Tadeusz Faliszewski - Andriusza
Piotr Leszczenko - Андрюша
Ludwik Starski
Ech ty, Rassija, już dzisiaj ty niczyja
Gdzie czasy dawne i sławne te dni
Gdy żal jest na duszy, ja idę do Andriuszy
I znów o dobrych czasach serce śni
Ech, Andriusza, miły mój Andriusza
Na piecu siedzi, na harmonii gra
A jak gra, to wąsami tylko rusza
Maładiec, skąd on takie cuda zna
Ech, Andriusza, miły mój Andriusza
Cygański romans gra i pije czaj
W oczach łzy, to już ruska taka dusza
Ech, Andriusza, jeszcze raz nam graj
Och, dawniej było i dobrze tak i miło
Grał on huzarom, bojarom on grał
A grać, jak kazali, to ruble mu dawali
I dobrej ruskiej wódki, ile chciał...
Bułat Okudżawa - Прощание с Польшей Piotr Kajetan Malczuk - Pożegnanie Polski
Witold Dąbrowski
Pospólny los, Agnieszko (Polacy), nas z dawien dawna zbratał
Na dolę i niedolę, na dobro i na zło…
Gdy trębacz nad Krakowem w hejnale stromym wzlata,
Z nadzieją strzygę uchem i szabli szuka dłoń…
Tak ładnie wyglądamy w strzępiących się ubrankach,
Jak lament Jarosławny jest płacz sióstr naszych "Idź" -
Gdy siedemnastoletni, grający na organkach,
Jak zawsze wyruszamy, by się za wolność bić.
Wybaczcie zaniechanie, odpuście grzech milczenia,
Pośpieszne pożegnanie i żal spóźnionych słów…
Nam czas, Agnieszko składał niejedno przyrzeczenie,
I czad obietnic próżnych uderzył nam do głów.
Gra trębacz nad Krakowem. Wciąż gra, choć dawno poległ,
bo wieczna jego miłość. Gra miastu larum… Cyt!...
Agnieszko, myśmy dzieci, za chwilę – dzwonek w szkole.
Czy słyszysz? To za ścianą gdzieś grają twista z płyt. Прощание с Польшей
Мы связаны, Агнешка, давно одной судьбою
в прощанье и в прощенье, и в смехе, и в слезах:
когда трубач над Краковом возносится с трубою,
хватаюсь я за саблю с надеждою в глазах.
Потертые костюмы сидят на нас прилично,
и плачут наши сестры, как Ярославны, вслед,
когда под крик гармоник уходим мы привычно
сражаться за свободу в свои семнадцать лет.
Прошу у вас прощенья за раннее прощанье,
за долгое молчанье, за поздние слова...
Нам время подарило пустые обещанья.
От них у нас, Агнешка, кружится голова.
Над Краковом убитый трубач трубит бессменно,
любовь его безмерна, сигнал тревоги чист.
Мы -- школьники, Агнешка, и скоро перемена,
и чья-то радиола наигрывает твист.
Raz, jedyny raz, przeszło obok nas
Szczęście krótkie i zmieniło świat
Teraz woła nas utracony czas
I szumi nam tamten wiatr
Wróć do mnie wiatrem
Wróć huraganem
Nim zgubię ślad w gęstwinie dat
W powodzi lat
Zanim samotnie znowu zostanę
Zapomnieć pragnę, choćby na chwilę
Na krótką chwilę, zapomnieć, że
Bohdan Łazuka - Andriusza
Marija Łukacz - Песня о русском чае Tadeusz Urgacz
Tam, gdzie ziemia nadwołżańska sławna
Gdzie szeroki i bogaty kraj
Tam Andriusza czeka nas od dawna
W samowarze kipi dla nas czaj
A kto czaju nie wypije
Czaj, czaj, czaj
Nie wie, jak się dobrze żyje
Czaj, czaj, czaj
Bo najlepszy w świecie trunek
Czaj, czaj, czaj
Na tęsknotę i frasunek
Czaj, czaj, czaj
Więc przyjmijmy od Andriuszy
Gorącego czaju łyk
I wypijmy z całej duszy
On za pokój, my za mir
A kto czaju nie wypije
Czaj, czaj, czaj
Nie wie, jak się dobrze żyje
Czaj, czaj, czaj
Bo najlepszy w świecie trunek
Czaj, czaj, czaj
Na tęsknotę i frasunek
Czaj, czaj, czaj
