Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woźniak P.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Woźniak P.. Pokaż wszystkie posty

Kto jesteś - Emil Zegadłowicz


Piotr Woźniak
Julita Kożuszek
Kto jesteś

Emil Zegadłowicz

Kto jesteś
Co wśród wrzosów jawisz się tak nagle
I przechylasz chmur przejrzyste żagle?

Kto jesteś?
Gdziekolwiek zwrócę oczy, widzę tylko ciebie

Kto jesteś?
Czy poznajesz kwietne sny dziecięce?
Czy rozumiesz, dlaczego płonące mam ręce?

Gdziekolwiek słuch skieruję, głos twój słyszę
Jeśli nawet jest ciszą

Dlaczego szept twój, cieniu zjawiony wśród wrzosów
Rozróżniam przez tyle napastliwych głosów?

Kto jesteś?
W powietrzu, na ulicach, na miedzach i grabach
Niebo i ziemia mają twego ciała zapach

Kto jesteś?
Kto jesteś?

Zapomniane słowo
Wyrasta i na słońcu jaśnieje na nowo

Słowo, którego wargi wyszeptać się boją
Ma twój zapach, twe ciało i postać ma twoją

Przemień mnie w gwiazdę - Emil Zegadłowicz


Piotr Woźniak
Julita Kożuszek
Przemień mnie w gwiazdę

Emil Zegadłowicz

Do odlotu nam droga
Jeszcze daleka
Odnajdziemy wpierw w sobie
Wolnego człowieka
Który przez kłębowisko
Zła i nienawiści
Wiarę dziejów pokrzepi
I nadzieję ziści

Przemień mnie w gwiazdę
Dotknij serca wargami
Cała twoja łaknę tylko ciebie
Jesteś w powietrzu moim
I strawy mej chlebie
W gąszczu mroków wyrosło
Miłości mej ziarno
Ręce me tylko światło
Ku źrenicom garną

Przemień mnie w gwiazdę
Dotknij serca wargami
Przemień mnie w gwiazdę
Dotknij serca wargami
Przemień mnie w gwiazdę
Dotknij wargami

Zmieniona jesteś
Już i już świetlana
Wiedzie mnie wsteczna droga
z południa do rana
Abyś mogła w idącej
Już nowej jutrzence
Prześwietlić jutro serce
Tak jak dzisiaj ręce...

Obraz: Dorina Costras

Stoimy w pustce samotni - Emil Zegadłowicz

Piotr Woźniak, Julita Kożuszek
https://drive.google.com/file/d/1F1JNUuULQYJ_xBc_GypxGti08Mkel3ft/view
Stoimy w pustce samotni

Emil Zegadłowicz

Nie mów nikomu
Że w twoim domu
Że w naszym domu
Stałeś tylko na tle nieba
Nic więcej, nic więcej

Kamień obok kamienia
Tuż u nóg podkowa
Podniosłam ją niezręcznie
Wziąłeś bez słowa

Nocą się gwiazdy
Ku nam schylają
Złociście grają
Szczęście w południa skwarze
W modrym bezmiarze

Stoimy w pustce samotni
Ziemia daleko przed nami
Przemień mnie w gwiazdę
Dotknij serca wargami

Obraz: Dorina Costras

Czemu głowę odwracasz - Emil Zegadłowicz

Piotr Woźniak, Julita Kożuszek
Czemu głowę odwracasz

Emil Zegadłowicz

Bo widzisz, miła moja
Dzień się wielki zdarza
I zaludnia się życiem
Przestrzeń nocy pusta

Bóg się z swych szat niewidnych
Przede mną obnaża
Bóg ten twoje ma oczy
I twoje ma usta

Czemu głowę odwracasz
Czemu głos się twój mroczy?
Nie pytaj, rosnę zmierzchem
A nocą zakwitnę

Pali się cała ziemia
Od słońca pochodni
Goreją moje palce
Jak żytni stóg płonę

Czemu głowę odwracasz
Czemu głos się twój mroczy
I nabrzmiewa?
Niech mnie meteor porwie
I niech mnie zapłodni

Białe jest twoje ciało
Jak stal rozpalona
I znów, znów ta głowa
Czemu odwrócona?

