Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dałkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dałkowska. Pokaż wszystkie posty

To tylko to - Kurt Tucholsky


TO TYLKO TO - NUR...DAS

Kurt Tucholsky - Robert Stiller

Zjawia się nieraz na balu
Ktoś taki, że miło spojrzeć nań
Kulturalny jak lord w każdym calu
I z miejsca bierze się do pań

Niestety, wrażenie to pryska
Po chwili, jak kruche szkło
Bo czar był zwodniczy
Dla niego się liczy
Tylko to

Sława to też nie choroba
Gwiazdor nie musi być głupim i złym
Raz mi się taki spodobał
I już człowieka szukałam w nim

Ach, jakże mnie rozczarował
Aż mi się zrobiło mdło
Ni mózgu, ni duszy
I nic go nie wzruszy
Nic, tylko to

Jadałam te ciastka z herbatą
To tu, to tam, a nieraz i tort
Aż pomyślałam, że za to
Czymś lepszym się może wykaże sport

A ten nie zważa na trening
I na nic, i w ogóle dno
Ta głowa, ta mowa
Nic, tylko budowa
I tylko to

Uczcie się kobiet, panowie
Kobieta nie tylko tego chce
Na ogień wasz ogniem odpowie
Czemu nie? Lecz nie zawsze i nie byle gdzie

Każdy może zabrzdąkać na harfie
Lecz liczy się, kto gra i co
Jak utrafi w mój ton
Niech gra choćby on
Również i to

Ewa Dałkowska

Obojętność - Kurt Tucholsky


Obojętność - Das Lied von der Gleichgültigkeit

Kurt Tucholsky - Robert Stiller

Stoi sobie kurwa pod latarnią
Ledwie ósma zacznie bić
W górze gwiazdy są i księżyc nad nią
A niby co ma być?

Wpierw czeka na klienta
A potem go wreszcie ma
I nieraz się z chamem rozpęta
Kumedia na sto dwa

Pan myśli, że zdziwiona tym wypadkiem
Pan się myli - co to dla niej!
Ona chodzi, kręcąc torbą, kręcąc torbą
A czym niby ma kręcić?

Chodzą z nią studenci i doktorzy
I pan Kowalski też
Sekretarze, gońcy, redaktorzy
I każda jedna męska wesz

Ten chce ją zbić, ten beczy
A tamten pragnie rózg
Chcą różnych takich rzeczy
Że wam by stanął mózg

Czy ona znosi wszystko to z wysiłkiem
Wielka rzecz - poślini oczko
I znów chodzi, kręcąc torbą, kręcąc torbą
A czym niby ma kręcić?

Idą z rozwianymi sztandarami
Byk w byka, tupot nóg
I śpiewają coś - czwórkami, plutonami
Aż echem dudni bruk

Co z tego, że łypią dziko
Jej nic do takich szop
A z tą ich polityką
Wiadomo, chłop to chłop

"A idźcie sobie - mówi - grupą, kupą
Ja to pieprzę" - i obojętnie
Dalej chodzi, kręcąc torbą, kręcąc torbą
A nuż trafi się jakiś gość?

No i ta obojętność, i ta obojętność
Jak na nią - może to dość

Ewa Dałkowska, Gisela May

Dla wolności byliśmy stworzeni - Louis Aragon


Ewa Dałkowska
Dla wolności byliśmy stworzeni

Louis Aragon - Artur Międzyrzecki

Dla wolności byliśmy stworzeni
Stworzeni dla losów szczęśliwych
Jak szyba dla szronów jesieni
Nieszpory dla żalów tkliwych
Alkohol dla oszołomienia
Maj dla miłości żarliwych
Dla wolności byliśmy stworzeni
Stworzeni dla losów szczęśliwych

Mija czas, mija czas, nie żartując
Z pętlami sznura krąży obok
Kochanków, którzy się całują
Nie widząc go pomiędzy sobą
Przechodzi, oczy im piętnując
I czoła im szyderczo żłobiąc
Mija czas, mija czas, nie żartując
Z pętlami sznura krąży obok

