Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pamiętnik pani Hanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pamiętnik pani Hanki. Pokaż wszystkie posty

Dyplomata - Antoni Marianowicz

Antoni Marianowicz

Jerzy Wasowski, Grzegorz Małecki - Dyplomata

Antoni Marianowicz

Dyplomata musi wiedzieć w każdej sprawie
To, co w trawie piszczy i nie tylko w trawie
A jeżeli wie, to czy mówi? - nie
Milczy w sytuacji tej

Zaś gdy błyszczy elokwencją dyplomata
To niewielka korzyść płynie stąd dla świata
Bo, niestety, im więcej mówi, tym
Ma do powiedzenia mniej

Reasumując
Jeżeli milczy dyplomata, to
To czasem coś tam wie
Jeżeli mówi dyplomata, to
To już na pewno nie

Gdybyś zatem prawdy zechciał się dowiedzieć
Na podstawie dyplomaty wypowiedzi
Zanalizuj to, co przemilczał, bo
Ten materiał jest coś wart

Ale czasem mogą dyplomaci sprawni
Faktów kilka przez złośliwość ci ujawnić
W przekonaniu, iż z ich sensacji kpisz
Bowiem sprytnyś jak sam czart...

Czy on śpi z nią - Antoni Marianowicz


Jerzy Wasowski, Danuta Stenka
Czy on śpi z nią


Antoni Marianowicz

Jest noc, więc pora sprawdzić czy
Już wszyscy leżą w łóżkach
I każdy obyczajnie śni
W objęciach Morfeuszka
Czy wszyscy tu nieczystych żądz
I chuci złych się strzegą
W ramionach jego boskich śpiąc
I czy wyłącznie w jego

Czy on śpi z nią, czy ona z nim
Czy razem śpią, a jeśli nie
To z kim, to z kim
Kto gdzie tu śpi, i jak, i jak
Na boku śpi, czy może śpi na wznak
Czy ona spędza noc spowita w jego koc
Czy też on raczej wszedł pod jej pled
Czy on, powtarzam, śpi tu z nią
Czy ona, jak wspomniałam, z nim
Gdzie oni śpią i z kim, i z kim

Wspominam mej młodości dnie
Gdy pokus unikałam
Dziś one unikają mnie
A ja jak umiem działam
Nie przerywając ludziom snu
Ustalam, wciąż się trudząc
Czy wszyscy własnolożą tu
Czy nie daj Boże cudzo…

Obraz: Coby Whitmore

Wykolejony stryj - Antoni Marianowicz

Pamiętnik pani Hanki

Wiktor Zborowski
Wykolejony stryj

Antoni Marianowicz

Rodzinka jest wspaniała
I zawsze comme il faut
Stryjaszek zaś - zakała
Ucieleśnione zło
Hulaka i niebieski ptak
Że aż słów oburzenia brak
Rozpustnik, szuler, straszny drań
Ach, kary nie ma nań

Lecz gdy się awaryjka
Przydarzy - to do stryjka
I nagle ktoś niezmiernie godny
I sztywny jakby połknął kij
Przypomni sobie, że wyrodny
Gdzieś wegetuje stryj
Tak to jest, tak to jest
Oj, tak to, tak to, tak to jest

Rodzinka jest poważna
I pełna grubych ryb
Stryjaszek zaś to błazna
I gołodupca typ
Nie widzieć go przez szyby aut
I nie zapraszać go na raut
Rodzinną z draniem zerwać nić
Ach, precz, stryjaszku, idź

Lecz kiedy los nie sprzyja
Jak chryja - to do stryja
I na los się zew krwi odzywa
Pamięta już ma chère famille
Że gdzieś w swej norze dogorywa
Wykolejony stryj
Tak to jest, tak to jest
Oj, tak to, tak to, tak to jest

Tak to jest, Haneczko, tak to jest
Oj, tak to, tak to, tak to jest

Miłość u wód - Antoni Marianowicz

Adolfo Busi

Kamila Baar - Miłość u wód

Antoni Marianowicz

Przed wyjazdem przy pół czarnej i przy torcie
Wcale mi niegłupio poradziła Myszka
Że gdy znajdę już niebawem się w kurorcie
Nie powinnam zachowywać się jak mniszka
Umotywowała to całkiem logicznie, bo

