Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grochowiak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grochowiak. Pokaż wszystkie posty

Waniliowa miłość - Stanisław Grochowiak


Lidia Stanisławska
Waniliowa miłość

Stanisław Grochowiak


Wieczór, waniliowy wieczór
Przyprowadza tutaj zewsząd chłopców
Ciche śmiechy dziewcząt
Przepojone aromatem przeczuć

Miłość, waniliowa miłość
Jak listowie przezroczysta
Czysta miłość tak perlista
Że ją piją jak ochłodę
Roztańczonej wiecznie młodej krwi

Potem odjazd karuzelą
W światła lunaparku
A na niebie truchtem Wielki Wóz
Nad łąkami sukien przelot
Rozplątany warkocz
Słodki zapach waniliowych ust

Oczy, waniliowe oczy
Napełniono zamyśleniem chłopców
Rozmarzeniem dziewcząt
O czym mówią waniliowe oczy

A to miłość, już prawdziwa miłość
Tak znienacka objawiona
Słona miłość ośmieszona
Nagle zjawia się przed nami
I świadkami sekretnymi z gwiazd

Potem długie w noc rozmowy
Chłodny ból pożegnań
Za plecami pustką wieje park
Wiec nadziei i dzień nowy
Znowu dłonie jedna
I kojarzy oddech młodych warg

Miłość, już prawdziwa miłość
Tak znienacka objawiona
Słona miłość ośmieszona
Nagle zjawia się przed nami
I świadkami sekretnymi z gwiazd

Romuald Żyliński (kompozytor)  👉👉👉

Święty Szymon Słupnik - Stanisław Grochowiak


Marcin Styczeń
Święty Szymon Słupnik

Stanisław Grochowiak


Powołał go Pan
Na słup.
Na słupie miał dom
I grób.

A ludzie chłopaka na szafot przywiedli,
Unieśli mu głowę w muskularnej pętli.
Powołał go Pan na stryk.

Powołał go Pan,
By trwał.
By śpiewał mu pieśń
I piał.

A ludzie dziewczynę wśród przekleństw gwałcili
I włosy jej ścięli, i ręce spalili.
Powołał ją Pan
Na gnój.

Powołał go Pan Na słup.
Na słupie miał dom
I rób.
A ludzie mych wierszy słuchając powstają
I wilki wychodzą żerującą zgrają...
Powołał mnie Pan
Na bunt.

Obraz: Rafał Malczewski

Upojenie - Stanisław Grochowiak


Daniel Olbrychski
Anna Maria Jopek i Michał Żebrowski

Upojenie

Stanisław Grochowiak

Jest wiatr, co nozdrza mężczyzny rozchyla;
Jest taki wiatr.
Jest mróz, co szczęki mężczyzny zmarmurza;
Jest taki mróz.
Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża,
Ani też "czuła pod miesiącem chwila" -
Lecz ciemny wiatr,
Lecz biały mróz.
Jest deszcz, co wargi kobiety odmienia;
Jest taki deszcz.

Jest blask, co uda kobiety odsłania;
Jest taki blask.
Nie szukasz we mnie silnego ramienia,
Ani ci w myśli "klejnot zaufania",
Lecz słony deszcz,
Lecz złoty blask.

Jest skwar, co ciała kochanków spopiela;
Jest taki skwar.
Jest śmierć, co oczy kochanków rozszerza;
Jest taka śmierć.
Oto na rośnych polanach Wesela
Z kości słoniowej unosi się wieża
Czysta jak skwar,
Gładka jak śmierć.

