Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

Mój Kraków - Jerzy Miller


Andrzej Dąbrowski
Mój Kraków

Jerzy Miller

Mój Kraków o zmroku zamienia się w baśń
Gdy księżyc na basztach zaciąga straż
Mój Kraków - latarnią, co wiecznie się tli
Jak rojno i gwarno w uliczkach z mgły

Wędrują z gitarą i rybałt, i paź
Już echo zagrało na murach baszt
Szukają dziewczyny różowej jak kwiat
W okienku zamkniętym od wielu lat

Hejnałem gra omszały dach
Już śpiewa ptak w zielonych bzach
Pomknęły w świat z mariackich wież
Marzenia me i pieśń

Mój Kraków o zmroku zamienia się w baśń
Gdy księżyc na basztach zaciąga straż
Mój Kraków to Planty, zielone jak bluszcz
Zegary z kurantem zamilkły już

Ach, otwórz okienko zamknięte od lat
Na moją gitarę niech spadnie kwiat
Piosenka żakowska tej nocy znów brzmi
I czeka dorożka u twoich drzwi

Hejnałem gra omszały dach...

Obraz: A. Kramarski

Od chmur do gwiazd - Michał Bobrowski


Joanna Rawik
Od chmur do gwiazd

Michał Bobrowski


W ciemne zaułki wtulone kamieniczki
Ślepe latarnie uśpione w szarym mroku
Na rynku tylko wieszcz poemat nowy pisze
Może o tym mieście
Na Plantach wietrzyk kasztanom liście liczy
Sędziwym basztom dostojny mąci spokój
A najpiękniejszą z wież noc w majestacie ciszy
Zdobi koroną

Od chmur, od gwiazd jak srebrzysty deszcz
Ta pieśń płynie tu, moja pieśń, pieśń bez słów
Najdroższe z miast przypomina mi
W tę noc kilka nut moją pieśń, pieśń bez słów
Leci hen na pola, płynie poprzez kraje
Srebrnym głosem woła, w nocy spać nie daje
Wróć, wróć, wróć do mnie
Od chmur, od gwiazd moja pieśń bez słów
Woła mnie

Na klawiaturze strzelistych, starych dachów
Wygrywa księżyc melodię mej tęsknoty
Nad Wisłę pragnę iść policzyć srebrne gwiazdy
Które płyną nocą
Tak bliski sercu daleki, stary Kraków
Białe gołębie zdobiące szary gotyk
Ich lotem każda myśl ku memu płynie miastu
Bezsenną nocą

Od chmur, od gwiazd...

Stary walczyku... - Andrzej Jarecki


Danuta Rinn, Piotr Figiel
Stary walczyku - idź precz

Andrzej Jarecki

Gdy nad miastem słońce wznosi złoty dysk
Noc ucieka i dzień wstaje nad Krakowem
Coś mnie pcha - idź, oberradcom napluj w pysk
Senne mury jaśniepaństwu zwal na głowę

Jakiż jęk duszy zrówna się z ich jękiem
Gdy pójdą w drzazgi fałszywe antyki
Wyrwę im z gardeł zacnych dzikie krzyki
Idę i wtedy właśnie ty chwytasz mnie za rękę

Stary walczyku, idź precz
Zostaw, to nie twoja rzecz
Co będzie ze mną, kto wie
Zostaw mnie, puszczaj mnie

I raz, dwa, trzy i jeszcze raz
Buntu fajerwerk już zgasł
Oczy się kleją do snu
Zostań tu, ze mną tu...

Mój walczyku, powiedz, jak i po co żyć
Czy potrzebne jeszcze komuś stare hasła
Za braterstwo i za wolność chodź się bić
Na ulice, za mną - cyt, iskierka zgasła

Zło i niecnota - wszystko mi jedno
Jest, było, będzie zawsze tak na świecie
Lepiej zostanę tutaj w kabarecie
Sama i tylko jeden ty wciąż będziesz ze mną...

Dulscy - 1975

Ballada o Szmuliku - Jacek Cygan


Marta Bizoń
Ballada o Szmuliku

Jacek Cygan

Na schodach kościoła świętej Katarzyny,
Ktoś gra na harmonii nucąc jakieś rymy,
Tu walczy o życie, żebrać to nie wstyd,
Tu nikt nie pomyśli, że to Żyd!

Lecz gdybyś posłuchał, co nuci cichutko,
To rzekłbyś: Ostrożnie, bo życie trwa krótko,
To przecież chasydzkie melodie, więc sza!
A jakie ma nucić? Tylko takie zna.

