Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazimierz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazimierz. Pokaż wszystkie posty

Te canzzonetki - Agnieszka Osiecka


Stanotte sentirai una canzone
Halina Kunicka - Te canzzonetki

Agnieszka Osiecka


I znów, znów mi się śnił Kazimierz wiosną
Ten biały dom i sad, jak bukiet bzu
Tam Bóg wie kto pamięta nas
A ja no spójrz gdzieś na dnie snu
Znalazłam dziś ten świat sprzed lat stu

Te canzzonetki cóż one są winne
Że idą z nami tam gdzieś na dno naszego snu
Te canzzonetki cóż one są winne
Że towarzyszą nam, jak zapach ziół

I znów, znów mi się śnił Kazimierz wiosną
Ten biały dom i sad, jak bukiet bzu
Dziś inny ktoś chce jechać tam
A ja no cóż zanucę mu
Opowiem mu ten świat sprzed lat stu

Te canzzonetki cóż one są winne
Że wierna jestem im
A chłopcom nie, nigdy nie
Te canzzonetki cóż one są winne
Że przeżywają wiek na serca dnie

Te canzzonetki cóż one są winne
Że zabieramy je, jak zapach ziół

W Kazimierzu Dolnym - Grzegorz Ciechowski


Justyna Steczkowska 👉👉👉👉
W Kazimierzu Dolnym

Grzegorz Ciechowski


Dotknij pierwszej gwiazdy
Dotknąć mnie chciej
Dotknij gwiazdy drugiej też
Powiedz pierwsze slowo
Wydukaj je
Powieś ręcznik tam gdzie chcesz

Księżyc na kolację
Nie mów mi, że
Nagle cię zaskoczył głód
I po drodze zjadłeś
Co można zjeść
Jadąc do mnie, jadąc tu

W Kazimierzu Dolnym
Nagle spotykam cię
W Kazimierzu Dolnym
Pragnę cię
W Kazimierzu Dolnym
Na mnie wpadasz, więc chcę
Dwa księżyce unieść - dynie dwie

Pomóż mi ogarnąć
Te myśli me
Które uciekają mi
Do Janowca - stamtąd
Tak trudno jest wrócić
Bez twej łódki więc

W Kazimierzu Dolnym
Nagle napotkaj mnie
W Kazimierzu Dolnym
Spełnij się...

Hotel na Rozstaju - Krzysztof Logan


Krzysztof Cugowski 👉👉👉
Hotel na Rozstaju

Krzysztof Logan Tomaszewski


Był raz kiedyś przebój Hotel California
Choć płyta jest zdarta, wciąż grana bez końca
Dziś jest inny numer – Hotel na Rozstaju
Miejsce dla kochanków, przystanek do raju

Hotel na Rozstaju w Kazimierzu Dolnym
Kto był tam z dziewczyną nigdy nie zapomni
Ona taka młoda, z talią jak u osy
On w nią zapatrzony, w jej niewinne oczy

Ona jak z obrazu mistrza Rafaela
Przez niego odkryta, piękna jak niedziela
On wściekle bogaty, w prochowcu do kostek
A w oczach szaleństwo, jakby skakał z mostu

Hotel na Rozstaju...

Gdy nocą zapuka rozterka jesieni
Pamiętaj, że miłość ma wiele odcieni
Dziś żona znów obok szyje życie skromne
A ty sam w hotelu nucisz tę melodię

Hotel na Rozstaju w Kazimierzu Dolnym
Kto był tam z dziewczyną nigdy nie zapomni
Ona taka młoda, z talią jak u osy
On jak Humphrey Bogart z papierosem w dłoni

Hotel na Rozstaju w Kazimierzu Dolnym
Kto kochał naprawdę ten go nie zapomni...

