Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Montand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Montand. Pokaż wszystkie posty

To o świcie - Henryk Rostworowski


Yves Montand - C'est à l'aube
Henryk Rostworowski - To o świcie

Flavien Monod - Henryk Rostworowski

To o świcie, to o świcie
Gdy już wstają ranne mgły
Gdy się nagle prześnią sny
Nieraz w oczach błysną łzy

To o świcie, to o świcie
Gdy już bledną blaski gwiazd
Nieraz się odezwie w nas
Coś, co łka

Gdy przed nami rozstaj dróg
Los nas jak śmiertelny wróg
W przepaść pcha
To o świcie, to o świcie
W progu dnia

To o świcie, to o świcie
Gdy świat w rannej tonie mgle
Potrafimy zaprzeć się
Zamiast "tak" powiedzieć "nie"

To o świcie, to o świcie
Serce nam wyziębia się
Nam jest źle i z nami źle
Powiał chłód

Nadto, blady blask już gwiazd
Żeby serce ogrzał w nas
Próżny trud
Bo o świcie, bo o świcie
Nie ma złud

Lecz o świcie, lecz o świcie
Rosną znów nadzieje w nas
I wierzymy jeszcze raz
Że to właśnie nadszedł czas

Lecz o świcie, lecz o świcie
W purpurowym blasku zórz
Chce się nam przez siedem mórz
Ruszyć w bój

W chwale wstającego dnia
Każdy z nas świat w rękach ma
Boże mój
To jest życie, to jest życie
Wielka gra

Fot. G. Becaud, H. Rostworowski

Panienka na huśtawce - Anna Jakowska


Yves Montand - Une demoiselle sur une balançoire
Jan Danek - Panienka na huśtawce

Jean Nohain  - Anna Jakowska

Ujrzałem raz, jak panienka cud
Stojąc, huśtała się przez kilka godzin
Spostrzegłem parę prześlicznych nóg
Które, niestety, krył spódniczki cień

Stróż, co huśtawek strzegł
Tak wrzeszczał ile sił:
"Proszę natychmiast zejść
Wystarczy już na dziś!
Pani tu skręci kark
Nie wolno na huśtawce stać!"

Lecz ta nieposłuszna panienka cud
Huśtała się odważnie coraz wyżej
I każdy człowiek by przysiąc mógł
Że jak na skrzydłach w niebo wzlecieć chce

Choć upierała się
W końcu musiała zejść
Gdy przeszła obok mnie
Podszedłem jak we śnie

I szepnąłem zachwycony:
"Pani ma anioła wdzięk!"
Poszedłem razem z nią
Proponowałem cyrk
Oraz tir aux pigeons...
Lecz to nudziło ją

Powiedziała więc: "Merci"
I szczerze oświadczyła mi
Że opuści teraz mnie
Bo woli huśtać się

I na huśtawce panienka cud
Huśtała się znowu przez kilka godzin
I oglądałem jej nóżki znów
Które, niestety, krył spódniczki cień

Stróż, co huśtawek strzegł
Znów wrzeszczał ile sił:
"Proszę natychmiast zejść
Wystarczy już na dziś!
Pani tu skręci kark
Nie wolno na huśtawce stać!"

Lecz ta nieposłuszna panienka cud
Huśtała się odważnie coraz wyżej
I każdy człowiek by przysiąc mógł
Że jak na skrzydłach w niebo wzlecieć chce

Choć upierała się
W końcu musiała zejść
Gdy była przy mnie tuż
Szepnąłem śmielej już:

"Chcę być z tobą całe życie!
Czy za męża pojmiesz mnie?"
Odpowiedziała: "Tak"
Urzędnik spisał akt
Potem poślubna noc...
Lecz to nudziło ją

Powiedziała więc: "Merci"
I szczerze oświadczyła mi:
"Ja opuszczę teraz cię
Bo wolę huśtać się"

I na huśtawce panienka cud
Leciała jak na skrzydłach coraz wyżej
I każdy człowiek by przysiąc mógł
Że los aniołem uszczęśliwił mnie!