Ten żebrak na schodach kościoła
To Szmulik,
Ten kościół go w czasach nieszczęścia
Przytulił,
Tu nuci chasydzkie melodie,
Bo tylko takie zna - gra.

Najgorzej gdy zimno, szron osiadł na palcach,
Chasydzkie melodie przybrały kształt walca,
By nikt ich nie poznał, przyjaciel ni wróg.
Przyjaciel nie słyszy, odgradza go mur.

Za sobą miał ołtarz i święte obrazy,
W sercu lęk śmiertelny, pobożność na twarzy,
Bo Pan chciał widocznie, widząc tyle krzywd,
By życie żydowskie raz ocalił krzyż.

Ten żebrak na schodach kościoła
To Szmulik,
Normalnie by tutaj się z lęku
Nie kulił.
Lecz wojna chce z twarzy Krakowa
Wymazać jego twarz

Za sobą miał ołtarz i święte obrazy...

Memento Moritz - Jacek Cygan


Kamila Klimczak
Memento Moritz

Jacek Cygan

Na Miodowej pod siódemką
Mieszkał Moritz w suterenie,
Szewski warsztat miał pod oknem
Przez to okno widział....ziemię.

Choć był stary i miał pamięć
Taką, co ma dziur bez liku,
To poznawał „swoje" buty
Po odgłosach na chodniku.

Memento Moritz,
Memento Moritz,
Na Kazimierzu
Pamięć nie boli.

Co tu pamiętać?
Parę kamieni!

I to się nigdy
Już nie zmieni.

Wiedział Moritz, gdy szedł Rabin
W jego butach ciężkim krokiem,
Kiedy dreptał chudy krawiec
I kupcowa, ta z Szerokiej.

A najbardziej lubił słuchać
W szabas, bo tak było pięknie,
Kiedy tyle jego butów
Szło do synagogi Tempel.

Memento Moritz,
Memento Moritz,
Na Kazimierzu
Pamięć nie boli.

Co tu pamiętać?
Parę kamieni!
I to się nigdy
Już nie zmieni.

Aż usłyszał stukot butów
Pełen wrogiej, tępej siły,
Stukot butów, których nie znał,
I te buty go zabiły.

I zabrały jego butom
Całą mowę, sens istnienia.
Już nie było komu chodzić
Po Miodowej, po kamieniach.

Memento Moritz,
Memento Moritz,
Na Kazimierzu
Pamięć tak boli.

Co tu pamiętać?
- Parę kamieni.
I to się nigdy
Już nie zmieni

Nie ma krawca i Rabina
I z Szerokiej brak kupcowej.
Po co żyć, gdy już nie słychać
Jego butów na Miodowej

Memento Moritz,
Memento Moritz,
Na Kazimierzu
Pamięć tak boli.

Co tu pamiętać?
- Parę kamieni.
I to się nigdy
Już nie zmieni

Fot. 2 - 4 - Na krakowskim Kazimierzu
Fot. 5 - Leopold Kozłowski

Kup mi księżyc - Tadeusz Śliwiak


Wawele - Kup mi księżyc

Tadeusz Śliwiak

Kup mi księżyc na dobranoc
Kup w krakowską noc
Kup mi wieżę malowaną
Kup mi trąbki głos
Kup uliczkę, którą chodzi
Kot i kota cień
Kup legendę, co się zgodzi
Zostać moim snem

Uliczka za uliczką
Układa się do snu
A każda z nich zmęczona
Po kolorowym dniu
W zaułku z gołębiami
Już dawno usnął zmierzch
Już północ, już zegary
Z wysokich biją wież

Otwórz okno, gdy się zbudzę
Pozwól patrzeć mi
Jak się wita z kwiaciarkami
Kolorowy świt
Jak od białych piór gołębi
Błękitnieje mrok
Jak od barw gęstnieje w oknach
Witrażowe szkło...

