Mam prawo stać, gdzie tylko mi się chce
Przybiegłam tu z drugiego końca miasta
A oni z gębą, no proszę nie pchać się
Muszę tu stać, bo lada chwila
Na bankiet tu do cyrku przyjdzie bram
Najdroższy mój i jego escuadrilla
A ja dla niego tu właśnie kwiaty mam
Concha, nie jest księżna, ani dama
Concha, nie zna co to dobry ton
Concha, jest już taka, ale szczera
Niesie kwiaty dla torera
Miłość serce jej rozpiera
W wątłych piersiach braknie tchu
Concha, dla mnie cała Barcelona
Concha, robi zawsze to, co chce
Dzisiaj cały towar mój ubogi
Jemu rzucić chcę pod nogi
I za jeden uśmiech błogi
Jeszcze serce rzucę mu
Czy ja go znam? Pani jest dobra
Przecież co dzień kupuje kilka róż
A nawet raz uszczypnął mnie tu w biodra
I rzekł, Conchita, kobieta z ciebie już
Czy ja go znam? Też mi pytanie
Beze mnie dziś nie poszedłby na bój
Powiedział tak, Conchito, me kochanie
Koniecznie proszę, przed cyrkiem w tłumie stój
Concha, nie jest księżna ani dama
Concha, nie zna co to dobry ton
Concha pokochała raz torera
Była głupia, ale szczera
Miłość Conchy dla torera
Płomienniejsza jest od róż
Concha, dla mnie cała Barcelona
Concha, robi zawsze to co chce
Gwiżdżę, możesz śmiać się, głupi tłumie
Serca Conchy nie zrozumie
Ten, co kochać sam nie umie
I miłości pięknem żyć
Kazimierz Krukowski
Jak się nie ma, co się lubi...
Konrad Tom
Spartańska skromność dla mężczyzny jest ozdobq,
Filozof Szopenfeld tak rzekł, czy któryś tam,
Więc jak czasami zastanawiam się nad sobą,
To podziwiam, jaki skromny jestem sam.
Ja się nie drapię, się nie wspinam nad poziomu,
Ja nie zazdraszczam się z innymi, co do mieć.
Niech inny prosię i łososie źre w swym domu,
A mnie wystaczy trochę farfełach i śledź.
Ja może tyż bym lubił pić, podpuszczać pasa, Od Braci Hirschfeld jeść sałatkę z ananasa.
No, ale trudno, trza to życie brać,
Żeby wiedzieć, czy mnie stać.
Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.
Z te zasadę spać się kładę,
Co się tyczy moje ja.
Może nawet bardzo lubię
Jadać stek w „Myśliwskim Klubie",
Ale chętnie jem potrawy,
Które Malcia we mnie pcha.
Wiem, że lepsza pieczeń z wieprza,
Dobra gąska nie jest zła.
Jest potrawa, już podawa,
Wszystko jedno - ta czy ta.
Czy swędziwa trochę rybka,
Czy to klops z gęsiego pipka.
Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.
Nie jestem Wenus, Jerzy Marr czy inny Brodzisz,
Przeciętny człowiek bez pretensji, co do płeć,
Ale przypuśćmy, że pan sobie chodzisz,
Pan widzisz kobiet, pan masz chęci, co do mieć.
Jest Sokołowska, Pogorzelska, Ordonówna,
Te nóżki, buźki, pan zachwycasz się co krok.
A w domu Malcia.
Jak pan w myśli je porówna
Z tą moją Malciq, moim wrogom taki rok!
Ja może tyż bym chciał romansik mieć na boku,
Być Dulcynejem, Desdemonem — ujdę w tłoku –
No, ale trudno, tak to życie trzeba brać,
Żeby wiedzieć, czy mnie stać.
Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.
Z te zasadę spać się kładę,
Przy mnie leży Malcia ma.
Może w gruncie rzeczy wolę
Gretę Garbo, Negri Połę,
Ale biorę o te pore
Nawet to, co Malcia da.
