Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazowsze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mazowsze. Pokaż wszystkie posty

Ej przeleciał ptaszek


Mazowsze (Irena Santor)
Ej przeleciał ptaszek 💗

Ej przeleciał ptaszek w kalinowy lasek
Siwe piórka na nim zadrżały
Nie płacz ty dziewczyno, nie płacz ty jedyna
Albo ci to świat mały

Szumi gaj, szumi gaj, szumi gałązeczka
Żółte listki z drzewa padają, ej padają
Zabrali mi chłopca, a ja w świecie obca
Inszego mi rodzice rają

Leć głosie po rosie, ku zieleskim łąkom
Przeleć Wisłę, przeleć dunaje
Powiedzże mojemu, że ja się tu błąkam
Że mi serce się kraje

Leć ptaszku wysoko, leć ptaszku daleko
Do chłopca mego, jedynego, jedynego
Niechże on przyjeżdża, niechże on przybywa
Bo mi rają niekochanego

Kochanie, kochanie, dalekośwa siebie
Niech płyną do ciebie moje łzy
Szeroko, daleko słoneczko na niebie
Jeszcze dalej jesteś ty

Nie przyjedziesz do mnie ani ja do ciebie
Nie doleci do ciebie mój głos, nie doleci
Smutne życie moje, kiedy nie we dwoje
Smutny mój bez ciebie, smutny los

Obrazy: Piotr Stachiewicz

Dwa serduszka


Mazowsze -
Dwa serduszka


Dwa serduszka
cztery oczy, łojojoj
Co płakały we dnie w nocy, łojojoj
Czarne oczka co płaczecie
Że się spotkać nie możecie
Że się spotkać nie możecie, łojojoj

Kiedy chłopiec hoży, miły, łojojoj
I któż by miał tyle siły, łojojoj
Kamienne by serce było
Żeby chłopca nie lubiło
Żeby chłopca nie lubiło, łojojoj

Mnie matula zakazała, łojojoj
Żebym chłopca nie kochała, łojojoj
A ja chłopca hac za szyję
Będę kochać póki żyję
Będę kochać póki żyję, łojojoj

Obraz: Aleksander Gierymski

Bandoska - Zachodźże słoneczko

Bandoska - Zachodźże słoneczko - Mazowsze

Zachodźże, słoneczko,
skoro masz zachodzić,
bo nas nogi bolą,
po tym polu chodzić...

Nogi bolą chodzić,
ręce bolą robić.
zachodźże, słoneczko,
skoro masz zachodzić...

Żebyś ty, słoneczko,
na zarobku było,
to byś ty, słoneczko,
dawno zachodziło...

Za las, słonko za las!
nie wyglądaj na nas,
napatrzysz się jutro,
jak przyjdziem raniutko...

Laura i Filon - Franciszek Karpiński

Mazowsze - Laura i Filon - Wanda Warska

Franciszek Karpiński

Już miesiąc zeszedł, psy się pośpiły
I coś tam klaszcze za borem.
Pewnie mnie czeka mój Filon miły
Pod umówionym jaworem.

Nie będę sobie warkocz trefiła,
Tylko włos zwiążę splątany,
Bo bym się jeszcze bardziej spóźniła,
A mój tam tęskni, kochany.

Wezmę z koszykiem maliny moje
I tę plecionkę różową,
Maliny będziem jedli oboje
Wieniec mu włożę na głowę.

Prowadź mnie teraz, miłości śmiała,
Gdybyś mi skrzydła przypięła,
Żebym najprędzej bór przeleciała,
Mego Filona ścisnęła.

Obraz: Elizabeth Bougureau

Ukochany kraj - Konstanty Ildefons Gałczyński

Waldemar Świerzy
Mazowsze
Ukochany kraj

Konstanty Ildefons Gałczyński

Wszystko tobie, ukochana ziemio,
nasze myśli wciąż przy tobie są,
tobie lotnik triumf nad przestrzenią,
a robotnik daje dwoje rąk.
Ty przez serce nam jak Wisła płyniesz,
brzmi jak rozkaz Twój potężny głos,
murarz, żołnierz, cieśla, zdun, inżynier
wykuwamy twój szczęśliwy los.

Ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochane i miasta, i wioski,
ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochany, jedyny, nasz, polski.
Ukochany kraj,
umiłowany kraj,
ukochana i ziemia, i nazwa,
ukochany kraj,
umiłowany kraj,
nasza droga i słońce, i gwiazda.

My trudności wszystkie pokonamy,
żaden wróg nie złamie hartu w nas,
w słońce jutra otworzymy bramy,
rozśpiewamy, rozświecimy czas.
To dla ciebie najgorętsze słowa,
wszystkie serca, siła wszystkich rąk,
to dla ciebie, piękna i Ludowa,
każdy dzień i każdy nowy dom.

Hulanka - Stefan Witwicki

Włodzimierz Tetmajer
Mazowsze - Hulanka

Stefan Witwicki

Szynkareczko,
Szafareczko,
Bój się Boga, stój!
Tam się śmiejesz.
A tu lejesz,
Miód na kaftan mój.

Nie daruję,
Wycałuję,
Jakie oczko, brew!
Nóżki małe,
Ząbki białe
Hej, spali mnie krew!

Cóż tak, bracie,
Wciąż dumacie,
Bierz tam smutki czart!
Pełno nędzy,
Ot, pij prędzej,
Świat ten diabła wart!

Pjane nogi
Zbłądzą z drogi,
Cóż za wielki srom!
Krzykiem żony
Rozbudzony,
Trafisz gdzie twój dom.

Pij lub kijem
Się pobijem,
Biegnij, dziewczę, wczas!
By pogodzić,
Nie zaszkodzić
Oblej miodem nas!

Żołnierz i panna - Stanisław R. Dobrowolski

Mazowsze - Żołnierz i panna

Stanisław Ryszard Dobrowolski

Wyjrzyj, córuś, za Nowy Dwór,
czy nie jadzie żołmirzyk twój.
Jadzie, jadzie, z góry spusta,
konik wrony pod nim szusta.

A la la,
żołmirze wracają,
na trumbeczkach grają,
a la la la la...
A la la,
żołmirze wracają,
na trumbeczkach grają,
a la la la la...
a la la la la la...

I przyjechał w podwóreczko,
i zastukał w okieneczko.
Nie chowaj się, panno, doma,
wyjdzi do mnie, panno moja.

A la la…

Wąs u niego jak u suma,
jak nim ruszy, rady ni ma.
Chłopak, ach, na gębie gładki,
nie słuchaj się, panno, matki.

A la la…

Dziecko moje, posłuchaj mnie,
żołmirze są bardzo zdradne.
Uczyńże mi, matuś, zadość,
niech z żołmirzem będzie radość.

A la la…

Panna matki nie patrzała,
dobrej rady nie słuchała,
śtyry stoły przeskoczyła,
za żołmirzem pogoniła.

Obrazy: Stanisław Bagieński

Czy prawda to?

Mazowsze
Czy prawda to?

Opr. Mira Zimińska

Panienki wierne są
Jednego kochać chcą
Gdy przyjdzie ten i ów
Kochają obydwóch
Panienki, co? Czy prawda to?

Mężatka inaczej
Tak sobie tłumaczy
Jak serce dozwoli
To kocha do woli
Mężatki, co? Czy prawda to?

Żonaty i stały
Przy żonie ospały
Ospały przy żonie
Za innymi goni
Żonaty, co? Czy prawda to?

Panienki, panienki
Nie wierzcie mężczyźnie
Bo to są cukierki
Maczane w truciźnie
Mężczyźni, co? Nieprawda to!

Mężczyźni, oj, ledwie
Kochają kiedy dwie
Jak serce rozpieści
To na raz czterdzieści
Mężczyźni, co? Czy prawda to?

Po co się sprzeczamy
Wszak w końcu przyznamy
Że z nami jest trudno
A bez nas, oj, nudno
Panienki, co? Oj, prawda to!

