Jeśli nie chcesz spać, to nie śpij
Nie chcę zmuszać cię, namawiać
Widzę, tańczą twoje myśli
I daleko do chrapania
Lecz nie licz, że coś ci się przyśni
Zostaniesz przy baranach
Możesz liczyć swe baranki
Wcale nie chcę ci przeszkadzać
Jak tu zasnąć przy liczeniu
Tych baranków huk na łące
Dorośniesz, to też nie zaśniesz
Bo zaczniesz liczyć pieniądze
Nie chcesz spać, to nie śpij
Chociaż sny czekają za firanką
Nie chcesz spać, to nie śpij
Pomogę ci moją niekołysanką
Mówią tak: Usypia wody szum
Inni radzą: Dobra bajka
Nie mam w domu wodospadu
I bajeczka przeczytana
Więc tylko po cichutku myślę
I czuję, że zasypiam sama
Nie chcesz spać, to nie śpij...
Też się dziwię, że już trzeba spać
Gdy zabawa wystrzałowa
Lecz tak w życiu się układa
Rzeczywistość ciut nie taka
A zresztą, po co ja to gadam?
Obudź mnie, gdyby nadszedł tata
Echo nie wraca
Chłód ludzi mrozi
I ślad zaciera
Spójrz
To obojętność
Jak rzeką wielką
Przez kruche tamy
Do serc się wdziera
Spójrz
To obojętność
Nie przechodź
Zaczekaj
Włosy
Spragnione
Twych rąk
Zaczekaj
Modli się sen
Choć jesteś o krok
Biegniesz
I depczesz mój cień
Zaczekaj
Jeśli to błąd
To tylko mój błąd
Więc wybacz
Żyję pierwszy raz
Kocham pierwszy raz
Czuję pierwszy raz
Choć jestem tłem
Murem, który deszcz
Rzeźbi w ślady łez
Lecz to ja, to ja
Tłum gubi ludzi
Miasto oddycha
I barwy spija
Wiem
To obojętność
Twe zwalnia tętno
Mą przezroczystość
Twój wzrok przebija
Wiem
To obojętność
Omijasz
Zaczekaj
Kto wie, ten wie, dziewczyna jest jak burza
Yoko Ono, to nic, to nic – do czasu
I mnie, i mnie, gdy z siebie się wynurzam
Starcza siły by gryźć, by gryźć
Zmieniam się, przebiegła jak wampir
Zmieniam się, jak w słońcu brylanty
Zmieniam się, złośliwa jak kobra
Zmieniam się, łagodna i głodna
Ciało twe przenikam
Włosy twe przenikam
Myśli twe przenikam
Serce twe przenikam
Obcy mur
A ty, a ty, jak zwinny kameleon
Chcesz uciekać pod szkło, pod szkło
Nie żartuj
By czar i żar, miłości mojej dzieło
Nie dosięgnął twych ust, twych rąk
Zmieniam się...
Ciało twe przenikam
Włosy twe przenikam
Myśli twe przenikam
Serce twe przenikam
Ciało twe przenikam
Włosy twe przenikam
Błagam cię, nie znikaj
Wrastasz w szare tło
Kiedy płonę ty w strugi deszczu zmieniasz mnie
Kiedy pragnę ty zmieniasz mnie w twardy lód
Bo ty, ty lepiej wiesz, musi być jak chcesz
Twój rytm rządzi światem
Kiedy płaczę ty w mądre lustra zmieniasz świat
Kiedy tęsknię ty zwalniasz sekundom bieg
A gdzie życie i śmiech, łaski czułej gest
Czemu wciąż nas mija
Za to nie chcę cię znać
W czasie, w którym sny lubisz kraść
Nie chcę cię znać
W czasie, w którym łzy lubisz dać
Więc znam twoje sztuczki
Kreski na czole, które już nie zginą
Oczy bez cienia barw
Pośpiech u kresu tchu, bo może minąć
Niepewny kolejnych strat
Potem budzik znów wzywa do iluzji bram
Jeszcze wie, że ty strącasz mnie aż na dno
A gdzie życie i śmiech, łaski czuły gest
Czemu wciąż nas mija
Za to nie chcę cię znać...
