Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chęciński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chęciński. Pokaż wszystkie posty

Już wszystkie smutki... - Michał Chęciński


Danuta Stankiewicz
Już wszystkie smutki wysmucone

Michał Chęciński

Już wszystkie smutki wysmucone
I wszelki płacz już wypłakany
I cóż, że bóle skamieniałe
Porosły ten nasz padół cały

Cóż znaczą słowa, jeszcze słowa
Nieważne, jaka jest ich mowa
Nieważne, jakie niosą wieści
Świat w żadnym kącie ich nie mieści
Świat w żadnym kącie ich nie mieści
Nieważne, jakie niosą wieści

Ze szpar wylazły karaluchy
I tańczą z nimi obżartuchy
I bębnią bębny zapomnienia
Bębnią i bębnią bez wytchnienia

W cuchnącym tłoku nikt nie słyszy
Jak spopieleni płaczą w ciszy
Jak dolatuje z gwiezdnej dali
Ten płacz zamarły w rzekach fali...

Obraz: Sandra Bierman

Śpiewał mi ojciec - Michał Chęciński


Danuta Stankiewicz
Śpiewał mi ojciec

Michał Chęciński

Śpiewał mi ojciec
Do snu mi śpiewał
Śpiewał, i śpiewał, i śpiewał
Kołyski już nie ma
I ojca już nie ma
A ojciec mój ciągle śpiewa
Kołyski spalone rzeki uniosły
A tonie morskie popiołem zarosły
Kołyski, gwiazdeczki
Wciąż w niebie migają
I razem z mym ojcem
Ich pieśni śpiewają

Śpiewał mi ojciec
Do snu mi śpiewał
Śpiewał, i śpiewał, i śpiewał
Kołyski już nie ma
I ojca już nie ma
A ojciec mój ciągle mi śpiewa
Gwiazdy wygasły
Nieba pociemniały
I cisza przenika wszechświat nasz cały
A ojciec mój nadal pieśni swoje nuci
Być może kołyską na ziemię powróci

Wczorajsze jutro - Michał Chęciński


Danuta Stankiewicz
Wczorajsze jutro

Michał Chęciński

Po latach zapewne na jakimś koncercie
Zagrają Chopina, tęsknotą opłynę
Drgnę nagle i wspomnę ulicę w mym mieście
Spacery, rozmowy i klomb, i kalinę
Dłoń ciepłą dziewczyny, lękliwej jak śnienie
Z uśmiechem dobroci, grymasem wesołym
Pogodne i jasne jak globu sklepienie
Dziewczyny oblicze, spojrzenie i czoło

Zagrają Chopina, drgnę, poddam się naraz
I wspomnę druty kolczaste, brak chleba
I sprzęt porzucony, i w lęku, i taras
I braci i siostrę, rodziców i niebo
Dziewczynę, źdźbła trawy łamiącą palcami
Gubiącą gdzieś słowa w jej sercu schowane
I kłosy pożółkłe zmieszane z chabrami
I chwile w radości, i w bólu przetrwane

Zagrają Chopina, ulegnę i wspomnę
Zarośla uparte, dachy, podcienie
I ciebie w półcieniu, twe oczy ogromne
I uśmiech, i usta, i brwi, i spojrzenie

I łzami tak będę zroszona od razu
Że nim je wypłaczę do końca, łzy spłyną
Z przeszłości palące wytrysną obrazy
Pejzaże, i twarze, druhowie, rodzina
I pieśni niczym drzewo rękami objąwszy
W takt intermezzo na łączce w krąg stanie
Jak cień dawne słowa krok w krok będą krążyć
Pod czystą dzieciństwa pieśń zapomnianą

Obrazy: Marc Chagall