A jak będzie słońce i pogoda

Mazowsze
A jak będzie słońce i pogoda

A jak będzie słońce i pogoda,
słońce i pogoda, słońce i pogoda,
pójdziemy se razem do ogroda,
pójdziemy se razem do ogroda.

Będziemy se fijołeczki smykać,
fijołeczki smykać,
będziemy se ku sobie pomykać,
będziemy se ku sobie pomykać.

Nawąchasz się ziela zielonego,
ziela zielonego,
napatrzysz się liczka rumianego,
napatrzysz się liczka rumianego...

Obraz: Zofia Stryjeńska

Cyraneczka - Ludwik Starski

Mazowsze - Cyraneczka

Ludwik Starski

Cyraneczka - nie ptak
Dziewczyna - nie ludzie
Po co dogadujesz
Przecie mnie miłujesz

Łoj nie, nie śpiwaj tak
Bo śpiwasz na łopak
Jadą maszyny
Na nich dziewczyny
A każda jako chłopak

Cyraneczka - nie ptak
Dziewczyna - nie ludzie
A mrygnę na niego
Zaroz za mną pódzie

Dziewczyna - nie ludzie
A popatrzcie ludzie
Jak na traktorze
Jadzie i orze
A bo właśnie, że ludzie
Jak na traktorze
Jadzie i orze
Bo dziewczyna - to ludzie

Cyraneczka - nie ptak
Dziewczyna - nie ludzie
Po co dogaduje
Przecie mnie miłuje

Łoj nie, nie śpiwaj tak
Bo śpiwasz na łopak
Serce mi truje, choć mnie miłuje
Niedobry jest ten mój chłopak
Serce mi truje, choć mnie miłuje
Niedobry jest ten chłopak

Cyraneczka - nie ptak
Dziewczyna - nie ludzie
A mrygnę na niego
Zaroz za mną pódzie

Odprowadzi mnie on
Do samego domu
Mocno przytuli, powie matuli
Że mnie nie odda nikomu
Mocno przytuli, powie matuli
Że nie dam cię nikomu

Przygoda na Mariensztacie - 1953





To idzie młodość - Ludwik Starski


Mazowsze, Leopold Nowosad i Chór Czejanda
To idzie młodość


Ludwik Starski


Co tak dudni, co tak grzmi
Niebo huczy ziemia drży
Czy wichura groźna dmie
Czy to burza idzie - nie

To idzie młodość, młodość, młodość i śpiewa
Leć w górę piosenko jak wiatr
I spadnij jak burza, jak w maju ulewa
Po której odradza się świat

Dla budowy młode dłonie
Dla budowy młoda myśl
Potrafimy jutro bronić
Tego, co tworzymy dziś

To idzie młodość, młodość, młodość i śpiewa
To ona odrodzi dziś świat

Od Warszawy leci śpiew
Leci wzdłuż przydrożnych drzew
I powtarza piosnki treść
Miasto wsi i miastu wieś...

Przygoda na Mariensztacie - 1953










Polonez warszawski - Jerzy Ficowski


Mazowsze
Polonez warszawski

Jerzy Ficowski


Chociaż tyle w świecie miast,
więcej niż na niebie gwiazd,
tu najpiękniej płynie czas,
najbliższa sercu jest Warszawa.

Nikt już nie odejdzie stąd,
drogi jest nam każdy kąt,
dzieło naszych serc i rąk,
nasza duma, nasza sława.

Tu zaułków dawnych cień
z gruzuśmy do gwiazd podnieśli,
tu przepływa dzień za dniem
niby nuta naszej pieśni.

Śmieje się Warszawa znów
najserdeczniej, najweselej,
rozumiemy się bez słów,
jak przyjaciel z przyjacielem.

Gdzie jest taki drugi wiatr,
gdzie jest taki młody świat,
gdzie od tyłu, tylu lat
jest naszych serc gorąca przystań.

Nie nad brzegiem obcych mórz,
tylko tutaj, tu i już,
gdzie w pogodę i wśród burz
brzeg warszawski pieści Wisła.

