Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Becaud. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Becaud. Pokaż wszystkie posty

Gdzie tamten czas - Andrzej Sobczak


Glibert Bcaud - Et maintenant
Krystyna Giżowska - Gdzie tamten czas

Andrzej Sobczak

Gdzie tamten czas, czas, który minął
Gdzie tamten czas, gdzie pogubił nas
Znów żagle chmur nad głową płyną
Lecz twoich słów nie przynoszą już

Odeszły gdzieś, nikt nie wie gdzie
Jak tamten dzień, tak jak sen, nasz sen
Już tylko noc pamięta wciąż
Ślad twoich ust, twych rąk

Gdzie tamten świat, świat naszych marzeń
Gdzie tamten świat, gdzie nadziei smak
Jesienny deszcz zapomnieć każe
Ślad gorzkich łez dziś wspomnieniem jest

Co znaczą łzy, spóźnione łzy
Gdy braknie sił, żeby być i żyć
Co warty żal, gdy ty i ja
Jak cienie dwa, jak mgła

Gdzie tamten czas, czas, który minął
Gdzie tamten czas, nasz czas

Sam na swojej gwieździe


Gilbert Becaud - Seul sur son étoile
Jerzy Połomski - Sam na swojej gwieździe

Maurice Vidalin - przekład?

Gdy jestem sam zamykam drzwi
Za drzwiami chłodno jest i mży
Idzie noc, mój pies już śpi
Gdy jestem sam to źle jest mi
Otwieram wtedy mały bar
I lustro znów mych słucha skarg
Za co mój los, los diabła wart
Podrzucił mi najgorszą z kart

A tu każdy sprzęt i każdy kąt
Wydaje sąd, podkreśla błąd
Kogo ja mam, no kogo ja mam
A tu każdy sprzęt i każdy grat
To dowód jest mych licznych wad
Bo jestem sam, no bo jestem sam

Gdy jestem sam przychodzi ktoś
Ktoś, kogo dawno mam już dość
Obiad mi da, a psu da kość
I gada, gada jak na złość
I wtedy sam nie jestem już
A w sercu troska tkwi jak nóż
I pragnę uciec, ale cóż
Ona nie puści ani rusz

I znów każdy sprzęt i każdy kąt
Wydaje sąd, podkreśla błąd
Kogo ty masz, no kogo ty masz
A tu każdy kąt i każdy grat
To przykład jest mych licznych wad
Nie jestem sam, gdy nie jestem sam

Gdy jestem sam zamykam drzwi
Przez okno klucz wyrzucam i
Gdy lampa nad fotelem lśni
Znów jestem sam i dobrze mi

Bo tu każdy sprzęt i każdy kąt
To znany mój rodzinny ląd
I jestem sam, i jestem sam
La la, la la, la lala la...
I spokój mam, i spokój mam...

Vikki Carr - It Must Be Him

Et Maintenant - Co teraz


Gilbert Becaud - Et Maintenant
Michał Bajor - Co teraz

Pierre Delanoë - Wojciech Młynarski

Co teraz, gdy ból w skroniach tętni,
Szczęśliwy czas ukrył się jak tchórz,
Gdy ludzie są tak obojętni,
Co teraz, gdy ty odeszłaś już?

I każda noc jest pusta zbyt,
I każdy świt smutny jest aż wstyd,
I myśli tej nie umiem skryć:
Dla kogo żyć, jak żyć?

Co teraz, gdy sam siebie pytam,
Co w planie los na mój temat ma
I jedna myśl uparta świta:
Nie poddam się, choć ból w sercu trwa!

Przyjaciół tłum niech zrobi szum,
że będę żyć, że zły los to nic,
A to co mój planuje wróg
Rozpryśnie się o bruk!

I teraz już wiem, co mam robić,
że mam się śmiać, nie znać smaku łez,
Odrzucić precz myśli o tobie,
Tak dobrze jest, tak najlepiej jest!

A gdy znów ktoś pokocha mnie,
W rozstania czas nie zasmucę się,
Bo w sercu cierń w rozstania czas
Mieć można tylko raz!

Bo tylko w czas pierwszej miłości
Rozstanie jest jak cierń!

Le pianiste de Varsovie, czyli wspomnienie o Warszawie

Warszawa. Pokochałam to miasto od pierwszego wejrzenia, a było to w latach 50. ub. wieku, kiedy wokół Pałacu Kultury można było jeszcze zobaczyć ruiny i napisy „MIN NIET”. Byłam wtedy dzieckiem, ale dobrze to zapamiętałam. Potem etos Powstania, „Kanał” i „Kolumbowie”. Ukochani Skamandryci. Czar przedwojennych kabaretów.  Agnieszka Osiecka i Wojciech Młynarski. Bernes i Okudżawa. Wyjazdy do teatrów, ostatnie spektakle STS-u, włóczęgi po Starym Mieście, spacery w Łazienkach, Bazar Różyckiego i „Zły” Tyrmanda, nadwiślańskie plaże. Ile jeszcze skojarzeń? (to już tak, do rymu). Byłam krakuską, ale wolałam Warszawę od mojego Krakowa, którego urody wtedy nie doceniałam. Po prostu sobie był. W Warszawie oddychało się pełną piersią, w „zapyziałym” Krakowie chorowało. Tamta Warszawa pozostała jeszcze we śnie Niemena, dzisiejsza jest już odległa, ale nadal pociągająca. A Kraków?... Stał mi się bliski. Co z tym wszystkim wspólnego ma Gilbert Becaud? Znowu musiałabym zacząć od Warszawy.