Burns - Stanisław Grochowiak


Stefan Zach - Burns

Stanisław Grochowiak

Idzie gruby Burns
Stuka koci bruk
Leci Muza w skos
Dźwiga z winem sak

Śpiewa gruby Burns
Śpiewa gruby Burns
Śpiewa gruby Burns
Śpiewa gruby tak:

"Każdy ma ten kąt
A w tym kącie piec
Każdy pewien jest
Miłości

Jestem gruby Burns
Nie mam w życiu nic
Za to pełen wór
Swych kości

Pierwszą pożre pies
Drugą pożre kot
Trzecią weźmie czort
Do kotła

Tak na świecie tym
Nawet biedna kość
Nawet każda kość
Samotna"

Idzie gruby Burns
Stuka koci bruk
Leci Muza w skos
Dźwiga z winem sak

Tańczy gruby Burns
Pląsa gruby Burns
Skacze gruby Burns
Jak pijany ptak

Fot. S. Grochowiak, S. Zach

Chmura - Stanisław Grochowiak


Stefan Zach - Leciała chmura

Stanisław Grochowiak


Leciała chmura przez zielone łąki,
Puszysta chmura przez pagórki biegła,
Wczujcie się w obraz - biel i zieleń łąki.
Ogromna czystość porannego nieba.

Wiatrak ją w skrzydła pochwycił i chmura
Na czterech skrzydłach dała cztery kroki,
Potem jak łabędź pośliniwszy pióra
Płynęła stawem kolorowookim.

A pod kasztanem spał przeziębły Wilon,
Czapka na oczach, butla z mętnym winem -
I chwycił chmurę, chmurą się owinął,
Służyła chmura za ciepłą pierzynę.

Potem ją Wilon obwiązał sznurami,
Na grzbiet zarzucił i niósł w dalszą drogę,
Aż za lasami, siedmioma górami
Przed swej kochanki zatrzymał się progiem.

I chmurę w kącie porzucił, do Miłej
Najsłodsze słowa śpiewając jak anioł...
Kwiaty w wazonach ze wstydu się kryły,
Pies patrzył głucho spode łba na panią.

I odszedł Wilon, i zostawił chmurę.
Noc nadciągnęła, mąż wrócił do domu -
Milczały ciężko komody ponure
W strasznym, mieszczańskim, niewesołym domu.

Więc chmura cicho podeszła do wierzej,
Dziurką od klucza wydostać się chciała.
I coraz dłużej, i bez przerwy szerzej
Nitka się snuła cieniutka i biała.

Ludzie krzyczeli, dzwony biły trwogę.
Konie stawały rwąc postronki - dęba.
A pod latarnią, ukryty za rogiem,
Chichotał Wilon z nożem w białych zębach.

Fot. S. Grochowiak, S. Zach

Staliśmy na moście - Stanisław Grochowiak


Adam Zwierz
Staliśmy na moście

Stanisław Grochowiak

Ostatni raz całowałem twoje rzęsy
Gdy wielki wiatr obracał ciała rzek
Ostatni raz uskrzydlałem twoje rzęsy
Gdy z nieba spadł wiosenny, kołujący śnieg

Staliśmy na moście, most wzniesiony płynął
Na płynącym moście mą miłość żegnałem
Nie wiem, jak mijają zakochania małe
Na wzniesionych mostach te prawdziwe giną

Ostatni raz dotykałem twojej twarzy
Jak piasku w skwar, żelaza w ostry mróz
Ostatni raz poszukałem w twojej twarzy
Płonących warg, pożarem już objętych ust

Staliśmy na moście, most wzniesiony płonął
Na płonącym moście mą miłość żegnałem
Nie wiem, jak mijają zakochania małe
Na płonących mostach te prawdziwe giną

Ostatni raz całowałem twoje rzęsy
Gdy wielki wiatr obracał ciała rzek
Ostatni raz uskrzydlałem twoje rzęsy
Gdy z nieba spadł wiosenny, kołujący śnieg

Wiosna - Stanisław Grochowiak


Irena Santor - Wiosna

Stanisław Grochowiak

O, tak jeszcze młoda
O, tak jeszcze senna
O, tak zna tylko dotyk bzu
Zimny zapach mgły
Ciepły posmak łzy

O, tak rozmarzona
O, tak niecierpliwa
O, tak śpi zapatrzona w sen
Jak w świerkowy dym
Wniebowzięta nim

O, tak wtem budzi się ze snu
Ręką błądzi po ustach
O, tak świt, gdy obnaży ją
Ujrzy pierwszy wstyd
Palce, które drżą

O nie, nie, nieposłuszna już
Patrzy z gniewem dokoła
O nie, nie tak sarnom biec
Nie jest ptakom lżej
Nie powstrzymasz jej

Za oknem bzy mokre
Za oknem bzy mokre

O, tak zakochana
O, tak nieugięta
O, tak zna niewidzianą twarz
Niesłyszany głos
Niespełniony los

O nie, nie, nie współczujcie jej
Jest szczęśliwa i silna
O tak, spod zdumionych gwiazd
Znad wezbranych rzek
Pisze pierwszy list...

