Księżyc przez noc skorumpowany
Buszuje sobie po obłokach
Na ziemi szepcą zakochani
Kochasz - kocham
Cynicy są zafrasowani
Że można płynąć tak po niebie
Na ziemi szepcą zakochani
Kocham, kocham ciebie
A potem chodzą niewyspani
I już nie wiedzą, co się śniło
Czy księżyc ponad obłokami
Czy miłość
Ta niespodzianka
Która kołysze jak kołysanka
Zamienia ciebie w złocistą wróżkę
I klejnotami zdobi poduszkę
Pociesza smutki w zbolałych damach
Ciągle ta sama, ta sama
Mało co jada, nie kradnie marzeń
O trzeciej w nocy wzdychać ci każe
Księżyc przez noc skorumpowany...
A potem chodzą niewyspani...
A jednak skrobie pismem koślawym
Z niczego sobie nie zdaje sprawy
Nastraja duszę na czułą strunę
Każe największą oddać fortunę
Gra debilskiego światło księżyca
Wszystko odmienia, wszystkim zachwyca
Zadziwiająca i nieodkryta zagadka bytu
Elżbieta Wojnowska - Lotte Lenya 👉👉👉
Pieśń o Bilbao - Bilbao-Song
Bertolt Brecht - Robert Stiller
Bar Billa był w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Lepszej mety byś nie spotkał choćbyś pękł
Bo w nim się ubaw i rozróbę miało
Za dolara, za dolara
Jaki tylko jest na świecie śmiech i grzech
Ale gdyby wtedy państwa tam zaniosło
Nie wiem czy by w waszym guście był ten bar
Gdzie nie siądziesz wódką zlany blat
A gdzie tańczą trawa i piach
I ten rudy księżyc z dziur przez dach
A muzyczka gra co sobie sam zażyczysz za swój szmal
Joe, weź zagraj nam coś z tamtych lat
Ten księżyc nad Bilbao
Z miłości coś się miało
Ten księżyc nad Bilbao
Ten księżyc nad Bilbao
Z miłości coś się miało
Stary księżyc z Bilbao
Nie wiem, czy państwu odpowiada coś z tych lat
Ale nic piękniejszego, nic piękniejszego
Nic piękniejszego nie znał świat
Do Billa tam w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Gdzieś pod koniec maja rok dziewięćset sześć
Nadzianych czterech z fliską przyjechało
Z dolarami, z dolarami
Jak już ci się zabawili, no to cześć
Ale gdyby wtedy państwa tam zaniosło
Nie wiem, czy by w waszym guście był ten bar
Gdzie nie siądziesz wódką zlany blat
A gdzie tańczą trawa i piach
I ten rudy księżyc z dziur przez dach
A ci czterej ze spluw, ładowali znowu cel i pal
Takiś pan odważny, no to wal
Ten księżyc nad Bilbao...
Dziś Billa bar w Bilbao, w Bilbao, w Bilbao
Odnowiony, nie ma żuli z żadnych łajb
I wszystko sporządniało, tutaj palma, a tam lody
Knajpa jak tysiące innych knajp
No i gdyby teraz państwa tam zaniosło
Pewnie każdy z was by to łyżką jadł
Że niby taka frajda, co?
Na parkiecie nie zgrzyta piach
Brandy też nie ta co w tamtych dniach
A muzyczka taka, żebyś się porzygał za swój szmal
Joe, weź zagraj nam coś z tamtych lat
Ten księżyc nad Bilbao
Ja mówię wprost i śmiało
Skórę się z nich zdzierało
Ten księżyc nad Bilbao
Skórę się z nich zdzierało
Stary księżyc z Bilbao
Nie wiem, czy państwu odpowiada coś z tych lat
Ale nic piękniejszego, nic piękniejszego
Nic piękniejszego nie znał świat
Cztery Asy - Niedźwiedzica
Włodzimierz Patuszyński
Astronom jeden rzekł mi, że od wielu, wielu lat
Przez teleskop obserwuje odległych planet świat
I widzi, że tak samo jak u ludzi
Wysoko tam się także miłość budzi
Ciekawy byłem, jak też gwiazdki przykład biorą z nas
I jak wygląda miłość w oddalonym świecie gwiazd
Czy szczerze się kochają, czy zdradzają tak jak my
Astronom na to tak odrzekł mi
Zakochała się Wielka Niedźwiedzica
W tajemniczym złotym blasku Księżyca
Cicho szepce do niego "Czy nie czuje pan tego
Że jak nikim tak się panem zachwycam?"
