Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sienkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sienkiewicz. Pokaż wszystkie posty

Jaś i Małgosia - Konstanty I. Gałczyński


Bohdan Łazuka

Krystyna Sienkiewicz
Jaś i Małgosia

Konstanty Ildefons Gałczyński

Hej, koci-koci-koci-koci-łapci
Ucieszmy serce babci
Stwórzmy ronde enfantine
Stwórzmy ronde enfantine

Hej, koci-koci-koci-koci-łapci
Gwiazdeczki, aniołeczki
Szklaneczki, kieliszeczki
Szklaneczki, kieliszeczki
Już dzwonią rin-tin-tin
Już dzwonią rin-tin-tin

Tatuś potwornie pijany
Gryzie wapno ze ściany
Ach, biedny tatuś nasz
(Dlaczego?)
Snadź zmożon życia bolem
Zatruł się alkoholem
Widzi kropelki aż

Hej, koci-koci-koci-koci-łapci
Ucieszmy serce babci
Stwórzmy ronde enfantine
Stwórzmy ronde enfantine
Hej, koci-koci-koci-koci-łapci!
Gwiazdeczki, aniołeczki…

Wujaszka Polikarpa
Męczy ogonek karpia
I pacierzowy rdzeń
To nic. Pigułkę łyknie
i tym sposobem uniknie
Okropnych zatwa - rdzeń

Spójrz na ciotuchnę Busię,
Też tonie w spirytusie
Co za potworny dom

Małgosiu, dzisiaj Gwiazdka
Nie kalaj swego gniazdka
Tiril-tiril, bom-bom

Zemdlała ciocia Busia
Boże, już wynoszą tatusia,
Gdyż klinem wybił klin

Hej, koci-koci-koci-koci-łapci…

Nasza miłość... - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka

Nasza miłość trwała jeden deszcz
(z rep.E. Czyżewskiej i Krystyny Sienkiewicz)

Mówione (parlando)
Jeden pan wyszedł z domu bez kapelusza
Śpiew:

Jedna pani wyszła z domu
i nie wzięła parasolki,
a tu krople po kryjomu
się zbierają jak fasolki...
A tu kropla wielka spada
jak patelnia,
już tych kropel jest gromada,
lub spółdzielnia.
Więc ta pani się schowała
tam, gdzie stał już ten pan,
który wyszedł z domu bez kapelusza.

I tak stali on i ona
w dobrym cieniu antresolki,
pędzą, dudnią deszczu grona
i nikt nie ma parasolki.
Popatrzyli się na siebie,
deszczu dużo było w niebie,
popatrzyli po raz drugi,
coraz większe deszczu strugi.
(Bo im bardziej się na siebie patrzyli,
tym bardziej padał deszcz).

Ale nagle coś się stało,
deszczu się zrobiło mało,
jakby zmarniał, jakby schudł,
jakby nigdy nie był tu.
Poszli każde w swoją stronę
i nucili tę canzonę
"Nasza miłość trwała jeden deszcz"...

"Przekrój" 51/1965

Obraz: Loui Jover

Piosenka o ostatnim Doboszu - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka
Piosenka o ostatnim Doboszu

(z rep. Krystyny Sienkiewicz) 👉👉👉

Zniknął z ulicy tramwaj konny,
znikły dorożki przed operą,
przepadł niejeden stary pomnik,
inne buduje się dopiero.

Odeszły fraki i atłasy,
skończył się dziedzic, zmarniał proboszcz,
przeszły warszawskie stare czasy,
został nam tylko Andrzej Dobosz.

Może to już ostatni Dobosz w Warszawie,
tego się nie spotyka prawie,
chociaż ostatnich rzeczy w bród,
ostatni Dobosz to cud.

Ostatni walczyk,
ostatni monokl,
ostatni jamszczyk,
ostatni prorok,
ostatni lufick,
ostatni wąs,
ostatni buncik,
ostatni dąs.

Lecz choć ostatnich rzeczy w bród
ostatni Dobosz - to cud.

Mieszka na wieży pełnej ptaków,
zimą nierzadko ma anginę,
wróży z powieści i ze znaków,
kocha nieznośną colombinę.

Latem na Rynku sprzeda kwiaty
i smutną pannę rozweseli,
a cała rzecz polega na tym:
uczy ją grać na wiolonczeli.