Kontredanse w stylu Mozarta - 1974

Obraz: Alfons Mucha

Lato - Stanisław Grochowiak


Irena Santor - Lato

Stanisław Grochowiak


A gdy przyszedł już
Płowy lata lew
I potrząsa grzywą
Nad młodością tkliwą
Rzeźbię wtóry list
W nagich słojach drzew
W spopielałym trawy źdźble

Więc gdy przyszedł już
Dojrzewania wiek
I me usta złotym
Okrył swym nalotem
Branka twoich warg
Biegnę poprzez park
Pić ze źródła twoich ust

Tam znajdę cień twych długich rzęs
Mokry, srebrny chłód
Tam moich plonów ogród jest
Gdzie miłosny głód

Więc gdy przyszedł już
Płowy lata lew
I potrząsa grzywą
Nad młodością tkliwą
Rzeźbię wtóry list
W nagich słojach drzew
W spopielałym trawy źdźble

Więc gdy przyszła już
Udręczenia noc
By się dokonała
W naszych nagich ciałach
Nie przeklinaj mnie
Nie odtrącaj mnie
Złóż na woni śpiących zbóż

Kontredanse w stylu Mozarta - 1974

Obraz: Alfons Mucha

Jesień - Stanisław Grochowiak


Irena Santor - Jesień


Stanisław Grochowiak

O la la la
Ten list się wzbił jak latawiec w blask
O la la la
Bo już jest jesieni czas

Ten list się wzbił jak latawiec w blask
Bo już jest jesieni czas

W starym złocie bór
Stoją zamki chmur
O la la la
O tak, jaki rześki czas

Spójrz, idzie wiatr
Niesie miłość na żaglach pogody
Za nim moje dłonie
Uplecione w małą harfę pięciopalcych strun

Teraz się pochyl
Złóż szczupłe skronie
W blask, w dłonie dwie
Chłopcze mój, wędrujący mój miły

O la la la...

Nie liczymy lat
Wszystko wstrzymał wiatr
O la la la
O tak, jaki rześki świat...

Kontredanse w stylu Mozarta - 1974


Obraz: Alfons Mucha

Zima - Stanisław Grochowiak


Irena Santor - Zima


Stanisław Grochowiak


Piszę ci przy świecach list
Pobladły listek spod śniegów gęstych
Ponad chmurą niską
Ponad gwiazdą w niebie czystą
Piszę ci zimowy list...

Jest w nim śpiący ptak, małych zwierząt trop
Srebrny obłok pary, co owiewa twarz
Ciepło to przyjm pod swój dach
Niech chroni cię w samotnym śnie...

Czujesz moje usta - stopniał śnieg
Czujesz moje rzęsy - ucichł wiatr
Czujesz moje ręce, słyszysz moje serce
To ostatni mieczyk lodu z drzewa spadł

Stopniał śnieg, ucichł wiatr
Czujesz moje ręce, słyszysz moje serce
To ostatni mieczyk lodu z drzewa spadł

Jest w nim śpiący. ptak...

Piszę ci przy świecach list
Już cała w tobie jak w śniegu gęstym
Czujna, czuła, drżąca
Twoich ramion szukająca
Piszę ci zimowy list

Jest w nim włosów splot, odcisk moich stóp
Ciepły poblask świecy, co ozłaca nas
Z ciepłem tym wejdź pod mój dach
Niech schronię się w miłosnym śnie

Piszę ci przy świecach list...

