Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tom. Pokaż wszystkie posty

Za tyle pięknych dni - Konrad Tom


Tadeusz Faliszewski
Za tyle pięknych dni

Konrad Tom

Tyle było dni bez cienia
Jasnych dni
Tyle szczęścia, upojenia
Dałaś mi
Cały świat się do nas dwojga
Śmiał wesoło
Radość była wkoło

Wiosna dla nas roztaczała
Blasków szał
Ja kochałem, tyś kochała
Urok trwał
Lecz jesienią prysła bajka
Los tak chciał

Za tyle pięknych dni
Coś trzeba w zamian dać
W pokorze główkę schyl
I łez perłami płać

Słoneczny miraż nasz
We mgle jesiennej sczezł
Lecz choćby trwał godzinę
Wart tych naszych łez

Jeszcze leżą na tapczanie
Róże twe
Nie chcę wierzyć w to rozstanie
Szepcę -  nie
Czemu losy złe nas dzielą
Czemu miłość mącą tak gorącą

Szczęście żywot ma motyli
Krótko trwa
Odczuwamy to w tej chwili
Ty i ja
Ale kiedyś przyjść musiała
Chwila ta...

Dziś tu a jutro tam - Konrad Tom


Tango delle capinere
Mieczysław Fogg - Dziś tu, a jutro tam

Konrad Tom

Dziś tu, a jutro tam
Ja wiecznie jestem w drodze
Pobędę, dosyć mam
I serwus, już odchodzę

Dziś tu, a jutro tam
Zakocham się w niebodze
Po chwili dość jej mam
I serwus, już odchodzę

My z Legii, my tułacze
Przez los rzuceni na kraj świata
Za nami nikt nie płacze
Nie mamy brata ani swata

Śmiertelny skwar pustyni
Zamienia serce w głaz
Co z nami los uczyni
Nic nie obchodzi nas

Dziś tu, a jutro tam
Zakocham się w niebodze
Po chwili dość jej mam
I serwus, już odchodzę

Czy pani gra w zielone - Konrad Tom


Tadeusz Olsza
Cy pani gra w zielone

Konrad Tom

Z wiosną, z majem
Starym zwyczajem
Znów się dziećmi stajem
Listeczki, trawki świeże
To wszystko nasze serca bierze

Od zieleni rozanieleni
Wszyscy są szału bliscy
Gdy drga ci coś
Tak tu, na wskroś
Do damy wal i proś

Czy pani gra w zielone, czy nie
Czy wygrać ci sądzone, czy mnie
W tej miłej gierce stawką jest  serce
Ja z panią wygrać chcę

Czy pani gra w zielone, czy nie
Kto wie, co nam sądzone, kto wie
Nie byle jaka gra o buziaka
Czy pani gra w zielone, czy nie

Zmieńmy role starzy ramole
Bądźmy jak dzieci w szkole
Od słońca, od zieleni
Szalejmy dzisiaj, jak szaleni

Wiosna czyni dziwy i cuda
Może i nam się uda
Popróbuj sam i tu i tam
Zwracając się do dam...

Walca tańczy cały świat


Zofia Terne
Walca tańczy cały świat

Emanuel Schlechter, Konrad Tom

Tyle lat, tyle lat, tyle lat
Tańczy walca cały świat
Tyle par, tyle par, tyle par
Już połączył walca czar

Chyba nic, chyba nikt nie potrafi tak
Nas upoić, jak jeden walca takt
Tyle sił, taka moc, tyle krwi
W tym jedynym tańcu tkwi

Niech świat zawali się
Niech wszystko spali się
Walc przetrwa nawet milion lat
Codziennie słodszy jest
Codziennie młodszy jest
Jak gdyby wczoraj ujrzał świat

Jak najcudniejszy śpiew
Jak najgorętsza krew
Jak najmocniejszy wina haust
Tyle radości ma
Ile miłości ma
Walc i król walca, Johann Strauss

W ciągu lat, wielu lat, setek lat
Tysiąc tańców poznał świat
Kiedyś blues, teraz swing, albo slow
Walc jak trwał - tak ciągle trwa

Tak już jest, szkoda słów, mija ten i ów
Nie da rady, walc ciągle wraca znów
Dwieście lat, trzysta lat, milion lat
Walc przeżyje cały świat