Moja mała nostalgia - Krzysztof Logan


Krzysztof Cugowski
Moja mała nostalgia

Krzysztof Logan Tomaszeski


Jest takie miejsce, które dobrze znam
Prostokąt rynku, studnia, kocie łby
Niejeden malarz uchwycić tutaj chciał
Kazimierz w pełnym słońcu - tak jak dotąd nikt

Tu biały kamień stroi każdy dom
Jaskółki fruną w łukach starych bram
Na Anioł Pański w oddali bije dzwon
Daleko tu do zgiełku betonowych miast

Moja mała nostalgia
Z ugru, kadium i sjeny
Jak muzyka Mozarta
Cała z ciepłych pasteli
Moja mała nostalgia
Motyw martwej natury
Melancholią przytłacza
Strojąc mi serce do fugi

W knajpie "Esterka" ktoś się upił znów
Tu młodzi starcy w wódce topią żal
Każda kelnerka o zmroku pada z nóg
Z obłoków czasem spadasz jak trafiony ptak

Och, gdyby można odkryć nowy brzeg
Urodzić się bez bólu jeszcze raz
I w pieskim życiu odnaleźć jakiś sens
Uwierzyć znów w człowieka i wspaniały świat

Moja mała nostalgia...

W Kuncewiczówce - Leszek Długosz

Leszek Długosz
W Kuncewiczówce

Cóż to za miejsce?
Dom otworem stoi
Pół ogrodowy salon, a pół wokoło uroczysko
Błękitna tli się przy ścieżce hortensja
Lampa tu zostawiona dla turystów?

Po białym kamieniu kolumny
Na tarasie
Liszka się wspina miedzianozłota
Przystaje i zawraca
Więc kluczy, dąży?
Więc z rozmysłem?

Na biurku parę fotografii
Jakiś niewieści bibelocik
Kajet przeciągiem targany zaszeleści
W dawnym stylu westchnie.
Pan Jerzy wyjechał
Już ostatecznie.
Pisarka słała listy
Do niego
Lecz już nie za nim.
Za trochę sama, swoją koleją
Udała się w wieczność.

Dom otworem stoi
Co jest, co było, wszystko się jednoczy
W trwaniu realnym i z kart powieści
Pożyczonym
Natura i Fantomy.

Po latach drzewko widzę
„Bez poniemiecki”.
Przy schodach jak stał, stoi
I cudzoziemska trzyma się na ścianie chusta
Z Taganrogu.

Na horyzoncie po odrzutowcu
Ślad pisma wznosi się… Gdzieś dąży?
I widzę z progu, jak się rozwiewa
W przestworzu ginie
Poza widzeniem już stąd
I ponad domysłem…

Fot. Maria Kuncewiczowa

Żydy kazimierskie - Leszek Długosz

Leszek Długosz
Żydy kazimierskie

Zobaczyć ich s p r z e d
Ujrzeć ich — t a m t y c h
Z tamtego i przynależnych
Do tamtego jeszcze świata.

W dzień szabasowy, tak by było lepiej
Lecz niechby i w zwyczajny.
Kadr — w środę, ot, przez chwilę
Znów na Małym Rynku
Ujrzeć hałastrę handlującą
Pod Celejowską?
Albo na Lubelskiej?
Co za powaga w chałatach i w surdutach czarnych
W białych pończochach kroczy?
Te adwokackie kamizelki
Niecierpliwe trzaski kopert szwajcarskich patków
Kontrolujących wedle studni w Rynku
Spóźnienia autobusów od Lublina.

Zobaczyć ich — letników
Kolonie leżaków, tobołki, siatki pełne
Papierówek
Te stada sfruwające tu na sezon
Miriamy czarnookie
Błonkoskrzydłe
Na imion wiele rozpisane i przeznaczeń
Po werandach
Przy sztalugach
Likier na nóżce
Literatura na stoliku
Prekursorki nadwiślańskiego nudyzmu…

Zobaczyć ich — wczesnowieczornych
W migocie chanukowych świeczek
Noski i pukle za szybami
Josków, Chaj, małych Icków
Na progach domów piersiaste mamełe
Huśtające dziecka i żelazka
(Wrzask w niebo — równo wrzask, wiązki iskier).