Muzyka: Jan Wojdak

Obraz: Justyna Kopania

Krakowska ballada - Jerzy A. Masłowski


Elżbieta Adamiak
Krakowska ballada

Jerzy A. Masłowski

Jesienią trzeba zajrzeć do Krakowa
Gdy kwitną arrasy u kwiaciarek
A święci mistrza Wita mają włosy
Złotymi bajglami przewiązane

Zagubić się wśród ulic i zaułków
I kupić anioła drewnianego
I trzymać go za skrzydła, by nie uciekł
Z obłokiem gołębi gdzieś pod niebo

Póki jeszcze małe piwko jest pod bokiem
Póki jeszcze słychać Szalom na Szerokiej
Póki wciąż Floriańska Brama wszystkich wita
Póki czas secesji w popiół nie rozsypał

Póki jeszcze hejnalista gra z pamięci
Póki wiatr dorożkom wszystkie koła kręci
Póki nad Plantami widać skrawek nieba
To do szczęścia nic nie potrzeba
Póki nad Plantami widać skrawek nieba
To do szczęścia nic, naprawdę, nie potrzeba

Pożegnać przedostatni klucz żurawi
Gdy w ciszy za góry odlatuje
Posłuchać muzykantów, później wiatru
Co nowe ploteczki rozdmuchuje

A nocą usiąść w knajpce, tej na Rynku
Gdzie jeszcze siaduje Piotr - Czarodziej
A wokół krążą elfy i rusałki
I wypić wódeczkę za ich zdrowie...

Obrazy 1, 3: Mirosław Szeib

Okno na Planty - Andrzej Sikorowski


Andrzej Sikorowski
Okno na Planty

Biorę prysznic i patrzę na Planty
które cudnie zielenią się w maju
nad dachami kościołów kuranty
a pode mną dzwonki tramwajów

Ten życiorys dał los w upominku
Karmelicka mnie wiodła ulica
tam gdzie ojciec wychował się w Rynku
a pradziadek miał kram w Sukiennicach

Ja to miasto od innych wolę
choć nikomu nie stawiam za wzór
zawsze będę wychodził na pole
niech se inni wychodzą na dwór

Ja nie śpiewam o rajskim ogrodzie
który żadnej wojny się nie boi
tu tak samo śpią dziwka i złodziej
ale moi

Biorę prysznic i patrzę na Planty...

Niepotrzebny mi dowód i paszport
i w ogóle zbyteczne są słowa
ja mam w genach wpisane to miasto
i na duszy pieczątkę Krakowa

Ja to miasto od innych wolę...

Na tym miastem mnie kiedyś rozsypcie
szarą chmurą miliarda atomów
wtedy nawet gdy skończy się życie
będę w domu...

Kraków - Saloniki - Andrzej Sikorowski

Maja Sikorowska
Kraków-Saloniki

Andrzej Sikorowski

Urodzona w kraju nad Wisłą
Jak miliony innych w tym kraju
Mam przed sobą jakąś tam przyszłość
Ileś grudniów i ileś majów

Dokąd pójdę, dokąd pojadę
Jaką drogę dla mnie wybrali
Otrzymałam od losu spadek
Który trudno mierzyć zerami

Dwie ojczyzny, dwa sztandary
Dwie religie - skąd wziąć w sobie tyle wiary
I przodkowie na portretach
Podpisanych w dwóch odmiennych alfabetach

Mam dwa serca i dwie dusze
Jakoś sobie z tym nadmiarem radzić muszę
Dwie historie, dwa języki
Tu kochany Kraków, a tam Saloniki

Nie pytajcie zatem kochani
Gdzie jest lepiej, a gdzie jest gorzej
Gdzie ciemniejszy nocy aksamit
Granat nieba, cieplejsze morze

Bo ułomne oba me światy
Bo nie wszędzie może być pięknie
A mój problem polega na tym
Że za jednym i drugim tęsknię...

(muz. Seweryn Krajewski)

Jesień w Krakowie - Andrzej Sikorowski

Pod Budą - Jesień w Krakowie

Andrzej Sikorowski

Opadły z liśćmi lata dni
Jak liście zżółkły ciepłe sny
Nakryły płatki ścieżkę zdarzeń
Na miasta twarzy deszczu łzy

W Krakowie lato było już
W Krakowie lato było wczoraj
Na astry żółta przyszła pora
Czerwone zwiędły pęki róż...

Wieczorom długim końca brak
Ulicom cichym wiatru dosyć
I płynie czarna, czarna struga nocy
Na miasto jesień wkłada płaszcz...