Na Czerniakowskiej - Konrad Tom

Ludwik Sempoliński
Na Czerniakowskiej

Konrad Tom

Choć ojca nie znał, matki też
Uchował się bez troski
Żył - toć najmniejsza żyje wesz
Nikt go nie pytał: „Jak się zwiesz?"
Na Czerniakowskiej

Z ogrodów latem kwiaty kradł
I czepiał się dorożki
"Niech jaśnie książę kupi kwiat!"
Przepijał dychy potem rad
Na Czerniakowskiej

„Poranny!" - zimą w głos się darł
Lub z szopką szedł krakowską
Raz świsnął nakryć kilka par
I Czarnej Mańce zaniósł w dar
Na Czerniakowską

Po Mańce Franka przyszła znów
Co jasne miała włoski
Niemało o nią natłukł łbów
Gdy chciał ją odbić ten i ów
Na Czerniakowskiej

Pawiaka potem przeszedł chrzest
Gdzie czuł się wcale bosko
I tylko czasem - co to jest
Tak mu się jakoś cniło fest
Za Czerniakowską

Po wyjściu z ula żył, jak mógł
Jak dziedzic, choć bez wioski
Posyłał Felkę swą na róg
Odbierał flotę, w zęby tłukł
Na Czerniakowskiej

W sakpalcie jasnym chadzał szyk
I w czapce cyklistowskiej
Majcherkiem władał - jeno myk
Pan Ignac - znał go każdy smyk
Na Czerniakowskiej

A teraz będzie koniec już
Historii andrusowskiej
Jak zwykle nocą: zemsta, nóż
Nikt nie zapłacze, bo i któż
Na Czerniakowskiej

Concha - Konrad Tom


Hanka Ordonówna - Concha

Konrad Tom

Czego się pcham? Bo chcę i basta
Mam prawo stać, gdzie tylko mi się chce
Przybiegłam tu z drugiego końca miasta
A oni z gębą, no proszę nie pchać się
Muszę tu stać, bo lada chwila
Na bankiet tu do cyrku przyjdzie bram
Najdroższy mój i jego escuadrilla
A ja dla niego tu właśnie kwiaty mam

Concha, nie jest księżna, ani dama
Concha, nie zna co to dobry ton
Concha, jest już taka, ale szczera
Niesie kwiaty dla torera
Miłość serce jej rozpiera
W wątłych piersiach braknie tchu

Concha, dla mnie cała Barcelona
Concha, robi zawsze to, co chce
Dzisiaj cały towar mój ubogi
Jemu rzucić chcę pod nogi
I za jeden uśmiech błogi
Jeszcze serce rzucę mu

Czy ja go znam? Pani jest dobra
Przecież co dzień kupuje kilka róż
A nawet raz uszczypnął mnie tu w biodra
I rzekł, Conchita, kobieta z ciebie już

Czy ja go znam? Też mi pytanie
Beze mnie dziś nie poszedłby na bój
Powiedział tak, Conchito, me kochanie
Koniecznie proszę, przed cyrkiem w tłumie stój

Concha, nie jest księżna ani dama
Concha, nie zna co to dobry ton
Concha pokochała raz torera
Była głupia, ale szczera
Miłość Conchy dla torera
Płomienniejsza jest od róż

Concha, dla mnie cała Barcelona
Concha, robi zawsze to co chce
Gwiżdżę, możesz śmiać się, głupi tłumie
Serca Conchy nie zrozumie
Ten, co kochać sam nie umie
I miłości pięknem żyć

Obrazy: Leopold Schmutzler

Jak się nie ma co się lubi - Konrad Tom

Kazimierz Krukowski
Jak się nie ma, co się lubi...

https://drive.google.com/open?id=0B7fLbPFkiXkdWU1wZFIzS05Jdmc
Konrad Tom

Spartańska skromność dla mężczyzny jest ozdobq,
Filozof Szopenfeld tak rzekł, czy któryś tam,
Więc jak czasami zastanawiam się nad sobą,
To podziwiam, jaki skromny jestem sam.

