Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gintrowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gintrowski. Pokaż wszystkie posty

Tylko kołysanka - Justyna Holm

Przemysław Gintrowski
Tylko kołysanka

Justyna Holm


Tylko śpij i aż śpij.
A mnie prowadź tam, tam gdzie jesteś.
Chcę być tam, gdzie ty.
W niebie? Czemu nie.
W piekle? Aż na dnie.
Będę wszędzie, wszędzie będę.
Czy to ważne, gdzie to będzie?
Więc przytul się i śpij.
Tylko czas nie chodzi spać,
Bo ma czas, jest twardy.
O tak. Jak głaz.

Jutro zbudzisz dzień.
Jutro ja - twój cień.
Będę wszędzie, wszędzie będę,
Nawet, gdy mnie już nie będzie.

Tylko śpij i aż śpij.
Wniebowzięty chór wszystkich świętych
Patrzy na nas w dół.
A to tylko ty.
A to tylko ja.
Ty - maleństwo niepojęte.
Boże, życie bywa piękne,
Już przytul się i śpij.
Czekolady pełna noc.
Gwiazdy jak cukierki.
Ech, czas je zdjąć.

Jutro obudź dzień.
Jutro ja - twój cień.
Będę wszędzie, wszędzie będę.
Nawet, gdy mnie już...

Kamyk - Zbigniew Herbert


Przemysław Gintrowski, Maciej Stuhr - Kamyk

Zbigniew Herbert

Kamyk jest stworzeniem
doskonałym

równy samemu sobie
pilnujący swych granic

wypełniony dokładnie
kamiennym sensem

o zapachu który niczego nie przypomina
niczego nie płoszy nie budzi pożądania

jego zapał i chód
są słuszne i pełne godności

czuję ciężki wyrzut
kiedy go trzymam w dłoni
i ciało jego szlachetne
przenika fałszywe ciepło

Kamyki nie dają się oswoić
do końca będą na nas patrzeć
okiem spokojnym bardzo jasnym

Pan Cogito o cnocie - Zbigniew Herbert


Jan Nowicki, Przemysław Gintrowski
Pan Cogito o cnocie

Zbigniew Herbert

1
Nic dziwnego
że nie jest oblubienicą
prawdziwych mężczyzn

generałów
atletów władzy
despotów

przez wieki idzie za nimi
ta płaczliwa stara panna
w okropnym kapeluszu Armii Zbawienia
napomina

wyciąga z lamusa
portret Sokratesa
krzyżyk ulepiony z chleba
stare słowa

- a wokół huczy wspaniałe życie
rumiane jak rzeźnia o poranku

prawie ją można pochować
w srebrnej szkatułce
niewinnych pamiątek

jest coraz mniejsza
jak włos w gardle
jak brzęczenia w uchu

2
mój boże
żeby ona była trochę młodsza
trochę ładniejsza

szła z duchem czasu
kołysała się w biodrach
w takt modnej muzyki

może wówczas pokochali by ją
prawdziwi mężczyźni
generałowie atleci władzy despoci

żeby zadbała o siebie
wyglądała po ludzku
jak Liz Taylor
albo Bogini Zwycięstwa

ale od niej wionie
zapach naftaliny
sznuruje usta
powtarza wielkie Nie

nieznośna w swoim uporze
śmieszna jak strach na wróble
jak sen anarchisty
jak żywoty świętych

Sprawozdanie z raju - Zbigniew Herbert


Przemysław Gintrowski
Sprawozdanie z raju

Zbigniew Herbert

W raju tydzień pracy trwa trzydzieści godzin
Pensje są wyższe ceny stale zniżkują
Praca fizyczna nie meczy (wskutek mniejszego przyciągania)
Rabanie drzewa to tyle co pisanie na maszynie
Ustrój społeczny jest trwały a rządy rozumne
Naprawdę w raju jest lepiej niż jakimkolwiek kraju