Zobaczyć ich w bożnicy — te rozmodlone
Na płask, a jednak w uniesieniu — mycki?
Tałesy rozpostarte
W święto namiotów
Lisiury czuwające wśród zieleni
Nad ówczesną Wisłą.

Zobaczyć ich tak znów…

Jak do czeluści
Przez uchylony zajrzeć lufcik
Do tamtego świata
Bo potem nie.
Zasłonić oczy, uszy
Głosy z powrotem tam odrzucić
Bo potem nie.
Krzyk
Strzały, psy
Krzyk, strzały, szyn, kół stukot
Ach, niedaleko tak, to Lublin
Bełżec
Treblinka, tak
Bo potem nie.
Bo potem jak zasłona — kadr.
W tym kłębowisku
Napis z dymu
To słowo z dymu pośród dymów

Gdzie zwykle — koniec
Światu nieznane przedtem słowo — Shoah
W dymach i z dymu — co się objawiło
I oni — Żydy kazimierskie
W tym słowie, za tym słowem
Za tą zasłoną odtąd.

Benedykt Jerzy Dorys
Obrazy z cyklu „Kazimierz nad Wisłą”
(lata 30. ub. wieku)










W Kazimierzu... - Leszek Długosz

Leszek Długosz
W Kazimierzu,
czyli o kolejności westchnień


Kawałeczek świata, gdzie tak wszystkim
Bogu, ludziom i roślinom
Pięknie wyszło
(I Historii gdzie się trochę ocaliło…)
Góra, wąwóz, baszta, fara
I chałupki, i attyki
Co za czasu ostalina?
Renesansu nadwiślański odprysk
Cudny
Że się Wisła w łuk wygięła
(To z zachwytu)
Wysrebrzyła się wiklina.

Siąść w wiosenne przedpołudnie
Na ryneczku, gdy świat cichy
Stolik, kawa — o Madonno, nie do wiary
Jak tu wszystko umajone!
Rozsupływać w tej oprawie
Malowidło
Wśród zieleni i błękitu
Kłębowisko bezszelestne
W stronę rzeki z wiatrem mknące
Ponad wzgórzem, nad dachami
Flakon perfum rozpylony:
Primavera in Casimir.

Oczy przymknąć
Tak przez chwilę w oddaleniu
Za plecami mieć świat cały
Co uwiera, serce mroczy
To zapomnieć i pominąć…
Potem smugą światła tknięte
Unieść znów powieki
I ujrzawszy, że jest jawą
Co zdawało się przyśnione
Nie do wiary — westchnąć.
I potrzeby, i ochoty nie mieć innej
Jak znów westchnąć
I z uśmiechem
Z przypomnienia jakby, szepnąć:
„A obłoki”?
A obłoki?
Samą górą, w Kazimierzu, białą pianą
Piano, pianissimo płyną…

Obrazy:
Krzysztof Michalski (1,3)
Maciej B. Kaczmarczyk

Tryptyk kazimierski - Jan Zalewski

Irena Santor
Tryptyk kazimierski

Jan Zalewski

Majową nocą w Kazimierzu
Słowiki w chórze
W kwiatach czereśni płonie księżyc
Jak w białej chmurze
Co było, przeszło, już przed nami
Cień zapomnienia
Słoje na drzewach przywołują
Wątłe wspomnienia
I tylko czasem smak jakiś słony
Na ustach mamy
Majową nocą, kiedy słowiki
I zasypiamy

