Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M.G. & Anawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M.G. & Anawa. Pokaż wszystkie posty

Marek Grechuta & Anawa

Marek Grechuta & Anawa – 1970

Wesele (M. Grechuta – S. Wyspiański)
Twoja postać (M. Grechuta – T. Miciński, J. Czechowicz)
W dzikie wino zaplątani (J. K. Pawluśkiewicz – M. Grechuta)
Niepewność (J. K. Pawluśkiewicz – A. Mickiewicz)
Piosenka (J. K. Pawluśkiewicz – J. Przyboś)
Zadymka (J. K. Pawluśkiewicz – J. Tuwim)
Będziesz moją panią (M. Grechuta)
Nie dokazuj (J.K. Pawluśkiewicz - M Grechuta)
Serce (J. K. Pawluśkiewicz – L. Wiśniowska, A. Nowicki)

Z wersji rozszerzonej – 2000

Tango Anawa (J. K. Pawluśkiewicz – M. Grechuta, M. Czuryło)
Gdy zabrakło ci uśmiechu (M. Grechuta)
Pieśń jedenasta (J. K. Pawluśkiewicz – M. Grechuta)
Koń na biegunach (J. K. Pawluśkiewicz – T. Kubiak)

Wesele - Stanisław Wyspiański


Marek Grechuta - Wesele

Stanisław Wyspiański

Poeta

Panno młoda, młoda panno
myślę sobie,
że co zechcesz, to się stanie...

Panna młoda
Jako, ja nie umiem nic;
niby na moje zawołanie?

Poeta

Na prośbę i na rozkaz twój;
żeś ty dzisiaj panna młoda
jak jaśmin, jak jagoda...

Panna młoda
I o cóż się rozchodzi to,
że pan tylo się spodziewa?...

Poeta
Ty dzisiaj jesteś szczęśliwa,
panno młoda - zaproś gości
tych, którym gdzie złe wciórności
dopiekają - którym źle -

Panna młoda
I po cóż te z Piekła duchy?

Poeta
Niechaj przyjdą na podsłuchy,
na Wesele, gdzie muzyka...

Panna młoda
Gdzie muzyka?

Jak się żenić, to się żenić!
to tak jak by w uniesieniu...
W równe nogi wskoczyć w studnię
Nie utoniesz, nie utoniesz!
Topi się, kto bierze żonę.
Niech się stopi, niech się spali
byle ładnie grajcy grali,
byle grali na wesele.
Jak się ta muzyka miele,
jak na żarnach, hula, dzwończy,
niech se huka, stuka, puka,
pląsa, bije, przybasuje,
piska skrzypiec struną cienką,
tak podskocznie tak mileńko;
niech się miele jak młyn wodny
w noc miesięczną, w czas pogodny
szumiejąco, niech się snuje,
a niech w dźwiękach się nie kończy,
choćby usnąć w tańcowaniu
przy mieleniu, przy hukaniu,
w zapomnieniu, w zapomnieniu, w kołysaniu...

Światy czarów - czar za światem! -
jestem wtedy wszystkim bratem
i wszystko jest dla mnie swatem
w tym weselu, w tej radości:
Bóg mi gości pozazdrości.

Obrazy:
Stanisław Wyspiański, Włodzimierz Tetmajer
Zdjęcia z "Wesela" Andrzeja Wajdy - 1972

Twoja postać


Marek Grechuta, Grzegorz Turnau
Twoja postać

Tadeusz Miciński, Józef Czechowicz

Wśród drzew schylonych o północy
wśród jasnych widów złego mroku
coś się przemienia w naszej mocy
ktoś się porusza z naszym krokiem
kiedy tak idziesz w szumnej szacie
a wiatr ją targa i rozwiewa
nie bój się, ty nie idziesz sama
chodzą wraz z tobą wszystkie drzewa

Ziemia jak echo minionych dni
grające w borze
a nasze cienie wśród martwych dni
wieszają zorze
dziwnie się srebrzysz aniele mój
w tęczowym piórze
nade mną góry wieżyce miast
nade mną
błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać, jasna postać
taką cię znam
taką cię znam

Miła moja już późno
chwieją się żółte mlecze
w dolinę napływa gór cień
cichy odwieczerz
brodzi w zmierzchowym nurcie
już późno, już późno

Miła moja, trudno z miłości się podnieść
a jeszcze ciężej od złych nowin
gdy patrzą na nas chłodnym nowiem
chłodniej, chłodniej, boisz się

Nie ma się czego bać
nie ma się czego bać
to tylko księżyc idzie
srebrne chusty prać
i tylko cicha trawa
trawa wśród kamieni
wiesz, ludzie, ludzie są dziećmi dużemi

Błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać, jasna postać
taką cię znam
taką cię znam...

