Zardzewiały pąk róży, fiołek purpurowy,
Ziarna maku z uciętej, niegdyś szumnej głowy,
Liść zatrzymany w biegu
I płaczu pokusę
Zalejmy jak łza czystym, mocnym spirytusem.
Jeszcze garść pocałunków -
Zwarzonych jarzębin,
I niech butlę na słońcu wiatr jesienny ziębi,
Byśmy mieli na tydzień krzyżami pocięty
"Zaduszkówkę",
Bo innej nie widzę pociechy...
Ramię pana poznane wśród tanecznej drogi
Jest jak mur nieugięte
Jak żelazo twarde
Czy słabość wzbudza w panu litość czy pogardę
Nie proszę pani
Zachwyt pełen dzikiej trwogi W sieci
Siatka na plecach moich
Pleciona ze złota
Sczepiła się z rękawem mojego dansera
W sieci złocistych oczek uwięzła tęsknota
Tak się miota
Że siatkę musimy rozdzierać Strach
Zmęczyłam się charlestonem ach chodźmy odpocząć
Wśród parawanów chińskich gdzie się smoki droczą
O tu na tych poduszkach pod tym abażurem
Lecz o czym pan rozmyśla w milczeniu ponurem
Pan tak pobladł i oczy ma pan jak ze stali
Boże on chce mnie objąć tak jak tam na sali Obraz: Jorge Botero Lujan
Trzeba chodzić w masce Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Poszłam w masce zwinięta w pelerynę ciemną
Z oczami zwężonymi
W migocące sierpy
Szczęście mnie nie poznało
I tańczyło ze mną
Nie wiedząc że to jestem
Ja której nie cierpi
Los też mnie nie poznał
I pomyślał sobie
Czemuż nie mam dogodzić
Tej obcej osobie.
Miki Obłoński - Lunatyk Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Idzie miesiąc przez niebo, o chmury się potyka,
mocno świeci w czarnym bezdrożu -
zaczepił promieniem o twarz lunatyka
śpiącego w srebrzystym łożu.
Lunatyk w śnie się miota obok srebrnej żony,
zrzuca z siebie siwe atłasy
i wstaje z łoża śpiący, i patrzy stęskniony
oczyma z perłowej masy.
Długi promień się zwinął wkoło lunatyka,
ciągnie go mocno pod łokcie -
on zaś z sennym uśmiechem nieżywego Chińczyka
zakrzywia srebrne paznokcie.
Po czym lunatyk z cieniem, jak dwa koty zwinne,
biały jeden, z czarny drugi,
przez sypialnię z balkonu przechodzą na rynnę
trzymając się srebrnej smugi.
Tymczasem z okna spadły ciche, białe kraty,
a dziwadła wypełniły pokój -- -- --
ktoś otulił brokatem w księżycowe kwiaty
srebrną żonę, leżącą na boku...
Ewa Demarczyk Pocałunki Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Wciąż powtarzasz uparcie i skrycie
Patrzysz w okno i smutek masz w oku
Przecież mnie kochasz nad życie
Sam mi mówiłeś przeszłego roku
Nie widziałam cię już od miesiąca
I nic, jestem może bledsza
Trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca
Lecz widać można żyć bez powietrza
Gdy się miało szczęście, które się nie trafia
Czyjeś ciało i ziemię całą
A zostanie tylko, tylko fotografia
To jest, to jest bardzo mało
Powiedziałeś mi: kiedy do mnie piszesz
Nie wystukuj wszystkiego na maszynie
Dopisz jedną linię własną ręką
Kilka słów, doprawdy nic wielkiego
Tak tak tak....