Złoty księżyc lśni jak bałałajka
Śpi już rzeka i przydrożny gaj
Lecz Andriusza, choć mu zgasła fajka
Czuwa ciągle, by nie ostygł czaj
Helena Majdaniec - Rudy rydz Рыжик - Tamara Miansarowa
Adam Hosper (Jacek Bocheński)
Był sobie raz zielony las
A w lesie jakby nigdy nic W zielonej chustce
Na jednej nóżce
Stał sobie rudy rydz
Rudy, rudy, rudy rydz
Jaka piękna sztuka
Rudy, rudy, rudy rydz
A ja rydzów szukam
Rudy, rudy, rudy rydz
Mam na rydza smaczek
Rudy, rudy, rudy, rydz
Lepszy niż maślaczek
O gdyby chciał i gdyby tak
Zerwać się dał, o Boże
Lecz na to rydz nie mówi nic
Bo mówić wszak nie może
Rudy, rudy, rudy rydz
Tylko spuszcza oczy
Rudy, rudy, rudy rydz
Gniewa się i boczy
Rudy, rudy, rudy rydz
Boi się nożyka
Rudy, rudy, rudy rydz
Nie chce do koszyka
Przez cały czas zielony las
Coś plecie z wiatrem trzy po trzy
I nawet nie wie, że gdzieś pod drzewem
Samotny rydzyk śpi
O rudy, rudy, rudy rydz
Już go nie uproszę,
Rudy, rudy, rudy rydz
Chyba pójdę z koszem
O rudy, rudy, rudy rydz
Próżne z nim pogwarki
No to, no to nic
Pójdę na pieczarki
Mieczysław Fogg - Przyznaj się
Piotr Leszczeno - Признайся мне
Ludwik Szmaragd
Prześnił się sen, nasz wielki sen miłości
Dosyć tych scen, wiem, że zdradziłaś mnie
Nie bój się słów, trzeba bać się przyszłości
Wszystko mi mów, o wszystkiem wiedzieć chcę
Przyznaj się, a może ci przebaczę
Przyznaj się i prawdę powiedz mi
Jeśli w twoich smutnych oczach łzy zobaczę
Żal mi będzie ciebie, mnie i naszych dni
Przyznaj się, a może cię zrozumiem
Przyznaj się i tak minęły sny
Ty zawiniłaś, lecz ja zapomnieć umiem
Więc lepiej przyznaj się
Nie będę zły
Jeśli chcesz żyć bez marzeń, bez tęsknoty
Zostaw mnie i nie przyznawaj się
Lecz jeśli znów pragniesz mojej pieszczoty
Wszystko mi mów, milczeniem nie dręcz mnie...
Szła dzieweczka do laseczka
Do zielonego - ha, ha, ha
Do zielonego - ha, ha, ha
Do zielonego.
Napotkała myśliweczka
Bardzo szwarnego - ha, ha, ha
Bardzo szwarnego - ha, ha, ha
Bardzo szwarnego.
Myśliweczku, kochaneczku
Bardzom ci rada - ha, ha, ha
Bardzom ci rada - ha, ha, ha
Bardzom ci rada.
Dałabym ci chleba z masłem
Alem go zjadła - ha, ha, ha
Alem go zjadła - ha, ha, ha
Alem go zjadła.
Gdzie jest ta ulica, gdzie jest ten dom
Gdzie jest ta dziewczyna
Co kocham ją.
Znalazłem ulicę, znalazłem dom
Znalazłem dziewczynę
Co kocham ją...
Gdzieś w hotelowym korytarzu krótka chwila,
splecione ręce gdzieś na plaży, oczu błysk,
wysłany w biegu krótki list,
stokrotka śniegu, dobra myśl,
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.
Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd
I nie wybaczy nikt chłodu ust twych.
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach,
kropelka żalu, której winien jesteś ty,
nieprawda, że tak miało być,
że warto w byle pustkę iść,
to wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.
Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd
i nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów,
uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd
i nie wybaczy nikt chłodu ust twych.
Odloty nagłe i wstydliwe, niezabawne,
nic nie wiedzący, a zdradzony pies czy miś,
żałośnie chuda kwiatów kiść
I nowa złuda, nowa nić,
to wciąż za mało moje serce, żeby żyć...
