Wojciech Korda - Lubię to, Cliff Richard - Living Doll
Andrzej Sobczak
Choć tak wiele się zmieniło
Lat przybyło - lubię to
Kiedy słyszę rytm gitary
Nie do wiary - lubię to
Chociaż w dżinsach się nie mieszczę
Ale jeszcze lubię to
Chociaż jestem dinozaurem
No to co? Lubię to
Dzisiaj nie mam dobrej prasy
Nie te czasy - lubię to
Już o jutro się nie boję
Bo wiem swoje - lubię to
To się wam nie mieści w głowie
Lecz wam powiem - lubię to
Chociaż jestem dinozaurem
No to co? Lubię to
Wiem swoje i tak, gdzieś na dnie
Każdy chciałby tak samo jak ja
Spróbować raz cofnąć czas
I z życia się śmiać, i lekko je brać jak ja
Choć przeszłości trochę szkoda
Czas jak woda - lubię to
Choć mam wszystko już za sobą
Daję słowo - lubię to
Wiem, że świata nie naprawię
Więc się bawię - lubię to
Chociaż jestem dinozaurem
No to co? Lubię to
Może to żart, może nie żart
Lecz mówią mi – nie pchaj palca między drzwi
Ja mówię – wiem i śmieję się
A potem sam znów się w biedę nową pcham
Może to żart, może nie żart
Lecz słyszę wciąż
Człowiek chytry jest jak wąż
Ja mówię - mija czas i obrywam któryś raz
Jestem jaki jestem
Nie narzekam nigdy na los
Jestem jaki jestem
I kłopotom śmieję się w nos
Może to żart, może nie żart
A dzień po dniu słyszę: zmień się bracie już
Ja mówię – nie, ja z tego kpię
I z biegiem lat wierzę bardziej w stary świat
Jestem jaki jestem...
Może to żart, może nie żart
A dzień po dniu słyszę: zmień się bracie już
Ja mówię – nie, ja z tego kpię
I z biegiem lat wierzę bardziej w stary świat...
Nad głowami ponad nami
Niebo pełne gwiazd
I nikt jeszcze nie rozumie
Że ucieka czas
Zakochani, zaplątani
Na co nam dziś żal
Póki jeszcze świat się kręci
Póki trwa ten bal
Gra orkiestra, tyle estrad
Tyle świateł lśni
Więc w cygańskie głupie wróżby
Nie uwierzy nikt
W roztańczeniu, w zapomnieniu
Zatracamy się
I powoli nie słyszymy
Bicia swoich serc
Graj, graj do końca
Niech zabawa trwa
Graj póki jeszcze na to czas
Graj, graj do końca, na co komu łza
Graj póki jeszcze grać się da
Pędzisz, gonisz jak szalony
Chcesz przechytrzyć los
A twój statek powolutku
Idzie już na dno
Na skraju dnia spojrzenia dwa
I słowa, którym braknie słów
I ciszy szept, co wokół trwa
Uparta jak serc naszych chłód
Zegarów równy krok
Z zakamarków płoszy czas
A nocy czarny obłok
Z wolna spływa ze ścian
To znów mija dzień
Nadzieję kradnie spod rzęs
I jak sen rozpływa się we mgle
Mija dzień, nagle znika gdzieś
I tylko wspomnień nikły płomień
Ciągle pali się
Na skraju dnia nostalgii ślad
Okrywa płaszczem cały dom
I stuka żal do naszych bram
I smutek łasi się jak kot
Za nami wszystko już
A przed nami – któż wie co
Czy starczy sił, by przetrwać
To, co niesie ta noc
Wojciech Korda 👉👉👉
Trzeba lubić to co jest
Andrzej Sobczak
Mam we krwi tę muzykę, ten rytm
A tu co - tego nie zna już nikt?
