Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosiewicz A.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosiewicz A.. Pokaż wszystkie posty

Najwięcej witaminy - Andrzej Rosiewicz

Andrzej Rosiewicz
Najwięcej witaminy...

Szwedki są wysokie, zgrabne, higieniczne, zdrowe
Ale ponoć dosyć chłodne, bo polodowcowe
Trzeba przyznać, atrakcyjne, zwłaszcza Szwedki młode
Ale jakbyś czuł się w domu, w którym wieje chłodem

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda, to jest fakt: dziewczęcy urok, wdzięk i takt
I chyba w całym świecie piękniejszych nie znajdziecie
Za jeden uśmiech oddałbym Chicago, Paryż, Krym

Są Francuzki, które ponoć słyną w świecie z mody
Zdobią twarze w makijaże i pachnące wody
Lecz jak czułbyś się nad ranem idąc do roboty
Gdybyś nagle poczuł w nozdrzach zapach firmy Coty
Albo zamiast pokowboić w dalekiej Syberii
Miałbyś całe swoje życie spędzić w perfumerii

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda, to jest fakt: dziewczęcy urok, wdzięk i takt
I chyba w całym świecie piękniejszych nie znajdziecie
Za jeden uśmiech oddałbym Chicago, Paryż, Krym

Od Rosjanki chciałem buzi, rzekła mi: nie nada
Bardzo miłe są Węgierki, ale nie pogadasz
Czeszka tylko mnie rozśmiesza, chociaż lubię Czechów
Gdybym wydał się za Czeszkę, umarłbym ze śmiechu

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda, to jest fakt: dziewczęcy urok, wdzięk i takt
I chyba w całym świecie piękniejszych nie znajdziecie
Za jeden uśmiech oddałbym Chicago, Paryż, Krym

Niemki czyste, oczywiste, dobre są na żonę
Miałbyś zawsze wysprzątane mieszkanie z balkonem
Lecz jak czułbyś się w tym domu czystym, oczywistym
Gdyby w kuchni ktoś przy dziecku mówił po niemiecku

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda, to jest fakt: dziewczęcy urok, wdzięk i takt
I chyba w całym świecie piękniejszych nie znajdziecie
Za jeden uśmiech oddałbym Chicago, Paryż, Krym

Są Japonki bardzo grzeczne, ciche, ciemnookie
Wschodnie gejsze niedzisiejsze, skośne, niewysokie
Może dałbym się Japonce nawet zauroczyć
Ale jak tu takiej Chince spojrzeć prosto w oczy

Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda, to jest fakt: dziewczęcy urok, wdzięk i takt
I chyba w całym świecie piękniejszych nie znajdziecie
Za jeden uśmiech oddałbym Chicago, Paryż, Krym

Aktorki:

Barbara Kwiatkowska-Lass
Elżbieta Czyżewska
Beta Tyszkiewicz

Podróż poślubna do Kutna - Andrzej Rosiewicz


Andrzej Rosiewicz
Podróż poślubna do Kutna

Miła, czemu jesteś taka smutna
Gdy jedziemy już do Kutna, złączyć nasz los
Pomyśl - kiedy już będziemy w Kutnie
Może będzie jeszcze smutniej - tak dzień i noc

Szkoda, jesteś jeszcze taka młoda
Autentyczna twa uroda przykuwa wzrok
Lecz choć siedzę o krok, ty patrzysz w okno
A za oknem cały rok drzewa mokną
A za oknem wciąż deszczem pluszcze złowieszczy wiatr

Pomyśl - wszystko szybko tak przeleci
Przyjdą potem na świat dzieci, smutne jak ty
Pomyśl - zaczną potem się dramaty
Dzieci z mamą, z żoną taty, zaczną się łzy

Miła, czemu jesteś taka smutna
Dojeżdżamy już do Kutna, złączyć nasz los
Pomyśl - kiedy już będziemy w Kutnie
Może będzie jeszcze smutniej - tak dzień i noc