Adam Aston, Tadeusz Faliszewski - Serce matki Ludwik Szmaragd
Żyjemy wśród zamętu i braku sentymentu
Tu sztuczny śmiech, tam znów sztuczne łzy Obłuda, fałsz - to są życia gry Miłości szczerej nie ma
Epoka kłamstw, krzywd i mąk Nikt nie jest sobą, czas rządzi tobą Okrutna obojętność w krąg
Jedynieserce matki uczuciem zawsze tchnie Jedynie serce matkio wszystkim dobrze wie Dać trochę ciepła umie i każdy ból zrozumie A gdy przestaje dla nas bić, tak ciężko, ciężko żyć
Najlepsi przyjaciele dać mogą smutku wiele
I wiedz, że najbardziej wierny ci
Zapomnieć cię może, wierzaj mi
Umarły poświęcenia, egoizm dziś władzę ma
Nieszczerość rządzi, a ludzkość błądzi
Chłód w każdym kącie cicho łka
Janusz Popławski, Piotr Leszczenko Garmoszka - Гармошка Władysław Szlengel
Garmoszka gra
Jest czaju szklanka słodka
Gdy zamknę drzwi, jak dobrze mi
Siemieczki są i jest suszony mak
I śpiewa nam Wołodia
Więc czegoż jeszcze brak
Gorący piec złociste rzuca skry
Gdy śpiewa nam Wołodia
Nie wiemy, co to łzy Muzyka: Leon Rzewuski
Путешествие по ночной
Варшаве в дрожках
Przejażdżka dorożką
przez wieczorną Warszawę Bułat Okudżawa - Witold Dąbrowski
Warszawo, wierz mi, kocham cię
smutno i tkliwie, po wiek wieków.
Chociaż w zbrojowni słów
z pewnością precyzyjniejsze słowo mam,
To święty mięsień, ten, co tam
po lewej stronie tkwi w człowieku,
Tak tęskni, tak o żebra tłucze...
I co z nim począć nie wiem sam.
Trzęsie dorożka. Spływa zmierzch.
Stygną w Warszawie ślady po dniu.
To miasto pełne jest młodości,
zwarzone skwarnym tchnieniem mąk,
Jak ta gałązka, którom dziś
w alejce łazienkowskiej podniósł,
Jak ten niezręczny ukłon Wazy,
jak tej dziewczyny drżenie rąk.
Oficer w rogatywce śpi,
już żywa dusza nie pamięta,
bo obca go obmywa rzeka,
obcy mu borów szumi liść.
Nie minie wiek, nie minie rok-
napiszą chłopcy i dziewczęta
w zeszytach to,
co nam przez gardła ściśnięte
przejść nie może dziś.
Jest to nieznośne niczym raj –
w sicie przesiewać dobra odsiew,
miłość przecedzać przez nieufność,
cedzić przez zęby skąpstwo słów...
Strofuję mój niestały los:
"Szczerości naucz się, mój losie,
Nadziejo, nie traćże nadziei
i zbudź się, zaufanie, znów!"
Dalejże, dorożkarzu, w cwał,
już czas latarnie pozapalać.
Nieprawda, żeśmy już przeżyli
ten najważniejszy w życiu dzień!
Warszawo, chłopcy z ulic twych
wichrzą czupryny jak z żurnala,
lecz widzę zmarszczki na ich czołach,
zadumy niespodzianej cień!
Trzęsie dorożka. Spływa zmierzch.
Krakowskim ku Staremu Miastu.
Jadę, zstępuję w mrok kawiarni,
gdzie dziwna pani śpiewa wiersz,
gdzie znów kwitnie Czerwony Mak
jak innej już miłości zwiastun...
Powoli jadę przez Krakowskie.
Trzęsie dorożka.
Spływa zmierzch. Obrazy: Józef Pankiewicz
Kławdia Szulżenko - Синий платочек
Jerzy Połomski - Błękitna chusteczka
Artur Tur
Mała, błękitna chusteczka
Którą pamiętam sprzed lat
Moja dziewczyna i jej chusteczka
Mgłą przesłoniły mi świat
Czy tu, czy tam
Po świecie błąkam się sam
Tylko błękitną, małą chusteczkę
Jako pamiątkę dziś mam
Mała błękitna chusteczka
Mokra wciąż była od łez
Kiedym na wojnę
Z twego miasteczka
Odjeżdżał na świata kres
Czy tu, czy tam
Po świecie błąkam się sam
Tylko błękitną, małą chusteczkę
Jako pamiątkę dziś mam
Nie trzeba wracać do wspomnień
Ból serca ukoi czas
Pierwszej miłości gorący płomień
Dawno przeminął i zgasł
Czy tu, czy tam
Po świecie błąkam się sam
Tylko błękitną, małą chusteczkę
Jako pamiątkę dziś mam
Twoją błękitną, małą chusteczkę
Jako pamiątkę dziś mam Tutaj z tekstem Stanisława Landaua
Tadeusz Olsza - Ty i moja gitara Piotr Leszczenko - Ты и эта гитара Andrzej Włast
Czemuż lica stroskane
Oczy masz zapłakane, mów
Mojaż wina okrutna
Że Carmena jest smutna znów
Skronie płoną zarzewiem
Serce płacze, bo nie wie nic
Czy ty kochasz mnie tak
Jak ja ciebie, daj znak
Choć uśmiechem daj znak lic Ty i moja gitara
Jakaż piękna to para
Wino na dnie puchara
Czegóż więcej nam trza
Argentyńska piosenka
To rytmiczna, to miękka
A na strunach twa ręka
O miłości naszej gra
Tą serenadę
Fermata długa kończy
Aż słońce blade
Żar naszych ust rozłączy
Ty i moja gitara
Jakaż piękna to para
Niechaj nikt się nie stara
Znów rozdzielić serca dwa
Bądź piosenki mej echem
I słonecznym uśmiechem płoń
Kochać cię nie przestanę
Schyl w me ręce stroskane skroń
Już nie płaczę, jedyny
Chodź do swojej dziewczyny, graj
Co da jutro, kto wie
Co miłością się zwie
To w piosence mi swej daj... Obrazy: Andrew Atroshenko
Вспоминаю лето в Кракове.