Nie chcę cię znać
W czasie, w którym chcesz tylko brać
Chłonąć nas, chłonąć wszystko wokół
Znów drobny spór, barometr zjeżdża w dół
Prywatne niebo już mgłą się zasnuwa
Tak bym chciała mieć prognozę naszych serc
Na życie, miesiąc, dzień - mapę prognoz
Niech sputnik hen
Wykona serię zdjęć
Bym mogła wiedzieć jak
Przewidzieć nasz stan pogody
Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, letnie burze
Suche wyże to my, mokre niże
Taki deszcz, że ulewa aż śpiewa
Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, ranne mgły
Czasem mżawka, czasem grad
Czasem mróz, aż strach
Ach gdyby znać zachmurzeń twoich plan
Pod ręką wtedy mieć parasol, kalosze
Może tak już dziś do "Chmurki" wysłać list
Prywatne lekcje wziąć - w końcu wiedzieć
Bo przecież słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, letnie burze
Suche wyże to my, mokre niże
Taki deszcz, że ulewa aż śpiewa
Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, ranne mgły
Czasem mżawka, czasem grad
Czasem mróz, aż strach
W mym niebie słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, letnie burze
Suche wyże to my, mokre niże
Taki deszcz, że ulewa aż śpiewa
Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, ranne mgły
Czasem mżawka, czasem grad
Zamknij drzwi, światło zgaś
Twe półsłońce chce spać
Elżbieta Sommer - "Chmurka" 👉👉👉
Prezenterka pogody w Telewizji Polskiej
w studiu telewizyjnym. Warszawa, 1970 r.
Serce me nie znosi rozumu
Spód sięga dna
Wielki żal, wielki gniew
Toczą walkę, walkę o ciebie
Ja pośród nich
Serce chce, zrozum nie
Nie, nie poddam się
Póki czuję, póki drżę
Nie, nie poddam się
Póki gryzę życie swe
Nie, nie poddam się
Może lubię smak tych łez
Póki krew pulsuje
Kochać chcę
Ile dni bezbarwnych i zimnych
Mam w zbiorach swych
Aż czasem chcę z nudów wyć
Lubię walkę, walkę o ciebie
O swoje być
Albo ty, albo nic
Anna Jurksztowicz 👉👉
Od dzisiaj mówię stop
Jacek Cygan
O sobie
Możesz pleść długie dni
Mówisz - człowiek
Ja już wiem, że to ty
Skrzywdzony
Całkiem sam, biedny chłopczyk
Zdradzony
Przez swój los, jak ktoś obcy
A o mnie
Nawet wiatr nie śmie wiać
Mam skromnie
Jak twój cień z tyłu stać
Ty geniusz
Ja twój balsam na rany
Już nie mów
Spójrz, buntują się ściany
Od dziś - co to to nie
Od dzisiaj mówię stop
I rób co chcesz
Nie próbuj prosić mnie
Co to to nie
Posłuchaj mnie choć raz
Ta gra ma króle dwa...
(Twój gniew jest słodki
uwielbiam, gdy tak mówisz mi
tak, jesteś moja - forever)
Od dziś...
Nerwy
Zawiąż lub włóż pod lód
Sam zerwij
Jabłka z drzew, raj jest twój
Nie jestem
Małą Anią z kokardą
Za bezcen
Nie chcę żyć pod dyktando
Anna Jurksztowicz
Nad morzem tracimy się
Jacek Cygan
Morska sól osładza tu mój żal
Przychodzę słuchać fal
Byłeś jak morze gwałtowne, groźne, złe
Zdumione ciszą plaż
I tak jak morze łasiłeś się do moich stóp
Tak jak morze wołałeś mnie przez wiatru szum
Gdy z ziemią się zżyłam
W twoich ramionach świat odpływał
W twych ramionach sens pojawiał się
Jak skarb, jak wyspa wyśniona, jak ląd
Do ciebie modliłam się
Dla ciebie budziłam się
A teraz wróżę z piasku plaż
I szukam tamtych dni
Było to, gdy odpływ zastał nas
Wpatrzonych w oczu dal
Serce me tonęło tuż przy brzegu
Chłodny prąd mnie znosił hen ku niebu
Na skraj horyzontu
Tam dzieli nas kreska ust zaciętych
Tam nas dzieli żagiel zemsty świętej
A jeszcze niedawno przez sen
Do morza modliłam się
Dla morza budziłam się
Dziś piszę na piasku twoje imię
Wtedy choć przez chwilę jesteś przy mnie
Nim fala je porwie
Ile już imion twych zabrała mi
Ile już mych pragnień wysłuchała
Tu zawsze już będzie mój brzeg
Do morza modlimy się
Nad morzem tracimy się
Anna Jurksztowicz
Ostatnia przedwojenna miłość
Jacek Cygan
Czym pan mnie kusi, pan pomylił kraj
Całkiem nie to, nie à propos
Dziś jestem bardzo, bardzo retro
Bo przedwojennych czasów blask
W serca nam się wkradł i trwa
Zacznę od kwiatów, cóż pan przyniósł mi
Całkiem nie to, nie à propos
Proszę liryczne orchidee
Ich romantyczny wyznań szept
Dawniej to był flirt, ech
Mów do mnie femme fatale
I zaproś mnie na przedwojenny bal
Niech dla nas znów jazz band gra
Fokstrot- znasz? Nie znam i ja
W uszko mi wlej mon cher
Nasza jest noc, słowa wśród wyższych sfer
Ona jak wamp, on jak lord
To my, to w nas się tli
Ostatnia przedwojenna miłość
Wiem co pan myśli, że to gra i żart
Całkiem nie to, nie à propos
Pani minister dziś nie tańczy
I pan marszałek zgubił frak
Więc kto, kto ma przenieść w nas wdzięk tych lat
Mów do mnie femme fatale...
