Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stępowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stępowski. Pokaż wszystkie posty

Na Różyckiego - Roman Sadowski


Jarema Stępowski
Na Różyckiego

Roman Sadowski


Na Różyckiego, na Różyckiego
Skolko ugodno i tylko tu
Tu pucu ni ma, tu wszystko prima
Słowo kupieckie, skarz mnie Bóg

Ogóry jak szczury
Karliki jak byki
Jabłuszka-cacuszka
Najpierwsza klasa
Okonie jak konie
I szproty jak koty
I śledzie niedźwiedzie
Pod basa jak w sam raz

Tu manna jak panna
Czyściutka, świeżutka
Jak leci, dla dzieci
Nawet małych
Tu jaja jak strusie
Przebierać nie musiem
Bo kury ich z góry
Poprzebierały

Na Różyckiego, na Różyckiego
Tu się obsprawi nawet lord
Tu masz pepegi i maść na piegi
Wszystko legalne, prima sort

Koszula na króla
I gatki bez łatki
Paltocik od cioci
Aż z Ameryki
Dla sfery lakiery
Na śluby, pogrzeby
Na pierwsze potrzeby
Ze sznytem jak na bal

Tu rutka świeżutka
Na modny, wygodny
Do zdjęcia przez zięcia
Cud-wianuszek
Tu nieba jak trzeba
Dla hrabi z Dwa Pragi
Przechylę za byle
Pół kila gruszek

Panie szanowny, pan ma fart
W domu i w życiu, i do kart
Zrób pan początek, póki czas
Bo za sto lat nie będzie nas...

Na Różyckiego, na Różyckiego
Kiedy ciemnieje słońca blask
Kto chce, niech wierzy, bradiaga-księżyc
Taska na stragan worek gwiazd

Nie stójcie, kupujcie
Srebrzyste i czyste
Gwiazdeczki-laleczki
Zupełnie nowe
Są duże jak róże
I małe, i białe
A także, a jakże
Złowione z Wisły fal

Na pęczki, tuziny
Dla każdej dziewczyny
Dzwoniące, błyszczące
Gwiazdka w gwiazdkę
Prawdziwe, jak żywe
I zawsze szczęśliwe
I zawsze szczęśliwe
Bo to warszawskie

Panie szanowny...

Gdzie ta harmoszka - Roman Sadowski


Jarema Stępowski
Gdzie ta harmoszka

Roman Sadowski
  👉👉👉


To były czasy, pamiętam Rudy
Codziennie dzwonił w sztakany gwiazd
Nalewał Wisły do musztardówek
I razem z nami uderzał w gaz
To były czasy, a wtedy Antoś
Co Pelcowiznę jak swoją znał
Na brzegu nocy z kumplami siadał
I na harmoszce symfonię grał....

Wszystkie pary tańczą
Panie wybierają panów
Panów wybiera policja

Gdzie ta harmoszka, gdzie ta harmoszka
W której był cały warszawski świat?
Gdzie ta harmoszka, w której melodie
Gwizdał na palcach znad Wisły wiatr?

To były czasy, aż kiedyś szkopom
Spodobał bardzo się Wisły brzeg
Zaczęli włazić nam na Pelcówkę
Co było dalej, to każdy wie
A wtedy Antoś wziął swą harmoszkę
Nadwyrężoną i pełną dziur
I brzegiem nocy z kumplami poszedł
W podszyty wiatrem i hukiem bór

Gdzie ta harmoszka...

To były czasy aż kiedy musiał
Szarpany w ząbek na haimat wiać
Zaczęła wracać z karabelami
Powyszczerbiana Pelcówki brać
Wrócili kumple na Pelcowiznę
I tylko tamtej harmoszki brak
Harmoszki, w której gdzieś tam wśród lasów
Do dzisiaj może coś jeszcze gra...

Gdzie ta harmoszka...