Pani Zosia - Andrzej Sikorowski

Andrzej Sikorowski
Grzegorz Turnau
Pani Zosia

Tysiące barów w moim Krakowie
zazdrośni mówią wam to się żyje
od nazw koktajli kręci się w głowie
zanim to człowiek jeszcze wypije

Za każdym rogiem grają muzykę
płyną języki z całego świata
i tylko taki jak ja zabytek
nie tylko taki jak ty zabytek
z łezką wspomina minione lata

Gdy pani Zosia królowała za bufetem
i ciut za mały poprawiała ciągle sweter
łaskawym okiem spoglądając na poetę
który po secie zauważał w niej kobietę

Za drzwiami stała brudnoszara rzeczywistość
a z czystych rzeczy tośmy mieli wódkę czystą
cichą nadzieję na kolejny cud nad Wisłą
która artystom pozwalała wierzyć w przyszłość

A dzisiaj śledczy tamtej przeszłości
którego wtedy w planach nie było
sporządza listę moich słabości
i wie najlepiej co mi się śniło

Nim na pożarcie rzucą nas tłumom
chcemy powiedzieć niektórym gościom
to nie tęsknota jest za komuną
to nie tęsknota za komuną
to jest tęsknota za młodością

Gdy pani Zosia...

A dzisiaj mamy kolorową rzeczywistość
i coraz rzadziej popijamy wódkę czystą
bo nasza młodość odpłynęła z szarą Wisłą
i jakby krótsze się zrobiło słowo przyszłość...

Pojedziemy do Krakowa - Agnieszka Osiecka


Urszula Sipińska
Pojedziemy do Krakowa


Kiedy, kiedy
nie żal będzie nam tych łąk,
malowanych słońcem szos,
zaplecionych ciasno rąk.

Kiedy, kiedy
w dal popłynie dom i las,
który dawniej sprzyjał nam,
który dawniej tulił nas.

Pojedziemy do Krakowa,
a gdy przyjdzie pora płowa,
odnajdziemy stare słowa
i zaczniemy jeszcze raz.

Wtedy, wtedy
powrócimy do tych łąk,
malowanych słońcem szos,
zaplecionych ciasno rąk.

Kiedyś, kiedyś
w starym kufrze, gdzieś na dnie
spoczną suknie de mode,
chwile dobre, chwile złe

Kiedyś, kiedyś
umrze nawet tamten las,
który dawniej sprzyjał nam,
który dawniej chronił nas.

Nocne telefony Piotra S. - Leszek Długosz

Anna Szałapak
Nocne telefony Piotra S.

Leszek Długosz

Chodzi po moich snach
Pół kot, pół Piotr
Hybryda jakowaś
Z białą różą w klapie
Z kabaretu rodem
Zjawa zaświatowa.

Chodzi, tłucze się
Wydzwania
Wątłe straże snu przestrasza
W końcu mówię mu: Człowieku
(Jednak, no bo jakże się odezwać?)
Tak nie można dłużej
Było co było
Było co było
Siadaj, siadaj
Jak tam teraz
Boli?
Tęsknisz?
Jesteś tam szczęśliwy?
Patrzę, a on patrzy
Wzrokiem dawnym
(Takim niebieskawo siwym)
Najprawdziwszy
Najprawdziwszy
Potem ręką machnie
Śmiechem na głos parsknie
"Ach kochana, zwariowałbyś, zwariowała..."
Opowieścią swoją prawie już się
Dławi
"Gdybym ja ci opowiedział"
Patrzę -
A on strażak pod sufitem
Na drabinie siedzi, w kasku
W gong bezgłośny wali
Bańki z mydła dmucha
Słuchaj, mówię mu, człowieku
(Jednak)
Dość tych żartów, skrętów, śmiechów
Sprawa w końcu raz poważna
Myślisz, że to się tak uda
Wszystkim ot jak drzwiami trzasnąć
I po wszystkim?
I już?
Koniec
Finis
Kabaretu?
Życia?
Słuchaj, człowiek to jest tu coś więcej
Dłużej
Niewidzialne jego pasmo
Tu rozsnute
Jeszcze się przesuwa

Spojrzysz
pod powieką przemknie
Wspomnisz
czoło muśnie
W środku draśnie
Słuchaj, mówię
A on, a on prestidigitator
Pelerynę w kłębek zwija
I już płytą czarną
Kręci
I już gnomik,ludzik śmieszny
Hop w tę tubę gramofonu
Skacze

Słuchaj, mówię mu, człowieku
Jak do studni za nim wołam
No to niechby ta piosenka
Z tą rozmową co to "smutnie
Nieskończona" (ach, już widzę
Że na wieczność ona taka
I już tylko) "wciąż się śmiejesz
Lecz coś tkwi poza tym..."
Czy pamiętasz?
Lecz - czy płyta chroma tak już?
Lub on mara niema, głucha
I tylko przez te trzaski
Wciąż powtarza się i kręci
Machinalnie
Mechanicznie 
Jakby refren jaki:
"Tkwi poza tym
Tkwi poza tym
Tkwi poza tym"

