Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Griebienszczikow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Griebienszczikow. Pokaż wszystkie posty

Balonik - Bułat Okudżawa


Sława Przybylska, Krystyna Sienkiewicz - Balonik

Agnieszka Osiecka

Płacze dziewczynka, balon uciekł jej,
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze dziewczyna, chłopca trzeba jej
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze kobieta, mąż porzucił mnie
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze staruszka, mamo dosyć łez
A balonik wrócił i niebieski jest!


Bułat Okudżawa, Borys Griebienszczikow
Песенка о голубом шарике

Wiktor Woroszylski

Płacze dziewczynka:
- Baloniku, wróć! -
A balonik uciekł
za obłoki - w dal...

Płacze dziewczyna:
- Ukochany, wróć! -
Ludzie pocieszają,
a balonik - hen...

Płacze kobieta:
- Utrapiony, wróć! -
Ludzie pocieszają,
a balonik - hen...

Płacze staruszka:
- Życie moje, wróć! -
...A balonik wraca
zza obłoków - w dół.

Koguty piały całą noc - Bułat Okudżawa


Всю ночь кричали петухи - Koguty piały całą noc

Bułat Okudżawa - Ziemowit Fedecki


Koguty piały raz po raz,
W mrok wyciągając szyje,
Jak gdyby wiersze cały czas
Recytowały czyjeś.

W tym pianiu z chandry było coś,
Tej męskiej i przepastnej,
Kiedy jak złodziej lub jak gość
Drzwi się otwiera własne.



Pianie leciało w dal i w mrok,
Spadało gdzieś w nieznane -
Tak nie kochaną twarz i lok
Gładzi się, patrząc w ścianę.

Kiedy pieszczota jest jak zgrzyt
Ale brak sił na zdradę...
Pewnie dlatego szary świt
Tak długo nie chciał nadejść.

Borys Griebienszczikow, Piotr Fronczewski
Bułat Okudżawa, Sława Przybylska

Świeca pali się jak lont - B. Okudżawa


Borys Griebienszczikow - Горит пламя, не чадит
Marian Kociniak - Świeca pali się jak lont

Bułat Okudżawa - Ziemowit Fedecki

Świeca pali się jak lont.
Spali się i basta!
Rozrzutnico, robisz błąd!
Okrutnie  mną szastasz.

Czas młodości - krótki czas!
Termin nas dogoni.
Stoczę się ostatni raz
Dukatem z twej dłoni.

Wiatr mnie sczerni, zmoczy deszcz -
I reszkę, i orła.
Bardzo byłaś szczodra, wiesz?
Czy nie nazbyt szczodra?

Wańka Morozow - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa - Ванька Морозов - Wańka Morozow

Wojciech Młynarski


I czegóż chcieć od tego Wani,
Toć jego winy nie ma w tym.
Wszystkiemu winna tamta pani,
Że poszedł za nią tak jak w dym.

A pasowałoby mu wszystko.
Już wszystko prędzej niż ten traf,
Że z cyrku złapie go artystka
Na linie tańcząc pośród braw.

Gdy w pierwszym geście powitania
Nad głową wzniosła białą dłoń,
Wciągnęło Wanię pożądanie
Bez reszty w swą przepastną toń.

Marusię swą porzucił najpierw,
A potem co noc aż do dnia
Z artystką szalał w chińskiej knajpie
A ta Marusia z żalu schła.

A Wania tamtej na stół ciskał
Meduzy i w trzech smakach drób
Nie wiedząc nic, że ta artystka
Wciąż wodę z mózgu robi mu.

Bo nie wierzymy w czas kochania,
Że miłość biedy przyda nam.
Ech Wania, Wania, biedny Wania,
Ot spójrz, po linie idziesz sam.



Andrzej Mandalian

Nie krzywdźcie Wańki Morozowa,
On nie zawinił nic a nic.

To los mu tak się wylosował,
A on nie winien nic a nic.

I na co komu słowa przykre!
Toć on w cyrkówce kochał się! 
Byłoby lepiej w jakiej zwykłej,
A on w cyrkówce kochał się.

Na linie w tańcu mu mignęła, 
Skinęła białą dłonią swą —
I miłość Wańkę w mig ujęła,
Ujęła twardą dłonią swą.