Il. Ryszard Kaja 👉👉👉

Renata - Andrzej Rosiewicz

Andrzej Rosiewicz - Renata

Ach, witaj mi, witaj, Renato
Rozmawiałem właśnie wczoraj z twoim tatą
I tata przyrzekł mi, że jeśli ja i ty
Kochamy się - otworem stoją drzwi
W domu, gdzie tato i mama
W domu, gdzie tyś jest tak sama
Tato, mama, kuzynka i wujek
I tylko mnie brakuje

Kwiecie znad łąk
Pozwól tulić się do twoich rąk
Ważko znad pól, do moich rąk się tul
Pieszczot twych szept
Jeszcze długo będzie z nami szedł
Oczu twych blask
Nie będzie nigdy gasł

Osiemnaście masz lat - to nie szkodzi
Ja czterdzieści - oboje więc młodzi
No i tato, twój tato się zgodził
Już pewnie czeka z mamą u drzwi

Żegnaj mi, żegnaj Renato
Rozmawiałem dzisiaj znowu z twoim tatą
Lecz tato zmienił plan, dziś całkiem nie ten sam
Powiedział precz - i cóż ja robić mam

Pójdę - me serce rozdarte
Pójdę - cóż życie me warte
Tuląc do się więdnące me kwiaty
Dla utraconej Renaty

Obrazy: Frederick S. Brunner

W Lubartowie - Andrzej Rosiewicz


Andrzej Rosiewicz - W Lubartowie

Dziadek mój był spod Katowic
On Benjamin był Horowitz
Babka była z Tyszkiewiczów
A ja Rafał z Roszkiewiczów
A ja Rafał z Roszkiewiczów

Za Lublinem, za Rzeszowem
>W mieście zwanym Lubartowem
Mej młodości przyszedł maj
W Lubartowie piękny kraj

Może łza się kręci w oku
Gdzieś na rynku w Białymstoku
Ale wszystko to się chowa
Naprzeciwko Lubartowa, chowa się
Ja tam byłem, ja tam żyłem
Ja się tam urodziłem, to ja wiem

Ojwej w Lubartowie
Najpiękniejszy w świecie świat
Ojwej w Lubartowie
Każdy był jak Cygan brat
Nie ma handel, będzie bieda
Dobrze kupić, lepiej sprzedać
Na co trzymać, na co chować
Przecie trzeba się targować

Ojwej w Lubartowie
Już się schodzi gojów tłum
Ojwej w Lubartowie
Zbiegowisko, ścisk i szum
Wszystko kupię, wszystko sprzedam
W dzień targowy, przy niedzieli
W Lubartowie świeci słonko
Handel i handel i handel

W Lubartowie na jarmarku
Można kupić dobre piwo
Nie ma mowy w nim o pianie
Ale za to dużo taniej
Ale za to dużo taniej

W Lubartowie w Lubartowie
Latem, zimą i na wiosnę
Latem, zimą i na wiosnę
Wszyscy bardzo lubią czosnek
Wszyscy chętnie jedzą czosnek

Na straganie, na straganie
Świeczki buty i ubranie
Tylko czasem głos ponury
Woła głośno - maść na szczury

Ery, bery, pompki i rowery
Książki i pilniczki, halabardy, świczki
Samochody odrzutowe, samoloty osobowe
Bomby kobaltowe - no i maść na szczury

Bierzem takiego szczura za przednie łapki
I smarujemy go maścią cyk cyk.
Można tak, a można inaczej.
Na drugi dzień szczur źle się czuje
Na trzeci dzień szczur jest gotów
I któż mi z państwa zaprzeczy
Mając takiego szczura w ręku
Nie można go młoteczkiem po głowie popukać
Ery, pery, pompki i rowery,
Książki i pilniczki, halabardy, świczki

Ojwej w Lubartowie…

Ojwej w Lubartowie
Już się schodzi gojów tłum
Ojwej w Lubartowie
Zbiegowisko, ścisk i szum
Tam to było, tam się żyło
Kto ma wiedzieć jak nie ja
Znam ja pana z Lubartowa
Z Lubartowa pan mnie zna