Stefan Rembowski (kompozytor) 👉👉👉

Na zielonych Bielanach - Włodzimierz Ścisłowski


Jarema Stępowski
Na zielonych Bielanach

Włodzimierz Ścisłowski


Na Bielanach dębów zieleń
Na Bielanach Wisły nurt
Świerszczy koncert, żab kapele
A do tego ptaków chór
Wisły nurt, ptaków chór
I gonitwa białych chmur

Na Bielanach ważek balet
Na Bielanach pokłon traw
A tam dalej Wisły fale
A tam dalej żółty piach
Pokłon traw, żółty piach
I dmuchawców siwa mgła

Wsiądę w tramwaj czerwony
Co odgadnie mój zamiar
Będę z wiatrem się gonić
Po zielonych Bielanach
Wierzbom listki uczeszę
Wiśle rzucę pieniążek
Aby wrócić tu jeszcze
Gdzie kaczeńce na łące

Na Bielanach nasza miłość
Na Bielanach wyznań szept
Tu nam wszystko się wyśniło
Tutaj świadkiem rzeki brzeg
Wyznań szept, rzeki brzeg
I kwitnących tarnin śnieg

Na Bielanach dębów zieleń
Na Bielanach Wisły nurt
Gdy nadejdzie znów niedziela
Przyjedziemy razem tu
Wisły nurt, ptaków chór
Znowu nas powita tu...

Na moim podwórku - Włodzimierz Ścisłowski


Jarema Stępowski
Na moim podwórku

Włodzimierz Ścisłowski  👉👉👉


Na moim podwórku dzień płynął jak w raju
I był niemożebny harmider i gwar
Kto tego nie przeżył, to ciaptak i frajer
Bo urok tych wspomnień milionów jest wart

Na moim podwórku cwaniaki
Zdradzały talentów moc
Na moim podwórku pan fakir
Rozkładał spłowiały koc
Na kocu tym sztuki odstawiał
Aż brakło dzieciarni tchu
Gdzież mogła być lepsza zabawa
Kto brawa bił większe mu

Na moim podwórku kapela
Gdy grała, to cieć był rad
I wołał znów: "Bujaj się Fela"
I miotłą wybijał takt
Miedziaki sypały się z okien
Leciały do czapek wprost
Spaść chciało też słońce z obłoków
Jak wielki, miedziany grosz

Do dzisiaj mam w uszach tę ichnią muzykę
Do dzisiaj sztajerek wyciska mi łzę
Gdy siedzę nad piwem, to oczy przymykam
I widzę, i widzę dokładnie znów, że

Na moim podwórku pan Wacek
Rżnął w oko co dzień aż po zmrok
A potem pił likier strażacki
I wnet mu baraniał wzrok
Na moim podwórku Cyganka
Wróżyła każdemu z kart
A Cygan wciąż grał na organkach
Dziewczynom spojrzenia kradł

Na moim podwórku z dywanów
Unosił się złoty kurz
Na moim podwórku od rana
W "kopaną" się grało już
Klaskała publika z zapałem
I wielki powstawał krzyk
Gdy szyba pękała po strzale
A jednak nie pękał nikt

A w sierpniu pamiętnym też dotarł tu ogień
I był niemożebny rozgardiasz i huk
Chłopaki tu przyszły, by spotkać się z wrogiem
Więc każdy ich witał i wspierał, jak mógł

Na moim podwórku chłopaki
Zdradzały talentów moc
Na moim podwórku odwagi
Nie brakło co dzień i co noc
Na moim podwórku jak gdyby
I czas zaczął szybciej biec
Bo co dzień pękały tu szyby
Choć dawno się skończył mecz

Dziś nie ma mojego podwórka
Odmienił się całkiem świat
Dom stanął na moim podwórku
Gdzie ślady minionych lat
Gdy czasem przechodzę tu obok
Z wrażenia wstrzymuję dech
Bo chłopcy też piłkę dziś kopią
I dziewcząt znów słychać śmiech...