Tadeusz Miciński - Kiedy cię moje oplotą sny
Józef Czechowicz - Wieczorem

Obrazy:
John William Waterhouse, Sherri Aldawood

W dzikie wino zaplątani - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Zakopower
W dzikie wino zaplątani

W przydomowym ogrodzie
Życie prawie nad stan
Mogłabyś mieć moja pani.
Lecz cóż radzić na to mam,
Nakrył ogród dziki łan,
A myśmy tacy zaplątani.

Bo w ogrodzie rośnie pnącze,
W dzikim winie świat się plącze,
Bo w ogrodzie dzikie wino,
Kto je tutaj siał, dziewczyno?
Bo w ogrodzie rośnie pnącze,
W dzikim winie świat się plącze,
Bo w ogrodzie dzikie wino,
Kto je tutaj siał?

Powiedz, kto mógł zasiać to dzikie wino?
Może to zrobiłaś ty - hej, dziewczyno?
Po co tu zasiałaś to dzikie wino?
Po co je tu dałaś?

Gdy ona mówi do mnie, że karocą jechać chce
I mówi do mnie tak jak do ściany.
Nie o to wcale chodzi, że karocy nie ma nie,
Ja jestem tylko cały zaplątany.

Bo w mym domu rośnie pnącze,
Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino,
Kto je tutaj siał, dziewczyno?
Bo w mym domu rośnie pnącze,
Okno z drzwiami mi się plącze,
Bo w mym domu dzikie wino,
Kto je tutaj siał?

Powiedz, kto mógł zasiać...

W zaciętości wpadam w gąszcz i buszując w pnączu,
Zrywam wszystko z drzwi i ze ściany.
Ona nagle mówi, że wina pragnie, wina chce,
Ja jestem w pustym domu zaplątany.

Gdzie to wino, dzikie pnącze?
Czemu już nas nie oplącze?
Mógłbym z tobą w winie ginąć
I osłonę winną zwinąć...

Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino?
Może zrobisz dla mnie to - hej, dziewczyno?
Powiedz, kto zasieje nam dzikie wino?
Kto je tutaj da?

Obrazy: Ann Fullerton

Niepewność - Adam Mickiewicz


Marek Grechuta - Niepewność (muz. Jan K. Pawluśkiewicz)
(2. muz. Stanisław Moniuszko)


Adam Mickiewicz

Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co mnie tu wiodło? przyjaźń czy kochanie?

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu;
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?

Obrazy: Daniel F. Gerhartz

Piosenka - Julian Przyboś


Marek Grechuta
Piosenka

Julian Przyboś

Niestały stary!
Sterałeś wiary
w wojnie namiętnej
ze wszystkim!
z niczym ....

A jak za młodu,
cel jest najdalszy,
skrajnie stronniczy....
bliski.

Kogo ty we mnie
wszystkimi dziennie
nocami straszysz?

Steruj krwią swoją
do Oceanu
Spokoju.

Niech będzie zgoda
ognia i lodu:
płomiennie
obojętna.

Fot. Julian Przyboś

Zadymka - Julian Tuwim


Marek Grechuta
Zadymka


Julian Tuwim

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnymi płatkami sennymi
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

Jeśli chcę, mogę spać; jeśli chcę mogę wstać,
Siąść przy oknie z gazetą z zeszłego tygodnia
Albo iść w senność dnia - wtedy inny, nie ja,
Siedząc w oknie, zobaczę dalekiego przechodnia.

Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?
Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?

Śnieg pierzyną mi legł, wiek godziną mi zbiegł
W białej drzemce, w puszystym przyprószonym spacerze
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
Składam wierszom powolnym w ofierze.

Będziesz moją panią - Marek Grechuta


Marek Grechuta
Będziesz moją panią

Będziesz zbierać kwiaty
Będziesz się uśmiechać
Będziesz liczyć gwiazdy
Będziesz na mnie czekać

I ty, właśnie ty, będziesz moją damą
I ty, tylko ty, będziesz moją panią

Będą ci grały skrzypce lipowe
Będą śpiewały jarzębinowe
Drzewa, liście, ptaki wszystkie

Będę z tobą tańczyć
Bajki opowiadać
Słońce z pomarańczy
W twoje dłonie składać

I ty, właśnie ty,będziesz moją damą
I ty, tylko ty, będziesz moją panią

Będą ci grały nocą sierpniową
Wiatry strojone barwą i słońcem
Będą śpiewały, śpiewały bez końca

Będziesz miała imię
Jak wiosenna róża
Będziesz miała miłość
Jak jesienna burza.