Wiem, że nie jest a mecyje,
Nie jest to, co ja bym pragł –
Już nie mówię, co do ilość,
Wręcz przeciwnie, co do smak.
I co mam zrobić? Chociaż widzę,
Jeszcze sobie sam obrzydzę.
Jak się nie ma, co się lubi.
To się lubi, co się ma.
Zofia Terne
Panna Marysia, telefonistka Konrad Tom, Emanuel Schlechter
To nie piosnka, to tylko bajka mała
Bajka w 934 roku
W telefonach, proszę państwa, pracowała
Panna Marysia, telefonistka
Jakże bardzo skromny zawód swój kochała
Zwłaszcza, gdy się zgłaszał pewien pan
Którego zawsze już po głosie poznawała
A którego imię brzmiało, Jan
Halo Jan, powtarzam słowo Jan
J jak jedwab, A jak anioł, N jak najcudniejszy dzień Halo Jan, powtarzam słowo Jan
J jak jutro, A jak albo, N niedzielę wolną mam
Aż raz Marysia poznała swego Jana
Zarumieniła się, a on wzruszony zbladł
I krzyknął Maryś, a ona rozkochana
Krzyknęła J jak jasność, A jak anioł
N jak nasz jest świat
I od tego dnia, jak we śnie ciągle żyła
Miała chłopca, miała zawód ukochany
I ze wszystkich ludzi najszczęśliwszą była
Panna Marysia, telefonistka
Cały dzień radośnie w biurze pracowała
Roześmiana, choć roboty było moc
Bo przy pracy bezustannie rozmyślała
Jaka cudna czeka ją przy Janku noc
Halo noc, powtarzam słowo noc
N jak niebo, O jak ogień, C jak ciebie tylko chcę
Halo noc, powtarzam słowo noc
N najdroższy, O obejmij, C jak całuj, kochaj mnie
I tak przez całą noc, przez całą noc do rana
Patrzyła w oczy, w których cel widziała swój
I powtarzała cudne imię swego Jana
Szeptała J jedyny, A jedyny, N jedyny mój
Aż raz odszedł Janek, bywa tak najczęściej
A w centrali wprowadzono automaty
I zwolniono ją i prysło nagle szczęście
Panny Marysi, telefonistki
To, co miała wszystko w jeden dzień straciła
W jednej chwili znikł radosny uśmiech z lic
Odtąd nigdy, nigdy już nie powtórzyła
Ani kocham, ani miły, ani nic
Ani Jan, powtarzam słowo Jan
J jak jasność, A jak anioł
N jak nie chciał przy mnie być
Ani noc, powtarzam słowo noc
N jak nie ma, O jak odszedł, C jak ciężko samej żyć
I tylko czasem przez telefon, gdy rozmawia
Odżywa w sercu nagle wspomnień dawnych rój
I w myślach złoty maj, cudowny złoty maj się zjawia
Powtarzam M jak miłość, A jak ach, J jak Janku mój
Tadeusz Faliszewski,Mieczysław Fogg, Irena Santor Kocha, lubi, szanuje
Konrad Tom, Emanuel Schlechter
Kogo miłość złapie w sieć
I kto pewność pragnie mieć
Czy ona też go kocha
Czy też nie
Ten zaczyna, nie na żart
Wróżyć z gwiazd i wróżyć z kart
Lub z kwiatka chce wyczytać
Szczęście swe
Kocha, lubi, szanuje
Nie chce, nie dba, żartuje
To ma nadzieję
To znów się chwieje
Bo nie wie jak będzie
Dobrze, czy źle?