Z „Szanghaju" krokiem się nie ruszał,
Miał wszystko za nic, cały świat.
A po nim z żalu schnie Marusia,
Bo dla niej on to cały świat.

A on meduzą się odżywiał, 
Cyrkówce żeby było w smak,
Na słodki bambus ją podrywał,
Że niby taki miała smak.

I nie pomyślał, że cygani,
Że miłość sercu zada kłam!
Ach, Wania, Wania! Już po Wani...
Na linie, Waniu, tańczysz sam!

Śpiewają: Wojciech Młynarski
Hanna Okuniewicz, Krystyna Sienkiewicz, Joanna Sobieska
Bułat Okudżawa, Borys Griebienszczikow

Obrazy: Jurij Macyk

Vashi zlyye dukhi - Nuit de Noel


Ваши злые духи - Nuit de Noel
Aleksander Wertyński


Я опять посылаю письмо
И тихонько целую страницы
И, открыв Ваши злые духи
Я вдыхаю их сладостный хмель
И тогда мне так ясно видны
Эти черные тонкие птицы
Что летят из флакона - на юг
Из флакона «Nuit de Noёl»

Скоро будет весна
И Венеции юные скрипки
Распоют Вашу грусть
Растанцуют тоску и печаль
И тогда станут легче грехи
И светлей голубые ошибки
Не жалейте весной поцелуев
Когда зацветает миндаль

Обо мне не грустите, мой друг
Я озябшая хмурая птица
Мой хозяин - жестокий шарманщик
меня заставляет плясать
Вынимая билетики счастья
Я смотрю в несчастливые лица
И под вечные стоны шарманки
Мне мучительно хочется спать

Я опять посылаю письмо
И тихонько целую страницы
Не сердитесь за грустный конец
И за слов моих горестных хмель
Это все Ваши злые духи
Это черные мысли как птицы
Что летят из флакона - на юг
Из флакона «Nuit de Noёl»

Polukrovka - Aleksander Wertyński

Jared Joslin
Aleksander Wertyński, Borys Griebienszczikow
Полукровка - A Half Blood

Tadeusz Lubelski - Falsyfikat

Nie kobiety trzeba mi.
Mnie potrzebny temat,
Żeby w sercu rozległ się odpowiedni ton.
I z padliny mogę więc stworzyć wam poemat,
I służącą lubię też wynieść aż na tron.

Temat w maju zjawił się, na dancingu powstał,
Gdzie kołysał tłumem ciał jazz-bandowy chór.
Wymyśliłem, czule tak, Panią - moja prosta,
Panią - czarodziejko ma, spoza siedmiu gór.

Sala huczy przez całą szerokość,
Pani brud widzę już z wszystkich stron!
Proszę, tańczmy wciąż, Wasza Wysokość!
Siadła miłość na tron!

Temat nocą zjawił się, na dancingu powstał,
Gdzie kołysał tłumem ciał jazz-bandowy chór.
Wymyśliłem, głupio tak, Panią moja prosta,
Panią - czarownico ma, z całkiem bliskich gór.

Pani duszy ubóstwo i marność
Rozszyfrować - najwyższy był czas...
Proszę, skończmy już, Wasza Wulgarność...
Falsyfikat... cóż, błąd jeszcze raz...

Bez kobiet - Aleksander Wertyński


Aleksander Wertyński, Borys Griebienszczikow

Bez kobiet - Без женщин - Without Women

Tadeusz Lubelski

Jak dobrze — bez kobiety i bez słów...
Bez gorzkich przemów i bez słodkich pieszczot,
Bez oczu, które was uwodzą znów;
Nie dość, że kłamią, to sumienie budzą jeszcze!

Jak dobrze bez tych histerycznych zdrad,
Bez dzikich cykli zerwań i przebaczeń,
Bez wszystkich nadzwyczajnie cennych rad
I bez ich jawnych i ukrytych znaczeń.

Jak śmieszna jest ta absurdalna gra,
Gdzie zysk jest marny, za to wiele się przegrywa,
Gdzie za partnera się szulera ma,
A rezygnacja z gry jest niemożliwa.