Miłość u wód, miłość u wód
Nie powinna wzbudzać sensacji
Miłość u wód, miłość u wód
Jest po prostu częścią kuracji
Gdy jesteś słaba i markotna
Miłość podziała tak jak kąpiel błotna
Lub kwasowęglowa albo woda szczawianowa
Ona także może sprawić cud

Miłość u wód, miłość u wód
Nie powinna wzbudzać sensacji
Miłość u wód, miłość u wód
Jest dodatkiem do inhalacji
Więc nie rezygnuj z tej kuracji, jednej ze stu
Z miłości u, z miłości u, z miłości u wód

Wiedzy swej egoistycznie strzec nie lubię
W charakterze sporo pasji mam doradczej
Po powrocie przekazałam zatem Dziubie
Rezultaty wielokrotnych mych doświadczeń
Umotywowałam to całkiem logicznie, bo...

Wychodzić za mąż - Antoni Marianowicz


Borys Szyc - Wychodzić za mąż

Antoni Marianowicz

Jak być szczęśliwym, choć żonatym
Pytanie słychać z wszystkich stron
Ja się na szczęście nie znam na tym
Bo nie miewałem własnych żon

I na cóż własne, gdy pod ręką
Mam cudze z perspektywą zmian
Czy nie myślałem o ożenku
Myślałem, stąd mój wolny stan

Wychodzić za mąż, proszę pań
Nie lenić się, nie lenić
Lecz co do pana, nie ma dlań
Powodu by się żenić
Ach proszę pań, nie widzę dlań
Powodu by się żenić

Kochałem w życiu raz, to bywa
Lecz się ożenić, ależ gdzież
Więc za mąż wyszła, jest szczęśliwa
I to mnie cieszy, bo ja też

Obabić się chce tylko dziwak
Bez wyobraźni, ale ja
W małżeństwie czułbym się jak pływak
Co w wannie bić rekordy ma

Wychodzić za mąż…

Podkreślam, nie zda mi się na nic
Mężatka, co się z mężem żre
Uwielbiać musi go bez granic
Ażeby u mnie wchodzić w grę

Bo gdy jej grozi katastrofa
To wciąż się spieszy, w to mi graj
Wystarczy whisky jej and sofa
I gna do męża, co za raj

Małżeństwo to jest gra - Antoni Marianowicz

Pamiętnik pani Hanki

Joanna Kulig
Małżeństwo to jest gra

Antoni Marianowicz

Myśl do głowy przyszła mi głęboka
Więc przytoczyć pragnę wam tę myśl
Wyjść za tego, którego się kocha
Umie byle siusiumajtka dziś
Ale sztuką jest na pewno wyższą
Kochać tego, za kogo się wyszło
Sztukę tę opanowaną mam
Od innych lepiej dam

Małżeństwo to jest gra
Małżeństwo to jest gra
Co ma dziesiątki reguł
A kto na pamięć zna
A kto na pamięć zna
Tych reguł każdy szczegół
I kto przemyślał je
Mieć może pewność, że
Zwycięzcą będzie w grze...

Z lojalnością jest do twarzy damie
Więc gdy z ukochanym weźmie ślub
Dama nigdy nie zdradza, nie kłamie
Umie żyć w wierności aż po grób
Satysfakcję daje to niezmierną
Ale żeby zawsze móc być wierną
Trzeba mieć chwilami jakiś luz
Dla wiernej mus to mus

Małżeństwo to jest gra
Małżeństwo to jest gra
Co reguł ma dziesiątki
A kto na pamięć zna
A kto na pamięć zna
Od reguł tych wyjątki
Potwierdzające je
Mieć może pewność, że
Zwycięzcą będzie w grze...