Ja się nie drapię, się nie wspinam nad poziomu,
Ja nie zazdraszczam się z innymi, co do mieć.
Niech inny prosię i łososie źre w swym domu,
A mnie wystaczy trochę farfełach i śledź.
Ja może tyż bym lubił pić, podpuszczać pasa,
Od Braci Hirschfeld jeść sałatkę z ananasa.
No, ale trudno, trza to życie brać,
Żeby wiedzieć, czy mnie stać.

Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.
Z te zasadę spać się kładę,
Co się tyczy moje ja.
Może nawet bardzo lubię
Jadać stek w „Myśliwskim Klubie",
Ale chętnie jem potrawy,
Które Malcia we mnie pcha.
Wiem, że lepsza pieczeń z wieprza,
Dobra gąska nie jest zła.
Jest potrawa, już podawa,
Wszystko jedno - ta czy ta.
Czy swędziwa trochę rybka,
Czy to klops z gęsiego pipka.
Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.

Nie jestem Wenus, Jerzy Marr czy inny Brodzisz,
Przeciętny człowiek bez pretensji, co do płeć,
Ale przypuśćmy, że pan sobie chodzisz,
Pan widzisz kobiet, pan masz chęci, co do mieć.
Jest Sokołowska, Pogorzelska, Ordonówna,
Te nóżki, buźki, pan zachwycasz się co krok.
A w domu Malcia.
Jak pan w myśli je porówna
Z tą moją Malciq, moim wrogom taki rok!
Ja może tyż bym chciał romansik mieć na boku,
Być Dulcynejem, Desdemonem — ujdę w tłoku –
No, ale trudno, tak to życie trzeba brać,
Żeby wiedzieć, czy mnie stać.

Jak się nie ma, co się lubi,
To się lubi, co się ma.
Z te zasadę spać się kładę,
Przy mnie leży Malcia ma.
Może w gruncie rzeczy wolę
Gretę Garbo, Negri Połę,
Ale biorę o te pore
Nawet to, co Malcia da.
Wiem, że nie jest a mecyje,
Nie jest to, co ja bym pragł –
Już nie mówię, co do ilość,
Wręcz przeciwnie, co do smak.
I co mam zrobić? Chociaż widzę,
Jeszcze sobie sam obrzydzę.
Jak się nie ma, co się lubi.
To się lubi, co się ma.

Panna Marysia telefonistka


Zofia Terne
Panna Marysia,  telefonistka


Konrad Tom, Emanuel Schlechter

To nie piosnka, to tylko bajka mała
Bajka w 934 roku
W telefonach, proszę państwa, pracowała
Panna Marysia, telefonistka

Jakże bardzo skromny zawód swój kochała
Zwłaszcza, gdy się zgłaszał pewien pan
Którego zawsze już po głosie poznawała
A którego imię brzmiało, Jan

Halo Jan, powtarzam słowo Jan
J jak jedwab, A jak anioł, N jak najcudniejszy dzień
Halo Jan, powtarzam słowo Jan
J jak jutro, A jak albo, N niedzielę wolną mam

Aż raz Marysia poznała swego Jana
Zarumieniła się, a on wzruszony zbladł
I krzyknął Maryś, a ona rozkochana
Krzyknęła J jak jasność, A jak anioł
N jak nasz jest świat

I od tego dnia, jak we śnie ciągle żyła
Miała chłopca, miała zawód ukochany
I ze wszystkich ludzi najszczęśliwszą była
Panna Marysia, telefonistka

Cały dzień radośnie w biurze pracowała
Roześmiana, choć roboty było moc
Bo przy pracy bezustannie rozmyślała
Jaka cudna czeka ją przy Janku noc

Halo noc, powtarzam słowo noc
N jak niebo, O jak ogień, C jak ciebie tylko chcę
Halo noc, powtarzam słowo noc
N najdroższy, O obejmij, C jak całuj, kochaj mnie

I tak przez całą noc, przez całą noc do rana
Patrzyła w oczy, w których cel widziała swój
I powtarzała cudne imię swego Jana
Szeptała J jedyny, A jedyny, N jedyny mój

Aż raz odszedł Janek, bywa tak najczęściej
A w centrali wprowadzono automaty
I zwolniono ją i prysło nagle szczęście
Panny Marysi, telefonistki

To, co miała wszystko w jeden dzień straciła
W jednej chwili znikł radosny uśmiech z lic
Odtąd nigdy, nigdy już nie powtórzyła
Ani kocham, ani miły, ani nic