Może to już ostatni Dobosz w Warszawie,
postawcie mu po małej kawie,
bo choć ostatnich rzeczy w bród,
ostatni Dobosz - to cud.

Jak widać piosenka poświęcona jest autentycznemu człowiekowi. Jest to świetny felietonista warszawski, mój kolega z uczelni, autor znakomitych opowieści i anegdot kawiarnianych.

Agnieszka Osiecka

Źródło: "Przekrój" 51/1965

To pan mi przynosi szczęście - Agnieszka Osiecka

Agnieszka Osiecka
To pan mi przynosi szczęście


Ludzie mówią – dobry znak,
u nas gniazdo uwił ptak.
Ludzie mówią – dobra wieść,
bo pająka widzą gdzieś.
Ten na jawie, ten we śnie
widzi dobre wróżby swe,
lecz nie dla mnie cały ten kram,
ja maskotkę inną mam.

To pan mi przynosi szczęście,
jak innym siódemka czy as.
Ach, proszę przebiec mi drogę
codziennie choć jeden raz.
To pan mi przynosi szczęście,
bez pana nie wiedzie się nic.
To zdarza się coraz częściej –
bez pana nie sposób żyć.

Ludzie mówią – komet sześć,
pewnie się narodzi wieszcz...
Ludzie mówią – forsy stos,
bo sąsiadkę swędzi nos.
Ten na jawie, ten we śnie
widzi dobre wróżby swe,
lecz nie dla mnie cały ten kram,
ja maskotkę inną mam.

To pan mi przynosi szczęście,
bez pana nie wiedzie się nic.
To zdarza się coraz częściej –
bez pana nie sposób żyć.
Więc chciałabym pana prosić,
by los to ułożył tak prosto,
by przestał pan szczęście przynosić –
by szczęście mi pana przyniosło!

Wersja z rep. Krystyny Sienkiewicz

Pan się śmieje - a to fakt:
Pana spotkać - dobry znak!
Pan się dziwi? Szkoda, bo
przerwał pan mi passę złą!

To pan mi przynosi szczęście,
jak innym siódemka, czy as,
ach, proszę przebiec mi drogę
codziennie choć jeden raz!

To pan mi przynosi szczęście,
bez pana nie wiedzie się nic.
To zdarza się coraz częściej –
bez PANA nie sposób żyć!... itd.

"Przekrój" 51/1965

Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem - Julian Tuwim


Grzegorz Turnau, Krystyna Sienkiewicz
Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem

Julian Tuwim

Spotkali się w święto o piątej przed kinem
Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.

Tutejsza idiotko - rzekł kretyn miejscowy -
Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy?

Miejscowa kretynka odrzekła: - Z ochotą,
Albowiem cię kocham, tutejszy idioto.

Więc kretyn miejscowy uśmiechnął się słodko
I poszedł do kina z tutejszą idiotką.

Na miłym macaniu spłynęła godzinka
I była szczęśliwa miejscowa kretynka.

Aż wreszcie szepnęła: - Kretynie tutejszy!
Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy.

Więc poszli na sznycel, na melbę, na winko,
Miejscowy idiota z tutejszą kretynką.

Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.

W ten sposób dorobią się córki lub syna:
Idioty, idiotki, kretynki, kretyna,

By znowu się mogli spotykać przed kinem
Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.

Fernando Botero








Sic - Julian Tuwim


Bohdan Łazuka
Krystyna Sienkieiwcz
SIC!

Julian Tuwim

Szła Nowym Światem z pieskiem
(Ratlerek. Wabił się Smyk),
Oczy miała niebieskie
A piesek – czarne (sic).

Widzę – dziewczyna klasa,
I wdzięk, i urok, i szyk…
– „Przepraszam, jaka to rasa?”
Odrzekła: „Ratler” (sic).

– „Ratler? To dziwne”, wtrącam,
„Myślałem, że fiat lub buick”…
Mrużąc oczęta od słońca
Szepnęła: „Możliwe”… (sic).

Chwyciłem dziewczynę za biodro
(Mój stary nerwowy tik),
Spojrzała słodko i modro,
A piesek – zaszczekał (sic).

– „Czy chcesz być moją?” Chciała.
Świat mi sprzed oczu znikł!
Co wszystko mogą dwa ciała!
Nie licząc pieska (sic).

