go żal.

Nikomu nie żal pięknych kobiet
choć każda promień w oczach ma,
nikomu nie żal pięknych kobiet
i nie poradzisz ty ni ja.
Panowie patrzą w oczy nam,
panowie piją zdrowie dam,
a gdy znikamy to,
panowie smutni są,
a z nami idzie śpiewka ta
ona to sobie radę da
a z nami idzie śpiewka ta
ona to sobie radę da...

Nikomu nie żal pięknych kobiet,
a czemu nie żal: kto to wie?
Nikomu nie żal pięknych kobiet
choć także giną gdzieś we mgle.

Tak wam żal
ulicznych muzykantów,
co Chmielną się snują co dzień.
Tak wam żal
komedii i awantur,
gdy smutne odchodzą już w cień.
Tak wam żal
chłopaków z Czerniakowskiej,
gołębi z Marszałkowskiej
i nawet gdy kochaś odchodzi gdzieś w dal
to zawsze komuś tam go żal.

Nikomu nie żal pięknych kobiet
co z wami płyną, idą w cień,
nikomu nie żal pięknych kobiet,
choć bielszym czynią biały dzień.
Panowie patrzą w oczy nam,
panowie piją zdrowie dam,
a gdy znikamy to,
panowie smutni są,
a z nami idzie śpiewka ta,
ona to sobie radę da,
a z nami idzie śpiewka ta,
ona to sobie radę da...

Nikomu nie żal pięknych kobiet,
co zamiast serca mają głaz,
lecz zastanówcie się, panowie,
czy wy umiecie kochać nas,
kochać nas, kochać nas, kochać nas...

Obrazy: Gustav Klim

Zielony płomień


Stan Borys - Zielony płomień

Bogusław Choiński, Marek Dagnan

W dąbrowy gęstym listowiu
Błyska zielona skra
Trzepoce z wiatrem jak płomień
Mundur harcerski nasz
Czapka troszeczkę na bakier
Dusz rogata w niej
Wiatr polny w uszach i ptaki
W pachnących włosach drzew

Tam gdzie się kończy horyzont
Leży nieznany ląd
Ziemia jest trochę garbata
Więc go nie widać stąd
Kreską przebiega błękitną
Strzępioną pasmem gór
Żeglują ku tej granicy
Białe okręty chmur

Gdzie niskie niebo usypia
Na rosochatych pniach
Gdziekolwiek namiot rozpinam
Będzie kraina ta
Zieleń o zmroku wilgotna
Z niebieską plamką dnia
Cisza jak gwiazda ogromna
W grzywie złocistych traw

W dąbrowy gęstym listowiu
Błyska zielona skra
Trzepoce płomień zielony
Mundur harcerski nasz
Czapka troszeczkę na bakier
Lecz nie poprawiaj jej
Polny za uchem kwiatek
Duszy rogatej lżej...

Wiosna - Światopełk Karpiński


Halina Kunicka - Wiosna

Światopełk Karpiński
💛
Światła miasta, jak jaśminy
Nocą się wilżyły
W linie, w liany, w ziel i w liny
W gąszcz mnie uwięziły
Jasnym kwieciem rozkwitały
Jak wczesne okrzyki
A przez całą noc śpiewały
Telefony i słowiki
💛
Od słowika aż do słowa
Słowa fruną jak gołębie
Biała mowa, lotna mowa
W niebie ją rozkłębię
Jak gołębie niby wrony
Albo jak skowronki
Rano cichły telefony
Ale zakwitały dzwonki
💛
Zanuciły po mieszkaniach
Dzwonki i jaśminy
W niebo się skowronek wdzwaniał
Dzwoniły godziny
Jeden dzwonek przenikliwy
Zarżał w moim domu
A czy jesteś dziś szczęśliwy
Nie powiem nikomu