Romuald Żyliński - Kompozytor 👉👉👉

Bo to jest świat... - Krzysztof Logan


Jarema Stępowski
Bo to jest świat starszego pana

Krzysztof Logan Tomaszewski
  👉👉👉


Choć siwe skronie – sprężysty krok
I wiosna w sercu przez cały rok
Rano owsianka, sadzone dwa
Wieczorem ziółka i szafa gra

Bo to jest świat starszego pana
Nieco banalny i stateczny
Garnitur wciąż i parasol
Bo to jest świat starszego pana
Który uwielbia cierpkie wino
Lecz wraca z wiatrem bez dziewczyny

Piękne dziewczyny mają swój wdzięk
On jednak woli kolesiów trzech
Nalewkę z wiśni w zimowy czas
I wierną przyjaźń do późnych lat

Bo to jest świat starszego pana
Nieco banalny i stateczny
Może dlatego staroświecki

Nie znosi pozy dzisiejszych mód
Za to fantazji zawsze ma w bród
Choć staromodny, to fason ma
Zna pewna wdowę, co w kierki gra

Bo to jest świat starszego pana
Choć nierealny, lecz prawdziwy
A w duszy nastrój nieco ckliwy

Bo to jest świat starszego pana
Który uwielbia konwenanse
Lecz śnią mu czasem się romanse

Piękne dziewczyny mają swój wdzięk...

Leszek Bogdanowicz (kompozytor) 👉👉👉

Na Wisłostradzie kwitnie bez - Sęk - Logan


Jarema Stępowski
Na Wisłostradzie kwitnie bez

Leon Sęk
Krzysztof Logan Tomaszewski


Czy pamiętasz Warszawę sprzed lat
Jej zaułki, place i skwery
Dawniej inny zupełnie był świat
Czasem wtorek był dla nas niedzielą

Tej Warszawy już nie ma od lat
Wciąż się zmienia, wciąż nam pięknieje
Choć gdzieniegdzie pozostał jej ślad
Który dla nas jest dzisiaj wspomnieniem

Na promenadzie tak klawo było
Antek z Geniuchną pod rączkę szli
Kapela grała, słońce świeciło
A Felek lody sprzedawał w mig

Bo to zabawa, nie ciuciubabka
Wtedy tańczyłeś przez całą noc
Jak wtedy wierna była mężatka
I pewny o nią był zawsze mąż

Tyle piękna Warszawa dziś ma
Jej hotele, place i skwery
Tak współczesny przyjęły dziś blask
A i nam też się żyje weselej

Tamtej Warszawy już nie ma od lat
Pozostały nam tylko wspomnienia
Lecz tradycja została wśród nas
Wśród przyjaciół spędzamy niedzielę

Na Wisłostradę dziś spojrzeć miło
Gdy zakwitają bzy
Chłopiec dziewczynie przyrzeka miłość
Wiosna na spacer zaprasza ich

Przy Wisłostradzie jest dyskoteka
Tu można tańczyć przez całą noc
Tu się z Agnieszką Paweł spotyka
I tu naprawdę szczęśliwi są...

Warszawa ma nowy most - Sęk - Logan


Jarema Stępowski
Warszawa ma nowy most

Leon Sęk, Krzysztof Logan Tomaszewski


Wszędzie dobrze, najlepiej w Warszawie
Bo to miasto najbliższe jest nam
Wszyscy wiemy, jak było tu dawniej
W innym stylu wirował nam świat

Antek furą jechał na Pragę
Czasem nawet pieszo się szło
Teraz wszystko wygląda inaczej
Bo Warszawa ma znów nowy most

A to jest Trasa Łazienkowska
Nasz ulubiony warszawski szlak
Tu z Czerniakowa kolesiów spotkasz
By do "Sielanki" na piwko wpaść