Obrazy: Loui Jover

Barbara - Jacques Prevert


Yves Montand - Barbara

Jacques Prevert - Ewa Fiszer

Barbaro czy pamiętasz
Tego dnia padał deszcz w Breście
A ty szłaś uśmiechnięta
Przemoczona uniesiona przejęta
W deszczu
Barbaro czy pamiętasz
Padał deszcz w Breście bez przerwy
Wyminąłem cię w uliczce Syjamu
Uśmiechnęłaś się
Jak ja, tak samo
Czy pamiętasz Barbaro
Ty której nie znam wcale
Ty która nic nie wiesz o mnie
Czy pamiętasz
Czy pamiętasz ten dzień
Nie zapomnij
Ktoś przed deszczem w bramie się schronił
I zawołał cię po imieniu
Barbaro
W strugach deszczu pobiegłaś ku niemu
I rzuciłaś mu się w ramiona
Czy pamiętasz Barbaro
Nie miej za złe, że mówię ci ty
Mówię ty wszystkim, których kocham
Choćbym raz tylko ich spotkał
Mówię ty tym co się kochają
Choćby nawet nie wiedział nic o nich
Barbaro czy pamiętasz
Nie zapomnij
O tym deszczu szczęśliwym łagodnym
Który zwilżył twoją twarz szczęśliwą
Który miasto szczęśliwie spowił
O tym deszczu na morzu
Na statku
Och Barbaro
Kurewska jest ta wojna
Jaki los ciebie spotkał
W deszczu stali i ognia
I żelaza i krwi
A ten kto cię trzymał w ramionach
Tak miłośnie i tkliwie
Żyje zginął czy znikł
Och Barbaro
Pada deszcz w Breście bez przerwy
Tak jak niegdyś
A przecież jest inaczej
I jest to deszcz żałobny rozpaczliwy i gniewny
To już nawet nie burza
Stali żelaza i krwi
To tylko chmury zdychają
Jak psy
Jak psy które znikają
W strugach deszczu nad Brestem
Gdzieś daleko by gnić
Daleko daleko od Brestu
Po którym nie zostało
Nic.

Kuglarze - Guillaume Apollinaire


Yves Montand - Saltimbanques, Jan Danek - Kuglarze

Guillaume Apollinaire - Les saltimbanques

Anna Jakowska

Przez nizinny, ogromny sad
Kuglarze odchodzą hen w świat
Z drzwi oberży nikt ich nie woła
Mijają w drodze smutne sioła

Przed nimi dzieci gonią się
Inne znów idą jak we śnie
Posłusznie śliwy się schylają
Kiedy im znak z daleka dają

Ciężarki ich okrągłe są
A bębenki od złota lśnią
Niedźwiedź i małpka z nimi wędrują
I w każdej wsi na nich kwestują

Przez nizinny, ogromny sad
Kuglarze odchodzą hen w świat
Z drzwi oberży nikt ich nie woła
Mijają w drodze smutne sioła

Przed nimi dzieci gonią się
Inne znów idą jak we śnie
Posłusznie śliwy się schylają
Kiedy im znak z daleka dają

Ciężarki ich okrągłe są
A bębenki od złota lśnią
Niedźwiedź i małpka z nimi wędrują
I w każdej wsi na nich kwestują

Przed nimi dzieci gonią się
Inne znów idą jak we śnie
Przez nizinny, ogromny sad
Kuglarze odchodzą hen w świat

Obrazy:
Gustave Doré, Pablo Picasso

Les feuilles mortes - Martwe liście


Ives Montand - Les Feuilles Mortes
Barbara Muszyńska - Martwe liście

Henryk Rostworowski

Stoisz przy oknie i patrzysz gdzieś w dal
Patrzysz tak smutno i czegoś ci żal
Wiem, że odejdziesz za chwilę, ot tak
Zatrzymać cię chciałam, lecz nie mam jak

Stoisz przy oknie i patrzysz na świat
Patrzysz i czegoś ci brak
Tak jeszcze niedawno kochałeś mnie
Dzisiaj się boisz powiedzieć mi – nie

Miłość się w tobie skończyła
Widocznie miało tak być
Dziękuję za wszystko, co było
Jak musisz iść, proszę idź

Nie mów mi nic, wszystko rozumiem
Nie mów mi nic, bo szkoda słów
Nie wierzę już, kłamać nie umiesz
Nie wierzę już, że wrócisz znów

Choć mi będzie źle, nie myśl o tym
Tak musi być, więc szkoda słów
Ja rozumiem ciebie i przebaczam
Tylko proszę, nie mów mi nic


Michał Bajor

Wojciech Młynarski


Niech tamtych dni choć okruszek najmniejszy
Do wspomnień dziś twoją nakłoni myśl
O czasach, gdy życie było piękniejsze
I słońca krąg błyszczał jaśniej niż dziś.