Wciąż się śmiejesz, lecz coś tkwi pozatem
Patrzysz w niebo na rzeźby obłoków
Przecież ja jestem i niebem i światem
Sam mi mówiłeś przeszłego roku
Krystyna Janda - Dotknęłam pana Maria Pawlikowska- Jasnorzewska Motyl
dotknęłam pana jak motyl egretą
przepraszam
to było niechcący
pan jest jak czarny irys smukły i gorący
zapomniałam
że jestem kobietą
Fokstrot
pocałunki z florydy
angielskie imiona
pod gwiaździstą banderą
murzyn w banjo bije
tańczymy czy pan chwycił mnie nagle w ramiona
tańczymy
czy rzuciłam się panu na szyję
Ramię tancerza
ramię pana poznane wśród tanecznej drogi
jest jak mur nieugięte
jak żelazo twarde
czy słabość wzbudza w panu litość czy pogardę
nie proszę pani
zachwyt pełen dzikiej trwogi Dancing (1927)
Krystyna Janda - Ekscentrycy Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Zaproszenie
wy wiewiórki tańczące wśród liści
wy cietrzewie profesjonaliści
i wy wilki biegłe w saksofonie
i żyrafy i małpy i słonie
wy za puszczą stęsknieni wygnańcy
posyłam wam zaproszenie na dancing Exctentrycy
tańczą dziś w dancingu indra
mister shean ze swoją panią
on pół diabła ona anioł
w równych frakach i cylindrach
twardzi jak rzeźbione drzewo
lżejsi niż łabędzie puchy
z jakąś pasją obłąkańczą
wykonują wspólne ruchy
idą razem w prawo w lewo
papierosy z ust wyjęli
równocześnie się potknęli
przewrócili wstali tańczą
brzmi najnowszy foxtrot lonah
murzyn w śmiech a jazz-band ryczy
w wiecznej zgodzie mąż i żona
excentrycy excentrycy
on pochwycił się za serce
ona także
z twarzą białą
i serce mu bić przestało
równocześnie i tancerce
murzyn w śmiech a jazz-band ryczy
excentrycy excentrycy Dancing - 1927
Krystyna Janda Krzyk jazz-bandu Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
mówisz że jazz-band jest dziki
że płacze jak wicher w kominie
i że cię przeraża
to minie
nuty życia czyż nie są dzikie
życie jest zamętem i krzykiem
przecież przyszliśmy na świat wśród takiej
muzyki
Krystyna Janda
Złote myśli kobiety Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Zalotność jest pachnąca i różowa
a mądrość żółta i sucha.
Wolałabym, by mnie Mickiewicz chciał całować,
niż gdyby chciał mnie słuchać.
Jeżeli Serafinowie, Potęgi i Trony
nie patrzą na kobietę męskimi oczyma,
nie warto iść do nieba po gościńcu stromym:
nic tam nie ma.
Niechaj śmierć mi nie będzie niewiastą w całunach,
lecz mężczyzną o bujnych ramionach;
a pęknę w jego ręku jak dzwoniąca struna
roześmiana i rozmarzona.
Życie zaś niech mnie niesie ku złotej Cyterze
na tęsknym, rozkołysanym okręcie:
chcę na pokładzie bezsilnie leżeć
w nie kończącym się święcie...
Smutne dni przekreśliły mnie skrycie
I choć tańczę z beztroską motyla
W mojej sukni pół niebieskiej, pół lila
Jestem już jak wspomnienie, nie życie
I czegóż ci nie przebaczę
Uśmiechając się jak gejsze
Nawet słowa, od lodu zimniejsze
Nawet to, że cię już nie zobaczę
Nawet to
Że rumieńce lata pobladły
Liść złoty z wiatrem mknie
Że i klonom liście opadły
I mnie
Przebaczę nawet to, że zwiędły kwiaty
Że życie moje wstawione w cień
Że więdnie bez światła dziennego
Że codziennie opada z niego
Pożółkły, zwiędły dzień
Że wszystko psuje się, paczy
Cieknie, zgnilizną broczy
Na zawsze, z rozpaczy
Tylko czasem na krótko, z rozkoszy
Że pierś moja coraz słabiej oddycha
Krew moja wolniej płynie
Że w sieci smutku jak w pajęczynie
Leżę spętana i cicha
Że jesień co chodzi w szalu czerwonym i złotym
Przegląda się w owalu jeziora
Jest chora i nic nie wie o tym
Że to mnie pochowają w jej szalu
Obrazy: Edward Cucuel
Krystyna Janda
Chodziło, szukało Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Oknem wyglądało
Oknem wyglądało,
stawało przed bramą,
wracało -
zawsze samo...