Gilbert Becaud - Le pianiste de Varsovie
Jan Danek - Warszawski pianista

Henryk Rostworowski

Zamyślony zmierzch
Wspomnienie tych odległych lat
Przyniósł mi w uśpionych ciszą bzach
Szopena scherzo gra
Ten sam warszawski wiatr

Dalekie dni młodości
Widzę znów jak przez sen
Jak z albumu kart
Wychodzi w mgle minionych lat
Warszawski dzień

Bramy cień, schody, jakieś drzwi
I na poddaszu siwy pan
Przy fortepianie co czernią lśni
Tak to on, profesor mój

Nad klawiaturą chyli skroń
Piano, mój chłopcze, uderzaj lżej
Później Szopena nauczył mnie grać
I ufność zamknął w moją dłoń

I nagle nocy mrok się wdarł
Grzmot licznych braw
Gwar wielkich sal
A na warszawski szary dzień
Spadł cicho zapomnienia cień
I gdyby dzisiaj nie ten wiatr

Tysiące bomb, motorów ryk
Zwalony dom, rozpaczy krzyk
Żołdaków krok, na murze krew
Bezsilny wzrok, bezsilny gniew
Modlitwy szept, ręce bez sił
Księżyca sierp, czerwony pył
Serce jak młot, za rogiem czołg
A w górze nieba niemy strop

To z albumu kart
Powstaje w mgle minionych lat
Warszawski dzień

Bramy mrok, schody, jakieś drzwi
A na poddaszu przy fortepianie
Tak, to on, mój profesor

Dalej trochę pięknych zdjęć Warszawy z początku XX w. znalezionych
podczas internetowych wędrówek



















Nathalie - Gilbert Becaud

Wprawdzie imieniny Natalii dopiero za dwa miesiące, ale słucham sobie właśnie mojej ulubionej "Nathalie" Gilberta Becaud i stwierdzam, że nie ma sensu czekać aż do lipca, żeby przedstawić kilka Natalii  mojego Wspomnieniowa, tym bardziej, że w lipcu także Anny, a lirycznych Ann bez liku.
Natalie, które zachowałam w pamięci? Srebrna Natalia Mistrza Konstantego, wojenna Natalia, tołstojowska Natasza Rostowa, Natalie Wood (także Natasza), wreszcie nasza Natasza (Zylska)...

Zacznijmy więc od Nathalie, moskiewskiej przewodniczki z piosenki Gilberta Becaud.

Gilbert Becaud - Nathalie - Michał Bajor

Wojciech Młynarski

Plac Czerwony spał już troszkę
Kiedy o nim mówiła mi
Przewodniczka śliczna ma po Moskwie
Nathalie

Plac Czerwony stał się biały
Gdy śnieg dywanem legł 
I obok mego śladu – znaczyła mały
Nathalie

Grób Lenina, Kremla masyw
Wielkiej Rewolucji czasy
Zaliczyłem w mig
Po czym śnieżycy żeśmy uszli
Aby wypić w „Cafe Puszkin”
Czekolady łyk

Plac Czerwony był już biały
Mroźny wiatr latarnie brał za łby
Gwiazdki śniegu w warkocz się wplątały
Nathalie, Nathalie

Pokój jej, w akademiku gdzieś
Wypełniał kumpli tłum
Z papierosów szary dym
Biegły w noc rozmowy, śmiech i pieśń
A ona ślicznie tak
Mnie tłumaczyła im

Niedziela na Głównym - Wojciech Młynarski


Wojciech Młynarski - Niedziela na Głównym


Szanowni państwo, cóż to była za piosenka!
Pana artystę tłum całować chciał po rękach
I każdy czuł, że ma zachodniej trochę krwi,
Taka piosenka -  Dimanche á Orly!

W piosence byk non-ironowo-tergalowy
Nagle psychicznie trochę poczuł się niezdrowy
I żeby się odprężyć, jeździł na lotnisko
Chciałby odfrunąć - to wszystko!

Pan konferansjer bez zarzutu nam to streszczał
I słuchaliśmy, piękne dzieci strasznych mieszczan,
I większość pań w słowiańskich oczach miała łzy
Co za piosenka - Dimanche á Orly!

A jeśli ktoś posiadał język obcy,
Mówił: "Popatrzcie na mnie, chłopcy!"
I wcielał się w tergalowego byka,
I wchłaniał ten komunikat:

"Avion a destination de New York
Decollage prevu dans une heure
Les voyageurs sont demandes
De se reunir devant la porte 42"

Szanowni państwo, cóż to była za piosenka!
Szanowni państwo bili brawo co sił w rękach
I większość pań w słowiańskich oczach miała łzy.
Taka piosenka - Dimanche á Orly!

Szanowni państwo, oto projekt całkiem nowy
Jak zlikwidować kompleks Sali Kongresowej,
Jak się nie załamywać i nie tonąć w spleenach
Oto recepta jedyna:

Na wszystkie smutki - niedziela na Głównym!
Na oddech krótki - niedziela na Głównym!
Na sypkość uczuć i brak przyjaciela
- Niedziela na Głównym! Na Głównym niedziela!

Na niski wskaźnik - niedziela na Głównym!
Na nadmiar wyobraźni - niedziela na Głównym!
Na spleen, frustrację i oddech nierówny
- Na Głównym niedziela! Niedziela na Głównym!

W taką niedzielę, gdy czegoś się boisz,
Tych słów niewiele ci nerwy ukoi:

Pociąg pospieszny do Kutna
Odjeżdża z toru pierwszego
Przy peronie drugim.
Powtarzam....

Oto najlepszy jest relaks
- Niedziela na Głównym! Na Głównym niedziela!...