Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odcień ciszy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odcień ciszy. Pokaż wszystkie posty

Pewnego dnia o świcie - Bogdan Chorążuk


Tadeusz Woźniak
Pewnego dnia o świcie

Bogdan Chorążuk

Pewnego dnia o świcie spadły samochody z nieba
Śpiąc jeszcze, wsiadłem do jednego z nich i odjechałem
Był chłodny, pachniał aniołami
To się zdarzyło w czerwcu lub komuś innemu

I przez zdumione ulice jechałem i śniłem
Miasto było złudzeniem, w oknach żywych witryn
Ciała świeciły lunatyczne dziewczyn
Zresztą być może były to moje westchnienia

A obok samochodu srebrnie biegły cisze
Że słychać było czysty metal i konwalie
Za horyzontem sennie kiełkowało dzisiaj
A ja jechałem dalej i ciągle dalej...

Świt się powoli zaczął zmieniać w moją przyszłość
I pewność, że za zakrętem drogi, po wielu zdarzeniach
Spotkałem dawno temu siebie albo jeszcze spotkam
Doświadczonego o wszystko, co mi się nie zdarzy

A mój samochód srebrnie powłóczysty
Był już tak jasny, że się w pęd przemienił
A wszystkie rzeczy takie były czyste
Jakby im nagle odebrał ktoś Ziemię...

Fot. Tadeusz Woźniak

Dosłowność - Bogdan Chorążuk


Tadeusz Woźniak
Dosłowność

Bogdan Chorążuk

Jestem przydrożnym kamieniem
Nic mnie nie obchodzi
Jestem zwyczajnie kamienny i stary
I takim chciałbym pozostać

Jestem okrągły i siwy
Połyskujący
Jestem dostatecznie niemały i własny
Ażeby być z tego dumnym

Jestem kamieniem osobnym
Nieporuszonym
Jestem dotykalnie obecny i ciężki
I takim chciałbym pozostać

Przechodziły tędy tabory napełnione drogą
Przechodziło zmęczenie ludzkie i nieludzkie
Potykała się o mnie niezręczność wielu koni
Czochrały się o mnie zwierzęta, dotykały dłonie
Obwąchiwały mnie coroczne pochody trawy
Otulało powietrze, ciężar ziemi dławił

Ludzie mi tego zazdroszczą
Że jestem tylko sobą
I chociaż są z kamienia
Udają że są kimś innym

Jestem przydrożnym kamieniem
Nic mnie nie obchodzi
Jestem nadzwyczajnie kamienny i stary
I takim chciałbym pozostać

Jestem kamieniem przydrożnym
Nic mnie nie obchodzi
Jestem dostatecznie dotykalny i własny
Ażeby być z tego dumnym

Obrazy: Tommy Ingberg

Motyw obsesyjny - Bogdan Chorążuk


Tadeusz Woźniak
Motyw obsesyjny

Bogdan Chorążuk

Trzeba wziąć od życia co najlepsze
Umieć chcieć niemożliwego nie chcieć
Dzień po dniu jak po kryształach wchodzić
Ciągle być nienasyconym głodem...

Nie ma nas, gdzie nie ma zamyślenia
Nie ma cię, gdy jesteś od niechcenia
Chowasz wstyd na samym dnie zmyślenia
Chowasz go i znowu ciebie nie ma...

Śmiejesz się, że okłamałeś drugich
Śmiejesz się, a przecież siebie gubisz
Błękit jest spojrzeniom twym najbliższy
Ziemia ci pramatką i kołyską...

Ile łąk wpatrzyłeś w swoją pamięć
Ile dni rozwiała czasu zamieć
Życzę ci wszystkiego co najlepsze
Chciałem cię przed tobą samym przestrzec...