Ty nie rozumiesz mnie - Antoni Marianowicz


Ewa Konstancja Bułhak
Ty nie rozumiesz mnie

Antoni Marianowicz

Na pozór jestem zwykła,
Jak wiele innych pań,
Lecz coś się we mnie wikła,
Coś pęka pośród łkań.
Gdy siedzę u fryzjera
Lub mierzę suknie beż,
Jest we mnie coś z Kretschmera,
Coś z Otto Weiningera
I z Freuda chyba też.

Ty nie rozumiesz mnie,
Ach, ty mnie nie rozumiesz,
Co w sercu mam na dnie,
Pojąć nie umiesz.
Ty już się dobrałbyś
Do tajni mego ciała,
O żadną nie dbasz myśl,
Co w mózgu pała.

Jak w teatrze - Antoni Marianowicz


Jerzy Wasowski, Joachim Lamża - Jak w teatrze

Antoni Marianowicz

Byłem dawniej hyclem
W mej młodości dniach
Dzisiaj jestem szpiclem
To porządny fach
A co do psów -
Kochałem je, psia kość
Bo - szkoda słów -
Mam serce miętkie dość

To fakt, że los to sprawił zły
Co czasem rączki brudzi
Żem jako szczeniak zszedł na psy
Lecz dał mi wyjść na ludzi

Chodzę, patrzę - jak w teatrze
Chociaż w teatrze się nie chodzi
Tylko siedzi - nic nie szkodzi
Ten posiedzi, co go się zakapuje
To znaczy - się wyśledzi

Tyle znaczę, co zobaczę
Bez nerw po mieście się przechadzam
Stoję, patrzę, nos mój wsadzam
Ludzi także - i tych, co są biedniejsze
I tych, co są bogatsze
Chodzę, patrzę - jak w teatrze

Chociaż się nałażę
Co dzień, że aż strach
Wcale się nie skarżę
Bo mam pewny fach
I choćby znów
Na głowie stanął świat
To ten czy ów
Skorzysta ze mnie rad

Narowów nie mam ani krzty
Unikam bab i wódzi
Choć kiedyś zeszło się na psy
Dziś wyszło się na ludzi

Gdybym była prezydentem - Antoni Marianowicz

Joanna Kulig

Joanna Kulig
Gdybym była prezydentem

Antoni Marianowicz

Gdybym ja była prezydentem
Sprawy by inny miały bieg
Drzwi bowiem zastałby zamknięte
Każdy szpieg

Tego, co nienawiścią pała
Zakraść się chce w zamiarze złym
Po prostu do nas nie wpuszczałabym

Kto szpieg, dywersant i kto prowokator
Niech sobie jeździ, dokąd tylko chce
Niech sobie niucha, gdy mu płacą za to
Byle nie bruździł u nas - s'il vous plaît

Gdybym ja była prezydentem
Gdybym to była ja

Gdyby wybrano mnie premierem
Albo mi dano którąś z tek
Opuścić musiałby nasz teren
Każdy szpieg

Jeśli się u nas jakoś znalazł
Jakim sposobem? - jego rzecz
I chce szpiegować, no to zaraz
Precz

Jeszcze by tutaj zwęszył jaki sekret
Lub rozszyfrował czyjąś wielką myśl
Dajcie mi władzę, z miejsca wydam dekret
Zakazujący szpiegiem być od dziś

Gdyby wybrano mnie premierem
Gdyby wybrano mnie

Mnie za to płacą - Antoni Marianowicz

Krzysztof Wakuliński

Jerzy Wasowski, Krzysztof Wakuliński
Mnie za to płacą

Antoni Marianowicz

Żył w swoim czasie pewien
Sokratesem zwany Grek
Co, gdy pytano o coś go
Wiem, że nic nie wiem" - rzekł

On wie, że nic nie wie - i to wszystko
Dosyć wygodne stanowisko
Do tego rąk bezradny gest
On z ignorancji dumny jest
Mnie by nie uszło płazem to, bo.