Szło przed siebie
w wiosenną rozwichrzoną słotę,
trącane parasolami czarnymi -
a szło po to, co jest bladozielone i złote,
co pachnie jak goździk chiński i olbrzymi,
i co się każdemu należy.
Chodziło, szukało,
na jarmarki się pchało, na targi
patrzało z wieży,
wracało -
Nagle znalazło w tłumie twe wargi,
przywarło,
upadło, znieruchomiało, zamarło. Modlitwa
O pocałunku, któryś jest w niebie
razem z duszami bzu i jaśminu!
Krwi i bezsennych łąk gwiezdnych synu!
O pocałunku, któryś jest w niebie!
O treści wszystkich myśli i czynów!
O upragniony mej duszy chlebie!
Tęsknoto wichrów! Bajko jaśminów!
O pocałunku, któryś jest w niebie!
Me smutne usta zwiędną w czas krótki,
a gdy z nich barwa oddana glebie
w amarantowe przejdzie stokrótki -
wówczas mi zagrasz twą pieśń skrzypcową,
zamkniesz mnie w obce wieczności słowo,
o pocałunku, któryś jest w niebie!
zwiędły suknie i wachlarz z piór strusich
czas opada jak chmura szarańczy
wszystko kończy się prędzej niż musi
gra muzyka lecz niema z kim tańczyć
tancerz miły odszedł w dalszą drogę
gdzie jest nie wiem ani wy nie wiecie
jeśli tu go odszukać nie mogę
jakże znajdę go w wielkim wszechświecie
Obrazy: James Tissot
Kasia Stankiewicz
Michał Żebrowski Zanurzcie mnie w niego Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Zanurzcie mnie w niego
jakby różę w dzbanek
po oczy,
po czoło,
po snop włosa jasnego, -
niech mnie opłynie wkoło,
niech się przeze mnie toczy
jak woda całująca
Oceanu Wielkiego.
Niech zginie noc, poranek,
blask księżyca czy słońca,
lecz nich On we mnie wnika
jak skrzypcowa muzyka -
gdy do serca mi dotrze,
będę tym, co najsłodsze,
Nim.
i cóż ci z tego przyjdzie żeś miss ameryką
że masz ciało wenery a twarzyczkę kotka
nie znasz mego tancerza nigdy go nie spotkasz
nie zakocha się w tobie z namiętnością dziką
on mnie wybrał i zmierzył podług kanonów
i rzekł że w całym świecie takiej drugiej nie ma
nie patrz na mnie z gazety tak dumnie jak z tronu
bo dla niego jednego ja jestem miss ziemia Obraz: Lita Cabellut
Krystyna Janda Twoja nieobecność Diabolo Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Grasz moim sercem
W diabolo -
Bo lubisz zabawy
Najrzadsze.
A ja stoję z boku
I patrzę
Aż mnie załzawione oczy bolą.
Rzucasz!
Czekasz!
Serca mego nie ma!
Przechylona wyprężasz sznurek -
Ach rzuciłaś za wysoko
W górę!
I Bóg me serce
Zatrzymał!
Krystyna Janda Nudno tu bez ciebie Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Bez ciebie
Nudno jest tu bez ciebie. Nudno do obłędu!
Jestem jeszcze wraz z wiewiórką i pieskiem,
Piszę, czytam i palę, wciąż mam oczy niebieskie,
Lecz to wszystko tylko siłą rozpędu.
Wciąż jeszcze świt jest szary, zmierzch niebiesko -złoty,
Dzień przechodzi na jedną, noc na drugą stronę
I róże zakwitają bez wielkiej ochoty:
Bo tak są już przyzwyczajone.
A jednak świat się skończył. Czy wy rozumiecie?
Świata nie ma i ja go nie stworzę.
Czas jest równy i cichy. Lecz czekajcie... może -
Może ja jestem już na tamtym świecie?