Ale Księżyc, piękny książę złotolicy
Swój ideał znalazł w Białej Mgławicy
A tragedia w tem cała, że miał pół swego ciała
Niewidoczne, a więc był w niedyspozycji
Ale przyrzekł jej, że szczęście im się spełni
Gdy za dwa lub trzy tygodnie będzie w pełni
Niedźwiedzica, że kochała, cały miesiąc tak czekała
I mrugała z namiętności co noc
Aż wreszcie, kiedy Księżyc pełny w krąg roztoczył blask
Zakochana Niedźwiedzica doznała jego łask
Spędzali z sobą każdą noc do rana
Aż nagle nastąpiła wielka zmiana
Niestety bowiem Niedźwiedzica, z kobiet biorąc wzór
Zbyt wiele wymagała, więc z pomocą ciemnych chmur
Gdy dość już Księżyc swej małżonki i jej pieszczot miał
Porzucił biedną i za chmury zwiał
Teraz szuka wciąż Wielka Niedźwiedzica
Niewiernego swego męża Księżyca
I bezsilna się złości w zrozumiałej zazdrości
Czy przypadkiem on się inną nie zachwyca
Czasem wyjrzy spoza chmury jego głowa
Lecz gdy dojrzy swą małżonkę, wnet się chowa
No a ona zmartwiona, że jest tak porzucona
Nie przebaczy mu, że nie dotrzymał słowa
I chcąc wzbudzić szał zazdrości u Księżyca
Kokietować chciała Marsa Niedźwiedzica
Lecz Mars, widząc jej zamiary
Rzekł: "Jam na to już za stary"
A za chmurą śmiał się Księżyc do łez
Chciałem ci tyle dziś powiedzieć
Tyle okropnie ważnych słów
Lecz znów ten plotkarz księżyc
Wiedzie wśród snów i bzów
Rozparł się dumnie w chmur podmuchach
Wciągnął do gwiazd zaprzęgi trzy
I tylko czeka by podsłuchać
Co ja powiem ci
Więc chociaż tak bardzo chcę
Nie powiem ci nic
Że wpadłem, że wzięło mnie
Nie powiem ci nic
Że myślę o tobie wciąż
I nocą i dniem
Wieczorem i rano, gdy się golę
Jem albo śpię
Że usta jedyne masz
Nie powiem ci nic
Że chylisz tak cudnie twarz
Nie powiem ci nic
I chociaż tak bardzo chcę
Od tylu już dni
Nie powiem, że kocham i że ciebie
Nie powiem nic
Kiedy zaś ranek drzwi otworzy
I przed zaspaną wyjdzie sień
Wtedy zadzwonią konduktorzy
Że jest już dzień
Ruszą tramwaje ulicami
W nich tłum, a w tłumie właśnie my
I znów nic z tego, znów nie sami
Znów nie powiem ci
Zaśnij, swe oczka zmruż i cicho zaśnij
Bo już za oknem słonko gaśnie
W łóżeczku z piórek snu
Nie płacz, no, cicho już, maleńki, nie płacz
Bo z łez powstanie smutna rzeczka
Lusterko dla chmur
Śpij, maleńki, o, śpij, maleńki
Ja będę tu przy tobie, mój maleńki
Odpędzę hen za góry
I burze, i wichury
I wszystkie niedobre sny
Śpij, maleńki, o, śpij, maleńki
Ja zawsze będę czuwać, mój maleńki
Byś nie znał nigdy smaku
Bezdomnych lotu ptaków
I co to prawdziwe łzy
Księżyc wychylił twarz zza chmury, księżyc
Na czubie drzewa jak na wieży
Zapalił lampki gwiazd
Patrzy, w łóżeczko wciąż zagląda, patrzy
Czy ty, maleńki, już nie płaczesz
Bo zasnąć już czas
Śpij, maleńki, o, śpij, maleńki
Byś zdrowy był i silny, mój maleńki
Byś w każdej mógł potrzebie
Odnaleźć zawsze siebie
Wśród wielu zawiłych dróg
Śpij, maleńki, o, śpij, maleńki
Byś mógł być kiedyś wielki, mój maleńki
A jeśli tak nie będzie
To przecież tu i wszędzie
Ty zawsze, ty jesteś mój
Marlena Drozdowska
Blaszany księżyc
Andrzej Mogielnicki 👉👉👉
Co robić, co, gdy ciepła letnia noc
Do dna pragnieniem nas wypełni
A w górze on bezczelnie świeci wciąż
Ten gość, blaszany księżyc w pełni
Halo, halo, co to się może stać
Gdy jego blask uderzy nam do głowy
Halo, halo, nie pora chyba spać
Gdy letniej nocy chór kołysze nas do snu
Blaszany księżyc świeci nam, blaszany
Wysoko się na niebie ceni
Do rana będzie świecił tak, kochany
Dopóki mu się nie odmieni
Tak, tak, tak, tak - kochany
Blaszany księżyc cały w pełni
Tak, tak, tak, tak, tak - kochany
Dopóki mu się nie odmieni
Jak schować się przed diabłem, który nam
Jak coś obieca, to i spełni
Uwiedzie nas na niebezpieczną grań
Jak ten blaszany księżyc w pełni
Halo, halo, co z nami może być
Gdy jego blask uderzy nam do głowy
Halo, halo, jak się przed sobą skryć
Jak udać, że ten czas nic nie obchodzi nas
Blaszany księżyc świeci nam...