Pan się śmieje
Ale przecież ma być teraz u nas tak, jak przed wojną
Pan ceni secesję tylko w filiżankach, nie w miłości
Pan uważa, że forma w miłości już się nie liczy
A jak senat uchwali, że się liczy
No to dobranoc
Przepraszam cię za głupie łzy
Za miłość co wyważa drzwi
Za czułość mą i za twój gniew
Przepraszam cię
Przepraszam cię za wolność twą
Tuliłam ją, zepsułam ją
Więziłam cię w niewoli serc
Przepraszam cię
Bo nie, nie ma winy bez dna
Niech wie serce, ile tęsknić ma
Bo nie, nie umiem tak żyć
Wróć, ślady winy ze mnie zmyj
Przepraszam cię za szczęścia dni
Za wyznań twych nieskromny styl
Za równy rytm bezmyślnych ciał
Gdy rozum spał
Przepraszam cię za wspomnień nóż
Stępimy go na ostrzach słów
Nie przyznam się, że pragnę cię
Przepraszam, cześć
Moje sny jak mchy nad rzeką
Pełne są podskórnych przeczuć
Choć twój oddech obok mierzy czas
Mój niepokój nie śpi, nie śpi strach
Zbieram krzywdy, które sprawił dzień
To jest mój sen
Rzucam w ciemną noc
Mych życzeń pełną dłoń
Zapłakać każdy żal jak swój
Zagłuszyć każdy krzyk i ból
Wyśpiewać jasny dom
Dla tych, co chcą chronić oczy od łez
Wybłagać dobry znak naszym dniom
Odkłamać tyle spraw, zetrzeć brąz
Uwierzyć w łańcuch rąk
Przez lęk, przez mrok
Tak naprawdę czystych rąk
Cóż ja mogę chcieć na życie żyjąc
Już nerwy plączą sieć, ściskają szyję
Kiedy krzyk twój ciszę tnie na pół
Czy to strach tak wali, czy mój puls
Zbieram siły, koszmar przerwać chcę
To jest mój sen
Wrzucam w ciemną noc
Ostatnich życzeń grosz
Zapłakać każdy żal jak swój...
Utracić, by ocalić sens
Pokochać z całych sił
Aż zawstydzi się śmierć
Wyprosić taki glejt, żelazny list
Że normalnie można żyć
Ziemia śpi, przydymiona ziemia śpi
Ziemia śpi, umęczona ziemia
Jeśli z niej pijesz sok, jeśli z niej twe siły
Nie pozwól by sine rzeki niosły martwą twarz
Nie pozwól by całe lasy gasły płynąc w mrok, w suchą noc
Póki w nas myśli czyste, póki w nas źródła bystre
Póki w nas góry strome i sny o potędze skał
Póki w nas siana zapach, póki w nas myśl skrzydlata
Póki w nas pąki młode, niech śpi, każdy lęk niech śpi
Drżenie traw, lasów strach, każdy ból i twój, i mój
Ziemia śpi, umęczona ziemia śpi
Ziemia śpi, oszukana ziemia
I śpi las sztucznych traw
Śpi las kominów
Powiedz mi
Jak bez drzew zbudować chcesz swój raj
Powiedz mi
Czemu niebo zsyła kwaśny deszcz, czy to łzy
Anna Jurksztowicz
O czym marzą dziewczyny
Jacek Cygan
Pytasz mnie, o czym marzą dziewczyny
Wiedzieć chcesz, o czym marzą dziewczyny
Czy o białych bzach, czy o słodkich łzach
Z jakich tęcz chcą mieć trencz
O czym lubią śnić, o czym mrzyć
Nie chcę śnić o niebieskich migdałach
Marzę bym, bym się wreszcie wyspała
Aby smutek znikł, by mnie cieszył świt
By wraz z nim, razem z nim
Uśmiech pukał w drzwi, moje drzwi
Marzę sobie raz i dwa i trzy, marzę tak
Marzę sobie poprzez smutki, poprzez sztormy
Poprzez chandry, poprzez lądy
Gdyby tak przytrafiło się panom
Poprzez chandry, poprzez lądy
Wszystko to, o czym marzą od rana
Byliby sami piękni i młodzi
Ale cóż, to im raczej nie grozi
A ja wolę tak, mieć swój marzeń świat
I w nim żyć, sobie żyć
Czasem z niego wyjść, zerwać liść
Marzę sobie tak, o tak, właśnie tak
W mych marzeniach jest szum mych rzek
W mych marzeniach jest tło twych klęsk
W mych marzeniach jest danie z mięs
W mych marzeniach jest susza łez
W mych marzeniach jest kłótni kres
Ciebie nie ma tam - o jest
A co ty tu robisz?