Bo mnie za to płacą, żebym wiedział
Jaki fakt się dział, a jaki nie dział
Kto i w jakim miał pociągu przedział
Kto co dawał, brał i co powiedział
Kto gdzie chodził, stał i kto gdzie siedział
Po to właśnie jestem, żebym wiedział

Niejeden przybrał taki ton
Jak gdyby cały świat
Uwierzyć skłonny był, że on
Rozumy wszelkie zjadł

Więc niechże się łudzi co do siebie
Że nie wie nikt, że on nic nie wie
Co do mnie - wszyscy wiedzą, że
Ja jestem ten, co wie, że wie
Zawód mój gwarantuje to, bo...

Bo mnie za to płacą, żebym wiedział
Jaki fakt się dział, a jaki nie dział
Kto i jaki miał na głowie przedział
Kto co dawał, brał i co powiedział
Kto gdzie będzie stał, kto będzie siedział
Po to właśnie jestem, żebym wiedział

Lubię być szczęśliwa - Antoni Marianowicz


Jerzy Wasowski i Dorota Miśkiewicz, Joanna Kulig
Lubię być szczęśliwa

Antoni Marianowicz

Ile osób, tyle upodobań
To najbardziej lubi jeden, tamto ów
Od osoby różni się osoba
Treścią pragnień, treścią marzeń
Treścią snów

Ja na przykład
Lubię być szczęśliwa
Strasznie lubię być szczęśliwa
Nie wiem jak tam z wami bywa
Może macie inny gust

A ja lubię, lubię być szczęśliwa
Pasjami lubię być szczęśliwa
I prócz szczęścia nie mam chyba żadnych
W życiu bóstw

Czym jest szczęście - spyta ktoś
Kto chce ścisłą znać odpowiedź
A ja nie mam czasu dość
By się nad tym zastanowić

Po prostu lubię być szczęśliwa...

Nie przywykłam długo czekać na nic
Lecz ta chwila jest najmilsza, wierzcie mi
Kiedy szczęścia zbliża się posłaniec
Gdy nadchodzi
Gdy już stoi u mych drzwi

Bo tak bardzo
Lubię być szczęśliwa
Strasznie lubię być szczęśliwa
Nie wiem jak tam z wami bywa
Może macie inny gust

A ja lubię, lubię być szczęśliwa…

Szczęście - mówią – krótko trwa
Lecz ja w tym nie widzę klęski
Choć nijaki rodzaj ma
Ja w nim czuję rodzaj męski

Dlatego, lubię być szczęśliwa...

A lot of money - Antoni Marianowicz

Jerzy Wasowski, Jacek Koman - A lot of money

Antoni Marianowicz

Nie wiem, czyja pani jest
I czy w ogóle czyjaś
Lecz zaświtała mi idea
By ofiarować pani przyjaźń
Nie jestem very smart
Nie jestem very young
Zaś ile jestem wart
Zaś ile jestem wart
Potwierdzi każdy bank

Po prostu mam a lot, a lot, a lot of money
Cóż z tego, skoro jestem sam
Istoty brak mi, brak mi, brak mi ukochanej
Więc proszę, za mnie wyjdź, my honey
A to, co mam, tobie dam

Pięknych kobiet mnóstwo znam
I każda ceni business
Lecz by małżeński znaleźć obiekt
Odwiedzam starą mą Ojczyznę
Tu bowiem każda girl
Ma w sobie something warm
A mnie przyświeca cel
A mnie przyświeca cel
By mieć prawdziwy dom

Po prostu mam…

Wiem, należy taką rzecz
Wyrazić jakoś czulej
By to wypadło jak najszczerzej
A jednocześnie beautifully
Lecz nie znam takich words
Nie jestem z takich sfer
Jak trafić ma do serc
Jak trafić ma do serc
Zwyczajny millionaire

Obrazy: Harrison Fisher

Zenobia - Antoni Marianowicz


Jerzy Wasowski, Ewa Konstancja Bułhak - Zenobia

Antoni Marianowicz

Zenobia z przyjmowania gości
Dość znaczne miała oszczędności
Aż jeden, czarny pysk go zwą
Na miłość zdołał nabrać ją

Lubieżnie szeptał, o Zenobio
Tu ją przycisnął, tam ją objął
Aż wpół omdlała rzekła, tyś
Słoneczkiem jasnym mym od dziś

