W diamentowym blasku na niebie Jędrzej Polak, Marek Zgaiński
W wyobraźni żeglujesz łodzią po rzece
Pod chmurami z konfitur
Wśród mandarynkowych drzew
Ktoś woła cię
Teraz odwracasz się wolno
W jej oczach wiruje sto barw
Błyszczące kwiatki zielone i żółte
W twych włosach do góry się pną
Spójrz ta dziewczyna
Ze słońcem w swych oczach
Odeszła już
W diamentowym blasku na niebie...
Idź po jej śladach na most przy fontannie
Centaury tam jedzą tatarakowy krem
I wszyscy się śmieją, gdy nikniesz we kwiatach
Rosnących wysoko wśród chmur
Taksówki z gazety zjawiają się wnet
Czekają by zabrać cię stąd
Więc wskakuj do środka z głową w obłokach
I pozwól się wieść
W wyobraźni już siedzisz w pociągu na stacji
Gdzie kolejarz z plasteliny nosi krawat ze szkła
I nagle w wejściu na peron stanęła ta
W której oczach wiruje sto barw
Pewna dama wie o tym
że wszystko co się świeci jest złotem
Więc kupuje schody do nieba
Gdy dotrze tam upewni się
czy czynny obfitości róg
Czy słowami każe płacić Bóg
Na ścianie już widnieje znak
Lecz damie wciąż pewności brak
Bo dwie rzeczy a słowo wciąż jedno
Przy strumieniu na drzewie śpiewa kos
który nie wie
czym jest myśl trafiająca w sedno
Kiedy patrzę na zachód
czuję w sobie myśl taką
żeby uciec gdzie wzywa mnie dusza
Przez płomienie i dym
Myśl ma biegnie ku tym
Których głos drzewami porusza
Którzy szepcą nowinę
Gdy melodia popłynie
Dudziarz wskaże nam drogę ku prawdzie
I zaświta nam dzień
Czekającym jak cień
Echo w lasach śmiech nasz odbije
I to mnie zdumiewa
Gdy żywopłot twój głosami rozbrzmiewa
Już teraz nie musisz się lękać
To Królowa Wiosna porządkuje drzewa
I dwie drogi są które możesz wybrać
Masz czas
Zmień drogę jeśli nie chcesz stać
I gdy znika w twojej głowie szum
Masz czas dołączyć do dudziarza
Dama nie słyszy wiejącego wiatru strun
Jej schody runą — wiatr to powtarza
I tam gdzie kręte drogi wiodą nas
Gdzie nasz cień jest większy od nas samych
Idzie dama — świeci biało las
Dama, którą dobrze znamy
1 znów wie, że złotem jest
To co świeci się
A jeśli dobrze wsłuchasz się
Pochwycisz wreszcie tę melodię
Ze jedno wszystkim jest a wszystko jednym
Skały nie toczyć — oto jest sedno Marek Zgaiński
Pewna dama dobrze wie o tym
że wszystko co się świeci jest złotem
I kupuje schody do nieba
I wie, że jeśli przyjdzie tam po zamknięciu sklepów
za słowo kupi wszystko co jest jej potrzebne
Jest tu napis na murze
Lecz to za mało by uwierzyć
Czasem słowa mają dwa znaczenia
„Na drzewie przy strumieniu
ptak śpiewa czasem"
Nasze myśli wciąż błądzą z obawą
Ty wiesz, że dzień rozrywa noc
Noc oddziela dni
Chciałeś biec
Ukryć się
Przebić się na drugi brzeg
Przebić się na drugi
brzeg Przebić się na drugi brzeg
Tu przyjemności ciąg
Tam wykopany skarb
Czy w pamięci masz
Jeszcze tamten płacz?