Nie, to nic
Mała chandra, smutku obłok
To się pije jednym tchem
My jesteśmy tak jak magnes
Smutek nasz przyciąga się
Słyszę w mroku myśli twe
Nie, to nic
To jest babska porcja żalu
Na łyżeczki nie mierz jej
Powiedz mi, jak mam pomóc ci?
Jak się wyrwać z matni tej?
Zbij to szkło, wreszcie w sobie zabij lęk
Nie bój się żyć
Składać z rosy pragnień świat
W południe nie ma śladu
Za to nocą znów jest nasz
Nie bój się żyć
Zdobyć szczyty marzeń sam
Gdy spadniesz, wtedy powiesz
Chociaż raz byłem tam
To nie ja
Jakiś obcy mieszka we mnie
I używa twoich słów
On co rano znika w tłumie
Ona w nocy łyka łzy
Kto to jest? Cudze twarze, nasze sny
Nie bój się żyć...
Nie bój się płonąć
Tyle chłodu mieszka w nas
Przed nami wielka zima
Nasze serca muszą grzać...
Anna Jurksztowicz
Kochaj mnie zwyczajnie
Jacek Cygan
Gdybyś był Hiszpanem
Byłbyś Don Juanem
Ty w namiętnych grach
A ja cała we łzach
Gdybyś był Francuzem
Byś uwodził cudze
Ja po całych dniach
Bym tonęła we łzach
Kochaj mnie zwyczajnie
Kochaj mnie normalnie
Kochaj pomaleńku
Nie bez wdzięku
Bo jejku, jejku
Serduszko pełne lęku
Kochaj mnie łagodnie
Kochaj mnie pogodnie
Miody spijaj
Bo życie mija pomaleńku
Bo sława mija nie bez wdzięku
Bo kara mija
Więc za to co masz, dziękuj
A gdybyś był bogaty
Miałbyś w oknach kraty
My nie mamy nic
Za to chce nam się żyć
Był nieśmiały za to słodki tak
Zwłaszcza kiedy patrzył jak
Pięknie opalony anioł
Pani tu na lato spytał mnie
Czy na całe życie swe
Tak czy tak zostaję z panią
Mówiłam nie, mówiłam no
A on uczepił się, a on uwiesił się
Smarował mnie i rzucał cień
Od wiatru chronił mnie
Od ludzi chronił mnie
Muszelko, ratuj, ratuj mnie
On już mnie wciąga w swoją sieć
Tak lubię w wodzie pluskać się
Gdy mnie uwodzi jego wdzięk
Muszelko, ratuj, ratuj mnie
Wyjechać lepiej, zostać źle
Ja w twoim szumie zamknąć chcę
To wakacyjne tête-à-tête
Jesień wciąga muszlę w otchłań fal
On jesienią ruszył w dal
Mówił, że do ciepłych krajów
Prosiłam nie, prosiłam no
A on opuścił mnie, a on ulotnił się
Miał rzucać cień, a rzucił mnie
Więc teraz ratuj mnie
Ja ciągle o nim śnię
Muszelko, ratuj, ratuj mnie...
Prosiłam nie, prosiłam no
A on opuścił mnie, a on ulotnił się
Miał rzucać cień, a rzucił mnie
Więc zamiast skreślić go
Ja ciągle o nim śnię
Muszelko, ratuj, ratuj mnie...
Muszelko, ratuj, ratuj mnie
On już mnie wciągnął w swoją sieć
A ja chcę wolna być jak ty
A tylko przy nim wciąż chcę być
Mnie już z tych nerwów myli się
Akcencik w słowie wakacje
Muszelko, ratuj mnie ❗❗❗