Na początku miało być inaczej-
Świetliste kręgi chóry i stopnie abstrakcji
Ale nie udało się oddzielić dokładnie
Ciała od duszy i przychodziła tutaj
Z kropla sadła nitka mięśni
Trzeba było wyciągnąć wnioski
Zmieszać ziarno absolutu z ziarnem gliny
Jeszcze jedno odstępstwo od doktryny ostatnie odstępstwo
Tylko Jan to przewidział: zmartwychwstaniecie ciałem

Boga oglądają nieliczni
Jest tylko dla tych z czystej pneumy
Reszta słucha komunikatów o cudach i potopach
Z czasem wszyscy będą oglądali Boga
Kiedy to nastąpi nikt nie wie

Na razie w sobotę o dwunastej w południe
Syreny ryczą słodko
I z fabryk wychodzą niebiescy proletariusze
Pod pacha niosą niezgrabne swe skrzydła jak skrzypce

Na fot. P. Gintrowski

Astrolog - Jacek Kaczmarski

Przemysław Gintrowski
Astrolog


Jacek Kaczmarski

Sowie źrenice, jak czarne księżyce
W ognistych pierścieniach wysyłam w mgławice
Trwożliwych szelestów mysiego protestu
Przed życiem, któremu na imię bezkresny jest przestwór

W spazmach i splotach najlichsza istota
Wypełnia swój los parabolą żywota
I gasnąc przepada wśród świateł miriadów
Maskota potęgi, co Stwórcą nazywa się Ładu

Chaos nade mną i chaos pode mną
Dla wszystkich prócz mnie jest mozaiką tajemną
Ukrytych zamiarów, przeznaczeń i czarów
Gdy ciemność pochłania jednako i plebs i cezarów

Widzę człowieka jak cały w wypiekach
Powiada nam mądrym się trzymać z daleka
Bo w czasach przejściowych kto przysiąc gotowy
Co czeka strażników wartości, cnót ponadczasowych

Lub słyszę chłystka, co na to się ciska
My mądrzy wszystkiemu przypatrzmy się z bliska
Wszak w czasach chaosu zwykł żądać lud stosów
A iskra mądrości być może odmieni bieg losu

Idę więc do nich i mówię, że czas
Jest zawsze przejściowy, a chaos jest w was
I za to sądzili, i za to spalili - stos zgasł
Dokładnie w od zawsze pisanej mi chwili...

Stół Mordechaja Gebirtiga - Anna Kamieńska

Przemysław Gintrowski
Joanna Trzepiecińska

Stół Mordechaja Gebitriga

Anna Kamieńska

Od rana padał smutek. Jakbym już zrozumiała wreszcie,
że ci, co umarli, umarli naprawdę.
Wtedy w drzwiach stanął wysoki głos, fujarki
poznałam po wielkich uszach, po oczach wilgotnych i wesołych ustach.
Tak wyglądają biblijni aniołowie
Przebrani za biednych, przedwojennych stolarzy
O których powiada Izajasz:
będzie wam pieśń jako noc święta i wesele serdeczne.
Który idzie z piszczałką
Który idzie z piszczałką

Psalm zaręczynowy - Tadeusz Nowak


Przemysław Gintrowski
Psalm zaręczynowy

Tadeusz Nowak

Kocham Cię rzekła biała koniczyna
kocham Cię rzekła koniczynie kosa
Napij się ze mną porannego wina
wypij do kropli majowe niebiosa

A po tym pieścić będziemy się czule
i zwierzać słodsze od snu tajemnice
i wchodzić w miodem zakapane ule
i dawno zmarłe ujeżdżać konnice

A kiedy lepcy od rosy i miodu
wrócimy znowu w uchyloną zorzę
ty się przytulisz do mojego chłodu
ja się w śnie twoim dziewiczym położę

I szepnie ziele i trawa po trawie
pająk po żuku i pszczoła po trzmielu
ze ci pierścionek już niedługo sprawię
a ty mi zemrzesz zaraz po weselu

Czemu truchlejesz biała koniczyno
i ślubne suknie zrzucając uciekasz
To miód tak szumi i poranne wino
i nikt prócz trawy psiej na nas nie szczeka