Kontredanse w stylu Mozarta - 1974

Obraz: Alfons Mucha

A tego roku jesień - Stanisław Grochowiak


Anna Szałapak - Nie było lata
Stanisława Celińska - A tego roku jesień

Stanisław Grochowiak

A tego roku jesień też jest siwa,
Ludzi ucisza, w drzewach kształt odkrywa.

I tego roku obłoki wydłuża,
Ze idą niebem jak ziąbu przedmurza.

I tego roku w polach praca tłumna,
Gadają młyny, pachną chlebem gumna.

Jakby zaiste nie przeszła nad nami,
Chorągiew bólu z ciemnymi skrzydłami.

Jakby nam czoła nie obrosły chrusty
I jakby "spokój" nie był dźwięk już pusty.

A tu gdzie mieszkam-gdzie do ciebie piszę
Ptaki dziobami przędą wielką ciszę.

Staw rzęsę dźwiga, rzęsa trzciny wiąże,
Zamyka łono nasycony grążel.

Pola topolom, topole rozstajom,
A lasy borom milczenie podają.

Jakby, zaprawdę, trznadle i czyżyki
Niosły przez niebo Chustę Weroniki.

Jakby, zaiste, za tych drzew bukietem
Przydrożny strumień rozlewał się w Letę.

Wybacz więc; idę przez wioskę ściszony
Biorę od ludzi zdawkowe ukłony.

Muz. 1 - Jan Kanty Pawluśkiewicz
2 - Jerzy Andrzej Marek

Obraz: Lance Johnson

Zawstydzona - Stanisław Grochowiak

Daniel Gerhartz
Krzysztof Cwynar
Zawstydzona

Stanisław Grochowiak

Przypomnij delikatne tej brzozy świecenie
Przypomnij śnieg o świcie, kiedy słońce wstaje
Przypomnij na obłokach różowawe cienie
Przypomnij swoich marzeń zawstydzone kraje
Z pochyleniem głowy widzisz kraj różowy

Tak ona jeszcze, tak jeszcze się rumieni
Jeszcze niewinna umyka spod ust
Tak ona jeszcze, tak jeszcze się rumieni
Jak świt wiosenny na kapliczkach brzóz

Już zakochana a jeszcze zalękniona
Jak w studnię patrzy w głębokie ramiona
Tak ona jeszcze, tak jeszcze się rumieni
Jeszcze niewinna, tak ona jeszcze
Tak jeszcze ona się rumieni
Jak wiosenny świt na kapliczkach brzóz

Przypomnij jak do ślubu świąteczne mkną konie
Przypomnij blask poranka kiedy w grzywach płonie
Przypomnij kwiat różany na welonie srebrnym
I dłonie jej przypomnij zanurzone w dłonie
Z pochyleniem głowy widzisz dzień różowy...

Modigliani - Stanisław Grochowiak

Renata Kretówna
https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqYk95S2w0OHUzMkE
Modigliani

Stanisław Grochowiak

Płonący wazon maków
Płonący wazon
Wiatr w gorejącym krzaku
Kurzawę ptaków
Srebrzysty dym bodiaków
Blask nocnych kuźni
Zamieć galaktyk i gwiazd

Ukoi błękit
Modigliani go wniósł
W cieniste wnęki
Czyichś oczu i ust
W załomy światła
Na porannej pościeli
W podmuch wiecznej niedzieli
Scałowanej z twych ust

Wstydliwość róży
Modigliani ją brał
Z dziewczęcych ramion
Z alabastru ich ciał
Z wysokich dzwonnic
Przebudzonej miłości
Z mowy deszczu i roślin
Modigliani ją znał

Piołunną gorycz rozstań
Piołunną gorycz
Peronów puste wyspy
Odjazdów rozpacz
Szydercze krzyki ptaków
Na zimnych mostach
Kiedy nie będzie już nas

Ukoi błękit
Modigliani go wniósł
W cieniste wnęki
Czyichś oczu i ust
W załomy światła
Na porannej pościeli
W podmuch wiecznej niedzieli
Scałowanej z twych ust