Chwila pędziła za chwilą:
To całus, to wódki łyk.
„Kocham cię, kocham, Marylo”.
Maryla jej było (sic).

Rozkoszą nienasycony,
Jak dzik, jak żbik i jak byk
Wyłem: „Co znaczą miliony,
Kiedy mam ciebie!!” (sic).

A miły piesek w kąciku
Uśmiechnął się na ten krzyk,
Coś sobie mruknął po cichu
I podniósł nóżkę i… (sik).

Przygoda w Wilanowie - Julian Tuwim

Jerzy Zaruba
Jadwiga Kuta, Krystyna Sienkiewicz
Przygoda w Wilanowie

Julian Tuwim

Powiedział sam, że w ustach mam coś jak Marlena Dietrich.
Mógł nie powiedzieć, jak powiedział. No, to znaczy, chciał.
Powiedział sam, że nie ma przy tym żadnych myśli chytrych.
Powiedział, że mnie przez kolegę raz już poznać chciał.

Powiedział mi, że…
Powiedział, że chce…
Powiedział, że mnie…
I poszedł!
Powiedział, że zna…
Powiedział, że wie…
Powiedział, że ma…
I poszedł!

Piosenka o królu - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa
Песенка о старом, больном, усталом короле
Wojciech Siemion - Piosenka o królu

Ziemowit Fedecki

A kiedy na państwo ościenne wyruszał nasz król,
królowa sucharów na drogę mu wór nasuszyła
i dziury na szatach mężowskich starannie zaszyła,
i w dwóch zawiniątkach mu dała machorkę i sól.

A kiedy się żegnał i zamku przekroczyć miał próg,
objęła go czule i łzę uroniła rzęsistą:
- "A dajże im w kość, bo okrzyczy cię lud pacyfistą,
i zabierz im słodkie pierniczki, bo przecież to wróg"

Pod wodzą kaprala oddziały czekają już dwa:
trzech smutnych żołnierzy i tyluż żołnierzy wesołych.
Rzekł król: "Furda prasa i radio, i cztery żywioły!
Victoria nas czeka i w ogóle, chłopcy, hurra".



Nim zmilkły oklaski, marszowa zabrzmiała wnet pieśń.
Po drodze do armii król rozkaz skierował odgórny.
Wesołych żołnierzy dać kazał do intendentury,
a smutnych żołnierzy zostawił w piechocie - i cześć!

Popatrzcie: słoneczko zwycięstwa już błyska zza chmur!
Trzech smutnych żołnierzy spisano, co prawda, na manko,
a kapral, moralny pion tracąc, ożenił się z branką,
lecz łupem zwycięzców ogromny pierniczków padł wór.

Więc grzmijcie, orkiestry! Niech serca uderzą im w takt!
Niech smutek przelotny nam piersi radosnej nie gniecie.
Cóż smutnym żołnierzom po życiu na tym naszym świecie?
A słodkich pierniczków dla wszystkich nie starczy i tak!

Balonik - Bułat Okudżawa


Sława Przybylska, Krystyna Sienkiewicz - Balonik

Agnieszka Osiecka

Płacze dziewczynka, balon uciekł jej,
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze dziewczyna, chłopca trzeba jej
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze kobieta, mąż porzucił mnie
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze staruszka, mamo dosyć łez
A balonik wrócił i niebieski jest!


Bułat Okudżawa, Borys Griebienszczikow
Песенка о голубом шарике

Wiktor Woroszylski

Płacze dziewczynka:
- Baloniku, wróć! -
A balonik uciekł
za obłoki - w dal...

Płacze dziewczyna:
- Ukochany, wróć! -
Ludzie pocieszają,
a balonik - hen...

Płacze kobieta:
- Utrapiony, wróć! -
Ludzie pocieszają,
a balonik - hen...

Płacze staruszka:
- Życie moje, wróć! -
...A balonik wraca
zza obłoków - w dół.