A jeśliśmy nie winni sami
Pokażcie, kto tej grze przewodzi
Kto skradł nam to, co z nieba mamy
Wziął to, co z nieba łask przychodzi
Mnie albo was ta wina plami
Panowie, ktoś tu tęgo szkodzi
A jeśliśmy nie winni sami
Pokażcie, kto tej grze przewodzi

Dla wolności byliśmy stworzeni
Stworzeni dla losów szczęśliwych
Świat jest po to, by żyć na tej ziemi
Cała reszta to cyrk osobliwy
Wasze prawa, biblie, anatemy
Obłęd, który obłędem się żywi
Dla wolności byliśmy stworzeni
Stworzeni dla losów szczęśliwych

Fot. L. Aragon, E. Dałkowska

Konno, konno z szabelką - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska
Konno, konno z szabelką

Roman Kołakowski

Konno, konno, konno z szabelką
Nocką, nocką, nocką z panienką
Chłopcy malowani, ułani, ułani
Drutem powiązani, nieznani...

Błota, błota, błota szerokie
Brzozy białe, brzozy wysokie
Trawy rosą płaczą jak łzami, jak łzami
Rogatywka z orłem zerwanym...

Lanca, lanca, lanca złamana
Wojenko, wojenko kochana
Twarzą odwróceni do ziemi, do ziemi
W obcym kraju, lecz między swemi...

Krążą, krążą, krążą legendy
Sny obłędne, senne obłędy
Wciąż po polach błądzą chochoły, chochoły
Rankiem dzieci idą do szkoły...

Pochwała munduru - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska
Pochwała munduru

Roman Kołakowski

Kto na torach co dzień życie swe naraża
Nosi granatowy mundur kolejarza
Kto z kopalni węgiel wynosi wiadrami
Ma mundur górnika i czapkę z piórami

Milkną w lesie ptaki, jeleń w krzaki zmyka
To idzie dwurura w mundurze leśnika
Kto niszczy bimbrownie, nęka spekulanta
Nosi najpiękniejszy mundur milicjanta

W ręku ma sikawkę, przy boku tasaka
Na łbie hełm błyszczący - to mundur strażaka
Pływają po morzach, sprzedają towary
W marynarski mundur wszywają dolary

Żadna kontrabanda kary nie unika
Mają wprawę chłopcy w mundurach celnika
Dzieciom i staruszkom pomagać gotowy
Mundurek ormowca kolor ma stalowy

Ciężką mają służbę, wiem to nie od dzisiaj
Lecz bardzo potrzebny jest mundur klawisza
Są nieustraszeni, walka im nieobca
Twardy i wspaniały jest mundur zomowca

A żołnierski mundur ciągle za odnową
Choć przeszkadzał Reagan z bombą atomową
Może kiedyś Bozia wyda polecenie
Demobilizacji - będzie rozbrojenie

I zamkną mundury w szafie, w kufrze, w budzie
I będą pracować jak normalni ludzie
Bez aniołów stróżów i bez poganiaczy
Nie - ktoś musi zadbać o higienę pracy

Będą pełnić służbę, choć przeminą wieki
Rycerze w cywilu - chłopaki z bezpieki…

Przypowieść błękitna - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska, Roman Kołakowski
Przypowieść błękitna

Roman Kołakowski

W bezbarwnym, w bezwonnym czasie
W miejscach znaczonych pustką
W niebieski tramwaj wsiadają
Ruszają w drogę najdłuższą

Zawiódł czerwony autobus
Megafon schrypł i zardzewiał
Z czterech najdalszych przystanków
Ruszają w drogę do nieba

Za swe niedrogie marzenia
Płacą walutą zbyt twardą
Marek i Rafał, Edward, Tadeusz
Hej, czas pożegnać się z Marią

W niebieskiej knajpie przy drodze
O życie w kości zagrają
Tadeusz, Edward, Rafał i Marek
Hej, kto następny do raju