Płynie Wisła aż od gór,
mija fala brzeg piaszczysty.
Nawet nam odmłodniał nurt
starej Wisły, naszej Wisły.

Tu opada słońca blask
srebrnej rzeki nurty młode.
Najpiękniejsze z naszych miast
w jej spokojną patrzy wodę.

Oj, Maluśki, Maluśki

Mazowsze
Oj, Maluśki, Maluśki

Oj, maluśki, maluśki, maluśki, jako rękawicka
Alboli tyz jakoby, jakoby kawałecek smycka.

Cy nie lepiej by Tobie, by Tobie siedzieć było w niebie
Wsak Twój Tatuś kochany, kochany nie wyganiał Ciebie.

Tam Ty miałeś pościółkę, pościółkę i mietkie piernatki,
Tu na to Twej nie stanie, nie stanie ubożuchnej Matki.

Tam se jeno spijałeś, spijałeś  słodkie małmazyje,
Tu się Twoja gębusia, gębusia gozkich łez napije.

Tam Ci zawse słuzyły, słuzyły przeslicne janioły,
A tu lezys sam jeden, sam jeden jako palec goły.

Anioł pasterzom mówił

Karl Bloch

Mazowsze

Anioł pasterzom mówił
Chrystus się wam narodził
W Betlejem nie bardzo podłym mieście
Narodził się w ubóstwie
Pan wszego stworzenia

Chcąc się dowiedzieć tego
Poselstwa wesołego
Bieżeli do Betlejem skwapliwie
Znaleźli Dziecię w żłobie
Maryję z Józefem

Taki Pan chwały wielkiej
Uniżył się wysoki!
Pałacu kosztownego żadnego
Nie miał zbudowanego
Pan wszego stworzenia

Bogu bądź cześć i chwała
Która by nie ustała
Jak Ojcu, tak i jego Synowi
I Świętemu Duchowi
W Trójcy jedynemu

Mędrcy świata, Monarchowie

Mazowsze

Mędrcy świata, Monarchowie,
Gdzie śpiesznie dążycie?
Powiedzcież nam, Trzej Królowie,
Chcecie widzieć Dziecię?
Ono w żłobie, nie ma tronu,
I berła nie dzierży,
A proroctwo Jego zgonu,
Już się w świecie szerzy.

Mędrcy świata, złość okrutna,
Dziecię prześladuje.
Wieść okropna, wieść to smutna,
Herod spisek knuje:
Nic monarchów nie odstrasza,
Do Betlejem śpieszą,
Gwiazda Zbawcę im ogłasza,
Nadzieją się cieszą.

Przed Maryją stają społem,
Niosą Dziecku dary.
Przed Jezusem biją czołem,
Składają ofiary.
Trzykroć szczęśliwi królowie,
Któż wam nie zazdrości?
Cóż my damy Jezusowi,
Pałając z miłości?

Gdy się Chrystus rodzi


Gdy się Chrystus rodzi

i na świat przychodzi,
ciemna noc w jasności
promienistej brodzi.

Aniołowie się radują,
pod niebiosy wyśpiewują:
Gloria, gloria, gloria
in excelsis Deo!

Mówią do pasterzy,
którzy trzód swych strzegli,
aby do Betlejem
czem prędzej pobiegli,
bo się narodził Zbawiciel
wszego świata Odkupiciel:
Gloria...

A gdy pastuszkowie
wszystko zrozumieli,
zaraz do Betlejem
spiesznie pobieżeli,
padli przed Nim na kolana
i uczcili swego Pana:
Gloria...

Dzisiaj w Betlejem

Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem
wesoła nowina,
że Panna czysta, że Panna czysta
porodziła Syna.

Chrystus się rodzi,
nas oswobodzi,
Anieli grają,
króle witają,
pasterze śpiewają,
bydlęta klękają,
cuda, cuda ogłaszają.

Maryja Panna, Maryja Panna
Dzieciątko piastuje,
i Józef Święty, i Józef Święty
Ono pielęgnuje.