Wstydliwość róży
Modigliani ją brał
Z dziewczęcych ramion
Z alabastru ich ciał
Z wysokich dzwonnic
Przebudzonej miłości
Z mowy deszczu i roślin
Modigliani ją znał

Światło w lesie - Stanisław Grochowiak


Jolanta Kubicka
Światło w lesie

Stanisław Grochowiak

Chmury wyszły nam naprzeciw
Zimnym śniegiem pole świeci
Wędrujemy przez to pole
Płomyk mrozu masz na czole
Lisy stoją w progu lasu
Piękny smutek wzrok im zasnuł
I borsuki i niedźwiedzie
Nawet mały jeż nas wiedzie

Tylko chłód, słodki chłód
Powiąże nam ramiona
Tylko las, ciemny las
Wyciąga cienie do nas

Pobiegniemy truchtem szparko
Gdzie zabłysnął dom latarką
Pobiegniemy gdzie z komina
Nową chmurę dym zaczyna

Tylko chłód, słodki chłód
Powiąże nam ramiona
Tylko las, ciepły las
Wyciąga ręce do nas

Więc zanurzmy się w tym lesie
Jak w kołysce i bezkresie
Ścieżką, duktem, przez polanę
Świat to mglisty i nieznany
Tam przed drzwiami nieznanymi
Za którymi jodła dymi
Spoza których jodły pieni
Pożegnamy ust zawieję…

Tęsknię za tobą jesiennie - Stanisław Grochowiak

Piotr Szczepanik
Tęsknię za tobą...


Stanisław Grochowiak

Tęsknię za tobą jesiennie
Za tobą odległą
O zimne deszcze

Szukam cię w nocy ciemnej
W taki mrok
W taki chłód

Do twej miłości - nabrzmiałej jak jaśmin
Ucieczka moja
Do twoich dłoni - surowych i ciasnych
Ucieczka moja

Pod okiem twoim rozpada się jaśniej
Ta nędza moja
Staję się ciasny, lecz nareszcie własny
W twoich ramionach

Białe runo - Stanisław Grochowiak

Piotr Szczepanik - Białe runo

Gęsty sen cię owionął
Muślinową zasłoną
Leżysz cicha, szczęśliwa
Złote morza przepływasz
Sen to wiotka gałązka,
Więc zaciskasz ją w piąstkach
Ale nie ciesz się, nie śpiesz
Bo już wyszedł na ganek
Niespodziany, szalony poranek

Białe runo poranka
Kipi mleko w blaszankach
Wionie chlebem od piekarzy
Spada listek z kalendarzy
Nowy dzień, nowy dzień
W białe wanny wchodzą panny
Woda śpiewa im hosanny
Śłońce złoci im ramiona
Każda panna roztkliwiona
Nowy dzień, nowy dzień

Złoty sen cię ominął
Poszedł górą, doliną
Leżysz cicha, wsłuchana
W szelest cieni na ścianach
Świt zagląda do okna
Moja biedna, samotna
Ale nie martw się, nie śpiesz
Bo już wyszedł na ganek
Niespodziany, szalony poranek

Pocałunek krajobraz - Stanisław Grochowiak

Stanisław Grochowiak
Pocałunek krajobraz

Błądziłem lasem twoich włosów -- zioła
I płacz odkryłem. I schodziłem niżej
Na białe śniegi zimowego czoła,
Gdzie płacz już umilkł, a był cień lichtarzy.

Potem zwiedzałem pamiątki twej twarzy,
Coraz to bliżej -- i coraz to bliżej
Ust twoich dobrych uśpionego sioła:
W nim co się zdarzy -- raz tylko się zdarzy.

I wszedłem w sioło. A była pogoda
Pod całym niebem twego podniebienia.
Gdzieś w cichym kątku umierała młoda
Wstydliwość sielska w zapachu tymianku.

Nagle wróciłem -- i stałem na ganku.
Patrząc jak wokół krajobraz się zmienia,
Jak wschodzi pierwsza gałąź bzu w ogrodach,
I gną się rzęsy pod rosą poranku.