Czemu głowę odwracasz
Czemu głos się twój mroczy
I nabrzmiewa żądzą?
Bóg wyorał mą bruzdę
Bóg gwiazdy posieje

Portret Emila Zegadłowicza
Vlastimil Hofman

Niepokojąca bladość - Emil Zegadłowicz

Piotr Woźniak, Julita Kożuszek
Niepokojąca bladość

Emil Zegadłowicz

Niepokojąca bladość
Zamgliła twoje lica
Krwią nagłą zapłonęła
Twa wąska tajemnica

Drżą palce w zapleceniu,
Kochają się i pieszczą
Słowa jak papier palony
Wiją się i szeleszczą

Drżą palce w zapleceniu
Kochają się i pieszczą
Słowa jak papier palony
Wiją się i szeleszczą

I teraz na mnie spójrz - Emil Zegadłowicz

Piotr Woźniak
https://drive.google.com/open?id=1vgf42gWxmDlJF6KSeYf23DwW5YqzfFbF
I teraz na mnie spójrz

Emil Zegadłowicz

Najsłodszą życia zajęci robotą
Stwarzamy rozkosz z naszych ciał tajemnic
Płatki twej róży wargami rozchylę
I czar wypiję do dna twego ciała
I czar wypiję do dna twego ciała
I zamknę wieczność całą w jedną chwilę
I teraz na mnie spójrz
I teraz na mnie spójrz
I teraz spójrz, madonno biała

Więc to prawda... - Emil Zegadłowicz

Piotr Woźniak, Julita Kożuszek
https://drive.google.com/open?id=1QOD9MJ3MLm8m1PLUrBPj-YHrgb5GmWjp
Więc to prawda, więc jesteś

Emil Zegadłowicz

Więc to prawda, więc jesteś
Dotykam cię żywą
Istniejącą jak życie
I jak życie prawdziwą

Ręce z dawnego już nawyku
Głaszczą przedmioty
Twe przedmioty...

Klękam, stopy twe kładę
Na mą głowę schyloną
Klękam, stopy twe kładę

Szał - Emil Zegadłowicz

Marta de Andres
Piotr Woźniak, Julita Kożuszek - Szał

Emil Zegadłowicz

Gdy mi nagle zarzucasz nogi na ramiona
Wrzącej w żyłach rozkoszy warem rozogniona
Gdy ręce moje, węże oszalałe żądzą
Po udach twych i brzuchu, ślepe, gniewnie błądzą
Gdy trzewia twe nasienia opryskuje wrzątek
Gdy krzyczę, żeś ty wieczność, koniec i początek!

Gdy wołam: "Daj mi oczy, daj mi twoje oczy!"
Ziemia zrywa praw łańcuch i w bezkres się toczy
Z świstem, łopotem, hukiem Ziemia, klacz chutliwa
Pędzi, a nad nią skier pienistych grzywa
Do grzbietu jej przywarci, przemienieni w jedno
Lecimy w zawierusze gwiazd w bezedno!

W oknie niebieskie niebo - luty, a jakby wiosna
Która może być, wedle rymów, żałosna lub radosna
Pokój jest również niebieski, meble natomiast czarne
Czy ja kiedyś tę magię kolorów zrozumiem, uczuciem ogarnę?

Parzy mnie dno twej tajemnicy, zrasza mnie rosa żywota
Wiem, ty jesteś zniszczeniem tego, co zwie się - tęsknota!
Jeszcze krwią nabrzmiały uścisk, ruch falisty jeden
Żar stopionej komety ze mnie wytryśnie

Na niebie, na czarnym niebie nowe słońce rozbłyśnie
I stanie się światłość, wieczny dzień
Dzień się rodzi szczęśliwy, twoją rozkoszą rozśmiany!
Dzień się rodzi szczęśliwy, twoją poezją żywy!