Obraz: Tommy Ingberg

Dziwni ludzie - Bogdan Chorążuk


Tadeusz Woźniak
Dziwni ludzie

Bogdan Chorążuk

Tyle w oczach mgły
Czy to żal, czy to wstyd

Siedzą patrzą, ledwie czują
Przez milczenie ciężko płyną
Przeciekają im przez palce
Wydarzenia i miesiące
Noc ich marzeniami poi
Dnie mijają za powoli
Żyją jakby od niechcenia
Jakby ich nie była ziemia

Tyle w oczach mgły
Czy to żal, czy to wstyd

Pomieszana cisza z lękiem
Kłamstwo z kpiną i przekleństwem
Z nienawiści idą w przestrach
Ale kończy się na gestach
Niebo z nimi się obraca
W stronę skąd się nie powraca
Siedzą, patrzą, przemijają
Wszystko mają, nic nie mają

Świat jak zwariowany - Bogdan Chorążuk


Tadeusz Woźniak
Świat jak zwariowany

Bogdan Chorążuk


Świat jak zwariowany pędzi
Nie wiem, co to z nami będzie
Sprawy, ludzie i motyle
Chwila, co przegania chwilę
Chwilę...

Komputery, doświadczenia
Z dnia na dzień się życie zmienia
Ktoś ląduje na Księżycu
Inny ktoś wymyśla życiu
Życiu....

Czy to piekło, czy to niebo
Jak się czuć na świecie trzeba
Ile w roku dwutysięcznym
Będzie zła, a ile szczęścia
Szczęścia...

Świat jak zwariowany pędzi
Nie wiem, co to z nami będzie
Świat jak zwariowany pędzi
Byle jako, byle prędzej
Prędzej...

Obraz: Catrin Welz-Stein

I nim się ockniesz - Bogdan Chorążuk


Tadeusz Woźniak
I nim się ockniesz

Bogdan Chorążuk

I nim się ockniesz
Dziewczęta cię miną
I każda rzecz
I każda rzecz ci powie
Twój czas już upłynął

Odcień ciszy - Bogdan Chorążuk

Lena Sotskova

Tadeusz Woźniak
Odcień ciszy

Bogdan Chorążuk

Co to było
Jak się mogło zdarzyć
Skrzypiec obłok wzleciał niezwykle wysoko
A ich włosy - struny wplecione we wiatr
W najcichsze westchnienia
A włosy struny jak noc
Kiedy księżyc jak wieczór w maciejkach

I były tak ogromne, choć takie maleńkie
Że i największe marzenia się na nich mieściły
A kiedy wzruszone biegły leciuśko przez siebie
Przez palce, przez oczy, przez skamieniałe pola
W olśniewających jeziorach
I gdy się rozbiegały do dźwięków srebrnych
Dźwięków niemal żywych
Gdy nisko kołowały złotym od spokoju rojem
To wydawało się pewnym, że musiały być czarodziejskie

A skrzypce miały skrzydła otwarte na zamyślone jeziora
A czasem się podrywały do tak wysokiego lotu
Że widać ich prawie nie było
Tu czasu nie było
A one leciały prosto w tężejące słońce, coraz mniejsze
W strunach ich tyle się siły mieściło
Że umierały najmniejsze westchnienia
Tu czasu nie było
A kiedy niskim obuchem uderzały w uszy, głusi rozwierali ręce
I jaskółki nie kończyły się w locie
Tu czasu nie było...

Bo w strunach ich tyle się płaczu mieściło, że stąd te jeziora
A bo w ich strunach mieszkał i strach i paraliż
Tu czasu nie było
A bo w ich strunach koczowały od świtu do złamania smyczka
Tłumy spragnionych ślepców
A bo ich struny były ciężarne od nadmiaru, czas się tu nie liczył
A przestrzeń pomiędzy nimi I echem była wydrążona
Tu czasu nie było

Tren o róży - Bogdan Chorążuk


Tadeusz Woźniak
Tren o róży

Bogdan Chorążuk

Gdy odbierałem róży świat
Ogród się nawet nie poruszył
I tylko cień księżyca zbladł
I pusto stało się po róży

Chrypliwie obok ptak zakrzyczał
Kwiat zemdlał błękit trysnął śpiewem
Ogród się zielem zakołysał
Ogród się zakołysał zielem

Gdy odbierałem róży wszystko
By tobie się pokłonić nisko

Obraz: Eugene J. Paprocki