Ani Jan, powtarzam słowo Jan
J jak jasność, A jak anioł
N jak nie chciał przy mnie być
Ani noc, powtarzam słowo noc
N jak nie ma, O jak odszedł, C jak ciężko samej żyć

I tylko czasem przez telefon, gdy rozmawia
Odżywa w sercu nagle wspomnień dawnych rój
I w myślach złoty maj, cudowny złoty maj się zjawia
Powtarzam M jak miłość, A jak ach, J jak Janku mój

Złociste włoski - Konrad Tom

Jego ekscelencja subiekt - 1933
Eugeniusz Bodo
Złociste włoski

Konrad Tom

Choć już przeszło naście lat
Lecz serce me jak głaz
Nie kochało ani razu
A powinno, choćby raz

Dotychczas byłem wolny ptak
Co z zakochanych drwi
Aż tu nagle, patrzcie - ginę
Bowiem w serce wpadły mi

Złociste włoski i nosek boski
Kapryśny wyraz słodkich ust
Bajeczne nogi i uśmiech błogi
Już na mej twarzy, bo to mój gust
I jestem trup

Tak apetyczna, seksapeliczna
Po prostu cudo i bez wad
I niezawodnie najgorszą zbrodnię
Popełnić dla niej byłbym rad

Mnie, cynika, ta dzika namiętność
Żre noce i dnie
Dududu...
Byłem głazem, tym razem
Ja marzę i widzę we śnie
O, dudu...

I kocham te złociste włoski i nosek boski
Kapryśny wyraz słodkich ust
Bądź mądry, zamień się teraz w kamień
Kiedy masz właśnie na nią gust

Kocha, lubi, szanuje


Tadeusz Faliszewski, Mieczysław Fogg, Irena Santor
Kocha, lubi, szanuje

Konrad Tom, Emanuel Schlechter

Kogo miłość złapie w sieć
I kto pewność pragnie mieć
Czy ona też go kocha
Czy też nie

Ten zaczyna, nie na żart
Wróżyć z gwiazd i wróżyć z kart
Lub z kwiatka chce wyczytać
Szczęście swe

Kocha, lubi, szanuje
Nie chce, nie dba, żartuje
To ma nadzieję
To znów się chwieje
Bo nie wie jak będzie
Dobrze, czy źle?

Kocha, lubi, szanuje
Nie chce, nie dba, żartuje
Z ostatnim listkiem
Już wie o wszystkiem
Czy ona kocha, czy lubi, czy chce

Chociaż nieraz dobrze wiesz
Że cię ona kocha też
Że w tobie jednym widzi cały świat
Ty nie wierzysz w chwili tej
Ani sobie, ani jej
Chcesz wiedzieć
Co ci o niej powie kwiat

Od miłości nikt się nie wykręci - Konrad Tom

Janusz Popławski, Sława Przybylska
Od miłości nikt się nie wykręci

Konrad Tom

Uczucia każdy z nas się boi
Przed sentymentem broni się
Choć serce ma w żelaznej zbroi
Zakocha się, czy chce, czy nie

Od miłości nikt się nie wykręci
Przyjdzie sama, mimo twoich chęci
Trafi celną strzałą
Patrzysz już się stało
Jak szalony zakochałaś się

Od miłości nikt się nie uchroni
Na to nie ma rady, nie ma broni
Porzuć walkę złudną
Powiedz sobie, trudno
Kochasz się, bo los tak chce

Dwie Joasie - 1935

Sardinenfish - Konrad Tom

To musiało być tak: Mgła oddechu na lustrze w garderobie. Szklanka z odciśniętym śladem szminki. Wietrzejący zapach perfum Henryka Żaka. Przypięta pineską kartka: kolejność numerów. Kroki inspicjenta. Szept: Na scenę, natychmiast na scenę! W popielniczce niedopałek papierosa, opleciony nitką dymu. Ciemne skrzydło kurtyny. Dobiegający z widowni śmiech. Rytmiczne brawa: klakierzy ofiarnie pracują na dniówkę. Dyrektor z kulisy obserwuje widownię... Dlaczego w czwartym rzędzie jest tyle wolnych miejsc? Niedobrze... Zwilża językiem wargi. Jutro termin wykupu weksli. Może uda się sprolongować? Jeśli nie… Łysy komik do ostatniej chwili przepowiada sobie tekst monologu. Ma takie miejsce, gdzie zawsze się zacina. Potrącają go zbiegające ze sceny girlsy. Woń potu, przyspieszony rytm oddechów... Egzemplarz monologu wyślizguje się z rąk. Komik niemal natychmiast przydeptuje go nogą. Klnąc wychodzi na scenę...