Dzisiaj pan Antoś w wieku seniora
Z całą rodzinką do fiata wsiadł
Na Saską Kępę ruszył z fasonem
By wśród przyjaciół dziś spędzić czas

Nowa trasa zmieniła Warszawę
Wisłostrada dodaje jej barw
Każdy skrócił swój dojazd do pracy
I wydajniej pracuje co dnia

Nowy hotel wyrósł na Solcu
Brzeg wiślany zaprasza dziś nas
I radośniej świeci nam słońce
Bo Warszawa piękniejsza jest wciąż

A to jest Trasa Łazienkowska
Nasz ulubiony warszawski szlak
Na Pragę można szybciej się dostać
By do "Oazy" na obiad wpaść

Wraca pan Antoś z całą rodzinką
W świetnym humorze prowadzi wóz
Na rurki z kremem zaprasza wszystkich
Dzieci się cieszą - orkiestra tusz ❗❗❗

Mariensztat polkę gra - Zbigniew Stawecki


Jarema Stępowski
Mariensztat polkę gra

Zbigniew Stawecki


Czem panna Gienia, jak ta sowa
W najciemniejsze kąty mi się chowa
Cały się Mariensztat ze mnie śmieje
Rany Julek, co się dzieje

Czemu panna Gienia taka harda
Na języku ostra jak musztarda
Idziem na poleczkę do „Oazy”
I na zrazy, jakby co, hej

Ach, ta polka mariensztacka
Nie ustoisz, szkoda słów
Ryży Franio zaiwania
Uderzyła nam do głów

No to w tango, panno Gieniu
Miejsca nie ma? Znajdzie się
Tramwaj w oku, szyna z boku
Bajerować to nie mnie

I jeszcze raz, i jeszcze raz
i jadziem dalej, mamy czas
I jeszcze raz, bo Franio gra
A polka na sto dwa - hej

I jeszcze siup, i jeszcze łup
I będę kochać aż po grób
I jeszcze w tę, i trochę w tę
Na medal bawiem się

Ach, ta polka mariensztacka
Cała ją Warszawa zna
Filuj Gienia, świat się zmienia
A ten Franio gra

Niech no panna Gienia sama przyzna
Fajnie, gdy pod bokiem jest mężczyzna
Gienia się nie śmieje, już nie parska
Jak ta szkapa dorożkarska

Jakbym pannie Gieni zajrzał w serce
Co poleczkę stuka pod popiersiem
Może bym dla siebie coś wyczytał
Panie Feluś, kocham cię

Ach, ta polka mariensztacka
Coś takiego w sobie ma
No to cznia-go, panno Jago
Rypcium-pypcium, usia sia

Kawalery wystrojone
Posuwają wprost do dam
Spokój, lala, żegluj z dala
Dziś boginię swoją mam

I jeszcze raz, i jeszcze raz...

Ach, ta polka mariensztacka
Na stolicę poszła w kurs
Sie masz, Gienia, świat się zmienia
Kocham cię na mur

Obrazy: Fernando Botero

Gorąca miłość na Chłodnej - Zbigniew Stawecki


Jarema Stępowski
Gorąca miłość na Chłodnej

Zbigniew Stawecki


Całą wolską dzielnicę znam od dziecka na pamięć
Każden jeden zakątek, śmiało mówiąc, jak nikt
A ostatnio się kręcę tu na Chłodnej, przy SAM-ie
Aż kolesiom mi przyznać się wstyd

Choć jak dziecko tłumaczyć się staram
Coś mnie ciągnie jak muchę na lep
Ekspedientką w tym SAM-ie jest niejaka Barbara
I dlatego odwiedzam ten sklep

Ja mam miłość gorącą na Chłodnej
Do niej serce, jak głupie, się rwie
Choć to dzisiaj podobno niemodne
Kto raz kochał, zrozumie i mnie

Tam gdzie Andzia miewała wychodne
Gdzie wieżowce śmigają do chmur
Sto fajerek w mym sercu się pali na Chłodnej
Taka wolsko-warszawska na mur

Gdy masz, chłopie, maniery i przy babce nie pękasz
A ta męska uroda także samo jest git
To się złamie dziewczyna jak ta moja Basieńka
No i będziesz szczęśliwy jak nikt

Dni nam lecą, że trudno je zliczyć
Jak na filmie przepięknym lub w śnie
Różą miłość zakwitła na tej Chłodnej ulicy
Czy to Chłodna czy Ciepła, kto wie?