Zwyczajnie - moja strata, przeszły lata
Widocznie świat się postarzał, nie ja
Choć jestem dinozaurem
Lecz mi w duszy wciąż gra
Nie ten czas - wciąż powtarza mi ktoś
A ja wiem, że przewrotny jest los
I chociaż moja strata, przeszły lata
To przecież świat się postarzał, nie ja
Ja jestem dinozaurem
Lecz mi w duszy wciąż gra
Szkoda łez, trzeba lubić to co jest
Lecz pamiętać, to rzecz święta
Szkoda łez, trzeba lubić to, co jest
Choć nie wszystko ma dziś sens
Mówią mi, że mam raczej zły gust
Że mój styl dziś nie przyjmie się już
Spróbuję - moja strata - nie te lata
Być może świat się postarzał, nie ja
Bo jestem dinozaurem
Lecz mi w duszy wciąż gra
Szkoda łez...
Kiedyś sam będziesz musiał, jak ja
Spytać się, jak przeżyłeś swój czas
Czy tylko twoja strata? Nie te lata?
Czy może świat się postarzał, nie ty
Ty jesteś dinozaurem, nie zmieniłeś się nic
Za oknami godzinami kolorowy świat
Pańskie życie jak w Madrycie, w żagle wieje wiatr
A tu święci, tu przeklęci, żywot diabła wart
I ta bieda, żyć się nie da, wieczny domek z kart
Kije samobije, kije samobije
W świecie dobrze radzą, że się zdadzą tu
Kije samobije, kije samobije
Wiecie o tym sami - bez nich ani rusz...
Kolorowy zawrót głowy wiecznie nam się śni
Złote fanty i brylanty – wielki świat Hi-Fi
A tu nędza, żona jędza i bachorów krzyk
A ty haruj, a ty smaruj i nie gadaj nic
Kije samobije, kije samobije...
Lecą hity z satelity, kolorowy szpan
W kabzie złoto, chodzi o to, żebyś żył jak pan
A tu granda, a tu banda, tu się w kulki gra
Tu jest górą, kto za skórą siedmiu diabłów ma
Odcinam kartki z życia dzień za dniem
Niepewny zawsze, czy wystarczy sił
Pochłaniam świat po drodze jednym tchem
I wciąż mam tyle co nic
Lecz zamiast łykać łzy uparcie liczę na świat
Daj mi czas na spełnienie
Daj mi czas na wytchnienie
Daj mi czas – za siebie spojrzę chociaż raz
To tak niewiele
Daj mi czas na milczenie
Daj mi czas na pragnienie
Daj mi czas na to co drzemie w każdym z nas
Po prostu – daj mi czas
Cierpliwie spłacam każdy nowy dług
I z niepokojem zdaję się na wiatr
A kiedy w końcu mi brakuje słów
Przyklejam uśmiech do warg
I mam do wszystkich żal
Że znowu wyszło nie tak
Wojciech Korda
Nasze dzieje grzechu
Andrzej Sobczak
Głowa w chmurach, pawie pióra
Ślepka jak korale
Wszystko bzdura, nic nie wskórasz
Nie poradzisz wcale
Wieczna bieda, jak nikt nie da
Nikt się sam nie ruszy
Marna scheda – jak to sprzedać?
Jak ten mur rozkruszyć?
A świat się śmieje, świat szaleje
Nie chce się zatrzymać
A my gniewni, my niepewni
Między nami zima...
Jeden z drugim - wieczne długi
Lecz pożyczki bierze
Coś z płastugi, coś z papugi
Egzotyczne zwierzę
Wszystkich kusi zwyczaj strusi
Choć na piersi blizna
I jak musi – to na Rusi
Tu się nikt nie przyzna
A świat się śmieje...
Wszystko cuda co się uda
Reszta – dopust wszelki
A po trudach cyrk, tancbuda
Kłamstwa i cukierki
Co się stało, że tak mało
Tak niewiele śmiechu?