I piją piwo wpatrzeni
W dekolt niebieskiej kelnerki
Tadeusz, Marek, Edward i Rafał
Hej, czemu nie ma tancerki

Tańczą przy skrzypcach diabelskich
Gra im anielska orkiestra
Tadeusz, Marek, Rafał i Edward
Hej dudni tancbuda niebieska

A kiedy sił im brakuje
By ból zmęczenia złagodzić
Pan Szafirowy skraca ich podróż
Sam im naprzeciw wychodzi

I błogosławi swym synom
Znużonym drogą śmiertelnie
Więc niebieskiemu wydawcy składają
Bezbożną swą ewangelię

Łzy popłynęły aniołom
I cisza trwa w całym niebie
Bo Pan na nowo wierzy w człowieka
Choć przestał wierzyć już w siebie

W bezbarwnym, w bezwonnym czasie
W miejscach znaczonych pustką
W niebieski tramwaj wsiadają
Ruszają w drogę najdłuższą...

Fotografie:

Tadeusz Borowski
Marek Hłasko
Edward Stachura
Rafał Wojaczek

Księżyc na niebo wlazł - Roman Kołakowski

Justyna Kopania

Ewa Dałkowska
Księżyc na niebo wlazł


Roman Kołakowski

Księżyc na niebo wlazł jak po sznurku
I czuje się wspaniale
Kot szmaragdowy w żółtym tużurku
Śpiewa mruczanki stare

A w szarych domach
W szarych mieszkaniach
W bezmyślnej, nudnej ciszy
Zmęczenie oczy ludziom przesłania
Szarym, jak szare myszy...

Kos czarodziejski w klatce złocistej
Trelami noc przeszywa
Dzwonią kropelki rosy srebrzystej
Stubarwny sen przypływa

A w szarych domach bezsenne noce
Płacz dziecka aż do brzasku
W mieszkaniach szarych szarzeją oczy
Co były pełne blasku...

Księżyc na niebo wlazł jak po sznurku…

Wszystko odpłynie, gdy kur zapieje
Znów poetyckie bzdury
Jeden z tych światów przecież istnieje
Zbyt dobrze wiemy, który...

Marzenie o kwitnącym kraju - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska
Marzenie o kwitnącym kraju

Roman Kołakowski

Gdy o marzenia człowieka spytasz
Jadąc z Krakowa do Pucka
Powie: "Niech kwitnie Rzeczpospolita"
Takie marzenie - rzecz ludzka

Daj, Boże, daj; daj, Boże, daj
Daj, Boże, daj kwitnący kraj

Niech kwitną nasze wioski i miasta
Przysiółki oraz osiedla
Niech nam przybywa słodkiego ciasta
I czekolady E. Wedla

Niech pieśń masowa radosnym tonem
W serca uderzy nas celnie
Niech nas otoczą szczelnym kordonem
Huty, kopalnie, gorzelnie

Daj, Boże...

Niech nam zabłysną stare ordery
Warto się chlubić historią
Niech kwitną sady, parki i skwery
I pomidory pod folią

Niech się nam mnoży, niech sobie puchną
Śpichrze, stodoły, dziewuchy
I niech na wieki wieków ogłuchną
Ściany, co mają podsłuchy

Daj, Boże...

Niech nam zaszumią dęby i jodły
Niech domy rosną wysokie
By słuszne drogi w przyszłość nas wiodły
I tory nie za szerokie

Gdy się gorąco wierzy w marzenia
To wtedy - każdy to przyzna
Można doczekać się ich spełnienia
Spójrzcie, jak kwitnie Ojczyzna

Daj, Boże...

