Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podhorski-Okołów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podhorski-Okołów. Pokaż wszystkie posty

Pieśń ostatniego spotkania - Anna Achmatowa


Pieśń ostatniego spotkania

Gina Gieysztor

Tak bezradnie serce się kurczyło,
A chód jeszcze był lekki i miękki,
Lecz na prawą dłoń nałożyłam
Rękawiczkę z mej lewej ręki.

Wydawało się: stopni tak wiele,
Lecz wiedziałam, że trzy, na pewno!
Pośród klonów jesienny szelest...
On poprosił: "O, umrzyj ze mną!

Oszukały, zabrały mi siły
Losy zmienne i nierozumne".
I odrzekłam: "O, miły, miły,
Mnie tak samo! I z tobą umrę..."

To jest pieśń ostatniego spotkania.
Popatrzyłam na dom w mrocznym cieniu.
Oświetlona tylko sypialnia
Obojętnej świecy płomieniem.

Piosenka o dniu pożegnania

Leonard Podhorski-Okołów

Tak bezradnie pierś stygła mi z chłodu,
Ale szłam, zda się, lekko i żwawo.
Rękawiczkę, ot tak, bez powodu,
Z lewej ręki włożyłam na prawą.

I zdawało się, schodków tak dużo,
A wiedziałam, że tylko trzy były.
Klon zaszumiał w jesiennej wichurze.
Prosił: Zejdźmy do wspólnej mogiły!

Mnie oszukał, czy słyszysz, los srogi,
Los niedobry i zmienny zarazem.”
Zawołałam: “Mój miły, mój drogi,
I mnie również. Umrzyjmy więc razem.”

To piosenka o dniu pożegnalnym.
Obrzuciłam dom ciemny spojrzeniem.
Tylko świece jaśniały w sypialnym
Obojętnie-żółtym płomieniem.

Czyta: Grażyna Barszczewska

Zamęt - Anna Achmatowa


Anna Achmatowa - Смятение
Zamęt

Leopold Lewin

1

Było od światła ostrego duszno,
I jego wzrok jak promienne zorze.
Drgnęłam: takiemu będę posłuszna,
Tylko on ugłaskać mnie może.
Schylił się - zaraz o coś zapyta...
Odpłynęła z twarzy krew cała.
Gdybyż legła jak nagrobna płyta,
Na mym życiu miłość i - trwała.

2

Nie kochasz, patrzeć już nie możesz?
Przeklęty,twa piękność to sidła!
Nie mogę unieść się w przestworze,
Chociaż od dziecka miałam skrzydła.
Spojrzenie me - zza mgieł zasłony,
Rzeczy i ludzie mącą serce,
I tylko tulipan czerwony,
Tulipan w twej butonierce.

3


Jak dyktuje uprzejmość prawdziwa,
Uśmiechając się podszedł w ustroni,
Opieszale na wpół, na wpół tkliwie
Pocałunkiem dotknął mojej dłoni.
Zagadkowych dawnych twarzy szereg,
Na mnie oczy ich patrzą w pomroce.
Dziesięć lat omdleń, rozterek,
I bezsenne wszystkie moje noce
I włożyłam w jedno ciche słowo,
I na próżno wyrzekły je usta.
Ty odszedłeś i stała się znowu
Moja dusza jasna, i pusta.

Popłoch


1 Leonard Podhorski-Okołów

Było duszno od świateł potopu,
A oczy jego – jak blaski…
Jenom zadrżała. Ten oto
Zdoła mnie wreszcie ugłaskać.
Schylił się. Wnet padnie słowo.
Krew mi od twarzy odbiegła.
O, gdybyż płyta grobową
Miłość na życiu mym legła.

2 Gina Gieysztor

Nie kochasz? Nie patrzysz już na mnie?
Przeklęty! Twa piękność zdradziecka!
Nie mogę ulecieć jak dawniej,
A skrzydlatą byłam od dziecka.
Na oczach mych mgłę położono,
Zlewają się twarze w rozterce,
I tylko tulipan, tulipan czerwony,
Tulipan w twej butonierce.