Ja mam miłość gorącą na Chłodnej...

W Rembertowie na bazarze - Zbigniew Stawecki


Jarema Stępowski
W Rembertowie na bazarze

Zbigniew Stawecki


Tylko u nas, tu u nas
Taka szansa się zdarza
Powiedz temu, kto nie wie
W Rembertowie jest bazar
Tylko tutaj okazja
Na różności i ciuch
Znakiem tego od rana jest ruch

Adaptery, rowery
Zegary, fajery
Koła, pompki i taczki
Dla bajbusa śliniaczki

A jak abecadło
B jak bomboniera
Ludu chrześcijański
Za jedne sto złotych
Wygrasz oto ten medalion złoty

Kto ma oczy zdrowe może wygrać krowę
Kto ma oczy z korka ten dorzuci z worka
Kto nie ma czuja nie wygra ni cholery
Dzieci, poszły won stąd, nie podsłuchiwać

Mój wujek z Australii
Przypłynął na dziurawej balii
I zwariował, i utonął w Wiśle
Ojejej, ludzie, zwariowałem

Co niektórzy biadolą
Że najdrożej na świecie
Szmal na zakup, jak rany
Przeznaczony jest przecież
Pieniądz kołem się toczy
Tyś fujara, ja pan
Więc nie warto żałować na szpan

Podkoszulki z napisami
Adidasy z lampasami
Są na zdjęciach seks-grupy
Pawie pióra do kolekcji

W Rembertowie na bazarze
Pełna gala, pełny luz
Potem seta w cichym barze
Oblać zakup to już mus
Ciuch wygląda nieco starzej
Kiedy w chacie sprawdzisz go
Ale szanse na bazarze
Dla każdego zawsze są

W Rembertowie na bazarze
Różne twarze widzisz w krąg
A dopiero się okaże
Jaki będzie dalszy ciąg
Czyś samotny, czy też w parze
Znajdziesz sobie ekstra coś
W Rembertowie na bazarze
Tyś najmilszy u nas gość

Chłopak z Woli - Zbigniew Stawecki


Jarema Stępowski
Chłopak z Woli

Zbigniew Stawecki


Ulica Wolska fason zna, nasz PeDeT wiedzie prym
Chłopaki wolskie na sto dwa, nie włazić w drogę im
Dziewczyny z Woli jedna maść - dwadzieścia mają lat
A gdy uderzasz, chwytaj w garść odpowiedzialny kwiat

Ja jestem chłopak z Woli
A Wola fest dzielnica
Tradycja klawa, co tu kryć
Gdy masz koleś gest
Proszę do nas przyjdź
My nie wypadniem z roli
I właśnie w tem różnica
Że cała Wola - jedna myśl
Jak za dawnych lat i tak samo dziś

Do knajpy zaproś damę swą na dania ceny "S"
A gdy się boczy mimo to - tuż obok kino jest
Sercowy film wyciśnie łzy, bo życie wzrusza wszak
Gdy szepnie - daj chusteczkę mi - to już fartowny znak

Ja jestem chłopak z Woli...

Na naszej Woli klawo żyć, dzielnica całkiem fest
A wolski chłopak, co tu kryć, najlepszym mężem jest
Ulicą Wolską ze mną chodź - tradycja tego chce
Warszawski dzień, warszawska noc zaświadczą o tym, że

Ja jestem chłopak z Woli...