Położyć się w jagodach
Usnąć pod jeżynami
Utopić się w brzęczeniu
Owinąć wiatrami
Które w sosnach wysokich
Mają swoje przystanki
I ciszę z ciszą związać
W wesołą wiązankę
Po której, niby mrówka
Myśl chodzi niespieszna
Przez chwilę choćby nie być
A być, gdzie ruń leśna
A potem, gdy mnie motyl
Swym skrzydłem obudzi
Słomianą polną drogą
Powrócić do ludzi

Gryka jak śnieg biała
Słonecznik złocisty
Na sosnowym stole
Leżą twoje listy
Przeglądam się w słowach
Jak w złamanym lustrze
To, co było wczoraj
Nie wróci pojutrze
Niezmieniony tylko
Ten widok wieczysty
Gryka jak śnieg biała
Słonecznik złocisty

Obrazy: Dennis Perrin

Podwórzowy grajek


Adam Aston - Podwórzowy grajek

Józef Lipski, Władysław Szlengel

Piosenki tej
Co dzień słucha wiele podwórek
I co dzień skrzypki łkają
Co dzień wzrok podnoszę w górę
Lecz coraz mniej
Dla mnie się otwiera okien
Coraz cięższym wracam krokiem
Zziębnięty i sam


Judeł gra na skrzypcach - 1936
Film kręcono m.in. w Kazimierzu Dolnym




Benedykt Jerzy Dorys – Kazimierz nad Wisłą 1931-1932

















Niedziela w Kazimierzu - Edward Fiszer


Chór Czejanda
Niedziela w Kazimierzu

Edward Fiszer

Już trąbią, już buczą
Już w drogę czas
Tam rzeka, tam zamek
Tam w górze las
Motorem. parowcem
Wąwozem, manowcem
Ruszajmy, zwołajmy wesoły zjazd

To niedziela w Kazimierzu
Chociaż jedną warto przeżyć
Pali słońce, chłodzi Wisła
Tu się włóczysz jak artysta

Cud krainę widzisz z wieży
Zakochanych schowa gaj
Na niedzielę w Kazimierzu
Weź organki, w drodze graj

Na statek syrena z przystani gra
Ach wrócić tu jeszcze nie raz, nie dwa
A malarz tu cudnie maluje na płótnie
Z wycieczki pół teczki pamiątek ma

To niedziela w Kazimierzu...

Fot. Hanka O.

Wspomnienie - Jerzy A. Masłowski


Artur Barciś - Wspomnienie

Jerzy Andrzej Masłowski

Na uliczkach ze złota
w liści ciepłej zamieci
z babim latem we włosach
na huśtawkach, jak dzieci…
Zaplątani w spojrzenia,
w słoneczniki, powoje…
w kawiarence przy świecach
z wiklinowym aniołem

Przez słoneczne podcienia
przez ogrody i świerszcze…
wszystko było tak proste
i magiczne i pierwsze
Niepotrzebne mi były
żadne słowa i gesty
gdy dawałem ci wszystkie
gwiazdy, Gwiazdki, Sylwestry…

W Kazimierzu na rynku,
- nie pamiętam nic więcej -
tylko to, że Cyganka
obiecała nam szczęście
Wyblakłymi kartami
czarowała prawdziwie
z talii wciąż wyjmowała
losy tylko szczęśliwe

Tamta stara Cyganka
z kolorowym warkoczem
cały świat, razem z niebem
nam oddała za grosze
Odnalazła nam w kartach
to, co w życiu najlepsze
teraz wiem, że znalazła
w swym pasjansie coś jeszcze

Znowu rynek znajomy
ale dzisiaj bez ciebie…
Co tu robię? Sam nie wiem...
i Bóg chyba też nie wie
Może wieczór na chwilę
nasze cienie przyniesie…?
Słoneczniki są słone
zbyt jesienna jest jesień

Czas się nagle przebudził
i o sobie przypomniał
co się dało – pogubił
całą resztę poplątał
A ja jeszcze mam tamto
babie lato we włosach
i pamiętam tę ciszę
i ten smak papierosa...

Obrazy: Krzysztof Michalski