Nasycenie - Emil Zegadłowicz

Jolanta Majchrzak
Piotr Woźniak

Nasycenie

Emil Zegadłowicz

— Jestem cichym wołaniem —
— ciepłem jesteś, oddaniem —
— teraz jesteś znużeniem —
— a ja jeszcze płomieniem —

— przed świtaniem, nad ranem
     cała pachniesz kasztanem —
— mówisz do mnie westchnieniem

— oczy pachną błękitem —
— dłonie nagrzanym żytem —
— oddech nasieniem —

Ballada o dumnym rycerzu - Bolesław Leśmian

Sulamith Wulfing

Tadeusz Woźniak
Jolanta Majchrzak, Piotr Woźniak
Ballada o dumnym rycerzu

Bolesław Leśmian

Śpi owo rycerz, śpi bezrozumnie
I raz na zawsze - w dębowej trumnie.

Leży wygodnie, bo się ułożył
Tak, aby nigdy snu nie zatrwożył...

Jego kochanka z różańcem w ręku
Zawodzi, pełna skargi i jęku:

"Przyszłam ci wyznać moje niemoce,
Że nie wiem, jak tam spędzasz swe noce?...

Bo odkąd w ciemnym nocujesz grobie -
Ani ty przy mnie - ni ja przy tobie!

Kochałam oczy i usta twoje,
Wczoraj kochałam, dzisiaj się boję!

Boję się szatą w mrok zaszeleścić,
Boję się w myśli ciebie popieścić!...

Trzy dni się w myśli twój czar promienił,
Dziś nie wiem, ile grób cię odmienił...

Ani mi z tobą łoża podzielić,
Ani urodą swoją weselić -

Darmo przymuszam uparte ciało,
By się twym oczom podobać chciało!

Przy tobie martwym - ja nieszczęśliwa
Wstydzę się jeno, żem jeszcze żywa!..."

Rozważył rycerz, że w słowach - zdrada,
I po dawnemu leżąc, powiada:

"Choć mi robaki oczy wyżarły -
Nie wstyd mi tego, żem już - umarły!...

Chociaż podziemiec jestem nikczemny -
Nie wstyd mi tego, żem już podziemny!...

Taką mam sytość i przepych w próżni,
Że mnie od króla Bóg nie odróżni!

Taka noc błysła nad życia zbiegiem,
Że mi świat cały - jednym noclegiem!

Ani mi słońca, ani mi nieba,
Ani miłości twojej potrzeba!

Synu mój - Juliusz Słowacki


Jolanta Majchrzak, Piotr Woźniak
Synu mój
(Z dramatu "Maria Stuart")


Juliusz Słowacki

- Synu mój! synu! Czemu od rana
Jesteś tak smutny? Twarz obłąkana,
Miecz krwawą splamiony skazą?

- O matko! Syn twój zabił sokoła,
Dlatego dzisiaj twarz niewesoła,
Piotr Stempka - Kowal twarzy losu
Dlatego we krwi żelazo.

- Synu mój! synu! Po twym sokole
Nie miałbyś takich zgryzot na czole?
I miecz nie taki czerwony?

- O matko! matko! Zabiłem konia!
On mię tak szybko nosił przez błonia,
Z wiatrami biegał w przegony.

- Synu mój! synu! źleś się obronił;
Może byś po twym koniu łzy ronił,
Bladości inna przyczyna?

- O matko! matko! Ojca zabiłem!
Bladością zgryzot czoło, splamiłem
I we krwi ojca...miecz syna.

- Synu mój! synu! Po takim czynie
Gdzież się obrócisz? W jakiej krainie
Schronisz się, synu mój miły?

- O matko! matko! Na świata kraniec
Pójdę wzgardzony, tułacz wygnaniec,
Spokojnej szukać mogiły.

- Synu mój! synu! Idź w obce strony!
Lecz cóż zostawisz dla dzieci, żony?
Pod obce uchodząc nieba?

- O matko! matko! Niech na nich spada
W dzidzictwie nędza, pod próg sąsiada
Niech idą, niech żebrzą chleba.

- Synu mój! synu! w czarnej żałobie
Została matka, i cóż po sobie
Zostawi matce zabójca?

- O matko moja! O matko miła!
Przekleństwo tobie! Tyś mnie namówiła,
Żem zabił ojca.

Fot. Nina Andrycz