To musiało być tak. Nie mogło być inaczej. Przeżywali piekło tremy, radość udanych premier, głód pochwał i komplementów. Zdobywali sławę i uliczną popularność. Cóż zostało po nich? Popiół spalonych teatrów. Przypadkowe fotografie. Garść programów. Od lat mieszkają już tylko w historii wesołych scenek. Pod tym adresem spotkali się wszyscy. W piosence kwitną niezmiennie jesienne róże, na rynku w Kazimierzu biedna Rebeka zawodzi: „O mój wymarzony, o mój wytęskniony", „pada śnieg puszysty, biały, miękki", zjawia się „blady Niko", na ławeczce trwa nerwowy, rozgestykulowany dialog... (R.M. Groński - Jak w przedwojennym kabarecie)


Tadeusz Faliszewski
Sardinenfish


Konrad Tom

Sardinenfish, sardinenfish
O jakich kobiet pan właściwie śnisz
Pan jesteś straszny grymas
A nawet powiem, hyś

Sardinenfish, sardinenfish
O drogę pytasz, czy po prostu kpisz
Czy się żadna nie podoba
Czyż to możliwe, czyż

A mnie, choć góry złota syp
Ja mam swój typ, sportowy typ
Co w zamian salonowych lal
Sportówkę z ciałem, tak jak stal

Sardinenfish, sardinenfish
Więc, jak mnie widzisz, tak mnie pisz
Bo u mnie sport to jest noblesse oblige
A teraz już pan wisz


Co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny - Konrad Tom


Walter Jurmann
Was kann der Sigismund dafür, dass er so schön ist

Eugeniusz Bodo
Co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny

Konrad Tom

Zaledwiem przyszedł na ten świat
Mnie brano z rąk do rąk
I szły zachwyty w krąg
Cóż to za śliczny bąk

Żem wyrósł oto jak ten kwiat
Mężczyźni boczą się
Lecz z kobiet każda lgnie
I broni mnie

Co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny
Co temu winien Zygmuś, że ma taki wdzięk
Czy to jest zbrodnia taki wygląd estetyczny
Na jego widok nawet kamień też by zmiękł

Co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny
On jest jak Igo Sym, Novarro, Chevalier
A że w rodzinie wzbudza zachwyt bezgraniczny
Co temu winien jest nasz Zygmuś, pytam się

Przypadkiem szef wyjechał raz
Szefowa mówi, przyjdź
Zagramy w remi bridż
I będziem kawę pić
Szef wrócił no i zastał nas
I byłby zabił mnie
Lecz żona, to się wie, ujęła się

Co temu winien jest nasz Zygmuś, że jest taki śliczny
Co temu winien Zygmuś, że ma taki wdzięk, no wiesz
Czy to jest zbrodnia taki wygląd estetyczny
Na jego widok nawet kamień też by zmiękł

Co temu winien jest nasz Zygmuś, że jest śliczny
On jest jak Igo Sym, Novarro, Chevalier
A że w kobietach wzbudza zapał erotyczny
Co temu winien jest nasz Zygmuś, pytam się

I wiem, że gdy nadejdzie dzień
U raju stanę bram
To mi wypomną tam
Co na sumieniu mam
A wtedy głosem pełnym drżeń
Aniołków zabrzmi chór
I stwierdzi tam na mur
Żem cnoty wzór
Ach joj

Co temu winien jest nasz Zygmuś...