Jak nam rozkwita, tak owocuje
Tak rośnie w sławę i siłę
Tak tu się rządzi, jak się pracuje
Tak się umiera, jak żyje

Gdy o marzenia człowieka spytasz
Jadąc przez Poznań czy Kutno
Powie: "Niech kwitnie Rzeczpospolita"
Potem uśmiechnie się smutno,,,

Na fot. Roman Kołakowski

Denuncjacja deklinacji - Roman Kołakowski

Ewa Dałkowska, Roman Kołakowski
Denuncjacja deklinacji

Roman Kołakowski

Młoda pani polonistka
Bez rutyny i praktyki
By polszczyzna była czysta
Nauczała gramatyki

A że dzieci były tępe
Pani aż pękała głowa
Lecz dzień w dzień z uporem świętym
Wciąż deklinowała słowa

Ucznia szarpie znów za włosy
A nią samą szarpią nerwy
- Jan, nie mówi się "mam nosa"
A "mam nos", bo tak brzmi biernik

Jesteś matoł, leń do tego
Coś z inteligencją marnie
Z ciebie śmieją się jednego
Cała klasa solidarnie

Znowu ci postawię dwóję
Znów na drugi rok zostaniesz
- Jeszcze tego pożałujesz
W myślach się odgraża Janek

Potem zaś donosik sklecił
I podpisał się "Półgłówek"
- Pani w szkole uczy dzieci
Różnych zakazanych słówek

Nie pomogły wyjaśnienia
Ni przyjaciół wiernych grono
Za tak straszne przewinienia
Panią z pracy wyrzucono

A Janeczek, choć miał dwóję
To uśmiecha się z ukosa
I rzecz całą konkluduje:
- Zwyciężyłem, miałem nosa

Ci, co błędy popełniają
W prostej polskiej deklinacji
To zazwyczaj zwyciężają
Przy pomocy denuncjacji

To najprostsza jest taktyka
By się pozbyć zbyt ambitnych
Dureń zwykle wprost unika
Ludzi prawych i wybitnych

Gramatyka to jest bzdura
Kiedy kryzys gospodarczy
Po co nam literatura
Słuszna linia nam wystarczy

Przysłowia - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska i Mariusz Benoit - Przysłowia
Maciej Miecznikowski - To, co masz


Roman Kołakowski


Znów graniaste koło
Toczy się po drogach
Goło, lecz wesoło
Boso, lecz w ostrogach
Szukaj z wiatrem w polu
Igły w stogu siana
Wianek wij z kąkolu
Danaż moja dana
Mróz po pysku trzaska
No to najlepszego
Jedzie pańska łaska
Na pochyłe drzewo

Na wojence ładnie
Wiatr biednemu w oczy
Baba z wozu spadnie
Jabłko się potoczy
Nie czas róż żałować
Kiedy znów przednówek
Głowę w piasek schować
Albo kubek w kubek
Wódka i dwa śledzie
Jak sobie pościelesz
Przyjaciela w biedzie
Ssie pokorne cielę

Pan Bóg nierychliwy
Poczkaj, powiem mamie
Major wpadł w pokrzywy
Kosa zaś na kamień
Bo tam, gdzie drwa rąbią
Sprzedaj diabłu duszę
Na pobudkę trąbią
Nie zasypiaj gruszek
Kruk krukowi oka
Więc co rok to prorok
Jak Wisła szeroka
Nawet ryby biorą

Boćki dzieci noszą
Tylko Bóg się rodzi
Panie panów proszą
Szewc bez butów chodzi
Ślepy kulawego
Pieprzem wieprza pieprzy
Od wszelkiego złego
W garści wróbel lepszy
Znajdziesz w korcu maku
Nie chwal przed zachodem
Nie od razu Kraków
Złączył się z narodem

Wojski gra na rogu
Aż się woda mąci
Bo jak Kuba Bogu
Tym na starość trąci
Bo jak Kuba Bogu
Tym na starość trąci
Bo jak Kuba Bogu...
No to najlepszego!