Mieni, mieni, mieni się
Na niebie w pełni nasz bezsenny letni sen
Nęci, nęci, nęci nas
Ten niespokojny jego blask...
Marlena Drozdowska
Księżyc i dziewczyna
Jarosław Parchimowicz
Księżyc, biały tren
Kradnie nocy jej tajemniczy cień
W twoich oczach gra ogniem
Kusi mnie swoją grą
Księżyc sprawia, że
W twoich myślach zagubić mogę się
Z tobą mogę zapłonąć białą ćmą
Ten blask porwał mnie
Wskazał drogę do ciebie przez noc
Księżycu, pukaj zawsze do mych drzwi
Porwij nocy, co winna nam
Zakradaj się tu w każdą naszą noc
Opleć nas swoją mocą
Księżycu, pukaj zawsze do mych drzwi
Porwij nocy, co winna nam
Zakradaj się tu w każdą twoją noc
Rozpal morze uniesienia
Księżyc, biały tren...
Masz mnie w potędze nocy
Na drodze do gwiazd
Gdy ty rozświetlisz noc
Zapłoniesz w mych snach
Tak blisko do dnia
Dlatego proszę cię
Są szczęściarze, których słońce budzi rano
Pieszczotliwie im policzki senne liże
Oni wstają i wychodzą po wygraną
Oni wszędzie są najszybciej i najwyżej
Ale przecież ci, co snują się na końcu
Ciągle idą, chociaż zda się, że donikąd
I w plecaku niosą swoje małe słońce
A pod swetrem mają jeszcze po księżycu
Bo są dwa księżyce i słońca są dwa
A ten księżyc (?) tak mały jak łza
A promień w zeszycie gdzie schował się wiersz
Maleńkim drugim słońcem jest
Są farciarze, co na świat przychodzą w czepku
Sami sobie niby księżyc w pełni świecą
Kiedy innym bywa ciężko, to im lekko
Kiedy inni ledwo idą oni lecą
Ale nawet ci, co wciąż wędrują w cieniu
Albo krążą jak szalone ćmy po kloszem
Mają jeszcze mały księżyc gdzieś w kieszeni
I ukryty za pazuchą słońca groszek
Bo są dwa księżyce...
Są faceci, co przez życie idą pierwsi
I dziewczyny, które słońce mają w oczach
I nikt nie wie, czemu dla nich całe szczęście
A dla innych zawierucha i listopad
I dlaczego wszystkie światła reflektorów
Właśnie ich na wielkich scenach świata grzeją
A ci inni niosą cicho mały płomień
Mały płomień, co nazywa się nadzieją
My tu skłóceni, my tu osobni
I zagubieni w swej niemocy
My tu bezradni wobec choroby
Często nie wiemy jak być sobą
Mocno zapiekli w swej nienawiści
Oczy ciskają podłe myśli
Żądni pieniędzy i żądni władzy
Wszystko niszczymy, chcemy zabić
A gwiazdy patrzą
Samotne na niebie
I nam zadroszczą
Że mamy siebie
Z daleka srebrne
Wyciągają dłonie
Rzucają światło
Żeby nas chronić
Czym my jesteśmy wobec wszechświata
Od gwiazd nas dzielą świetle lata
Popatrzmy w niebo by to zrozumieć
Że biedny człowiek gdy kochać nie umie
Choć tak daleko gwiazdy na niebie
Bliżej nam do nich, niż do siebie
Płynie nienawiść jak wielka rzeka
Dzieli człowieka od człowieka
Anna Jurksztowicz
Niech spadną gwiazdy
Jacek Cygan
Gdy na płatki powiek spada sen
Kosmiczny pył
Do cienia wspomnień wkradam się
By zabrać kilka czułych chwil
Nie, nieważna jest ich treść
Łykam łzy, choć krzyczeć chcę
Niech spadną gwiazdy
Niech nagle ziemia niebem stanie się
Niech spadną gwiazdy
Twych ramion moc na łódź niech porwie mnie
Choć pamięć swą na pamięć znam
Opadam w nią
Zanurzam się w odległą noc
Dwie twarze, smuga światła, głos
Wszystko dzisiaj spełni się
Pomyśl o tym czego chcesz
Niech spadną gwiazdy...