No, co temu winien Zygmuś, że jest taki śliczny
On jest jak Igo Sym, Novarro, Chevalier
A że we wszystkich wzbudza zachwyt bezgraniczny
Co temu winien jest nasz Zygmuś, pytam się

O Key - Emanuel Schlechter

Czy Lucyna to dziewczyna - 1934
Eugeniusz Bodo - O Key! - Jeśli znajdę taką żonę

Emanuel Schlechter, Konrad Tom

Dużo  kobiet dobrych jest  i dużo o złych
Bardzo trudno jednak wybrać spośród nich
Taką co zupełnie jest bez wad
Szukasz, aż znajdziesz ją pewnego dnia
Dobra jest i piękna jest i serce ma
Wtedy ją uwielbiasz ponad świat

Jeśli znajdę taką żonę, że się kochać będę w niej
O key, o key, będę zawsze wiernym jej
Nie przyczynię takiej żonie ani smutków, ani łez
O yes, o yes, będę wiernym jej jak pies

Obnosić będę ją na rękach
Rzucę jej pod nogi cały świat
Ze słońca będę przez okienko
Promienie złote dla niej kradł

Naturalnie
Jeśli znajdę taką żonę, że się kochać będę w niej
O key, o key, tak jak w niebie będzie jej

W hawajską noc - Emanuel Schlechter

Eugeniusz Bodo, Irena Santor
W hawajską noc

Konrad Tom, Emanuel Schlechter


Gdy na Hawaj noc zapada
I nad wyspą blask księżyca lśni
Do stęsknionych serc się wkrada
Pieśń, miłości pieśń, szczęśliwych dni

W hawajską noc, cichą noc błękitną
Na wyspy spada milion gwiazd
I wtedy cudne magnolie kwitną
I cudna miłość kwitnie w nas

I snuje się w poszumie palm
Przecudna pieśń przy wtórze fal
W hawajską noc, cichą pieśń miłości
Ocean niesie ze sobą w dal

Tyle miłości - Konrad Tom

Jego ekscelencja subiekt - 1933

Eugeniusz Bodo
Tyle miłości


Konrad Tom

Rozumiem uśmiech twój, królewno
Nie wierzysz mi, że kocham cię
Wiem, myślisz na pewno
To słowa - o, nie
I gdybym mógł ci należycie
Wyrazić to, co w piersi wre
Wiesz, oddałbym życie
Bo zrozumże  mnie

Tyle miłości
Znajdziesz w sercu mem
Znajdziesz w sercu mem, dziewczyno
Skarby uczucia
Cicho drzemią w niem
I niestety, wiem, że giną

Chciałbym ci dać
Łez mych perły i rubiny krwi
Dla ciebie są i wraz z życiem
Ofiaruję ci, nim zginą

Tyle miłości
W duszy zebrało się mej
Tylko uwierzyć mi chciej, dziewczyno

Dlaczego właśnie dziś - Konrad Tom

Dwie Joasie - 1935
Janusz Popławski, Lucyna Szczepańska
Dlaczego właśnie dziś

Konrad Tom


Dlaczego właśnie dziś
Ma być ten wielki dzień
Gdy wyznam ci mą miłość
Bez wahań i drżeń
Dlaczego właśnie dziś
Nie mogłem tego skryć
Bo wiosna każe kochać
I marzyć, i śnić

Patrz, te drzewa w ogrodzie
Aż białe od bzów
Odżyły znów, zakwitły znów
Na rozsądku refleksje
Nie pora, ni czas
Słońce wyśmiałoby nas.

Dlaczego właśnie dziś
Rozumiesz mnie bez słów
Gdy cały świat do życia
Obudził się znów
Dlaczego właśnie dziś
Na pierwszy serca znak
Gdy spytam się, czy kochasz
Odpowiesz mi - tak

Nic o tobie nie wiem


Andrzej Bogucki i Zbigniew Rakowiecki
Mieczysław Fogg - Nic o tobie nie wiem

Konrad Tom, Emanuel Schlechter

Nie martw się, nie pierwszy, nie ostatni to raz
Że komuś nagle tak jak tobie jest na duszy
Nie martw się, bo każdy człowiek raz, chociaż raz
Koniecznie musi zakochany być po uszy
W głowie mu się kręci, nie chce jeść, nie chce pić
Tylko z nią i tylko przy niej ciągle być
Gdy są wreszcie razem krew uderza im do głów
I rozmowa ich zaczyna się od słów:

Nic o tobie nie wiem, skąd przywiał ciebie wiatr
Nie znam twoich zalet, ani nie znam twoich wad
Jedną rzecz jedyną o tobie tylko wiem
Że coś zrobiłaś z sercem mem
Wiem, że jest mi dobrze, gdy jesteś obok mnie
Ledwo jednak pójdziesz to od razu jest mi źle
I gorzej wciąż i gorzej jest ze mną z każdym dniem
Bo coś zrobiłaś z sercem mem