Gdy wynosili się klienci
Kochała jego bez pamięci
A on w jej łożu, w siódmym z nieb
Wytężał męskość swą i łeb

Jej ciało pieszcząc ten zuchwalec
Wciąż kombinował, gdzie jest szmalec
A gdy po chlebuś rano szła
Przetrząsał każdy kąt, raz dwa

Żadnego nie znał on moresu
Przerzucał kiecki oraz dessous
Rozbierał piec, w podłodze rył
I nawet w mąkę paluch wbił

Aż kiedyś, było to we wtorek
W pazerne łapy wpadł mu worek
Na plecy go zarzucił w mig
I jak sen jaki złoty znikł

Zatkało z żalu aż Zenobię
Zawyła, co ja biedna zrobię
I robić jęła to co wprzód
Nie straszny bowiem był jej trud

Bo tak już zdarza się wśród ludzi
Ze jeden poci się i trudzi
Nie szczędząc swoich sił jak kiep
A drugi woli łatwy chleb

Obrazy: Adolfo Busi

Nie będę Einsteinem - Antoni Marianowicz

Borys Szyc

Borys Szyc
Nie będę Einsteinem

Antoni Marianowicz

Ludzie myślą, aż im żyły nabrzmiewają na skroniach
Albo myślą, że myślą - czy ja wiem
Ja nie myślę, wolę w barze z przyjaciółmi pić koniak
Tak mi płynie bezmyślnie dzień za dniem

Wiem - nie będę ja Einsteinem
Na nic nie zda się myślenie
W życiu niczym nadzwyczajnym
Nie zabłysnę, choćbym pękł
Mnie wystarczy to, że życie
Atrakcyjne jest szalenie
Że się bawię znakomicie
I że wszystko to ma wdzięk

Ktoś się martwi, że mu jutro lub pojutrze łeb utną
Może słusznie się martwi - czy ja wiem
Nie mam zmartwień, ani trochę nie obchodzi mnie jutro
Tak upływa najłatwiej dzień za dniem

Mnie na myśli miał fraszkopis
Tworząc dziełko to niegłupie
Co zawiera trafny opis
Mego charakteru cech
(Takie epitafium)
Nie zostawił spadkobierców
Ani łzy na swoim trupie
Bowiem wiele spraw miał w sercu
Ale jeszcze więcej, ech

Tak nie wolno - Antoni Marianowicz

Pamiętnik pani Hanki

Maciej Zakościelny
Tak nie wolno

Antoni Marianowicz

Marzyłem o tobie, cudzej
Nie miałem żadnych złudzeń
Ty byłaś jego i w noc, i w dzień
A mój był tylko marzenia cień
Coś nieuchwytnego, utkanego
Ze spojrzeń, gestów, drżeń

Tak nie wolno
Moja ty daleka, wymarzona
Tak nie wolno
Niespodzianie padać mi w ramiona
Kiedy nie wiem
Bo tak kręci mi się w głowie
Czy to wszystko mi się śni
Czy to ty, czy tylko sen o tobie
Tak nie wolno...

Dla chwili złudnego szału
Nie zstępuj z piedestału
Trwaj nieugięcie tam, w górze hen
Jak nieziszczalny, piękny sen
Lepiej trwaj w legendzie, bo co będzie
Gdy minie moment ten...

Trzydziesty dziewiąty - Antoni Marianowicz


Pamiętnik Pani Hanki
Trzydziesty dziewiąty

Antoni Marianowicz

Że piękne jest życie
Rzekł jakiś myśliciel
A jak nie myśliciel, to wieszcz
Choć chmur było tyle
Na nieba błękicie
Choć burza szalała i deszcz
Po burzy najczęściej
Jest tęcza na szczęście
Choć burza szalała i deszcz

Przetarły się już mgły
I dziś ogarnia wzrok
Jaśniejsze widnokręgi
Przemija okres zły
A dobry przyszły rok
Tegoroczne przekreśli udręki

Przetarły się już mgły
I dziś ogarnia wzrok
Jaśniejsze horyzonty
Przeminie wkrótce zły
Trzydziesty ósmy rok
I nastanie trzydziesty dziewiąty...