Kocha, lubi, szanuje
Nie chce, nie dba, żartuje
Z ostatnim listkiem
Już wie o wszystkiem
Czy ona kocha, czy lubi, czy chce
Chociaż nieraz dobrze wiesz
Że cię ona kocha też
Że w tobie jednym widzi cały świat
Ty nie wierzysz w chwili tej
Ani sobie, ani jej
Chcesz wiedzieć
Co ci o niej powie kwiat
To musiało być tak: Mgła oddechu na lustrze w garderobie. Szklanka z odciśniętym śladem szminki. Wietrzejący zapach perfum Henryka Żaka. Przypięta pineską kartka: kolejność numerów. Kroki inspicjenta. Szept: Na scenę, natychmiast na scenę! W popielniczce niedopałek papierosa, opleciony nitką dymu. Ciemne skrzydło kurtyny. Dobiegający z widowni śmiech. Rytmiczne brawa: klakierzy ofiarnie pracują na dniówkę. Dyrektor z kulisy obserwuje widownię... Dlaczego w czwartym rzędzie jest tyle wolnych miejsc? Niedobrze... Zwilża językiem wargi. Jutro termin wykupu weksli. Może uda się sprolongować? Jeśli nie… Łysy komik do ostatniej chwili przepowiada sobie tekst monologu. Ma takie miejsce, gdzie zawsze się zacina. Potrącają go zbiegające ze sceny girlsy. Woń potu, przyspieszony rytm oddechów... Egzemplarz monologu wyślizguje się z rąk. Komik niemal natychmiast przydeptuje go nogą. Klnąc wychodzi na scenę...
To musiało być tak. Nie mogło być inaczej. Przeżywali piekło tremy, radość udanych premier, głód pochwał i komplementów. Zdobywali sławę i uliczną popularność. Cóż zostało po nich? Popiół spalonych teatrów. Przypadkowe fotografie. Garść programów. Od lat mieszkają już tylko w historii wesołych scenek. Pod tym adresem spotkali się wszyscy. W piosence kwitną niezmiennie jesienne róże, na rynku w Kazimierzu biedna Rebeka zawodzi: „O mój wymarzony, o mój wytęskniony", „pada śnieg puszysty, biały, miękki", zjawia się „blady Niko", na ławeczce trwa nerwowy, rozgestykulowany dialog... (R.M. Groński - Jak w przedwojennym kabarecie)
Tadeusz Faliszewski
Sardinenfish Konrad Tom
Sardinenfish, sardinenfish
O jakich kobiet pan właściwie śnisz
Pan jesteś straszny grymas
A nawet powiem, hyś
Sardinenfish, sardinenfish
O drogę pytasz, czy po prostu kpisz
Czy się żadna nie podoba
Czyż to możliwe, czyż
A mnie, choć góry złota syp
Ja mam swój typ, sportowy typ
Co w zamian salonowych lal
Sportówkę z ciałem, tak jak stal
Sardinenfish, sardinenfish
Więc, jak mnie widzisz, tak mnie pisz
Bo u mnie sport to jest noblesse oblige
A teraz już pan wisz
Walter Jurmann
Was kann der Sigismund dafür, dass er so schön ist Eugeniusz Bodo Co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny
Konrad Tom
Zaledwiem przyszedł na ten świat
Mnie brano z rąk do rąk
I szły zachwyty w krąg
Cóż to za śliczny bąk
Żem wyrósł oto jak ten kwiat
Mężczyźni boczą się
Lecz z kobiet każda lgnie
I broni mnie
Co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny
Co temu winien Zygmuś, że ma taki wdzięk
Czy to jest zbrodnia taki wygląd estetyczny
Na jego widok nawet kamień też by zmiękł
Co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny
On jest jak Igo Sym, Novarro, Chevalier
A że w rodzinie wzbudza zachwyt bezgraniczny
Co temu winien jest nasz Zygmuś, pytam się
Przypadkiem szef wyjechał raz
Szefowa mówi, przyjdź
Zagramy w remi bridż
I będziem kawę pić
Szef wrócił no i zastał nas
I byłby zabił mnie
Lecz żona, to się wie, ujęła się
Co temu winien jest nasz Zygmuś, że jest taki śliczny
Co temu winien Zygmuś, że ma taki wdzięk, no wiesz
Czy to jest zbrodnia taki wygląd estetyczny
Na jego widok nawet kamień też by zmiękł
Co temu winien jest nasz Zygmuś, że jest śliczny
On jest jak Igo Sym, Novarro, Chevalier
A że w kobietach wzbudza zapał erotyczny
Co temu winien jest nasz Zygmuś, pytam się
I wiem, że gdy nadejdzie dzień
U raju stanę bram
To mi wypomną tam
Co na sumieniu mam
A wtedy głosem pełnym drżeń
Aniołków zabrzmi chór
I stwierdzi tam na mur
Żem cnoty wzór
Ach joj
Co temu winien jest nasz Zygmuś...