Już martwe liście wiatr zimny porywa
I gna, i unosi je w dal
I dobrze wiem, że ich nic nie ożywi
A w sercu mam tęsknotę i żal

Powtarza wiatr, wiatr północny
Miłości nie wskrzesisz tej
A ja nucę piosenkę twą
I nie umiem zapomnieć jej

Piosenka ta lśni każdą nutką
Że kochasz ty, że kocham ja
Że pięknie żyć - na przekór smutkom
Wspólnie się da każdego dnia

Lecz zazdrosny los nie próżnuje
Gdy runie zaś kochanków świat
Życie powolutku zasypuje
Na piasku ich ślad, wspólny ślad

A martwe liście jesienny wiatr miesza
Zasnuwa świat zimnym deszcze i mgłą
Lecz moja miłość jest od nich silniejsza
Uśmiecham się, kiedy wspominam ją

Słów naszych żar, urywanych w pól zdania
I oczu twych magicznych blask
I przyjaźń co się zmieniła w kochanie
Wspominam wciąż w ten jesienny czas


Krystyna Janda - Jesienne liście

Jeremi Przybora


Wiesz, byłam tam i widziałam ten dom
Naszą uliczkę i drzewa we mgle
Kształty wydarte marzeniom i snom
Z marzeń odarte, zastygłe w złym śnie

Liście jesienne jesienny gnał wiatr
Liściem mi przylgnął do ust
Tym pocałunkiem jesieni z mych warg
Wziął moją gorycz i niósł

Wspomnienia i liście unosił
W mrok, w zapomnienie i chłód
Mój Boże, znów słyszeć jak prosisz
Zaśpiewaj, zaśpiewaj mi znów

To tak jak my, to tak jak oni
Z tych samych słów, z tych samych łez

Ktoś śmiał się z kimś i płakał po nim
I o tym ta piosenka jest

Bezszelestny los, gdy znudzony
Znienacka tnie jak zimna stal
Ślady stóp kochanków rozłączonych
Co dzień ściera z plaż praca fal

Jacques Prevert


Piosenka z
filmu "Wrota nocy - Les portes de la nuit" - 1946

Obrazy:
Gleb Goloubetski, Włodzimierz Czurawski (2,5,6)

Car je t'aime - Henryk Rostworowski

Jan Danek - Car je t'aime - Ives Montand

Henryk Rostworowski

Że cię kocham, kocham
Z wszystkich sił
Nie mogę dłużej kryć
Moja miła kocham, kocham cię
I tak już musi być

Będę kochał, kochał, kochał wciąż
Choćbyś wyśmiała mnie
Wszystko jedno jak i gdzie
Będę wciąż kochał cię
Muszę kochać, muszę śnić
Bo z miłością tak dobrze mi żyć

To niemożliwe, chyba śnię
Że tyle szczęścia dał mi los
Z radości krzyczeć, tańczyć chcę
I śpiewać tak, na cały głos...

La-la-la-la - Henryk Rostworowski


Ives Montand - Il chantait
Henryk Rostworowski - La-la-la-la

Smutny czy wesoły był
Forsę miał czy nie miał
Śpiewem i muzyką żył
Mało nie oniemiał

Śpiewał nocą: la-la-la
Do białego nieraz dnia
W kółko wciąż przez cały czas
I to na pełny gaz

Jeden refren znał - la-la-la-la
Na harmonii grał - la-la-la-la
Nawet kiedy spał - la-la-la-la
Przez sen nucił sobie: la-la-la

Zimą, latem też - la-la-la-la
I gdy padał deszcz - la-la-la-la
I gdy w kinie był - la-la-la-la
Śpiewał swe la-la-la-la co sił

Narzeczona, której wciąż
Nucił swe piosenki
Rzekła: "Kiepski będzie mąż
Po cóż mi te męki?"

