Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Międzyrzecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Międzyrzecki. Pokaż wszystkie posty

Dla wolności byliśmy stworzeni - Louis Aragon


Ewa Dałkowska
Dla wolności byliśmy stworzeni

Louis Aragon - Artur Międzyrzecki

Dla wolności byliśmy stworzeni
Stworzeni dla losów szczęśliwych
Jak szyba dla szronów jesieni
Nieszpory dla żalów tkliwych
Alkohol dla oszołomienia
Maj dla miłości żarliwych
Dla wolności byliśmy stworzeni
Stworzeni dla losów szczęśliwych

Mija czas, mija czas, nie żartując
Z pętlami sznura krąży obok
Kochanków, którzy się całują
Nie widząc go pomiędzy sobą
Przechodzi, oczy im piętnując
I czoła im szyderczo żłobiąc
Mija czas, mija czas, nie żartując
Z pętlami sznura krąży obok

A jeśliśmy nie winni sami
Pokażcie, kto tej grze przewodzi
Kto skradł nam to, co z nieba mamy
Wziął to, co z nieba łask przychodzi
Mnie albo was ta wina plami
Panowie, ktoś tu tęgo szkodzi
A jeśliśmy nie winni sami
Pokażcie, kto tej grze przewodzi

Dla wolności byliśmy stworzeni
Stworzeni dla losów szczęśliwych
Świat jest po to, by żyć na tej ziemi
Cała reszta to cyrk osobliwy
Wasze prawa, biblie, anatemy
Obłęd, który obłędem się żywi
Dla wolności byliśmy stworzeni
Stworzeni dla losów szczęśliwych

Fot. L. Aragon, E. Dałkowska

Niedzielne popołudnie - Artur Międzyrzecki


Bogdan Niewinowski
Niedzielne popołudnie

Artur Międzyrzecki


Tak wiele ma zalet, o wszystkim pamięta
I taka jest miła, że braknie mi słów
Lecz gdy na nią czekam w niedziele czy święta
Tak w myślach powiadam jej znów

Szkoda dnia, już niedziela się zaczyna
Świeci słońce i śmieje się Wisła
Pośpiesz się, bo już późna jest godzina
A tyś jeszcze z domu nie wyszła

Pewnoś sto rzeczy znów zawieruszyła
Pewno znowu się wszędzie spóźnimy
Szkoda dnia, już dwunasta dawno biła
Już tu czekam od pół godziny

Ach, słyszę jak biada, wszystkiego szukając
Gdzie chustka, gdzie grzebień? Jak leci ten czas
Mijają minuty, kwadranse mijają
I mówię jej, któryż to raz

Szkoda dnia, już niedziela, moja miła
Świeci słońce i śmieje się Wisła
Szkoda dnia, już dwunasta dawno biła
A tyś jeszcze z domu nie wyszła

Pośpiesz się, bo niedziela się zaczyna
Cały dzień dziś ze sobą spędzimy
Dziś idziemy na spacer i do kina
A ja czekam tu od godziny

Gdy wreszcie nadchodzi, wyraża swą rozpacz
Że tak się spóźniła, jak leci ten czas
I woła: Co robić? - a rada jest prosta
Ktoś mówił nie pierwszy już raz

Szkoda dnia, już niedziela się zaczyna
Świeci słońce i śmieje się Wisła
Pośpiesz się, bo już późna jest godzina
A tyś jeszcze z domu nie wyszła

Szkoda dnia, już niedziela się zaczyna
Cały dzień dziś ze sobą spędzimy
Dziś idziemy na spacer i do kina
Już tu czekam ze dwie godziny

1956

Fot. B. Niewinowski + Pani Warszawa

Dwudziesty pierwszy... - Anna Achmatowa


Двадцать первое.
Ночь. Понедельник.