No, co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny
On jest jak Igo Sym, Novarro, Chevalier
A że we wszystkich wzbudza zachwyt bezgraniczny
Co temu winien jest nasz Zygmuś, pytam się
Dużo kobiet dobrych jest i dużo o złych
Bardzo trudno jednak wybrać spośród nich
Taką co zupełnie jest bez wad
Szukasz, aż znajdziesz ją pewnego dnia
Dobra jest i piękna jest i serce ma
Wtedy ją uwielbiasz ponad świat Jeśli znajdę taką żonę, że się kochać będę w niej
O key, o key, będę zawsze wiernym jej
Nie przyczynię takiej żonie ani smutków, ani łez
O yes, o yes, będę wiernym jej jak pies
Obnosić będę ją na rękach
Rzucę jej pod nogi cały świat
Ze słońca będę przez okienko
Promienie złote dla niej kradł
Naturalnie
Jeśli znajdę taką żonę, że się kochać będę w niej
O key, o key, tak jak w niebie będzie jej
Rozumiem uśmiech twój, królewno
Nie wierzysz mi, że kocham cię
Wiem, myślisz na pewno
To słowa - o, nie
I gdybym mógł ci należycie
Wyrazić to, co w piersi wre
Wiesz, oddałbym życie
Bo zrozumże mnie
Tyle miłości
Znajdziesz w sercu mem
Znajdziesz w sercu mem, dziewczyno
Skarby uczucia
Cicho drzemią w niem
I niestety, wiem, że giną
Chciałbym ci dać
Łez mych perły i rubiny krwi
Dla ciebie są i wraz z życiem
Ofiaruję ci, nim zginą
Tyle miłości
W duszy zebrało się mej
Tylko uwierzyć mi chciej, dziewczyno
Janusz Popławski, Lucyna Szczepańska Dlaczego właśnie dziś
Konrad Tom
Dlaczego właśnie dziś
Ma być ten wielki dzień
Gdy wyznam ci mą miłość
Bez wahań i drżeń
Dlaczego właśnie dziś
Nie mogłem tego skryć
Bo wiosna każe kochać
I marzyć, i śnić
Patrz, te drzewa w ogrodzie
Aż białe od bzów
Odżyły znów, zakwitły znów
Na rozsądku refleksje
Nie pora, ni czas
Słońce wyśmiałoby nas.
Dlaczego właśnie dziś
Rozumiesz mnie bez słów
Gdy cały świat do życia
Obudził się znów
Dlaczego właśnie dziś
Na pierwszy serca znak
Gdy spytam się, czy kochasz
Odpowiesz mi - tak
Andrzej Bogucki i Zbigniew Rakowiecki
Mieczysław Fogg - Nic o tobie nie wiem
Konrad Tom, Emanuel Schlechter
Nie martw się, nie pierwszy, nie ostatni to raz
Że komuś nagle tak jak tobie jest na duszy
Nie martw się, bo każdy człowiek raz, chociaż raz
Koniecznie musi zakochany być po uszy
W głowie mu się kręci, nie chce jeść, nie chce pić
Tylko z nią i tylko przy niej ciągle być
Gdy są wreszcie razem krew uderza im do głów
I rozmowa ich zaczyna się od słów: Nic o tobie nie wiem, skąd przywiał ciebie wiatr
Nie znam twoich zalet, ani nie znam twoich wad
Jedną rzecz jedyną o tobie tylko wiem
Że coś zrobiłaś z sercem mem
Wiem, że jest mi dobrze, gdy jesteś obok mnie
Ledwo jednak pójdziesz to od razu jest mi źle
I gorzej wciąż i gorzej jest ze mną z każdym dniem
Bo coś zrobiłaś z sercem mem
Byłeś wolny, swobodny, tak jak mało kto
A dziś związany, spętany, czy nie dziwne to
Bo nic o tobie nie wiem, a zrobię to co chcesz
Pójdę aż do piekła i na koniec świata też
I w ogień i gdzie każesz, bo muszę tak, bo wiem
Że coś zrobiłaś z sercem mem
Tak ludzie mówią, że to pusta lalka,
La belle Madame Loulou z Alei Róż,
Zapewne tak, to nie westalka, Tancerką jest, to jasne już.