Poznał inną w kilka dni
Była noc, pachniały bzy
Więc zakochał się raz-dwa
A następnego dnia

Śpiewał do niej znów: la-la-la-la
Swoją pieśń bez słów - la-la-la-la
A że świecił nów - la-la-la-la
Więc się spodobała piosnka ta

Wzięli ślub i cóż? - la-la-la-la
Ona śpiewa już -  la-la-la-la
Unisono z nim - la-la-la-la
Nucą wciąż - la-la-la-la - co dnia...

Jestem zawsze rad - Henryk Rostworowski


Ives Montand - Moi j'm'en fous

Henryk Rostworowski - Jestem zawsze rad

Jestem rad, jestem zawsze rad
I z piosenką idę sobie prosto w świat
Nigdy w bok mój nie skręci krok
Nie zabłądzę nawet wtedy, gdy jest mrok

Inni chcą gonić szczęście swe
A ja wolę by goniło szczęście mnie
Lubię deszcz, słońce, żar i wiatr
I dlatego zawsze jestem rad

Ludzie niby mrówki pędzą tam i tu
Nic dziwnego, że im nieraz braknie tchu
No i zdarza się najczęściej, że
W tej gonitwie gubią szczęście swe

Ja mam system, który prosty jest jak drut
Mnie nie trzeba ani marzeń ani złud
Mnie wystarcza to, co mam
I dlatego mówię wam

Jestem rad, jestem zawsze rad
I z piosenką idę sobie prosto w świat
Nigdy w bok mój nie skręci krok
Nie zabłądzę nawet wtedy, gdy jest mrok

Inni chcą gonić szczęście swe
A ja wolę by goniło szczęście mnie
Lubię deszcz, słońce, żar i wiatr
I dlatego zawsze jestem rad

Tournesol - Słoneczniki


Yves Montand - Tournesol
Jan Danek - Słoneczniki


Anna Jakowska

Nad miastem przez tyle dni
Smutnych dni, mglistych dni
Na niebie jesiennym
Na niebie zimowym
Króluje szary dym
Ale już wiosny czas
Płoszy dym, lato zaś
Wprost z nieba zsyła nam

Słońca dar, słońca dar
Słoneczniki złociste
Dary słońca, bo są w nich zaklęte
Promienie słoneczne i żar
Widząc kwiaty te
Każdy z nas myśli, że
Słońca dar, słońca dar, słońca dar
Przyniesie szczęście nam

Bo latem nad każdym z miast
Wielkich miast i małych miast
Na niebie różowym
Na niebie błękitnym
Króluje słońca blask
Życie też zdaje się
Piękne jak letni dzień
Dzień, który niesie nam...

Obrazy: Bill Inman

C' est si bon - Wojciech Młynarski


Ives Montand - C’est si bon - Irena Santor

André Hornez - Wojciech Młynarski

C’est si bon,
Hit niejeden już zgasł,
Lecz zatrzymał się czas
W przypadku „C’est si bon”.

C’est si bon,
Armstrong i Ertha Kitt,
Klezmer, co wciska kit,
Nucili „C’est si bon”.

C’est si bon,
Nutki mkną jak motyle,
Proszą: „Zapomnij mnie choć na chwilę”.

C’est si bon,
Tak się droczy, bo wie,
Że nie sposób, o nie,
Zapomnieć „C’est si bon”!

C’est si bon,
Tłumacz płakał i mdlał,
Bowiem na polski chciał
Przełożyć „C’est si bon”.

Szukał wciąż
Słów, co mają ten wdzięk
I wydadzą ten dźwięk,
Co słowa „C’est si bon”.

Aż usłyszał nasz tłumacz w rozpaczy:
„Pojmij to, że mnie się nie tłumaczy!

Dotknij raz
Ślicznych ust, pierwszych bzów,
A zrozumiesz bez słów,
Co znaczy „C’est si bon!”.

C’est si bon
Nazwać masz tylko tak
Życia wdzięk, życia smak,
Po prostu - „C’est si bon!”...