Słuchaj, mówię, kończmy seans
Majak złudny
To dzień biały, to dzień biały
Od Wawelu nad Groblami, nad Groblami
Leci piórko przez miasteczko
Czy to nie od kapelusza? Nie od kapelusza
Słuchaj, mówię
On nie słucha
- Tkwi poza tym
- Tkwi poza tym
Jak tam teraz
Boli?
Tęsknisz?
Jesteś tam szczęśliwy?

Piosenka o "Hotelu pod Różą" - Agnieszka Osiecka


Lidia Stanisławska, Jacek Bończyk
Piosenka o "Hotelu pod Różą"

Agnieszka Osiecka


Smutni, zmęczeni
Z bilonem w kieszeni
Z fiołkiem w klapie
Błądzimy po mapie, i nic

Wszędzie są miasta nieduże
Gacie się suszą na sznurze
Żona wygania demona
A zupa jest przesolona

Wszędzie są miejsca niedobre
Jakże hodować tam kobrę
Jakże o czwartej z rana
Na księżyc patrzeć w piżamach

Z fiołkiem w klapie
Błądzimy po mapie
Znużeni wielką podróżą
Zaśniemy w "Hotelu Pod Różą

W podwórzu gabinet dentysty,
Dalej profesor Wieczysty
A dalej gwiazdy jak banie
A jeszcze dalej śniadanie

Cienie Balzaka i Konstantego
Po ścianach suną gęsiego
Błyszczy kanapa zielona
Nikt nie wygania demona

Znużeni wielką podróżą
Śpimy w "Hotelu Pod Różą”
Sny się zlatują i wróżą
Wrócicie do domu „Pod Różą”

Będzie Wieczysty i Korab
I będzie pogoda dobra
I przyjdą do was wspomnienia
Lecz nie będzie, nie będzie już więcej
Balzakowego cienia

Agnieszka Osiecka
Do każdej piosenki komentarzyk
"Przekrój" 25/1965

Krakowska kwiaciarka - Tadeusz Śliwiak


Sława Przybylska
Krakowska kwiaciarka


Tadeusz Śliwiak

Wśród gwarnych ulic
Wśród pędzących po mieście aut
Biega z kwiatami i woła za nami
Kup kwiaty, kup kwiaty
Mała kwiaciarko, krakowska kwiaciarko
W tym mieście każdy cię zna

Kup moje kwiaty, mam ich cały tu wielki kosz
Fiołki i groszek kup, bardzo cię proszę
W Krakowie, w Krakowie
Piękne dziewczęta, więc o nich pamiętaj
Kup kwiaty im choć za grosz

Za parę wiosen bardzo nam będzie ciebie brak
Rzucisz swe kosze i fiołki i groszek
Śpiew zgaśnie i jaśmin
Serce i warkocz dasz komuś, kwiaciarko
I kto nam zaśpiewa tak

Obraz: Piono Daeni

Bracka - Michał Zabłocki

Grzegorz Turnau
Bracka

Michał Zabłocki


Na północy ściął mróz
z nieba spadł wielki wóz
przykrył drogi pola i lasy
myśli zmarzły na lód
dobre sny zmorzył głód
lecz przynajmniej się można przestraszyć

na południu już skwar
miękki puch z nieba zdarł
kruchy pejzaż na piasek przepalił
jak upalnie mój boże
lecz przynajmniej być może
wreszcie byśmy się tam zakochali

a w krakowie na brackiej pada deszcz
gdy konieczność istnienia
trudna jest do zniesienia
w korytarzu i w kuchni pada też
przyklejony do ściany zwijam mokre dywany
nie od deszczu mokre lecz od łez

Stary malarz - Tadeusz Śliwiak

Julian Fałat - Kraków rankiem

Barbara Muszyńska
Stary malarz

Tadeusz Śliwiak

W starym, wielkim domu na Brackiej
Gdzieś pod samym strychem wysoko
Mieszka pewien malarz niemłody
Malarz wiatrów złych i obłoków

Patrzą oczy kobiet z portretów
Milczą usta kobiet na płótnach
Stary malarz szczygła ma w klatce
Bo samotność gorzka i trudna