Jak dobrze z przyjacielem siąść we dwóch,
Co jakiś czas dorzucać lód do whisky
I miłe koło wspomnień puszczać w ruch,
O damach jeszcze wczoraj tak wam bliskich.

Jak dobrze, gdy się człowiek budzi sam,
W na pamięć znanej kawalerskiej norze,
Mieć pewność, że nikt snu nie przerwie wam
I że nie trzeba będzie kajać się, broń Boże.

A żeby trochę zmniejszyć bilans strat,
Z jej przyjaciółką stoczyć mały bój zwycięski;
Bo tak już urządzony jest ten świat,
Że trzeba czymś nakarmić swój egoizm męski!

Uspokój lepiej mnie - Aleksander Wertyński

You make me calm - Russian Records

Aleksander Wertyński, Borys Griebienszczikow
Uspokój lepiej mnie - Ты успокой меня

Tadeusz Lubelski

Uspokój lepiej mnie...
No, połóż kres tym żartom!
Ty jesteś moja, a to wszystko mi się śni!
Nie rzucaj mnie!
Nie będziesz chyba tak upartą...
Bez ciebie tak jest przeraźliwie, i tak strasznie mi!

Lecz Ty odejdziesz, obca i daleka,
Owiniesz serce w szynszylowy szal...
Przynajmniej się nie lituj!
Na to jedno czekam!
I przyznaj w końcu, że i Tobie trochę żal...

Minuta na puti - Aleksander Wertyński

A Minute on the Way - Russian Records
Aleksander Wertyński
Borys Griebienszczikow

Minuta na puti - Минута на пути

Ну что ж, простимся, так и быть,
Минута на пути,
Я не хотел тебя забыть,
Прости меня, прости.

Прости за то, что ты была
Любовницей, женой,
Что ты сожгла меня до тла,
Отнявши мой покой.

Что от разлук до новый встреч,
До самого конца
Вы высоко умели жечь
Холодные сердца.

Как мне тебя благодарить,
Минута на пути?
Я не могу тебя забыть,
Прости меня, прости!

Стал я грустным,
Стал печальным,
По утру,
Друг мой тайный,
Друг мой дальний,
Я умру...

O vsekh ustalykh - Aleksander Wertyński

O wszystkich zniechęconych - About All Exhausted
Aleksander Wertyński
Borys Griebienszczikow

O wsiech ustałych - О всех усталых

Тeffi - Nadieżda Teffi

К мысу ль радости, к скалам печали ли,
К островам ли сиреневых птиц -
Всё равно, где бы мы ни причалили,
Не поднять нам усталых ресниц.

Мимо стёклышка иллюминатора
Проплывут золотые сады,
Пальмы тропиков, сердце экватора,
Голубые полярные льды…

И всё равно, где бы мы ни причалили:
К островам ли сиреневых птиц,
К мысу ль радости, к скалам печали ли -
Не поднять нам усталых ресниц.

Eta zhenshchina - Bułat Okudżawa


Bułat Okudżawa, Borys Griebienszczikow
Эта женщина

Эта женщина! Увижу и немею.
Потому-то, понимаешь, не гляжу.
Ни кукушкам, ни ромашкам я не верю
и к цыганкам, понимаешь, не хожу.

Напророчат: не люби ее такую,
набормочут: до рассвета заживет,
наколдуют, нагадают, накукуют...
А она на нашей улице живет!


Obraz: Nathalie Picoulet

Vot tak ona lyubit menya - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa
Borys Griebienszczikow

Wot tak ona lubit mienia

Bułat Okudżawa

Вот так она любит меня

Глаза, словно неба осеннего свод,
и нет в этом небе огня,
и давит меня это небо, и гнет --
вот так она любит меня.

Прощай. Расстаемся. Пощады не жди!
Все явственней день ото дня,
что пусто в груди, что темно впереди --
вот так она любит меня.

Ах, мне бы уйти на дорогу свою,
достоинство молча храня.
Но, старый солдат, я стою, как в строю...
Вот так она любит меня.

Piratskaya liricheskaya - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa, Borys Griebienszczikow
Piratskaja liriczeskaja

Bułat Okudżawa

Пиратская лирическая

В ночь перед бурею на мачтах горят святого Эльма свечки,
отогревают наши души за все прошедшие года.
Когда воротимся мы в Портленд, мы будем кротки, как овечки.
Да только в Портленд воротиться нам не придется никогда.