Czarny kot - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa - Песенка про чёрного кота
Sława Przybylska, Krystyna Sienkiewicz, Piramidy - Czarny kot

Wojciech Młynarski

Sienią na kuchennej klatce
Na podwórze przejdziesz w lot
A w tej sieni, jak w pałacu
Żyje sobie czarny kot

Śmieje się pod wąsem pewnie
Nic nie widać, ciemno tam
Inne koty nucą rzewnie
A ten czarny milczy nam



Dawno już nie łowi myszy
Stroszy wąsy, śmieje się
Każde słowo nasze słyszy
I kiełbasę naszą je

Ani żąda, ani prosi
Tylko w ślepiach żółty blask
Każdy sam mu żarcie znosi
Jeszcze mu się kłania w pas

Nie zamiauczy ani razu
Tylko pije, tylko je
I o schody ostrzy pazur
Aż człowieka bierze dreszcz

Wszyscy w domu przygnębieni
Pewnie to przez niego tak
Warto by żarówkę w sieni...
Ale forsy ciągle brak



Witold Dąbrowski

Na podwórku, tuż za bramą -
czarnej sieni czarny wlot.
W sieni dzień i noc tak samo
rezyduje Czarny Kot.

Uśmiechając się pod wąsem
czai się w ciemnościach, łotr.
Drą się koty wniebogłosy,
ale milczy Czarny Kot.

Myszy dawno już nie łowi,
stroszy wąs i śmieje się -
łapie wszystkich nas za słowo
i kiełbasę naszą żre.

Ani żąda, ani prosi,
kryje w ślepiach żółty blask.
Każdy sam mu coś wynosi
jeszcze mu się kłania w pas.

Nie zamiauczy ani razu,
ale z sieni - ani rusz;
o framugę ostrzy pazur,
jakbyś miał na gardle nóż!

Stąd też wszyscy przygnębieni,
wszystko w domu - byle jak...
Warto by żarówkę w sieni...
Ale chętnych jakoś brak!
Ale forsy ciągle brak!...

Nadziei maleńka orkiestra - Bułat Okudżawa



Bułat Okudżawa - Надежды маленький оркестрик
Piotr Machalica - Nadziei maleńka orkiestra
Hanna Okuniewicz, Krystyna Sienkiewicz i in.
Nadziei amatorski zespól

Ziemowit Fedecki

Wesołych trąbek słychać granie -
Natężasz ucho, równasz krok,
A słowa same jak motyle.
Sfruwają z warg i lecą w mrok.
Któż nam wesołą piosnkę przysłał,
Choć mgła i rzeką płynie kra?
Nadziei maleńka orkiestra,
Co pod batutą serca gra!...



W latach pożegnań, w ciężkiej dobie
Żelazny deszcz tysiącem strug
Zacinał ostro w nasze twarze
I w karki bezlitośnie tłukł.
Kiedy ochrypną już dowódcy,
Kto u żołnierzy posłuch ma?
Nadziei maleńka orkiestra...

Pogięte trąby i puzony,
Pękł doboszowi w bębnie szew,
Flecista drutem flet obwiązał,
Lecz każdy pręży się jak lew!
Łatany strój, instrument kiepski,
Ale najwięcej zbiera braw
Nadziei maleńka orkiestra...

Obrazy: Graciela Rodo Boulanger

Wańka Morozow - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Ванька Морозов - Wańka Morozow

Wojciech Młynarski


I czegóż chcieć od tego Wani,
Toć jego winy nie ma w tym.
Wszystkiemu winna tamta pani,
Że poszedł za nią tak jak w dym.

A pasowałoby mu wszystko.
Już wszystko prędzej niż ten traf,
Że z cyrku złapie go artystka
Na linie tańcząc pośród braw.

Gdy w pierwszym geście powitania
Nad głową wzniosła białą dłoń,
Wciągnęło Wanię pożądanie
Bez reszty w swą przepastną toń.

Marusię swą porzucił najpierw,
A potem co noc aż do dnia
Z artystką szalał w chińskiej knajpie
A ta Marusia z żalu schła.

A Wania tamtej na stół ciskał
Meduzy i w trzech smakach drób
Nie wiedząc nic, że ta artystka
Wciąż wodę z mózgu robi mu.

Bo nie wierzymy w czas kochania,
Że miłość biedy przyda nam.
Ech Wania, Wania, biedny Wania,
Ot spójrz, po linie idziesz sam.



Andrzej Mandalian

Nie krzywdźcie Wańki Morozowa,
On nie zawinił nic a nic.

To los mu tak się wylosował,
A on nie winien nic a nic.

I na co komu słowa przykre!
Toć on w cyrkówce kochał się! 
Byłoby lepiej w jakiej zwykłej,
A on w cyrkówce kochał się.