Malowałem Marię - umarła
Annę gdzieś w obozie otruli
Malowałem kwiaty, lecz zwiędły
Teraz chmury maluję i wiatr

Chcę malować Kraków - nie mogę
Nazbyt kocham piękno tych ulic
Mógłbym je utracić na zawsze
Tak niewiele zostało mi lat

Lecz gdy umrę, pozwólcie mi chociaż
Maszkaronem z Sukiennic być
Przyjmę nawet najbrzydszą twarz diabła
Mogą wrony i kawki z niej drwić
Tylko pozwólcie na Kraków patrzeć mi

Stary malarz mieszka na strychu
Kot tu czasem zajrzy lub chmura
Za sąsiedztwo ma trzy kominy
I mokre koszule na sznurach

Nad dachami senne zegary
Dzwonią późną godzinę spoczynku
A uliczki wąskie i ciemne
Piją żółte światło na Rynku

Księżyc z dachami w karty gra - Tadeusz Śliwiak


Wawele
Księżyc z dachami w karty gra

Tadeusz Śliwiak

Chodzi cień w kapeluszu
I latarniom się kłania
Ktoś w Hotelu "Pod Różą"
Okno właśnie odsłania
Patrzy w mrok tych uliczek
Czegoś chce, na coś czeka
A to tylko tam w głębi
Świeci jeszcze apteka

Księżyc z dachami w karty gra
O stawkę nie byle jaką
Chowa w rękawie asy dwa
Jak wygra - jego jest Kraków
Weźmie jak swoje - dzwony z wież
Barbakan i Kanoniczą
Karta mu idzie - trudno, bierz
Ulicę za ulicą

Lampa wisi nad bramą
To na Brackiej pod trzecim
Z lampy światło się sączy
Piszą wiersze poeci
O dziewczynach, z którymi
Rwali świeże czereśnie
Już ich nie ma, odeszły
Wyszły za mąż za wcześnie

Księżyc z dachami w karty gra
O stawkę nie byle jaką
Chowa w rękawie asy dwa
Jak wygra - jego jest Kraków
Sprzątnął poetom panny trzy
Barbarę, Annę i Martę
Srebrne pierścionki kupił im
Za grosz wygrany w karty

Muzyka: Jan Wojdak

Obrazy: Justyna Kopania

Kraków - Piwna 7 - Andrzej Sikorowski

Pod Budą
https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqa2Vqc3MyVnhzU28
Kraków - Piwna 7

Andrzej Sikorowski

Byłem u wróżki - Piwna 7
wysokie kręte schody
ile mi jeszcze
chciałem wiedzieć
upłynie w Wiśle wody

Jaka mnie kiedyś czeka bieda
lub jakie urodzaje
czy mi gitarę przyjdzie sprzedać
czy lecieć na Hawaje

A wróżka chucha w szklaną kulę
i mówi do mnie czule

Przed tobą sława
wieczna zabawa
wszystko jak z nut
pieniędzy w bród
wspaniałe płyty
piękne kobity
zdrowie jak dzwon
wygodny tron

Żegnam staruszkę lekki cały
i ruszam w dół po schodach
nagle potykam się o mały
wyjątek w jej prognozach

I myślę tak spadając z hukiem
niby dojrzała gruszka
w końcu przyszedłem po naukę
zatem niech żyje wróżka

niech częściej chucha w szklaną kulę
i mówi do nas czule

Przed wami sława…

Mglista piosenka o moim Krakowie - Andrzej Sikorowski

Fot. Ja - Hanka 2014
Andrzej Sikorowski
Mglista piosenka o moim Krakowie

Tu się nic nowego nie zdarzy
tu cię nic nowego nie spotka
dookoła znajome twarze
raz do roku najnowsza plotka
tynk się tylko na głowy sypie
czyli mówiąc banalnie dno
wciąż te same panienki w Spatifie
wciąż ci sami faceci w Rio

Tu przez serca krew płynie pomału
niby Wisła za mostem kawałek
wczoraj nagle zachodem powiało
wrócił koleś z krainy truskawek
tynk mu nową kurtkę obsypie
kosztowała dolarów ze sto
będzie o czym pogadać w Spatifie
będzie o czym pogadać w Rio

Moje miasto dymami owiane
dzisiaj mocno trzymam w ramionach
zanim zabrzmi gwiezdny testament
zapisany w kominach i dzwonach
na ramiona tynk mi się sypie
ale na to nie zważam bo
zostawiłem dwa słowa w Spatifie
zostawiłem dwa słowa w Rio