Anna Achmatowa
Artur Międzyrzecki

Dwudziesty pierwszy. Noc. Poniedziałek.
Miasto zamglonych cieni.
W myślach gnuśnych nawet nie postało,
że bywa miłość na ziemi.

Ufnie, z lenistwa albo znudzenia,
życie swe przeżywają,
długiego boją się rozłączenia,
o sercu pieśni śpiewają.

Lecz niektórym tajemnica się odsłania,
cisza mrozi ich nagła...
Ja zaznałam tego niespodzianie,
jakbym w chorobę zapadła.

Fot. Sylwester Zacheja

Trzej przyjaciele z boiska


Andrzej Bogucki
Chór Czejanda
Trzej przyjaciele z boiska

Artur Międzyrzecki

Jeden rodem jest z miasta Warszawy
Drugi rodem jest z miasta Chorzowa
No a trzeci jest rodem z Krakowa
Co ich łączy - i przyjaźń i sport

Trzej przyjaciele z boiska
Skrzydłowy, bramkarz i łącznik
Żyć bez siebie nie mogą
Dziarscy i nierozłączni

Niejeden mecz już wygrali
Niejeden przegrać zdążyli
Często się rozjeżdżali
Lecz zawsze znów się schodzili

Stary kibic jak zwykle się dąsa
Coś tam mruczy i cały jest w pąsach
O cóż chodzi, jest piękna pogoda
I trzech wiernych przyjaciół dziś gra

Trzej przyjaciele z boiska...

Kiedy cichnie już stadion po meczu
Kiedy palą się lampy pod wieczór
Znów są razem i razem śpiewają
Nim do swoich rozjadą się miast

Trzej przyjaciele z boiska...

W naszym pustym pokoju hula wiatr

Kalina Jędrusik
W naszym pustym pokoju hula wiatr

Artur Międzyrzecki

Lecą wiatry ciemne
Pożegnania i liście przez niebo jesienne
Dmucha chłodem chmur szklany głos
Nagle zadrży pamięć
W zimnym wietrze, w gałęziach na deszczu zostanie
Nasze niebo, nasz chmurny los

W naszym pustym pokoju hula wiatr
Chłód kołysze skrzydłami okiennic
I za oknem podrywa się ptak
Wróżb niewczesnych i nocy daremnych

Jakby w starym romansie
Gdzie wszystko się spełni
Odliczałam kwadranse
Chciałam obejść pół Ziemi
W kalendarzach urojeń sny kłamały jak z nut
Naszym pustym pokojem wiatr kołysze i chłód

Z czterech stron mgły jesienne pełnią straż
Dziesięć rzek mroźnych płynie do morza
I na brzegach, daleko od miast
Oczekują nas łąki, przestworza

Wszystkie sny prześnione
I zegary milknące, i usta, i dłonie
Mówią: "Żegnaj, już nadszedł czas"
W chłodną noc bezsenną
Wszystko znika jak ptaki nad chmurą jesienną
Wszystkie gwiazdy drwią sobie z nas...

Piosenka mariensztacka


Irena Santor, Chór Czejanda
Piosenka mariensztacka

Tadeusz Kubiak
Artur Międzyrzecki


Czy cię spotkam w tym tłumie
A więc orzeł czy reszka
Powiedziałaś: "O szóstej
Pod zegarem, Mariensztat"

A w lipcu na Mariensztacie
Lampy lśnią pod gwiazdami
Kogo chcecie, spytajcie
Albo przyjdźcie tu sami
Bo w lipcu na Mariensztacie
Młodość jest piękną rzeczą
Kogo chcecie, spytajcie
Tylko głupi zaprzeczą



Zegar dzwoni i dzwoni
I wydzwania kwadranse
Tańczą ludzie na Rynku
A ja tylko nie tańczę

A w lipcu na Mariensztacie...

Zegar siódmą już bije
Zegar widać się śpieszy
Przyszłaś, jesteś nareszcie
Jakże tu się nie cieszyć...