Na linie w tańcu mu mignęła, 
Skinęła białą dłonią swą —
I miłość Wańkę w mig ujęła,
Ujęła twardą dłonią swą.

Z „Szanghaju" krokiem się nie ruszał,
Miał wszystko za nic, cały świat.
A po nim z żalu schnie Marusia,
Bo dla niej on to cały świat.

A on meduzą się odżywiał, 
Cyrkówce żeby było w smak,
Na słodki bambus ją podrywał,
Że niby taki miała smak.

I nie pomyślał, że cygani,
Że miłość sercu zada kłam!
Ach, Wania, Wania! Już po Wani...
Na linie, Waniu, tańczysz sam!

Śpiewają: Wojciech Młynarski
Hanna Okuniewicz, Krystyna Sienkiewicz, Joanna Sobieska
Bułat Okudżawa, Borys Griebienszczikow

Obrazy: Jurij Macyk

Świtezianka - Adam Mickiewicz


Bohdan Łazuka, Krystyna Sienkiewicz
Świtezianka

Adam Mickiewicz

Jakiż to chłopiec piękny i młody?
Jaka to obok dziewica?
Brzegami sinej Świtezi wody
Idą przy świetle księżyca.

Ona mu z kosza daje maliny,
A on jej kwiatki do wianka;
Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,
Pewnie to jego kochanka.

Każdą noc prawie, o jednej porze,
Pod tym się widzą modrzewiem.
Młody jest strzelcem w tutejszym borze,
Kto jest dziewczyna? - ja nie wiem.

"Powiedz mi, piękna, luba dziewczyno,
Na co nam te tajemnice,
Jaką przybiegłaś do mnie drożyną?
Gdzie dom twój, gdzie są rodzice?

Chateczka moja stąd niedaleka
Pośrodku gęstej leszczyny;
Jest tam dostatkiem owoców, mleka,
Jest tam dostatkiem zwierzyny".

"Stój, stój - odpowie - hardy młokosie,
Pomnę, co ojciec rzekł stary:
Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie,
A w sercu lisie zamiary".

Chłopiec przyklęknął, chwycił w dłoń piasku,
Piekielne wzywał potęgi,
Klął się przy świętym księżyca blasku,
Lecz czy dochowa przysięgi?

"Dochowaj, strzelcze, to moja rada:
Bo kto przysięgę naruszy,
Ach, biada jemu, za życia biada!
I biada jego złej duszy!".

Ona po srebrnym pląsa jeziorze,
On pod tym jęczy modrzewiem.
Któż jest młodzieniec? - strzelcem był w borze.
A kto dziewczyna? - ja nie wiem.

Obrazy: Stefan Żechowski

Deszcz - Konstanty Ildefons Gałczyński


Rena Rolska, Irena Santor, Krystyna Sienkiewicz
Deszcz

Konstanty Ildefons Gałczyński


Mówiłam tobie już pięćdziesiąt kilka razy,
żebyś już poszedł sobie, przecież pada deszcz,
to przecież śmieszne takie stać tak twarz przy twarzy,
to jest naprawdę niesłychanie śmieszna rzecz,

żeby tak w oczy patrzeć: kto to widział?
żeby pod deszczem taki niemy film bez słów,
żeby tak rękę w ręce trzymać: kto to słyszał?
a przecież jutro tutaj się spotkamy znów -

i tak się trudno rozstać,
i tak się trudno rozstać,

bo jeśli nawet jeśli trochę pada, to niech pada -

i tak się trudno rozstać,
i tak się trudno rozstać,
nas chyba musiał tutaj zaczarować deszcz.

Na Żoliborzu są ulice takie śliczne,
takie topole, a w tropach taki wiatr.
Gdy przyjdzie wieczór, świecą światła elektryczne
i tak mi dobrze, jakbym miała osiem lat,

mówisz: "Kochana!", ja ci mówię: "Mój kochany!"
i tak chodzimy i na przełaj, i na w skos,
a w tej ulicy, która idzie na Bielany,
jest tyle świateł, jakby Szopen nucił coś -

i tak się trudno rozstać...

Ja na początku przez trzy lata byłam w Łodzi,
a teraz tutaj mam posadę w AWF,
i byłam sama, potem zaczął on przychodzić,
pracuje w radio, muzykalny jak sam śpiew,

więc z nim piosenki sobie czasem różne nucę,
on czasem skrzypce weźmie, na nich dla mnie gra -
a co wieczora na Żoliborz autobusem
do tej topoli, która nas tak dobrze zna...