O pięknym grzechu cichą baśń szeleści
Jedwabna suknia z niezliczonych fałd
I ma przedziwny czar niewieści
Jej drobnej rączki, nóżki kształt.
Dyskretna woń "Coeur de Jeannette"
Dyskretnych pieszczot przedsmak śle,
Dlatego właśnie tę kobietę -
Świat niedyskretny sądzi źle...
Madame Loulou ma szyk dessous,
Piękne brylanty i stroje,
Żyje bez burz w Alei Róż
Sama lub czasem we dwoje...
Główka bez trosk, serce jak wosk
I buziak anielsko słodki,
Madame Loulou, przysięgnę tu,
Jest tylko ofiarą plotki...
Lecz tajemnicą jest poliszynela,
Że piękna Loulou ma przyjaciół trzech,
Bo jakże żyć bez przyjaciela, A mieć ich trzech, to też nie grzech;
Pan baron w niej się kocha idealnie,
Przysyła róże "Marèchal de France",
W południe zwykle zwiedza jej sypialnię
I patrzy na nią par distance...
Pan konsul darzy ją liliami,
Jak długi rok stricte five o'clock;
Przy kawce u niej siedzą sami,
Lecz zwykle tak o jeden krok...
Madame Loulou tak dla tych dwu
W różne przebiera się stroje,
Le cher baron zwykł widzieć ją
Spowitą w szlafroczka zwoje...
Konsul a dit: "Après midi
Lubię cię w robe z aksamitu".
Madame Loulou, tam jak i tu,
Da dowód serca i sprytu...
Artystą znanym jest przyjaciel trzeci,
Wytworny, piękny niby młody bóg.
Talentem swym zachwyty wkoło nieci
I sprawa w sercach pań puk, puk, puk...
Ten nigdy kwiatów Loulou nie przysyła,
I kiedy chce, przychodzi do niej sam...
Z nim Loulou jest potrójnie miła
I zapominam co to kłam...
Gdy do zatrzasku klucz swój wwierca,
Tam do jej drzwi, w Alei Róż,
Loulou już czeka, z biciem serca,
I usta swe rozchyla już...
Madame Loulou nie mówi mu
Nic o konsulu, baronie...
Cisza jest w krąg, on przy niej kląkł,
I serce przy sercu płonie...
Znikł wszelki ślad zbytecznych szat
I poszły w kąt konwenanse...
Madame Loulou jest sobą tu - Honnisoit qui mal y pense!
Dla ciebie chcę być białą Emanuel Schlechter, Konrad Tom
Wszystko mi już dałeś, wszystko mam I klejnoty i bogate stroje. Po co mi to wszystko, no powiedz sam Jeśli moje nie jest serce twoje ................................................
Wszystko ci już dałem, wszystko masz
I klejnoty, i bogate stroje
Powiedz, cudna, co mi w zamian dasz
Powiedz, czego pragnie serce twoje
Dla ciebie chcę być biała
Bielutka tak jak ty
Mieć jasne oczy i jasną twarz
I jasne serce, takie jak ty masz
Dla ciebie chcę być biała
I dobra tak jak ty
Bo z tobą dobrze, bez ciebie źle
Więc chcę być biała, żebyś kochał mnie