Obrazy: Henry Weiss

Czy czuje pani cza-czę - Andrzej Rosiewicz

Andrzej Rosiewicz
Czy czuje pani cza-czę

Panie i Panowie
Najważniejsze jest osobiste zdrowie
A żeby zdrowym być, nie wolno tyć
Nie wolno jeść, nie wolno pić, nie wolno żyć
Ja się nie boję utyć - i tutaj ukłon w stronę dam
Pardon, madame, pardon, pytanie jedno mam

Czy czuje pani cza-czę, czy cza-czę pani zna
Ja pani wytłumaczę, co znaczy cza-cza ta
Ma cza-cza wiele znaczeń i tylko słowa dwa
Cza cza cza

Do cza-czy tak niewiele trza, tylko nogi dwie
I tylko biodra dwa, by tańczyć do białego dnia
Dwie nogi pani ma i biodra chyba dwa
Więc tańczmy - cza cza cza

Cza cza cza, tak czyta się, a pisze się cha cha cha
Aa cha cha, gdy w rytmie cza-czy, to - o, pardon
Ist ich muß etwas sagen wein ich Hag weines fragen

Mmm finlen Sie den tscha-tscha kennen Sie den Tanz
Der cha-cha ist fill Beste, aus alte kontra Tanz
Ich bitte nicht zum tanze, ich warte was als du Sie samt
O.K. boy, I can dance this cha cha with you... ua dee dee boo

Cza cza cza, so lesen wie und schreiben wie cha cha cha,
A cha cha, mit diese Rhitmus, man mit muß, man mit muß
Auch Apfeln muß mit muss

Tiepier tiebie, Natasza, ja budu prigłaszat'
Słuszaj! igrajut cza-cza, pajdziom patańcowat'
Nu, szto że ty, Nataszka! Nie zlijsia na mienia
Pajdziom! Dwa szaga ty, tri szaga ja, da? No, da

Da da da, czitajem tak, no piszem my cha cha cha
A cha cha, gdy w rytmie cza-czy, to
I tu można takie dzwoneczki, tak: pigidigiding, pigidigida

Już czuje pani cza-czę, już cza-czę pani zna
Już nic nie przetłumaczę, bo szkoda dnia.
Tańczymy razem cza-czę i w rytmie cza cza cza
Ja słyszę pani śmiech radosny - no
Qua qua qua

Student żebrak ale pan - Andrzej Rosiewicz


Andrzej Rosiewicz
Student żebrak, ale pan

Studenciok, studenciok

Wiele pięknych miast mamy w naszym kraju
Znowu pięknym po dniach klęski
W każdym z takich miast zwykle żyją ludzie
A poza tym są studenci
W Polsce wzdłuż i wszerz, jeśli tylko chcesz
Możesz znaleźć ich okazy
Zwłaszcza w centrum miast, pośród innych kast
Mają zwykle swe oazy

Studenciok...

Student żebrak, ale pan, często żyje ponad stan
Ale chociaż wie, że żyje, co zarobi to prze...
A, nie, nie, nie - student zaoszczędzi
Bo każdy student jest posiadaczem książeczki PKO
Bo student ma wielkie możliwości zarobkowe
Że wspomnę na tak poważne spółki finansowe, jak
Moniuś, Plastuś, Pucuś, Robuś, Mały Wyrobnik Stały
Nie mówiąc już o takich koncernach, jak
Bzduś, Duś, Przyduś, które zawsze wchodzą studentowi na rękę

Studenciok...

Student żebrak, ale pan, jest to taki dziwny stan
Ni to plebs jest, ni to szlachta
Rodem ze wsi, żyje w miastach
Kto ich stworzył, kto to wie
Studentowi nie jest źle

Nie wzdychaj, nie cudzołóż
Nie bierz tego, co bliźniego twego

Studenciok...

Każdy dziś nim może zostać, jeśli tylko umie sprostać
Czy syn chłopa to, czy pana, czy ministra, czy furmana
Wszyscy to dziś równy stan
Wójt z plebanem, z chłopem pan

Więc żyj studencie, na jawie i w pamięci
Niech pomnik ci wystawią z drzewa albo brązu
I niech w tym kraju się dzień studenta święci
Za wasze dobre chęci, studenci

SGGW-u, SGPIS-u, Uniwersytetu-u, Politechniki-u i WSW-u