Okno - Czesław Miłosz


Wanda Warska - Okno

Czesław Miłosz

Wyjrzałem przez okno o brzasku
i zobaczyłem młodą jabłonkę
przezroczystą w jasności.
A kiedy wyjrzałem znowu o brzasku
stała tam wielka jabłoń obciążona owocem.
Więc dużo lat pewnie minęło
ale nic nie pamiętam co zdarzyło się we śnie

Godzina - Czesław Miłosz

Wanda Warska
Godzina

Czesław Miłosz

Jarzące słońce na liściach, gorliwe buczenie trzmieli
Gdzieś z daleka, zza rzeki, senne gaworzenie
i nieśpieszne tukanie młotka nie mnie jednego cieszyły.
Zanim otwarto pięć zmysłów, i wcześniej niż początek
Czekały, gotowe, na wszystkich którzy siebie nazwą: śmiertelni,
Żeby jak ja wysławiali życie to jest szczęście

Fot. Czesław Miłosz

Co było wielkie - Czesław Miłosz

Wanda Warska
Co było wielkie


Czesław Miłosz

Co było wielkie, małym się wydało.
Królestwa bladły jak miedź zaśnieżona.

Co poraziło, więcej nie poraża.
Niebiańskie ziemie toczą się i świecą.

Na brzegu rzeki, rozciągnięty w trawie,
Jak dawno, dawno, puszczam łódki z kory.

Fot. Czesław Miłosz

Trwoga - Czesław Miłosz

Wanda Warska - Ojciec

Czesław Miłosz - Trwoga

„Ojcze, gdzie jesteś! Las ciemny, las dziki,
Od biegu zwierząt kołyszą się chaszcze,
Trującym ogniem buchają storczyki,
Pod nogą czają się wilcze przepaście.
Gdzie jesteś, ojcze! Noc nie ma granicy,
Odtąd już zawsze ciemność będzie trwała.
Bezdomni, z głodu umrą podróżnicy,
Chleb nasz jest gorzki, wyschnięty jak skała.
Gorący oddech straszliwego zwierza
Zbliża się, prosto w twarze smrodem zieje.
Dokąd odszedłeś, ojcze, jak ci nie żal
Dzieci, w te głuche zabłąkanych knieje”.

Świat (Poema naiwne)

Anusia - Czesław Miłosz


Wanda Warska - Anusia

Czesław Miłosz

A czemu że Anusia rutę hodowała.
Wiecznie zieloną rutę w szeteńskim ogrodzie?
Czemu żalia rutele wieczorem śpiewała
Aż niosło się echo, za wody, po rosie?

I dokądże w wianeczku rucianym tak poszła.
Czy i spódnicę z kufra zabrała ze sobą?
I kto ją tam w indiańskich zaświatach rozpozna
Kiedy była Anusia, a nie ma nikogo?...

Przyplątują się bezsensowne zwrotki o Anusi
i żalia rutele, zielonej rutce, zawsze,
zdawałoby się, symbolu życia i śmierci.

Przy piwoniach - Czesław Miłosz


Wanda Warska
Przy piwoniach

Czesław Miłosz

Piwonie kwitną, białe i różowe,
A w środku każdej, jak w pachnącym dzbanie,
Gromady żuczków prowadzą rozmowę,
Bo kwiat jest dany żuczkom na mieszkanie.

Matka nad klombem z piwoniami staje,
Sięga po jedną i płatki rozchyla,
I długo patrzy w piwoniowe kraje,
Dla których rokiem bywa jedna chwila.

Potem kwiat puszcza i, co sama myśli,
Głośno i dzieciom, i sobie powtarza.
A wiatr kołysze zielonymi liśćmi
I cętki światła biegają po twarzach...

Świat (Poema naiwne)

Walc - Czesław Miłosz


Wanda Warska - Walc

Czesław Miłosz

Już lustra dźwięk walca powoli obraca
I świecznik kołując odpływa w głąb sal.
I patrz: sto świeczników we mgłach się zatacza,
Sto luster odbija snujący się bal.