Dojeżdżam - Agnieszka Osiecka

Skaldowie i Alibabki - Dojeżdżam
Bohdan Łazuka - Kłopoty dojeżdżającego


Agnieszka Osiecka

Gdy wstawałem, to koguty jeszcze spały
Razem ze mną wstawał szarobury świt
I ziewałem, gdy dziewczyny mnie pytały
Czemu znów ponury jestem, tak jak nikt

Coś ty taki dziwny, coś ty taki senny
Coś ty taki sztywny, taki nocnociemny
Czy nie widzisz nieba, jak się nam rozgwieżdża
Widzę, widzę, widzę - tylko ja dojeżdżam

Żeby zdążyć, żeby zdążyć do pociągu
To był schemat, to był temat tamtych dni
Inni śmieli się przy szachach i ping pongu
A mnie czekał senny peron w sennej wsi




Coś ty taki smutny, coś ty taki inny
Coś ty taki nudny, kto jest temu winny
Gdzie ty masz parasol, przecież będzie deszcz lał
Rano było ładnie - widzisz, ja dojeżdżam

Aż tu dzisiaj pociąg uciekł mi ostatni
A ja na to, jak na lato, jedźże, hej
Trzymam w ręce zawstydzone nieco kwiatki
Lecz nie boję się ogromnej nocy tej

Coś ty taki wesół, coś ty taki jasny
Czyś ty wiosnę przeczuł, powiedz, po przyjaźni
Popatrz, tak już późno, czemu się nie żegnasz
Pójdę, ale jutro - przecież ja dojeżdżam
Przecież on dojeżdża


Muz. Andrzej Zieliński

Tańcz mała fordanserko - Jeremi Przybora


Krystyna Sienkiewicz, Barbara Rylska
Tańcz, mała fordanserko

Jeremi Przybora


By pomóc matce wdowie,
gdy umarł ojciec pijak,
co z prania na Grochowie
nie mogła wyżyć nijak,
by siostrze z chorą nerką
lek kupić mieć za co,
została fordanserką w lokalu Casino.

Tańcz, mała fordanserko,
gdy ci zapłacił gość!
Tańcz, mała fordanserko,
choć dawno już masz dość!
Nieraz cię nazwie ścierką
pijany partner twój,
tańcz, mała fordanserko,
spowita w marzeń rój.

Aż raz do tańca prosi
wytworny ją młodzieniec
i w tangu ją unosi
jak gdyby ponad ziemię…
Ach! Odtąd się otwiera
dla fordanserki raj:
młodzieńca garsoniera,
gorących uczuć maj.

Tańcz, mała fordanserko,
z partnerem swym skroń w skroń!
Tańcz, mała fordanserko,
ściskając jego dłoń.
Już nie jest poniewierką
cudowny taniec ten.
Tańcz, mała fordanserko,
bo wkrótce pryśnie sen!

Wyjechał nagle potem
wyśniony jej kochanek.
I znów mieszały z błotem
ramiona ją pijane.
Aż raz, z bezczelną miną,
wprost ignorując ją,
jej pan się zjawił z inną
w lokalu Casino!

Tańcz, mała fordanserko,
aż do utraty tchu!
Tańcz, mała fordanserko,
zrozumieć nie daj mu,
że taniec poniewierką
znów się dla ciebie stał.
Tańcz, mała fordanserko,
niech wszystko skończy strzał!

Obrazy: Gustavo Pujalte

Liryka po polsku - Agnieszka Osiecka


Agnieszka Osiecka
Liryka po polsku


Pamiętam – księżyc był wysoko
i spały ptaki w dzikim winie,
i cisza była tak głęboko,
i tylko chrząszcz brzmiał w trzcinie...

Tuliłeś w dłoniach moje ręce,
usta szeptały moje imię
i wszystko było jak w piosence,
i tylko chrząszcz brzmiał w trzcinie...



Lecz nie trwa miłość nieskończenie,
wiedziałam – przecież wszystko minie,
został mi smutek i milczenie,
i tylko chrząszcz brzmi w trzcinie...

Krystyna Sienkiewicz, Hanka Konieczna