W oczach żałość, sucha gałąź
Nasze dzieje grzechu
Wojciech Korda
Na pościeli, na tej białej
Andrzej Sobczak
Na pościeli, na tej białej
Los darował uśmiech nam
Który z wolna się zamienił
W zapomnienia ciepły dzban
Rozedrgany w twych ramionach
Jak schwytany w locie ptak
Oślepiony tobą trwałem
I spełnienia czułem smak
Na pościeli, na tej białej
Rozpromienił się nasz świat
Niespodzianie wymyślony
Pod kopułą czterech ścian
Zatrzymany gest w pół słowa
Pod powieką wielka łza
Zapamiętam to na zawsze
Na rozstania cierpki czas
Na pościeli, na tej białej
Jeszcze ciepły jest twój ślad
I ten ogień jeszcze płonie
I szaleństwo jeszcze trwa
Gdy unosił się nad nami
Wzbierający pożar krwi
Aksamitny pejzaż ciszy
Przerwał nagle pierwszy świt
Na pościeli, na tej białej
Jeszcze ciepły jest twój ślad
I ten ogień jeszcze płonie
I szaleństwo jeszcze trwa
Zatrzymany gest w pół słowa
Pod powieką wielka łza
Zapamiętam to na zawsze
Na rozstania cierpki czas
Nie czuję – jestem twardy jak mur
Nie czuję – co to rozpacz i ból
Nie czuję – jestem chłodny jak lód
Nie czuję – wypaliłem się już
Nie oszczędzał nigdy los
W pejzażu ciemnych barw
I smutków, którym wróżył dalszy ciąg
Za stracony głupio czas
Zapłacić przyszło mi
Najwyższą cenę, jaką tylko znam
Nie czuję...
Nie zostało prawie nic
Z puszczonych z dymem lat
I z marzeń, co budziły pożar krwi
Lecz powraca ciągle żal
Że wszystko to nie tak
Że gdyby przeżyć można jeszcze raz
Już dzień odchodzi
Nie patrząc mi w twarz
I mrok z biegiem godzin
Rozchyla swój płaszcz
Jak przez mgłę widzę ciebie znów
Gdy przez nocy chłód powracasz tu
Z dawnych lat, z zapomnianych dróg
Wprost do moich snów
Śpiąca królewno, śpiąca królewno
Ty wiesz na pewno, jak przetrwać noc
Śpiąca królewno, śpiąca królewno
Ty znasz niejedną drogę przez mrok
Jest gdzieś, gdzieś w pamięci
Wspomnienie na dnie
Co jak gwiazda świeci
Gdy smutno i źle
Pozwól mi więc pokonać los
I nim minie noc znów ze mną bądź
Obraz twój niech rozproszy mrok
Niech pokona zło
Śpiąca królewno, śpiąca królewno
Zostań tu ze mną, zostań po świt
Śpiąca królewno, śpiąca królewno
Nim gwiazdy zbledną, kołysz me sny
Śpiąca królewno, śpiąca królewno
Godziny biegną szybciej od słów
Śpiąca królewno, śpiąca królewno
Pora pożegnań nadeszła już
Wojciech Korda
Wszystko się powtarza
Andrzej Sobczak
Są takie chwile na progu dnia
Gdy całe niebo kryje żalu mgła
A jednak trzeba jak co dzień wstać
I tak jak co dzień życie serio brać
Wszystko się powtarza, niezmiennie od lat
Wszystkim nam jednako w oczy wiatr
Wszystko się powtarza, a wciąż chce się żyć
Choć ten świat nie jest wart jednej łzy
Są takie chwile pośrodku dnia
Gdy sił brakuje, żeby dalej grać
A jednak trzeba kolejny raz
Na przekór sobie w dłonie chwytać czas
Wszystko się powtarza...