Rok dziewięćset dziesięć. Już biją zegary,
Cicho w klepsydrach przesącza się piach.
Aż przyjdzie czas gniewu, dopełnią się miary
I krzakiem ognistym śmierć stanie we drzwiach.

Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co.

A gdzieś tam daleko poeta się rodzi.
Nie dla nich, nie dla nich napisze ich pieśń.
Do chat drogą mleczną noc letnia podchodzi
I psami w olszynach zanosi się wieś

Choć nie ma go jeszcze i gdzieś kiedyś będzie,
Ty, piękna, nie wiedząc kołyszesz się z nim.
I będziesz tak tańczyć na zawsze w legendzie,
I w wojnę wplątana, w trzask bitew i dym.

Rozumiesz...

Stań tutaj przy oknie i uchyl zasłony,
W olśnieniu, widzeniu, na obcy spójrz świat.
Walc pełznie tu, liśćmi złotymi stłumiony
I w szyby zamiecią zimowy dmie wiatr.

To on, wynurzony z odmętu historii,
Tak szepce ci w ucho i mówi: no patrz.
A czoło ma w smutku, w dalekiej lat glorii
I nie wiesz, czy śpiewa ten walc, czy twój płacz.

Rozumiesz...

Zapomnij. Nic nie ma prócz jasnej tej sali
I walca, i kwiatów, i świateł, i ech.
Świeczników sto w lustrach kołysząc się pali,
I oczy, i usta, i wrzawa, i śmiech.

Naprawdę po ciebie nie sięga dłoń żadna,
Przed lustrem, na palcach unosząc się, stań.
Na dworze jutrzenka i gwiazda poranna,
I dzwonią wesoło dzwoneczki u sań.

Rozumiesz...

Już lustra dźwięk walca powoli obraca
I świecznik kołując odpływa w głąb sal.
I patrz: sto świeczników we mgłach się zatacza,
Sto luster odbija snujący się bal.

I pyły różowe jak płatki jabłoni,
I skry, słoneczniki chwiejących się trąb.
Rozpięte szeroko jak krzyże w agonii
Szkło ramion, czerń ramion, biel ramion i rąk.

I krążą w zmrużone swe oczy wpatrzeni,
A jedwab szeleści o nagość, ach cyt...
I pióra, i perły w huczącej przestrzeni,
I szepty, wołanie, i zawrót i rytm.

Rok dziewięćset dziesięć. Już biją zegary,
Lat cicho w klepsydrach przesącza się piach.
Aż przyjdzie czas gniewu, dopełnią się miary
I krzakiem ognistym śmierć stanie we drzwiach.

A gdzieś tam daleko poeta się rodzi.
Nie dla nich, nie dla nich napisze ich pieśń.
Do chat drogą mleczną noc letnia podchodzi
I psami w olszynach zanosi się wieś

Choć nie ma go jeszcze i gdzieś kiedyś będzie,
Ty, piękna, nie wiedząc kołyszesz się z nim.
I będziesz tak tańczyć na zawsze w legendzie,
W ból wojen wplątana, w trzask bitew i dym.

To on, wynurzony z odmętu historii,
Tak szepce ci w ucho i mówi: no patrz.
A czoło ma w smutku, w dalekich lat glorii
I nie wiesz, czy śpiewa tak walc, czy twój płacz.

Stań tutaj przy oknie i uchyl zasłony,
W olśnieniu, widzeniu, na obcy spójrz świat.
Walc pełznie tu, liśćmi złotymi stłumiony
I w szyby zamiecią zimowy dmie wiatr.

Lodowe pole w blasku żółtej zorzy
W nagle rozdartej nocy się otworzy
Tłumy biegnące wśród śmiertelnej wrzawy,
Której nie słyszysz, odgadujesz z ust.