I ty, właśnie ty, będziesz moją damą
I ty, tylko ty będziesz moją panią

Nie dokazuj - Marek Grechuta


Marek Grechuta, Michał Bajor - Nie dokazuj

Było kiedyś w pewnym mieście wielkie poruszenie
Wystawiano niesłychanie piękne przedstawienie
Wszyscy dobrze się bawili, chociaż był wyjątek

Młoda pani w pierwszym rzędzie wszystko miała za nic
Nawet to, że śpiewak śpiewał tylko dla tej pani
I gdy rozum tracił dla niej, śmiała się, klaskała

W drugim akcie śpiewak śpiewał znacznie już rozważniej
Młoda pani była jednak ciągle niepoważna
Aż do chwili, kiedy nagle, nagle wśród pokazu
Padły słowa

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj
Przecież nie jest z ciebie znowu taki cud
Nie od razu, miła, nie od razu
Nie od razu stopisz serca mego lód...

Innym razem zaproszony byłem na wernisaż
Na wystawy późną nocą w głębokich piwnicach
Czy to były płótna mistrza Jana, czy Kantego
Nie pamiętam tego

Były tam obrazy wielkie, płótna kolorowe
Z nieskromnymi kobietami szkice nastrojowe
Całe szczęście, że naturą martwą jednak były

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...

Była także inna chwila, której nie zapomnę
Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne
Przez dziewczynę z końca sali podobną do róży
Której taniec w sercu moim święty spokój zburzył

Wtedy zdarzył się niezwykły, przedziwny wypadek
Sam już nie wiem jak to było, trudno opowiadać
Jedno tylko dziś pamiętam, jak jej zaśpiewałem

Usta milczą, dusza śpiewa
Usta milczą, świat rozbrzmiewa
Lecz dziewczyna nie słyszała tańcem już zajęta
W tańcu komuś zaśpiewała to co tak pamiętam

Nie dokazuj, miły, nie dokazuj...

Nie dokazuj, miła, nie dokazuj...

Serce

Marek Grechuta - Serce

Lucyna Wiśniowska, Andrzej Nowicki

Za smutek mój, a pani wdzięk
Ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii.
I lekkomyślnie dałem słowo,
Że kwiat kwitnie księżycowo,
A liście mrą srebrzyście.

Pani zdziwiona mówi:
"Cóż, to przecież bukiet zwykłych róż".
Ach, rzeczywiście, więc cóż ci dam?

Dam ci serce szczerozłote,
Dam konika cukrowego.
Weź to serce, wyjdź na drogę
I nie pytaj się, dlaczego...

Stara baba za straganem
Wyrzuciła wielki kosz.
Popatrz jak na złotą drogę
Twój cukrowy konik skoczył...

Za smutek mój, a pani wdzięk
Ofiarowałem pani pęk czerwonych melancholii
A pani, cóż, nie chce tych róż,
Że takie brzydkie, że czerwone i że z kolcami.
Więc cóż ci dam?

Dam pierścionek z koralikiem,
Ten niebieski jak twe oczy.
Popatrz jak na złotą drogę
Twój cukrowy konik skoczył...

Dam ci serce szczerozłote,
Dam konika cukrowego.
Weź to serce, wyjdź na drogę
I nie pytaj się, dlaczego...

Obrazy: Vladimir Volegov

Tango Anawa - Marek Grechuta

Marek Grechuta - Tango Anawa

Mrek Grechuta, Marek Czuryło

Teatr to dziwny, teatr jedyny
Gdzie sens, gdzie treść
Czort jeden zna
Tam fortepiany i mandoliny
W szalonym tangu Anawa

Pani mi mówi - niemożliwe
Pani mi mówi - mnie się zdaje
Pani mi mówi - nie do wiary
Pani mi mówi, że to żart

Co jest możliwe to możliwe
Co mnie się zdaje to się zdaje
A pani nie wie co ja czuję
Gdy śpiewam tango Anawa

Teatr to dziwny, teatr jedyny
W nim przedstawienie wiecznie trwa
Pogromcy zwierząt i arlekiny
I szał iluzji - Anawa

Pani mi mówi - niemożliwe
Pani mi mówi - mnie się zdaje
Pani mi mówi - nie do wiary
Pani mi mówi, że to żart

Co jest możliwe to możliwe
Co mnie się zdaje to się zdaje
A pani nie wie co ja czuję
Gdy śpiewam tango Anawa