Muzyka:
1. Włodzimierz Korcz
2. Roman Kołakowski


Il. Maria Orłowska-Gabryś

Piosenka o zwariowaniu - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska - Piosenka o zwariowaniu

Roman Kołakowski - Zwariować

Ech, zwariować raz naprawdę
Najlepsze rady cisnąć w kąt
Pełną piersią dmuchnąć w żagle
I powiosłować znów pod prąd

Ech, zwariować raz dla wprawy
Wybierać się jak Piast na zjazd
Rozhuśtać księżyc dla zabawy
Wygasić światła wielkich miast
Usłyszeć płacz ścinanej trawy
Zobaczyć ciemną stronę gwiazd

Ech, zwariować raz bez sensu
A niech się kręci wielka gra
Wpuścić bąka do kredensu
I niech tam brzęczy zamiast szkła

Ech, zwariować dla fasonu
W najlepsze spać, gdy czuwa wróg
Karabin wstawić do flakonu
Na fortepianie zasiać głóg
Niech czarnuch wreszcie spuści z tonu
Zanim go zniżą do pół nóg

Ech, zwariować dla przykładu
Wóz albo przewóz, raczej wóz
W środku zimy biec do sadu
Niech nam nachucha taki mróz

Ech, zwariować i mozolnie
Trojańskie konie wpędzać w cwał
Uchwalić wreszcie coś oddolnie
Szampanem oddać pierwszy strzał
Bo kto zwariuje dobrowolnie
Luźniejszy kaftan będzie miał

Ta chwila na teatr - Roman Kołakowski


Ta chwila na teatr

Roman Kołakowski

Między pierwszą jasnością
A zawarciem się powiek
Jest ta chwila na teatr
Co nie mieści się w słowie

Między pierwszym oddechem
A ostatnim westchnieniem
Jest ta chwila na teatr
Który bywa milczeniem

Między głodem a chlebem
Między ręką a nożem
Jest ta chwila na teatr
Która minąć nie może

Między słowem a czynem
Uległością a gniewem
Jest ta chwila na teatr
Który zawsze był śpiewem

Między skronią a kulą
Między tłumem a pustką
Jest ta chwila na teatr
Popękana jak lustro

Między jednym a drugim
Drżącym serca zabiciem
Trwa ta chwila na teatr
Który ciągle jest życiem

Ewa Dałkowska, Mariusz Benoit

Fot. Edward Hartwig

Zakochana tokarka - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska
Zakochana tokarka

Roman Kołakowski

Leszek to przodownik pracy
Już wykonał normy dwie
Swą tokarkę przeinaczył
Zwiększył też obroty jej

Leszek dobrze wie, co robi
Kiedy, kończąc pracę swą
Co dzień tę maszynę czyści
Krótko rzec: szanuje ją

A maszyna wdzięczna taka
Że i o nią też ktoś dba
Kocha Leszka i z zapałem
Tak pracuje, jak się da

Zakochana tokarka
O swym Leszku śni
Jaka szkoda, że w roku
Nie ma więcej dni

Gdyby można dzień cały
Od poranku po noc
Ze swym chłopcem przy pracy
Dzielić wspólny los

Leszek ma ambicje spore
Inżynierem zostać chce
Więc w nauce też jest wzorem
Jako członek ZMP

Leszek wiele swoich premii
Ochotniczo dał na SFOS
Na majowej akademii
Mógł w nagrodę zabrać głos

Potem na akordeonie
O tokarce zagrał pieśń
Cały aktyw klaskał w dłonie
Dziś ją miasto zna i wieś

Zakochana tokarka
Aż z przejęcia drży
Zakochana tokarka
O przyszłości śni

Może całkiem niedługo
Świat przekona się
Że się wszystko potoczy
Tak jak Leszek chce

Pamiątki - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska - Pamiątki

Roman Kołakowski

Epoka nasza wszystko wymienia
Spokój sumienia na czyste ręce
Stałość poglądów, punkty widzenia
Mądre postawy, dobre intencje

Epoka nasza wszystko kupuje
Nasza epoka jest na sprzedanie
Fabryka marzeń wciąż produkuje
Słowa, po których nic nie zostanie

Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Nic strasznego się nie stanie
Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
To metoda na przetrwanie

Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Bo pamiątki teraz w cenie
Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Nie oczekuj na zbawienie

Medal z Piłsudskim, portret Stalina
Wciąż się mieszają historii wątki
Ktoś gdzieś umiera, coś się zaczyna
Smutne odejścia, świetne początki

Dziadek w oflagu, ojciec na zjazdach
W ramkach dyplomy, stare ordery
Mrzonki o wzlotach, nieznanych gwiazdach
I to nieszczęsne czterdzieści cztery

Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Nic strasznego się nie stanie
Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
To metoda na przetrwanie

Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Bo pamiątki teraz w cenie
Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Nie oczekuj na zbawienie

Ktoś zanotuje, czego pragniemy
A ktoś przysięgnie, że jest niewinny
Więc znów na życie donos piszemy
Walczmy o siebie, ginąc za innych

Jak eksponaty nieme w muzeum
W czyste gablotki poukładani
Niektórzy nawet w mauzoleum
Reszta pokotem, z szyldem "Nieznani"

Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Będziesz żył, jak żyć ci dadzą
Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
W końcu ciebie też sprzedadzą

Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Będziesz żył, jak inni żyją
Sprzedaj pamięć, kup pamiątkę
Może ciebie nie zabiją

Wał - Roman Kołakowski


Ewa Dałkowska - Wał

Roman Kołakowski

Na Pomorzu stał Wał
A od morza szkwał wiał
Słychać było strzał dział
Od wybuchów piach drżał

Ile glorii i chwał
Ile dziurawych ciał
Ale chłopy na schwał
Zdobywały ten Wał

Każdy świadomość miał
I do boju się rwał
Choć się niejeden bał
Na wrogu odwet brał

Ożywczy wiater wiał
Hen od karpackich skał
Gdy rano kogut piał
Ślub z morzem żołnierz brał

Czy to koni był cwał
Czy też CKM grał?
Żołnierz łzy w oczach miał
Zwycięstwa cenę znał

Choć swój egzamin zdał
Do Berlina aż gnał
Przy sojusznikach trwał
Reszty się domyślał

A jak upadł już Wał
Saper robotę miał
Ale rolę swą znał
Otrzymać order chciał

I pot z niego się lał
Ale w dłoń minę brał
Tereny oczyszczał
Nerwy swe wyniszczał

Posłuchać wnuczek chciał
Jak dziadunio Wał brał
Jak się do szturmu pchał
W morzu koszulę prał

Wszystko zanotował
Potem komponował
Utwór wykonywał
Nagrody zdobywał…

Wiśnie - Stanisław Baliński


Ewa Dałkowska - Wiśnie

Stanisław Baliński

Kiedy u nas na Litwie
Pierwsza wiśnia zakwitnie,
Pierwsza wiśnia jak płatek marzenia,
Spotykamy się z sobą,
Ze mną ty, a ja z tobą,
Zakochani z pierwszego wejrzenia.

Kiedy potem na drzewach
Pierwsza wiśnia dojrzewa,
Pierwsza wiśnia czerwona i wonna,
To mówimy do siebie,
Do mnie ty, ja do ciebie,
Że ta miłość już będzie dozgonna.

A gdy wreszcie w ogrodzie
Pora wiśni przechodzi,
Razem z nią pryska miłość kapryśnie,
Więc żegnamy się z sobą,
Ze mną ty, a ja z tobą,
A na drogę weź koszyk. To - wiśnie.