Do granic nieba sięgające pole
Wre morderstwami, krew śniegi rumieni,
Na ciała skrzepłe w spokoju kamieni
Dymiące słońce rzuca ranny kurz.

Jest rzeka na wpół lodami przykryta
I niewolnicze na brzegach pochody,
Nad siną chmurą, ponad czarne wody
W czerwonym słońcu, błysk bata.

Tam, w tym pochodzie, w milczącym szeregu,
Patrz, to twój syn. Policzek przecięty,
Krwawi. On idzie, małpio uśmiechnięty,
Krzycz! W niewolnictwie szczęśliwy.

Rozumiesz. Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co.

Jest takie olśnienie w bydlęcym spokoju,
Gdy patrzy na chmury i gwiazdy, i zorze,
Choć inni umarli, on umrzeć nie może
I wtedy powoli umiera.

Zapomnij. Nic nie ma prócz jasnej tej sali
I walca, i kwiatów, i świateł, i ech.
Świeczników sto w lustrach kołysząc się pali,
I oczy, i usta, i wrzawa, i śmiech.

Naprawdę po ciebie nie sięga dłoń żadna,
Przed lustrem, na palcach unosząc się, stań.
Na dworze jutrzenka i gwiazda poranna,
I dzwonią wesoło dzwoneczki u sań.

Zaśpiew - Czesław Miłosz

Teodor Axentowicz

Wanda Warska - Zaśpiew

Czesław Miłosz

Lustra, w których widziałam kolor moich ust,
Kto idzie tam, kto sobie dziwi się na nowo?
Naszyjniku z kamieni agatu, zgubiony i rozsypany,
Jaka mrówka ciebie odwiedza w rozrośniętym lesie?
Haftko oderwana w miłosnym pośpiechu,
Leżysz na dnie jakiej wielkiej rzeki?
Płaczu mój, kiedy odchodził ode mnie przyjaciel,
Dlaczego ciebie przypomnieć nie mogę?
Przypomnieć nie mogę.
Wczoraj to było, a nie wiem czy było.
Wczoraj to było, a nie wiem czy było.
Wybiegłam do szkoły, a wracam o lasce,
Przygięta i sucha.
Siostry moje z rzymskich grobowców,
Chciałam być jedyna,
Ale zakrywają mnie, prowadzą mnie w te same wrota.

Rozmowa - Adam Mickiewicz


Wanda Warska - Kocham

Adam Mickiewicz
Rozmowa

Kochanko moja! na co nam rozmowa?
Czemu, chcąc z tobą uczucia podzielać,
Nie mogę duszy prosto w duszę przelać?
Za co ją trzeba rozdrabiać na słowa,
Które nim słuch twój i serce dościgną,
W ustach wietrzeją, na powietrzu stygną?

Kocham, ach! kocham, po sto razy wołam:
A ty się smucisz i zaczynasz gniewać,
Że ja kochania mojego nie zdołam
Dosyć wymówić, wyrazić, wyśpiewać;
I jak w letargu, nie widzę sposobu
Wydać znak życia, bym uniknął grobu.

Strudziłem usta daremnem użyciem:
Teraz je z twemi chcę stopić ustami,
I chcę rozmawiać tylko serca biciem,
I westchnieniami i całowaniami,
I tak rozmawiać, godziny, dni, lata,
Do końca świata i po końcu świata.

Obraz: Edmund Blair Leighton

Jakżeż ja się uspokoję - Stanisław Wyspiański


Wanda Warska - Adagietto - Jakżeż ja się uspokoję

Stanisław Wyspiański
Słowa Racheli z "Wesela""


Jakżeż ja się uspokoję -
Pełne strachu oczy moje,
Pełne grozy myśli moje,
Pełne trwogi serce moje,
Pełne drżenia piersi moje -
Jakżeż ja się uspokoję...

Muzyka:
1 - Andrzej Kurylewicz
2 - Zbigniew Preisner