Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szackaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szackaja. Pokaż wszystkie posty

Królewiczu, ty na próżno - Anna Achmatowa


Nina Szackaja - Колдунья
Нет, царевич, я не та...

Anna Achmatowa - Irena Piotrowska

Królewiczu, ty na próżno
inną byś mnie widzieć pragnął.
Moje usta tylko wróżą,
nie całują już od dawna.

Nie sądź, że w malignie mrocznej
albo przytłoczona troską
nawołuję i proroczę -
takie jest moje rzemiosło.

Ale umiem sprawić więcej,
by się rzecz przedziwna stała -
i na wieki weźmiesz serce
tej, co twoje w lot zabrała.

Sławy pragniesz - więc mnie spytaj,
choć odpowiedź jest niełatwa.
To matnia mrokiem okryta -
nie ma szczęścia tam ni światła.

Odejdź, więcej nie oczekuj,
zapomnij o mnie za progiem.
A ja, kochany, ten grzech twój
wezmę na siebie przed Bogiem.

Czyta: Magda Zawadzka


Fot. Nina Szackaj
a

Zerwanie - Anna Achmatowa


Grażyna Barszczewska, Magda Zawadzka
Nina Szackaja
- Разрыв - Zerwanie

Anna Achmatowa

Wanda Grodzieńska


1
Nie tygodnie, nie miesiące - lata całe
Rozstawaliśmy się. I oto koniec
Świeżym chłodkiem wolności powiało,
Siwy wianek ubielił skronie.

Nie ma zdrad już, nieporozumień,
I nie słuchasz co dzień do rana,
Jak się sączy dowodów strumień
O słuszności mej niezrównanej.

2
I tak jak bywa zawsze w dniach rozstania,
Widmo dni pierwszych zapukało ciche.
Pod wichrem szczęścia wierzba rozpłakana
Wdarła się siwych gałęzi przepychem.

I nam, zgorzkniałym, szalonym, wyniosłym,
Z wzrokiem utkwionym z pomieszania w ziemię,
Zaśpiewał o tym ptak szczęśliwym głosem,
Jak niegdyś kochaliśmy się wzajemnie...

Leopold Lewin

3 Ostatni toast

Piję za dom zrujnowany,
I za złe życie moje,
I za samotność we dwoje,
Za ciebie piję, kochany,
Za kłamstwo warg, co zdradziły,
Za chłód, co w oczach się jawi,
Za świat okrutny, niemiły,
Za to, że Bóg nie zbawił.

Czyta: Grażyna Barszczewska


Fot. Nina Szackaja, Grażyna Barszczewska

Wspomnienie słońca... - Anna Achmatowa


Nina Szackaja
Память о солнце в сердце слабеет...

Anna Achmatowa
Joanna Pollakówna


Wspomnienie słońca w sercu półmartwe,
Płowieje trawa.
Sypie się skąpo z porannym wiatrem
Śnieżynek ława.

Znikły z kanałów blask, falowanie
Wody wystygłej.
Tutaj już nigdy nic się nie stanie -
O, więcej nigdy!

Wierzba po pustym niebie rozwiała
Wachlarza strzępy.
Że pana żoną ja nie zostałam,
Może i lepiej.

Wspomnienie słońca w sercu dogasa.
Już zmierzch - ten cień?
Być może... Zima zrobi się naraz
Z dnia na dzień.

Obrazy: Sabir i Swietłana Gadżijewy