Teatr to dziwny, teatr jedyny
A drugi taki nie wiem gdzie
Przychodzą do nas piękne dziewczyny
I śmieją się, i bawią się

Pani mi mówi - niemożliwe
Że te kawały pani zna
Że to naiwne i fałszywe
To całe tango Anawa

Co jest fałszywe to fałszywe
Co mnie się zdaje to się zdaje
A pani nigdy nie zrozumie
Co to jest tango Anawa

Gdy zabrakło ci uśmiechu - Marek Grechuta

Gdy zabrakło ci uśmiechu


Gdy zabrakło ci uśmiechu miałem dla ciebie
Wiersz o gwiazdach, garść orzechów
Miałem wtedy, gdy zabrakło ci uśmiechu

Gdy zabrakło w tobie grzechu miałem wtedy
Blask świeczników w cichym zmierzchu
Miałem wtedy, gdy zabrakło w tobie grzechu

Kiedyś przyszedł taki bal
Bal na tysiąc par, zapomniany...

W białej sali taniec twój był tak nieśmiały
Że orkiestra spojrzała, fortepiany ustały...
Miałaś wiele swych uśmiechów
Tak potrzebnych dla chwili
Tych z ogrodów dziecinnych kolorowych motyli

Gdy zabrakło sukni białej, dałem ci inną
Nawet księżna pani na skale
Nigdy nie miała długiej sukni tak wspaniałej

Gdy zabrakło już klejnotów
Dałem korale do odcieni aksamitu
Miałem korale, gdy zabrakło ci klejnotów

Kiedyś przyszedł taki bal
Bal na tysiąc par, wspominany...

Moja droga taniec twój był bardzo śmiały
Aż orkiestra spojrzała, fortepiany ustały...
I zabrakło już uśmiechów z tamtej chwili
Czyż instrument niestrojny?
Czyżby muzyk się mylił?

Pieśn jedenasta - Marek Grechuta


Marek Grechuta

Pieśń jedenasta

Kiedy śniegi odeszły, ostatnie śniegi od lat
Przyszła do nich ze słońcem, zasiała drzewa i wiatr
W domu wszystko jaśniało, a kiedy stała wśród drzew
Jak szeptane modlitwy nad śpiącą wodą jej śpiew

Skąd się wzięła tak piękna
I kogo znajdzie wśród nas
Czyje będą te drzewa
Co siała, czyj będzie las

Śmiała się w głos, śmiała się w śnie
Śmiała się w letnich sukienkach
Była jak sen, a każdy w śnie
Nosił ją z wiatrem na rękach

W jedną noc nad śpiącą wodą ujrzeli kogoś
W jedną noc ktoś zajrzał w okno
Tak jak stała wybiegła z domu, biegła po łące
Ktoś miał oczy, oczy płonące

Całą noc nikt nie spał w domu
I przyszły noce, noce męczące
Stali w oknach i czekali
Mieli oczy, oczy płonące...

A gdy noc już odeszła wróciła do nich za dnia
Stała w progu, mówiła i każdy słuchać się bał
Muszę odejść - odchodzę, zabieram drzewa i wiatr
On tam czeka nad wodą, zabieram drzewa i wiatr

Stali w oknie odlegli, gdy idzie z tamtym za las
A za nimi, za nimi, za nimi drzewa i wiatr
Odchodzi, odchodzi, odchodzi, odchodzi nasz las.
Za nimi, za nimi, za nimi odchodzi nasz las...

Obraz: Mstislav Pavlov

Koń na biegunach - Tadeusz Kubiak

Marek Grechuta
https://drive.google.com/open?id=0B8dAm5T66ZQqNzZrVHBvZWZ4emc
Koń na biegunach

Koń na biegunach, koń na biegunach,
na dwóch biegunach rumak.
Nad głową łuna, czuły jak struna,
czterokopytna duma.

Koń ten nie z soli, ani też z roli,
z pięknych cwałowań końskich.
Koń w aureoli, koń, co swawoli,
koń, koń ułański - polski.

Koń na biegunach, koń w koni tłumach
koń końskiego pielgrzyma,
w słońcu, w księżycu, pierwszy koń w życiu,
kto go w cuglach utrzyma...

Koń na biegunach, tkliwość i duma,
niemodna szabla w dłoni,
stopy w strzemionach, już z mego konia
dziecinny stał się konik.

Mijają dzieje, jeździec siwieje,
trąci już nieco myszą.
Nie Orland Roger wyrusza w drogę,
ale polski Don Kichot.