Byłeś wolny, swobodny, tak jak mało kto
A dziś związany, spętany, czy nie dziwne to
Bo nic o tobie nie wiem, a zrobię to co chcesz
Pójdę aż do piekła i na koniec świata też
I w ogień i gdzie każesz, bo muszę tak, bo wiem
Że coś zrobiłaś z sercem mem

Włóczęgi - 1939

Madame Loulou - Konrad Tom

Konstantin Razumov
Adam Aston - Madame Loulou - Isa Kremer

Konrad Tom

Tak ludzie mówią, że to pusta lalka,
La belle Madame Loulou z Alei Róż,
Zapewne tak, to nie westalka,
Tancerką jest, to jasne już.
O pięknym grzechu cichą baśń szeleści
Jedwabna suknia z niezliczonych fałd
I ma przedziwny czar niewieści
Jej drobnej rączki, nóżki kształt.
Dyskretna woń "Coeur de Jeannette"
Dyskretnych pieszczot przedsmak śle,
Dlatego właśnie tę kobietę -
Świat niedyskretny sądzi źle...

Madame Loulou ma szyk dessous,
Piękne brylanty i stroje,
Żyje bez burz w Alei Róż
Sama lub czasem we dwoje...
Główka bez trosk, serce jak wosk
I buziak anielsko słodki,
Madame Loulou, przysięgnę tu,
Jest tylko ofiarą plotki...

Lecz tajemnicą jest poliszynela,
Że piękna Loulou ma przyjaciół trzech,
Bo jakże żyć bez przyjaciela,
A mieć ich trzech, to też nie grzech;
Pan baron w niej się kocha idealnie,
Przysyła róże "Marèchal de France",
W południe zwykle zwiedza jej sypialnię
I patrzy na nią par distance...

Pan konsul darzy ją liliami,
Jak długi rok stricte five o'clock;
Przy kawce u niej siedzą sami,
Lecz zwykle tak o jeden krok...

Madame Loulou tak dla tych dwu
W różne przebiera się stroje,
Le cher baron zwykł widzieć ją
Spowitą w szlafroczka zwoje...
Konsul a dit: "Après midi
Lubię cię w robe z aksamitu".
Madame Loulou, tam jak i tu,
Da dowód serca i sprytu...

Artystą znanym jest przyjaciel trzeci,
Wytworny, piękny niby młody bóg.
Talentem swym zachwyty wkoło nieci
I sprawa w sercach pań puk, puk, puk...
Ten nigdy kwiatów Loulou nie przysyła,
I kiedy chce, przychodzi do niej sam...
Z nim Loulou jest potrójnie miła
I zapominam co to kłam...
Gdy do zatrzasku klucz swój wwierca,
Tam do jej drzwi, w Alei Róż,
Loulou już czeka, z biciem serca,
I usta swe rozchyla już...

Madame Loulou nie mówi mu
Nic o konsulu, baronie...
Cisza jest w krąg, on przy niej kląkł,
I serce przy sercu płonie...
Znikł wszelki ślad zbytecznych szat
I poszły w kąt konwenanse...
Madame Loulou jest sobą tu -
Honni soit qui mal y pense!

Dla ciebie chcę być białą

Czarna perła - 1934

Dla ciebie chcę być białą


Emanuel Schlechter, Konrad Tom

Wszystko mi już dałeś, wszystko mam
I klejnoty i bogate stroje.
Po co mi to wszystko, no powiedz sam
Jeśli moje nie jest serce twoje
................................................
Wszystko ci już dałem, wszystko masz
I klejnoty, i bogate stroje
Powiedz, cudna, co mi w zamian dasz
Powiedz, czego pragnie serce twoje



Dla ciebie chcę być biała
Bielutka tak jak ty
Mieć jasne oczy i jasną twarz
I jasne serce, takie jak ty masz

Dla ciebie chcę być biała
I dobra tak jak ty
Bo z tobą dobrze, bez ciebie źle
Więc chcę być biała, żebyś kochał mnie

Eugeniusz Bodo i Reri, Sława Przybylska