Ostatnia dorożka - Witold Skrzypiński


Jarema Stępowski
Ostatnia dorożka

Witold Skrzypiński


Czy dziś pamiętasz, mój siwy koniku
Nową dorożkę i pierwszy nasz kurs
Pani w woalce i pan w meloniku
Śmiesznie spytali, czy wiemy, gdzie "Lourse"

Hej, wio, hej, wio
Dorożką w Aleje i przez Nowy Świat
Jest innych sto
Lecz naszej nie umie prześcignąć i wiatr
Hej, wio, hej, wio
A teraz przepraszam: "Ziemiańska" czy "Lourse"?
Naszą dorożką ktoś jedzie z najdroższą
Wesoły, koniku, masz kurs

Lub gdy karnawał roztańczył lokale
Usta rozśpiewał i z oczu zdjął sen
Nocą - pamiętasz - nie spaliśmy wcale
A na postoju kimało się w dzień

Hej, wio, hej, wio
Sankami w Aleje i przez Nowy Świat
Jest innych sto
Lecz naszych nie umie prześcignąć i wiatr
Hej, wio, hej, wio
Od domu do domu i z balu na bal
Ciemno u Lourse'a, bo tańczą w "Resursie"
Krakowskim więc prosto dziś wal

Lecz czas przeleciał i świat zmienił wkoło
Znikły dorożki, "Ziemiańska" i Lourse
Nie ma co czekać, już nikt nie zawoła
Przyszedł, koniku, ostatni nasz kurs

Hej, wio, no, wio
Dziś sami w Aleje i przez Nowy Świat
Ach, ileż to, ach, ileż to kursów, mój Boże, i lat
Hej, wio, no, wio
Tu była - pamiętasz - "Ziemiańska", tam Lourse
Co dzień dorożką, stąd wiózł ktoś najdroższą
Dziś pusty, ostatni nasz kurs

Warszawa was pozdrawia - Piotr Łosowski


Jarema Stępowski
Warszawa was pozdrawia

Piotr Łosowski


Dawno temu, przed stu laty albo wcześniej
Wielki balon miał ulecieć nad Warszawą
Każdej damie bardzo głośno biło serce
Zaś panowie podróżnikom bili brawo, o tak

Warszawa was pozdrawia, Warszawa was zaprasza
Tu zawsze na was czeka słoneczny, piękny dzień
Król Zygmunt i Syrenka, i słowik, co w Łazienkach
Powita was piosenką, która powie, że

Kiedy balon ruszył w drogę, to w gondoli
Trzej panowie wszystkim z góry się kłaniali
Po czym wiatr ich uniósł w stronę innych stolic
Gdzie do wszystkich z tej gondoli tak śpiewali, o

Warszawa was pozdrawia...

Dzisiaj nie ma już balonów nad Warszawą
Dziś samolot stąd się wspina w nieba błękit
Lecz i dzisiaj wszyscy, którzy tu mieszkają
Zapraszają was słowami tej piosenki

Warszawa was pozdrawia...

Jarema Stępowski (fot. Marian Sokołowski)

Panno Warszawo - Jan T. Stanisławski


Jarema Stępowski
Panno Warszawo

Jan Tadeusz Stanisławski


Po to jest zabawa, żeby bawić się
Wszyscy o tym wiedzą, no i Felek wie
Stale śpiewa tylko to, co w swym sercu ma
Co pokochał, to wyśpiewa, a wyśpiewa tak

Panno Warszawo, bo to jest tak
Jak to się mówi - stara miłość nie rdzewieje
Panno Warszawo, to właśnie ja
Od lat cię kocham, taki jestem, się nie zmienię
A ty piękniejesz w oczach
No i posag wciąż większy masz
Nowe dzielnice, domy, place - na sto dwa
Panno Warszawo, panno Warszawo
Panno Warszawo ma

Panna Frania dumna, że chłopaka ma
Co tak pięknie śpiewa, lecz jest trochę zła
Bo on w oczy patrząc jej, mówi "kocham cię"
Ale nuci jej do ucha tylko słowa te

Panno Warszawo...