Choć w stajeneczce, choć w stajeneczce
Panna syna rodzi
Przecież On wkrótce, przecież On wkrótce
ludzi oswobodzi

I Trzej Królowie, i Trzej Królowie
od wschodu przybyli
I dary Panu, i dary Panu
kosztowne złożyli

Pójdźmy też i my, pójdźmy też i my
przywitać Jezusa
Króla nad królami, Króla nad królami
uwielbić Chrystusa

Bądźże pochwalony, bądźże pochwalony
dziś, nasz wieczny Panie
Któryś złożony, któryś złożony
na zielonym sianie

Bądź pozdrowiony, bądź pozdrowiony
Boże nieskończony
Wsławimy Ciebie, wsławimy Ciebie,
Jezu niezmierzony

Bracia patrzcie jeno

Franciszek Karpiński
Bracia patrzcie jeno

Bracia, patrzcie jeno, jak niebo goreje!
Znać, że coś dziwnego w Betlejem się dzieje.
Rzućmy budy, warty, stada;
Niechaj nimi Pan Bóg włada,
A my do Betlejem, a my do Betlejem
Do Betlejem

Patrzcie, jak tam gwiazda światłem swoim miga,
Pewnie dla uczczenia Pana swego ściga.
Krokiem śmiałym i wesołym śpieszmy
I uderzmy czołem
Przed Panem w Betlejem.

Wszakże powiedziałem, że cuda ujrzymy:
Dziecię, Boga świata, w żłobie zobaczymy.
Patrzcie, jak biednie okryte
W żłobie Panię znakomite
W szopie przy Betlejem.

Jak prorok powiedział: Panna zrodzi syna,
Dla ludu całego szczęśliwa nowina.
Nam zaś radość tu w tej chwili,
Gdyśmy Pana zobaczyli
W szopie przy Betlejem, w szopie przy Betlejem

Obchodząc pamiątkę odwiedzin pasterzy,
Każdy czciciel Boga, co w Chrystusa wierzy,
Niech się cieszy i raduje,
Że Zbawcę swego znajduje
W szopie przy Betlejem.

Pieśń o Narodzeniu Pańskim (Bóg się rodzi)

Franciszek Karpiński
Pieśń o Narodzeniu Pańskim

Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony,
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice Nieskończony.
Wzgardzony, okryty chwałą,
Śmiertelny, Król nad wiekami;
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami.

Cóż masz, niebo, nad ziemiany?
Bóg porzucił szczęście swoje,
Wszedł między lud ukochany,
Dzieląc z nim trudy i znoje.
Niemało cierpiał, niemało,
Żeśmy byli winni sami,
A Słowo...

W nędznej szopie urodzony,
Żłób Mu za kolebkę dano!
Cóż jest, czym był otoczony?
Bydło, pasterze i siano.
Ubodzy! was to spotkało,
Witać Go przed bogaczami,
A Słowo...

Potem i króle widziani
Cisną się między prostotą,
Niosąc dary Panu w dani:
Mirrę, kadzidło i złoto.
Bóstwo to razem zmieszało
Z wieśniaczymi ofiarami.
A Słowo...

Podnieś rękę, Boże Dziecię!
Błogosław (Ojczyznę) krainę miłą,
W dobrych radach, w dobrym bycie,
Wspieraj Jej siłę swą siłą.
Dom nasz i majętność całą,
I Twoje wioski z miastami.
A Słowo...






Cicha noc - Stille Nacht


Cicha noc, święta noc
Pokój niesie, ludziom wszem
A u żłóbka Matka Święta
Czuwa sama uśmiechnięta
Nad dzieciątka snem
Nad dzieciątka snem

Cicha noc, święta noc
Pastuszkowie od swych trzód
Biegną wielce zadziwieni
Za anielskim głosem pieni
Gdzie się spełnił cud
Gdzie się spełnił cud

Cicha noc, święta noc
Narodzony Boży syn
Pan wielkiego majestatu
Niesie dziś całemu światu
Odkupienie win
Odkupienie win