Przebić się na drugi brzeg…
Każdy kocha moją panią
Każdy kocha moją panią
Bierz, bierz
Bierz, bierz
Odnalazłem w dłoniach twych
Wyspę mą, a w oczach kraj
Dłoni zgrzyt
Kłamstwa błysk
Przebić się na drugi brzeg…
Tak, co tydzień grałem tu
Co godzinę, dzień po dniu
Drzwi na wprost
Jeden skok
Przebić się na drugi brzeg…
Przebić się, przebić się …
Przebić
Cóż, zegar mówi, że już czas zamykać
Lepiej pójdę
Choć chciałbym tu zostać do świtu
Samochody pełne cudzych oczu suną za szybą
Puste kręgi światła ulicznych lamp
Twój mózg wygląda jak pocięty brzytwą nieprzytomnych spraw
Tylko jedno miejsce, do którego można iść
Ciągle jedno miejsce, do którego można iść
Pozwól mi przespać noc w kuchni twojej duszy
przy ciepłym piecu pozwól ogrzać zmysły
Wyrzuć mnie, kochanie, a pójdę sobie
W neonowym gąszczu gubiąc wszystko
Twoje palce tańczą tworząc minarety
Mówią sekretnym alfabetem
Zapalam kolejnego papierosa
I zapominać uczę się od nowa…
Pozwól mi przespać noc w kuchni twojej duszy
Przy ciepłym piecu pozwól ogrzać zmysły
Wyrzuć mnie, kochanie, a pójdę sobie
W neonowym gąszczu gubiąc wszystko
Cóż, zegar mówi, że już czas zamykać
Lepiej pójdę, tak, powinienem iść
Choć chciałbym zostać tu do świtu
Całą noc…
Cóż, modelki ma styl
Zgodnie z modą ma czas
Nie robi nigdy scen
Chętnie umawia się
Lecz nie jest z tych...
Spójrz, jaki dumny krok
Tak jakby z filmu,
sprytna jak lis…
Bez łez, bez słów
Bez pustych lat
Na czas
Tak jakby z filmu, sprytna jak lis
Choć jest zimna jak lód
I wielkiej damy ma szyk
Od kiedy dyplom ma
Nigdy nie waha się
I zbędnych słów
Nie musisz mówić jej
Jest tak jak z filmu, sprytna jak lis
Tak jakby z filmu, sprytna jak lis
Cały świat ma już
W pudełku u swych stóp
Tak jakby, z filmu, sprytna jak lis
Z filmu, sprytna jak lis
Z filmu sprytna jak lis, o tak
Tak jak z filmu, sprytna jak lis
The Doors - Light My Fire Rozpal we mnie ogień Jim Morrison
Marek Zgaiński, Jędrzej Polak
Ty wiesz, że byłbym kłamcą, gdy...
I wiesz też, że nieprawdą jest
Gdybym ci powiedział, że
Wyżej już się nie da wznieść
Chodź tu, rozpal we mnie ogień
Chodź tu rozpal we mnie ogień
Spróbuj z nocy wzniecić płomień
Minął już wahania czas
I tarzania w błocie dość
Spróbuj - jedną szansę masz
Gdy miłość zmienia się w żałobny stos
Chodź tu, rozpal we mnie ogień
Chodź tu, rozpal we mnie ogień
Spróbuj z nocy wzniecić płomień…
Spojrzałem na ciebie
Ty spojrzałaś na mnie
Uśmiechnąłem się do ciebie
Ty uśmiechnęłaś się do mnie
I znaleźliśmy się na drodze
Z której już nie ma powrotu, kochanie
Tak, wyruszyliśmy w drogę
I nie możemy już zawrócić
Jest już za późno
Za późno, za późno...
Znaleźliśmy się na drodze
Z której już nie ma powrotu, kochanie
Tak, wyruszyliśmy w drogę
I nie możemy już zawrócić
Szedłem przy tobie
Ty szłaś przy mnie
Mówiłem do ciebie
Ty mówiłaś do mnie...
Oto koniec, piękna przyjaciółko
Koniec, moja jedyna przyjaciółko
Koniec starannie obmyślanych planów
Koniec wszystkiego co trwa w bezruchu
Koniec
Żadnego bezpieczeństwa, bez niespodzianek
Koniec
Nasze spojrzenia już nigdy więcej nie spotkają się
Czy wyobrażasz sobie co będzie
Bezgranicznie i swobodnie
Rozpaczliwie szukający ręki nieznajomego
W kraju rozpaczy
Zagubieni w romańskim pustkowiu cierpienia
Gdzie wszystkie dzieci są szalone
Gdzie wszystkie szalone dzieci
Czekają na letni deszcz
Niebezpieczeństwo czyha na granicy miasta
Pojedź autostradą królów
W kopalni złota straszy
Pojedź autostradą na zachód, kochanie
Dosiądź węża
Pojedź na nim
Nad jezioro
Nad jezioro
Nad starożytne jezioro, kochanie
Wąż jest długi
Ma siedem mil
Pojedź na nim
Jest stary
Jego skóra jest zimna
Na Zachodzie jest najlepiej
Na Zachodzie jest najlepiej
Przyjedź tu, a my załatwimy resztę
Wzywa nas błękitny autobus
Wzywa nas błękitny autobus
Kierowco, dokąd nas zabierasz?