O kto też kupi mi pieluszki
O kto ususzy łez mych stróżki
Kto mnie całować będzie w łóżku
Łobuz, maleństwa mego tata
Kto przyzna, że to jego wina
I kto na chrzciny kupi wina
Kto powie mi jak nazwać syna
Łobuz, maleństwa mego tata
Gdy mam żałować grzesznych uciech
Kto przy mnie siądzie na pokucie
Chcę tylko Jasia a on uciekł
Łobuz, maleństwa mego tata
Kto do mnie paplać będzie dalej
Kto we mnie drżenie żądz rozpali
Z kim znów się będziem całowali
Z łobuzem tym, z maleństwa tatą
O kto też kupi mi pieluszki
O kto ususzy łez mych stróżki
Kto mnie całować będzie w łóżku
----------------------------------------
Och tylko w nocy kochać się
O tym z nas każdy dobrze wie
Bo kto bogobojnie
W łóżku śpi spokojnie
Otulony w ciepły koc
Nie dla niego taka noc Bywają takienoce
Gdy miliard gwiazd migoce
I cisza jest bezbrzeżna
I wielka pustka śnieżna
I nagle gdzieś powietrze
Bolesny krzyk rozedrze
I ten co kochać umie
Zrozumie taki głos Czemuś tak mnie porzucił
W tę noc straszną i złą
Czemuś nigdy nie wspomniał
Że twa miłość była grą
Czemuś tak mnie porzucił
Miastu rzucił na łup
Dziś wiem już sama
Kto życie moje złamał
I gdzie mnie czeka grób
Bo co jest winien Zygmuś
Że jest taki śliczny
Bo co jest winien Zygmuś
Że ma taki wdzięk
Czy to jest zbrodnia
Taki wygląd estetyczny
Na taki widok
Nawet kamień też by zmiękł
O, lubię kołowrotka stuk,
Gdy kądziel spływa do mych nóg,
Od stóp do głów ubierze mnie,
Cieplutko, miło będzie w niej.
Lubię tak o zachodzie siąść,
W gasnącym słońcu śpiewać, prząść, Już po wieczerzy wyjść przed próg
I słyszeć kołowrotka stuk.
Gdzie cień słomianej strzechy legł,
Strumyki łączą chyży bieg.
Do wonnej brzozy biały głóg
Ponad sadzawką szuka dróg,
Jak gdyby chciał w upalny dzień
Ptaszkom i rybkom dawać cień.
Słońce się kładzie u mych nóg.
O, lubię kołowrotka stuk!
Na dębie dziki gołąb siadł,
Grucha – smutnemu echu rad,
A makolągwy tworzą wtór,
W leszczynie wiodąc gwarny spór.
Derkacz gdzieś w koniczynie gra
I kuropatwa pośród traw,
Jaskółka w górze toczy łuk.
O, lubię kołowrotka stuk!
By kupić – sprzedać nie mam nic,
Nie muszę pilnie uchem strzyc.
Któż by ten skromny zmienił stan,
By żyć jak dumny, wielki pan?
Czy komuś z możnych uciech gwar,
Przelotnych zabaw zwodny czar
Tyle spokoju przynieść mógł,
Co Bessy – kołowrotka stuk?
Było to nocą w porze żniw,
Gdy śliczny jest łan pszenny;
W księżyca jasny blask, wśród niw,
Wybrałem się do Annie.
Niepostrzeżenie mijał czas,
Aż się zgodziła wdzięcznie,
Gdy poprosiłem tylko raz:
"Odprowadź mnie przez jęczmień!"
Pszenicy łan i łan jęczmienia
Prześlicznie się zieleni;
Noc szczęsna, nie do zapomnienia,
Wśród łanów z moją Annie.
Błękitne niebo, ucichł wiatr,
I księżyc opromieniał;
A jam ją zgodną, chętną kładł
Wśród łanów, wśród jęczmienia;
Wiedziałem: miłość łączy nas
Z pierwszego już wejrzenia;
Więc całowałem raz po raz
Wśród łanów, wśród jęczmienia.
Pszenicy łan...
Zamknąłem ją w uścisków splot;
Jej serce biło w drżeniach;
Szczęsne to miejsce było, ot,
Wśród łanów, wśród jęczmienia!
Lecz na ten księżyc i gwiazd moc,
Co noc tę opromienia!
I ona wciąż tę pomni noc
Wśród łanów, wśród jęczmienia!
Pszenicy łan...
Wśród druhów jam radosny był,
Przy szklance też wesoło;
Rad bogaciłem się co sił
I myśląc szczęsnym zgoła;
Lecz trzykroć rozkosz, com ją znał
Choć wielce ją oceniam,
Za noc tę trzykroć bym ją dał,
Wśród łanów, wśród jęczmienia. Przekład: Stanisław Kryński
Hanna Skarżanka Markietanka Robert Burns w przekładzie Stanisława Kryńskiego
Niegdyś byłam dziewicą
Choć kiedy, kiedy nie pomnę
I ładni chłopcy cieszą mnie dotąd
Cieszą mnie ogromnie
Któryś z roty dragonów
Był, nie chcąc, moim tatą
Nic dziwnego, że rada
Za żołnierzem rada latam
Zawadiaką był srogim
Mój pierwszy, pierwszy kochanek
W grzmiący bęben on walił
Czy wieczór był, czy ranek
W opiętych chodził portkach
Czerstwy, powiem szczerze
Że po prostu szalałam
Szalałam za moim żołnierzem
Lecz rogi mu kapelan
Przypiął, zbożny dziadek
Ja na korzyść Kościoła
Porzuciłam jego szpadę
On swą duszę narażał
A ja własne ciało
Z kapelanem się wtedy
Żołnierza mego zdradzało
Bardzo rychło mi opój
Świątobliwy obrzydł
Cały pułk więc za męża wzięłam
Wszyscy, wszyscy są dobrzy
Czy piechotny oficer
Czy też grajek na flecie
Zawsze, zawsze-m gotowa
Byle był żołnierzem przecie
Teraz lat już przeżyłam
Nie pomnę, mało czy wiele
Lecz mnie nadal pociąga
Piosenka, kielich, wesele
Póki zdołam oburącz
Prosto utrzymać szklankę
Twe zdrowie, bohaterze
Bohaterze, żołnierzu, kochanku