Wzięli ślub w sobotę, było gości huk
Przyszło pół dzielnicy na ten Felka ślub
A nad ranem skandal był, żona odejść chce
Bo pan młody trochę wypił i zaśpiewał, że

Panno Warszawo...

Warszawa w latach 70. XX w.  👉👉👉

Na wiślanym brzegu - Henryk Kotarski


Jarema Stępowski
Na wiślanym brzegu

Henryk Kotarski


Dzisiaj czasy są więcej nerwowe
Każdy musi mieć jakąś chorobę
To ból zębów go męczy, to zgaga
Bierze proszki i guzik pomaga
No a u mnie leczenie jest krótkie
Idę sobie nad Wisłę i w łódkę
Ludzie forsę wydają w aptekach
A nie wiedzą, nie wiedzą, że zdrowie ich czeka

Na wiślanym nurcie, na tym bystrym prądzie
Bo tam jest powietrze na głęboki wdech
Jak po dwóch godzinach z łódki się wysiądzie
To byś wtrajał i za trzech
Na wiślanym brzegu żyje się szeroko
Tu się czuję dobrze, a gdzie indziej źle
A kto mi nie wierzy no to kit mu w oko
Ja się pytam gdzie jest lepiej
Gdzie jest lepiej, gdzie jest lepiej?
Ja się pytam gdzie jest lepiej niż nad Wisłą
Gdzie tak dobrze jest jak tu?

Teraz każdy się robi turystą
Na letniaki chce z miasta wyprysnąć
Ja rozumiem, że taka dziś moda
Ale pytam gdzie tutaj jest głowa
Bo na przykład pędzlują faceci
Z bambetlami nad morze pod Szczecin
Chcą zobaczyć te morskie bałwany
A nie wiedzą, nie wiedzą, że przecież jak rany

Tu na Saskiej Kępie koło mostu blisko
To masz taką plażę no a na niej piach
Zdejmie się kamasze i w ogóle wszystko
I w te wachę nurka bach

Na wiślanym brzegu żyje się szeroko...

Cyrk na Ordynackiej - Henryk Kotarski


Jarema Stępowski
Cyrk na Ordynackiej

Henryk Kotarski


Ja przed wojną - jasna sprawa
Byłem małoletni pętak
Ale choć to czasu kawał
To niejedną rzecz pamiętam
Na ten przykład, jak się chciało
Mieć rozrywkę i kulturę
To w niedziele brał mnie tato
No i szliśmy Tamką w górę

Bo na Ordynackiej, u Staniewskich Braci
Był cyrk, że szkoda słowa
Chciał się człowiek bawić, no to musiał płacić
Ale nie żałował
Cyrk Staniewskich różne takie miał zagrania
Że nie było na nie siły
To zwierzaki dzikie straszyły publikę
To się małpy zagraniczne biły

Albo takie Duo Nowak - to był numer, że o rany
On na koniu galopował i w nią rzucał sztyletamy
Potem strzelał do niej z Colta - bez patrzenia, no a ona
Wyciągała zza dekolta leleputa - niech ja skonam

Bo na Ordynackiej, u Staniewskich Braci
Był cyrk, no, jak ta lala
Jak robili salto różne akrobaci
To drętwiała sala
Cyrk Staniewskich zawsze klawe miał numery
Czego tam się nie widziało
Dużą piłę wzięli i artystkę rżnęli
A ją nic w ogóle nie bolało

A jak walczył na arenie Garkowienko z Czarną Maską
To na takie przedstawienie zasuwało całe miasto
Ale Szteker kładł każdego, bo jak kogo wziął w nelsona
Mokra plama była z niego, każdy pękał, niech ja skonam