Wypalił się niejeden żar, już popiół hen
A myśli spod płonących gwiazd
Przepadły gdzieś
A tyle zła co boli spełniło się
Niech spadną gwiazdy...
Niech spadną gwiazdy
Niech nagle ziemia niebem stanie się
Niech spadną gwiazdy
Choć jedna dobra myśl niech spełni się
Alicja Majewska Dorota Osińska Patrzyło na to wielu Wojciech Kejne
Księżyc od snu zarumieniony
Wydobył z czerni grzebień gór
Chwilę na grani stał zmęczony
Nim pożeglował w stronę chmur
Tam się wysrebrzył, by żlebami
Na granatowy spłynąć las
I śnieg roztańczył się iskrami
Aż w pół oddechu zamarł czas
Patrzyło na to wielu
Niewielu zobaczyło
Bo żeby dojrzeć cuda
Trzeba mieć w sobie miłość
Bo żeby dostrzec piękno
I umieć się nim wzruszyć
Pięć zmysłów to za mało
Do tego trzeba duszy
Właśnie przed chwilą wyszli z kina
By wtopić się w śródmiejski gwar
Zwyczajni chłopak i dziewczyna
Tylko bił od nich taki żar
Że tłum przechodniów, auta, domy
Zniknęły w purpurowej mgle
A oni stali z dłonią w dłoni
Niezwykle ładni na tym tle...
Urszula Sipińska Tam gdzie nie ma nas Jerzy Kleyny
Tam się spotkamy, gdzie nie ma nas
Gdzie nagle wszystko jest pierwszy raz
Pod najszczęśliwszą ze wszystkich gwiazd
Tam się spotkamy, gdzie nie ma nas
Jak w starych baśniach - panny wodne
Dziś gwiazdy kuszą nas dalekie
Gdzieś może ziemia - płynie miodem
Gdzieś może ziemia, wielka ziemia - płynie mlekiem
Tam się spotkamy, gdzie nie ma nas...
A gwiazdy dalej są niż porty
A przestrzeń głębsza jest od morza
Gdy przyjdzie pora na odloty
Tłok nagle zrobi się w przestworzach
Świat się ze światem pozamienia
Słońce nam będzie super-nova
A w błyskach nocy wzejdzie ziemia
Jedna z miliarda czy królowa...
Andrzej Dąbrowski
Daj mi o sobie znać Jerzy Miller
Daj mi o sobie znać
Gdy księżyc nie da ci spać
Gdy świerszcze zaczną grać
O, daj mi o sobie znać
Spójrz, ile w górze gwiazd
A gwiazdy tłumaczą nas
Daj mi o sobie znać
Gdy księżyc nie da ci spać
Spotkamy się znów tam
Gdzie kiedyś, pod zegarem
Zegar pomoże nam
Wyznaczyć sobie karę
Za utracony czas
Na nieporozumienia
I doprowadzi nas
Do pogodzenia
Daj mi o sobie znać
Gdy księżyc nie da ci spać
Gdy świerszcze zaczną grać
Daj mi o sobie znać
Nie próbuj liczyć gwiazd
Bo gwiazdy nie ześlą snu
Nim kogut zacznie piać
O, daj mi o sobie znać
Wrócę najkrótszą z dróg
Gdy księżyc nie da ci spać
Więc pomyśl o mnie znów
I daj mi o sobie znać
Daj mi o sobie znać
Gdy księżyc nie da ci spać
Gdy świerszcze zaczną grać Obrazy: Dorina Costras
Gwiezdny pył spadł dziś na ziemię
Gwiezdny pył rozproszył cienie
Rozjaśnił nam twarze, na rzęsach siadł
Wokół drgają iskierki tysiąca pragnień, marzeń
Zaginął spokój
Twoje i moje szczęście pali się, płonie, tonie
Gwiezdny pył świat nam rozbielił
Gwiezdny pył drogę wyścielił
Rozjaśnił nam twarze, na rzęsach siadł
Wokół drgają iskierki tysiąca pragnień, marzeń
Zaginął spokój
Twoje i moje szczęście pali się, płonie, tonie
Mój ślad był cieniem i ciszą
I nazbyt często padał deszcz
I były sny, były łzy, szare dni
Dziś ten świat rozwiał się, zniknął wstyd