Что ж, если в Портленд нет возврата, пускай несет нас черный парус,
пусть будет крепок ром ямайский, все остальное -- ерунда.
Когда воротимся мы в Портленд, ей-богу, я во всем покаюсь.
Да только в Портленд воротиться нам не придется никогда.

Что ж, если в Портленд нет возврата, пускай купец помрет со страху.
Ни Бог, ни дьявол не помогут ему спасти свои суда.
Когда воротимся мы в Портленд, клянусь -- я сам взбегу на плаху.
Да только в Портленд воротиться нам не придется никогда.

Что ж, если в Портленд нет возврата, поделим золото, как братья,
поскольку денежки чужие не достаются без труда.
Когда воротимся мы в Портленд, нас примет родина в объятья.
Да только в Портленд воротиться не дай нам, Боже, никогда.

Nastoyashchikh lyudey tak nemnogo - Bułat Okudżawa

Borys Griebienszczikow
Nastojaszczich ludiej tak niemnogo

Bułat Okudżawa

Настоящих людей так немного...
Все вы врете, что век их настал.
А подсчитайте и честно и строго,
сколько будет на каждый квартал.

Настоящих людей очень мало,
на планету -- совсем ерунда.
на Россию -- одна моя мама,
только что ж она может одна...

Niesubordynacja czyli rozmowa... - Bułat Okudżawa

Bułat Okudżawa, Borys Griebienszczikow
Дерзость или разговор перед боем
Niesubordynacja czyli rozmowa przed bitwą

Andrzej Mandalian

- Poruczniku, pal sześć, cóż to za humory?
Alboż panu nie w smak nasz żołnierski chleb?
- Jenerale, no cóż, śnią mi się amory…
Złote sny, dawne dni – wszystko wzięło w łeb!

- Poruczniku, to grzech, figle panu w głowie.
O pieszczotach pan śni, kiedy wróg u bram!
- Jenerale, to pech, sam się dziwię sobie:
W cwale szarż słodki śmiech wciąż w pamięci mam…

- Poruczniku, to wstyd, dziś potrzeba męstwa,
Dziś – zwycięstwo lub śmierć! Dziś nam w pole iść…
- Jenerale, Bóg da, nasze jest zwycięstwo!
Cóż nam po nim, gdy wnet przyjdzie ziemię gryźć?

- Poruczniku, ta krew wyda plon obfity,
Chwały ciężki jest krzyż, ale żyć z nim lżej…
- Jenerale, ten krzyż w sam raz dla zabitych,
A kto żyw, temu żyć przy bogdance swej.

- Poruczniku, na koń! Do ataku cwałem!
Gdzie przysięga, gdzie hart, gdzie szlachetna złość?
- Jenerale, pan wie, wczoraj przysięgałem,
Byłbym przysiągł i dziś, ale kłamstw mam dość!

- Poruczniku, w tył zwrot, sąd niech wyrokuje:
Kula, stryczek czy knut aresztanckich rot…
- Jenerale, tak jest, furda – obce kule,
Swój do swego, jak nic, zawsze trafi w lot!

Pani Irena - Aleksander Wertyński

Aleksander Wertyński, Borys Griebienszczikow
Pani Irena - Пани Ирена


Я безумно боюсь золотистого плена
Ваших медно-змеиных волос,
Я влюблён в Ваше тонкое имя "Ирена"
И в следы Ваших слёз.

Я влюблён в Ваши гордые польские руки,
В эту кровь голубых королей,
В эту бледность лица, до восторга, до муки
Обожжённого песней моей.

Разве можно забыть эти детские плечи,
Этот горький, заплаканный рот,
И акцент Вашей польской изысканной речи,
И ресниц утомлённых полёт?

А крылатые брови? А лоб Беатриче?
А весна в повороте лица?..
О, как трудно любить в этом мире приличий,
О, как больно любить без конца!

И бледнеть, и терпеть, и не сметь увлекаться,
И, зажав своё сердце в руке,
Осторожно уйти, навсегда отказаться
И ещё улыбаться в тоске.