3 Leonard Podhorski-Okołów

Jak zwyczajna uprzejmość wymaga,
Podszedł do mnie. Powoli. Z uśmiechem.
Na wpół czule, na wpół z powagą
Dotknął ręki gorącym oddechem.
I wejrzeniem sfinksowych pomników
Jego oczy spojrzały bezdenne…

Dziesięć lat głuchych westchnień i krzyków,
Wszystkie moje noce bezsenne
W jedno ciche włożyłam to słowo
I wyrzekłam je, widać, daremno.
Zostawiłeś mnie samą. I znowu
Było w duszy mej pusto i ciemno.

Jak biały kamień - Anna Achmatowa


Как белый камень
в глубине колодца...

Anna Achmatowa
Leonard Podhorski-Okołów

Jak biały kamień w głębi studni ciemnej,
tak we mnie jedno czai się wspomnienie.
Nie walczę z nim i walczyć by daremno,
bo w nim i radość moja, i cierpienie.

I chyba każdy, kto mi spojrzy w oczy,
wyczytać musi je z ich smutnej treści.
I głębszym smutkiem twarz mu się zamroczy,
niż gdyby słuchał samej opowieści.

W przedmioty ludzi niegdyś przemieniano
ze świadomością im pozostawioną,
by smutki cudze wieczną były raną.
Tak w me wspomnienie ciebie przemieniono.

Kocie, nie idź - Anna Achmatowa


Anna Achmatowa

Мурка, не ходи, там сыч
На подушке вышит,
Мурка серый, не мурлычь,
Дедушка услышит.
Няня, не горит свеча,
И скребутся мыши.
Я боюсь того сыча,
Для чего он вышит?

Leonard Podhorski-Okołów

Kocie, nie idź...

Kocie, nie idź, tam wyszyta
na poduszce sowa,
kocie, nie mrucz, dziad cię schwyta,
Boże cię uchowaj.
Nianiu, gaśnie świeca, znowu
świerszcz za piecem kwili...
Strasznie boję się tej sowy.
Po co ją wyszyli?

Obraz: Katya Minkina

Tyle próśb - Anna Achmatowa


Столько просьб у любимой всегда...

Anna Achmatowa
Leonard Podhorski-Okołów

Tyle próśb zawsze ma ukochana,
porzucona próśb żadnych nie miewa...
Jak to dobrze, że dzisiaj od rana
lekkim lodem mróz rzekę odziewa.

Oto wstąpię - dopomóż mi, Chryste! -
na pokrowiec ten kruchy ogromnie,
a ty moje przechować chciej listy,
by nas mogli rozsądzić potomni,

By jaśniejszy i bardziej wspaniały
blask otoczył w ich oczach twą postać.
Czyliż mogą w biografii twej chwały
jakiekolwiek bądź braki pozostać?

Nazbyt słodkie doczesne napoje,
nazbyt gęste miłośne są sieci...
Niechże kiedyś z imieniem tem mojem
w podręcznikach spotkają się dzieci.

I tak smutną opowieść czytając,
niech uśmiechną się chytrze i łzawo.
Mnie miłości i szczęścia nie dając,
nagródź w zamian choć gorzką tą sławą

Przyszłam tutaj - Anna Achmatowa

Anna Achmatowa
Я пришла сюда, бездельница...

Leonard Podhorski-Okołów

***

Przyszłam tutaj próżnująca:
Jedno licho, gdzie się nudzić!
Młyn na wzgórku drzemie w słońcu.
Wiek tu można ust nie trudzić.

Nad powoju kwieciem mdławem
Leciuteńko pszczoła pływa
Wołam nimfę tu, nad stawem,
Ale nimfa - już nieżywa.

Zaciągnęło drobną rzęsą
Staw bagnisty, coraz płytszy.
Gdzie osiny liściem trzęsą,
Młody księżyc ostro błyszczy.

Każda rzecz dziś zda się nowa.
W lekkiej mgle topole drzemią.
Milczę. Milczę wciąż,
Gotowa stać się znowu tobą - ziemio

Czyta: Zofia Kucówna