Są takie chwile na końcu dnia
Gdy słów straconych tak zwyczajnie żal
A jednak trzeba, więc kryjesz twarz
By jutro wszystko zacząć jeszcze raz
Wojciech Korda
Wszystko tak jak woda
Andrzej Sobczak
Mniejsza o to, co się z nami stanie
Przecież nic nie może wiecznie trwać
Rozmarzonych myśli senny taniec
I bezbronnych oczu słodki smak
Czego więcej chcieć oprócz siebie
Oprócz bicia serc, nierozważnych serc
Szkoda - wszystko tak jak woda
Szkoda - blisko, obok nas
Szkoda - miłość jak pogoda
Szkoda - jak stracony czas
Mniejsza o to, że to wszystko minie
Byle przetrwać choćby kilka dni
Zanim się w pamięci znów rozpłyniesz
I zegarów bicie zamknie drzwi
Taki już nam los przeznaczony
Nigdy marzeń dość, nigdy siebie dość
Był dzień i była noc
Był świt i znowu zmrok
Była jesień za oknem i wiatr
Powiedz wietrze kto mi ją skradł
I dlaczego już, już jej nie ma tu
I dlaczego znów jestem sam
Był dzień i była noc
Był świt i znowu zmrok
Szukaj wietrze bo jej tu już nie ma
Został tylko banalny schemat
Jej ostatni list a w nim kilka słów
Że już nigdy nie wróci tu
Za rok pewnego dnia
Gdy wiatr za oknem grał
Ktoś zapukał do moich drzwi
Otworzyłem znalazłem list
To był od niej list że mnie kocha wciąż
I że wrócić chce do mnie znów
Oj wietrze dobry wietrze
Znalazłeś moje dziewczę
Ale po coś po świecie tak szalał
I dlaczegoś ją wietrze odnalazł
Skoro ja już jej już nie kocham tak
Skoro inną dziewczynę mam
Wojciech Korda
Przeprosiny walca Jacek Grań (Franciszek Walicki)
To brzmi jak żart
Jak banalny żart
Kto dziś chce tańczyć walca
Chyba, że ktoś, kto ma sto lat
Przypomni sobie go
Dziś stary walc, niemodny walc
Budzi już tylko wspomnienia
I z pożółkłych nut i z pożółkłych kart
Kłania się nam dziś, ten stary walc
To już nie żart, nie to już nie żart
Czy można prosić do walca
To nic, że masz 20 lat
Spróbuj zaśpiewać tak
Dziś znowu walc jest w modzie
Choć ten walc ma już lat przeszło sto
Dziś stary walc, niemodny walc
Budzi już tylko wspomnienia
Kłania się nam dziś ten stary walc
Chyba warto już, już najwyższy czas
By przypomnieć go, przeprosić go
Obrazy: Władimir Pierwuninskij
Wojciech Korda i Niebiesko-Czarni Na betonie kwiaty nie rosną Zbigniew Biegański
Żegnajcie pola zielone
Żegnajcie rzeki przejrzyste
Człowiek was skazał na niedolę
Na wieczną nieczystość
Choć nam niezdrowe powietrze
Zatrute dymem z kominów
I zakażony nasz wietrze
Strontem nam płuca wentyluj
Na betonie kwiaty nie rosną
Twarde bruki nie pachną wiosną
Na kamieniu nic się nie rodzi
Lecz nam, rodzinie, podobno nie szkodzi
Na betonie nie kwitną róże
A jabłonie na szorstkim murze
Bądź zdrowa cywilizacjo
Ty jesteś od nas mądrzejsza
Gdy tak nas trujesz z wielką gracją
Ty Borgio Lukrecjo
Perspektyw tyle odsłaniasz
I do postępu nakłaniasz
Lecz sama z bólu się słaniasz
Może witamin ci brak
Na betonie kwiaty nie rosną
Twarde bruki nie pachną wiosną
Na kamieniu nic się nie rodzi
Lecz nam, rodzinie, podobno nie szkodzi
Więc zostawmy choć skrawek ziemi
Miejsce dla kwiatów i dla zieleni
I dla zieleni, i dla zieleni