Bo na Ordynackiej, u Staniewskich Braci
Był cyrk na sto fajerek
Nie raz to ze śmiechu tak się człowiek spocił
Że miał bóle nerek
Cyrk Staniewskich draczne sztuki pokazywał
I w ogóle różne cuda
Każdy się przekonał, że - no niech ja skonam
W dechę była, w dechę była, buda
Każdy się przekonał, że - no niech ja skonam
Tam na Ordynackiej to był CYRK ❗❗❗

Bielany - Ziemowit Kuniński


Jarema Stępowski 👉👉
Bielany

Ziemowit Kuniński


Gdy przyjdą Zielone Święta
Na pierwszą już czas majówkę
Że tradycja to rzecz święta
Wziąwszy żonę i wałówkę
Warszawiak na Bielanach
Od rana bawi się

Kręci się karuzel, płyną tony walca
Tłok i wrzawa przy tancbudzie
Lecz choć depcą ci po palcach
Odbijany - idą w tany Bielany

I wewte, i w drugą stronę
Z familią i hurmą dziatek
Pędzą wozy umajone
Pruje Wisłę parostatek
I łódką pod Kierbedziem
Się jedzie też na pych

Tańce i karuzel, spójrzcie tylko, ludzie
Panna Mania pełna wdzięków
Antek wdzięki ściska w ręku
Odbijany - idą w tany Bielany

Obstąpił tłum katarynkę
Bo małpa tam ciągnie losy
Antek Felka trzasnął krzynkę
Zośka wrzasła w wniebogłosy
Rzecz zwykła na Bielanach
Od rana taki szyk

Chodźcie na Bielany, tam zabawa, tany
W całym lasku na murawie
Dziś jak w dawnej jest Warszawie
Tak jak było - taniec, miłość, Bielany
Krok nad Wisłą i już blisko Bielany

Tadeusz Kierski (kompozytor) 👉👉👉

Szlifierz warszawski - Jerzy Ficowski


Jarema Stępowski
Szlifierz warszawski

Jerzy Ficowski
   👉👉👉


Ja z ulicy na ulicę
Cały majdan z sobą taszczę
Dobrze znałem kamienicę
Karmelicka 18
Tam pod oknem panny Magdy
Ustawiałem swę fabrykę
I dzwoniłem dzyń-dzyń, jakbym
Podwórzowym był dzwonnikiem

No i co, no i co ❓
No i co ja wtedy robię ❓

No i puszczam maszynerię moją w ruch
Moim iskrom mogą gwiazdy pozazdrościć
Kręcę kółko i uwijam się za dwóch
No bo czego się nie robi dla miłości?

Bo ta panna Magda cała
Co miłości znała wiele
Swą urodą werbowała
Nie najgorszą klientelę
Raz przysłała mi magika
Któren lubiał ostre dania
I te noże, co je łykał
Dawał mnie do szlifowania

A ja co, a ja co ❓
No a co ja wtedy robię ❓ O ❗

A ja puszczam maszynerię moją w ruch...

Leciał Mundek z nożyczkami
Żeby wąsik przystrzyc nimi
No bo chciałby serce złamać
Pannie Magdzie z oficyny
Brałem kozik pana Zdzisia
Bo już ostrze w nim stępiało
A on wyciąć musiał dzisiaj
Serce fest przebite strzałą

No to co, no to co ❓
No to co ja wtedy robię, no ❓

No to puszczam maszynerię moją w ruch...

Nie ma już tej oficyny
Giną stare obyczaje
Moje serce z tej przyczyny
I bez noża mi się kraje
Choć się rzadko trafia stówa
Choć klientów nie ma prawie
Bierę majdan i zasuwam
Po kochanej mej Warszawie

No i co, no i co ❓
No i co ja wtedy robię ❓ Hm...

No to puszczam maszynerię moją w ruch...

Stefan Rembowski (kompozytor)  👉👉👉