Есть, мол, в памяти заначки.
До чего все одинаково!
До чего же все иначе!
Голубиные и галочьи
переулки, перекрестки
облетают песни Галича,
Окуджавы и Высоцкого.
Вспоминаю лето в Кракове.
Не кичиться бы гражданством:
повиниться перед Прагою,
преклониться перед Гданьском...
Нечего ответить мальчикам
по-москальски, по-московски...
Нас терпели ради Галича,
Окуджавы и Высоцкого...
Вспоминаю лето в Кракове.
Не пришлось бы молодым вам
так же честь свою оплакивать
перед Киевом и Крымом!
Не сумеете вы, соколы
и защитники державы,
оправдаться без Высоцкого,
Галича и Окуджавы.
Tak ludzie mówią, że to pusta lalka,
La belle Madame Loulou z Alei Róż,
Zapewne tak, to nie westalka, Tancerką jest, to jasne już.
O pięknym grzechu cichą baśń szeleści
Jedwabna suknia z niezliczonych fałd
I ma przedziwny czar niewieści
Jej drobnej rączki, nóżki kształt.
Dyskretna woń "Coeur de Jeannette"
Dyskretnych pieszczot przedsmak śle,
Dlatego właśnie tę kobietę -
Świat niedyskretny sądzi źle...
Madame Loulou ma szyk dessous,
Piękne brylanty i stroje,
Żyje bez burz w Alei Róż
Sama lub czasem we dwoje...
Główka bez trosk, serce jak wosk
I buziak anielsko słodki,
Madame Loulou, przysięgnę tu,
Jest tylko ofiarą plotki...
Lecz tajemnicą jest poliszynela,
Że piękna Loulou ma przyjaciół trzech,
Bo jakże żyć bez przyjaciela, A mieć ich trzech, to też nie grzech;
Pan baron w niej się kocha idealnie,
Przysyła róże "Marèchal de France",
W południe zwykle zwiedza jej sypialnię
I patrzy na nią par distance...
Pan konsul darzy ją liliami,
Jak długi rok stricte five o'clock;
Przy kawce u niej siedzą sami,
Lecz zwykle tak o jeden krok...
Madame Loulou tak dla tych dwu
W różne przebiera się stroje,
Le cher baron zwykł widzieć ją
Spowitą w szlafroczka zwoje...
Konsul a dit: "Après midi
Lubię cię w robe z aksamitu".
Madame Loulou, tam jak i tu,
Da dowód serca i sprytu...
Artystą znanym jest przyjaciel trzeci,
Wytworny, piękny niby młody bóg.
Talentem swym zachwyty wkoło nieci
I sprawa w sercach pań puk, puk, puk...
Ten nigdy kwiatów Loulou nie przysyła,
I kiedy chce, przychodzi do niej sam...
Z nim Loulou jest potrójnie miła
I zapominam co to kłam...
Gdy do zatrzasku klucz swój wwierca,
Tam do jej drzwi, w Alei Róż,
Loulou już czeka, z biciem serca,
I usta swe rozchyla już...
Madame Loulou nie mówi mu
Nic o konsulu, baronie...
Cisza jest w krąg, on przy niej kląkł,
I serce przy sercu płonie...
Znikł wszelki ślad zbytecznych szat
I poszły w kąt konwenanse...
Madame Loulou jest sobą tu - Honnisoit qui mal y pense!