Не могу, не хочу, наконец, не желаю!
И, приветствуя радостный плен,
Я со сцены Вам сердце, как мячик бросаю.
Ну, ловите, принцесса Ирен!

Tadeusz Lubelski

Do niewoli mnie wzięło spojrzenie z Gauguina,
Złoto włosów, chód Pani i gest
Po wariacku uwielbiam to imię — Irena,
I dyskretny ślad łez, Pani łez!...

Po wariacku uwielbiam ten dumny krój ręki,
W którym polską, królewską znać krew,
I twarz Pani pobladłą, z zachwytu i męki,
Kiedy salę rozpala mój śpiew!

Bo czyż można zapomnieć rzęs trzepot znużony?
I dziecinny, bezbronny ten kark...
Pani akcent wytworny, tak obco-znajomy,
Gorzki szloch przylepiony do warg...

A te brwi? Obrót głowy radośnie płochliwy?
Czoło Laury, co wstyd ciągle zna?
O, jak trudno jest kochać w tym świecie fałszywym,
Jak boleśnie tak kochać bez dna!

I wciąż cierpieć bez słów,
By nie odkryć przypadkiem,
Że się serce szamocze i drży,
Zrezygnować na zawsze, odchodząc ukradkiem,
Robiąc sto dobrych min do złej gry!

A ja nie chcę. Nie mogę. Odmawiam z zasady!
A ja wpadam w niewolę jak w sen...
Rzucam Pani swe serce jak piłkę z estrady!
Proszę łapać, księżniczko Irene!


Mieczysław Święcicki
Madame Irene

Julian Tuwim


Do niewoli mnie wzięła twych słów kantylena
I czerwone twe włosy jak fez
Pokochałem subtelne twe imię Irena
I ślad ciepłych twych łez, twoich łez

Pokochałem tę dumę tę polskość twej ręki
I tę królów błękitną krew
I tę bladość twych lic do zachwytu do męki
Zasłuchanych w serdeczny mój śpiew

Ach czyż można zapomnieć
Wdzięk ramion dziecinnych
Zapłakane twe usta co drżą
I ten akcent słów polskich wyszukanych i płynnych
Spod zmęczonych twych rzęs które mrą

I te brwi co skrzydlate i tę skroń Beatrycze
I tę wiosnę co uśmiech twój śle
Ach jak trudno jest kochać w tym świecie obliczeń
Jak źle kochać be końca tak źle

I wciąż blednąć i cierpieć i w tęsknocie i smutku
Serce w dłoni zacisnąć jak głaz
I wszystkiego się wyrzec i odejść cichutko
I uśmiechać się jeszcze raz wraz

Już nie mogę już nie chcę żyć w tej poniewierce
I witając czar jarzma i pęd
Ja ze sceny jak piłkę dziś rzucam me serce
Łap co żywo princesse Irene

Obrazy: Tadeusz Styka

Pani palce - Aleksander Wertyński

Wiera Chołodnaja

Aleksander Wertyński, Borys Griebienszczikow
Ваши пальцы пахнут ладаном

Tadeusz Lubelski

Pani palce

Wierze Chołodnej


Pani palce pachną świecą,
A na rzęsach ból się skrył.
Tu nas żale nie dolecą,
I na smutek nie ma sił.

Bo niczego już nie szkoda,
Gdy przestąpisz raju próg.
Właśnie tam po białych schodach
Poprowadzi Panią Bóg.

Siwy pop pokłony bije,
Szepcze modły z całych sił,
Rzadką bródką tak wywija,
Że aż z ikon zmiata pył.

Pani palce pachną świecą,
A na rzęsach ból się skrył.
Tu nas żale nie dolecą,
I na smutek nie ma sił.

Ваши пальцы пахнут ладаном,
А в ресницах спит печаль.
Ничего теперь не надо нам,
Никого теперь не жаль.

И когда Весенней Вестницей
Вы пойдёте в дальний край,
Сам Господь по белой лестнице
Поведёт Вас в светлый рай.

Тихо шепчет дьякон седенький,
За поклоном бьёт поклон
И метёт бородкой реденькой
Вековую пыль с икон.

Ваши пальцы пахнут ладаном,
А в ресницах спит печаль.
Ничего теперь не надо нам,
И никого теперь не жаль.