Pianola - Kazimierz Winkler


Yves Montand - La Goulante du Pauvre Jean
Jerzy Michotek - Pianola

Kazimierz Winkler

Choćbyś przybył nie wiem skąd
Zaraz, bracie, tutaj wstąp
Wdzięk Paryża poznasz tu
Więc nie żałuj snu
Tu powita cię melodia
I wesołych rozmów gwar
I głośny śmiech, i nowy żart
A pianola gra

Kłębi się niebieski dym
Duszno, ale mniejsza z tym
Dobra fajka nie jest zła
Gdy pianola gra
Tutaj kłótnia, tam wyznania
Pożegnania szybki gest
I tak codziennie tutaj jest
Wstąp więc, jeśli chcesz

Ech, muzyczki rzewny ton
W oczy spójrz i podaj dłoń
Wychyl kielich aż do dna
A pianola gra
Do kelnera przyjaciela
Krzyknij z dala: "Hej, bądź zdrów"
A do swej miłej szepnij znów
Kilka czułych słów

Tu marynarz kiwa się
Tak, tak, tak - nie, nie, nie, nie
Ile jest dwa razy dwa?
A pianola gra
Przy pianoli, jak kto woli
Można tańczyć albo nie
I tak upływa jakoś dzień
W dymu siwej mgle

Ciągnąc winko raz po raz
Myślisz sobie - jeszcze czas
Jeszcze uśmiech, jeszcze łza
A pianola gra
Już za oknem blady ranek
Już mleczarza dzwoni wóz
Więc jeszcze raz na salę spójrz
Pusta - no to cóż

Do widzenia, wracać czas
Ech, pianolo, jeszcze raz
Zagraj, nim odejdę stąd
Piosnkę swą

👉TUTAJ z tekstem Wojciecha Młynarskiego

Samotność - Anna Jakowska

Yves Montand - Clopin-Clopant, Jan Danek - Samotność

Anna Jakowska

Podobno byłem ślicznym dzieckiem
Miałem w policzkach dołki dwa
Ale dzieciństwo szybko przeszło
Niepostrzeżenie minął czas
I nagle w lustrze zobaczyłem
Jakąś zupełnie inną twarz
I wtedy właśnie zrozumiałem
Że muszę radzić sobie sam

Poszedłem niezaradnie w świat
Poszedłem w słońce deszcz i wiatr
I tęsknię wciąż, tęsknię ogromnie
Bo w sercu mam zbyt wiele wspomnień

Gdy idę niezaradnie w dal
Tęsknota dręczy mnie i żal
Jak ptak z mych rąk wszystko ucieka
Czy w życiu już nic mnie nie czeka
I smucę się, czegoś mi brak
Gdy idę niezaradnie w świat

Spotkałem kiedyś wielką miłość
Jak dobrze było razem iść
Przez cały czas nie dowierzałem
Że można tak szczęśliwym być
Lecz czarny pociąg zabrał ciebie
I już nie pisałaś cały rok
O jakże puste są ulice
I jak głucho dudni każdy krok

Znów idę niezaradnie w świat
Znów idę w słońce deszcz i wiatr
I tęsknię wciąż, tęsknię ogromnie
Bo w sercu mam zbyt wiele wspomnień
Gdy idę niezaradnie w dal
Tęsknota dręczy mnie i żal
Jak ptak z mych rąk wszystko ucieka
Czy w życiu już nic mnie nie czeka
I smucę się, czegoś mi brak
Gdy idę niezaradnie w świat

Grands boulevards - Wielkie bulwary


Jan Danek - Wielkie bulwary
Yves Montand - Grands boulevards


Kazimierz Winkler

Gdy przez bulwary, jak co dzień
Wędruję sobie aż nadpłynie
Nocy miękki cień
Tłum gadatliwy mija mnie
A sprzedawcy zachwalają
Swoje wspaniałości

O, jakże lubię ulic gwar
Te małe kioski i bazary
Pełne żywych barw
O, jakże lubię chodzić tu
Kiedy wietrzyk znad Sekwany
Niesie nam chłód

Nie jestem milionerem, lecz
Monterem, ot zwyczajna rzecz
U Citroena dzień po dniu
Pracuje się za dwóch

Gdy wolny czas po pracy mam
Połażę tu, popatrzę tam
Przyjemność tania, nie ma co
Choćby się godzinami szło
Gdy w dole Sekwany gra nurt

Gdy przez bulwary, jak co dzień…

A kiedy trzeba wracać już
Dobranoc woła, śmiejąc się
Znajomy nocny stróż
Ech, jakże teraz kłaść się spać
Kiedy rzeka lśni, sypie złote skry
Gdy melodią brzmi paryski świat

Edouard Leon Cortes