Ewa Dałkowska - fot. Zofia Nasierowska

Odcedzona - Miron Białoszewski


Ewa Dałkowska - Odcedzona

Miron Białoszewski

Katakumbowej
gdzie krociowy jest skarb?
z domysłów
czaszka moja
złota

A ile wart
to dowiem się
dopiero tam
od jubilerów gwiazd
i słońca

Ach, tu
oprawić mógłby każdy mój gest
w ulicy życia
Smętnej

Skryty skarb
jak dziurawa kość
Pieniądz w ręku
choćby cierpieć
pozwala
z godnością

W Hiszpanii mówią tak:
"Daj dziecku swemu szczęście
I rzuć je w morze"

A moja matka
w pośpiechu
o moim zapomniała szczęściu
rzuciła mnie na płytką wodę
rynsztoka

I odcedziło mnie
I odcedziło mnie
na rynsztokowym ruszcie

André-Pardon - Miron Białoszewski


Ewa Dałkowska, Mariusz Benoit
André-Pardon

Miron Białoszewski

Na kogo kapie deszcz❓
Komu rynnuje kołnierz❓

Ryn-nyn-nyn-nyn, nyn-nyn-nyn
Idźżeż❗ Idźżeż❓ Idźżeż❗

Serce 💗 Sylwester
Syp-syp-syp
Wesele, wesele
Cyk-cyk-cyk

Mistrzom-sztuk-
mistrzom dla-
rzom, handla-
rzo kantom-
muzy-kantom
Wzbronionny wstęp
Wzbronionny jak sęp

Na kogo kracze deszcz❓
W czyje rynny wzbronionny wstęp❓

Idźżeż❗ Idźżeż❗ Idźżeż❗ Idźżeż❗ Idźżeż❗

Na kogo, na kogo❓ Co❓
Na kogo, na kogo co❓

Na kogo kapie szczęście❓
I czyje lukruje serca❓
Czy lukr, czy lukr Sylwestra❓
On trafia pod grzyby psie 🍄

Na kogo kapie szczęście❓
I czyje lukruje serca❓
Czy lukr, czy lukr Sylwestra
Z widokiem na Teo-się❓

Obrazy: Rafał Olbiński

Z historii - Wiktor Woroszylski


Ewa Dałkowska
Z historii

Wiktor Woroszylski

Jeszcze szkła ostatnie drżą
Skończyło się balowanie
Panienki, jak malowanie
Bieliznę na szarpie drą
Jeszcze w dudach tony drżą
A tancerze niedorośli
A tancerze niedorośli
A tancerze niedorośli
A tancerze niedorośli
Brodami jak mchem obrośli
Idą ginąć wśród zarośli
Nad grobami konie rżą

Jeszcze wargi czyjeś drżą
W jasnych oczach zapytanie
Tacy młodzi, Chryste Panie
Tacy młodzi, Chryste Panie
Co tu gromem, co tu grą
Szarej grudy falowanie...
Obłoki nad głową drżą
Trzeszczy świata szalowanie
Skończyło się balowanie...

Obrazy: Edward Mesjasz

Sprawozdanie z raju - Zbigniew Herbert


Ewa Dałkowska
Sprawozdanie z raju

Zbigniew Herbert

W raju tydzień pracy trwa trzydzieści godzin
pensje są wyższe ceny stale zniżkują
praca fizyczna nie męczy (wskutek mniejszego przyciągania)
rąbanie drzewa to tyle co pisanie na maszynie
ustrój społeczny jest trwały a rządy rozumne
naprawdę w raju jest lepiej niż jakimkolwiek kraju

Na początku miało być inaczej -
świetliste kręgi chóry i stopnie abstrakcji
ale nie udało się oddzielić dokładnie
ciała od duszy i przychodziła tutaj
z kroplą sadła nitką mięśni
trzeba było wyciągnąć wnioski
zmieszać ziarno absolutu z ziarnem gliny
jeszcze jedno odstępstwo od doktryny ostatnie odstępstwo
tylko Jan to przewidział: zmartwychwstaniecie ciałem

Boga oglądają nieliczni
jest tylko dla tych z czystej pneumy
reszta słucha komunikatów o cudach i potopach
z czasem wszyscy będą oglądali Boga
kiedy to nastąpi nikt nie wie

Na razie o dwunastej w sobotę w południe
syreny ryczą słodko
i z fabryk wychodzą niebiescy proletariusze
pod pachą niosą niezgrabnie swe skrzydła jak skrzypce

Naprawdę w raju jest lepiej niż jakimkolwiek kraju