Halina Wyrodek - Sonet William Szekspir Sonnet XLIX
Jerzy S. Sito
Przeciw temu czasowi, kiedy mnie wyminiesz,
Kiedy poczną cię mierzić wszystkie moje wady
Kiedy sumę rzuciwszy na czyjeś wezwanie
Dodawać będziesz zyski i obliczać straty
Przeciw temu czasowi, kiedy mnie wyminiesz
Ledwo okiem rzuciwszy grosik pozdrowienia
Kiedy miłość zmienionym łożyskiem odpłynie
I ważne znajdziesz dla niej usprawiedliwienie
Przeciw temu czasowi umacniam się teraz
W wyniosłych murach wiedzy o mojej wartości
Tę oto rękę prawą podnoszę, niech wspiera
Wszystkie moje powody do innej miłości
Chcąc mnie bowiem porzucić prawa przywołujesz,
Ja bo orzec nie umiem czemu mnie miłujesz. Obraz: Didier Lourenco
Wokół kotła raz i dwa
Dobra rada nie jest zła
Raz i dwa, i znowu w krąg
Nie oszczędzaj, siostro, rąk!
Zgniłych kiszek wrzucam kłąb
Skisłą krew i smoczy ząb
Ja ropuchę, która tkwi
Od trzydziestu jeden dni
Pod kamieniem, sącząc jad
Już on się na twardo zsiadł
Prędzej, prędzej, skończmy z tym
Parska kocioł, bucha dym
Prędzej, prędzej, skończmy z tym
Parska kocioł, bucha dym
Żywcem kładę węży zwój
Język psa i trupi łój
Żabie oko, gacka puch
I ciężarnej małpy brzuch
Żądło żmii, tuzin wszy
Teraz, siostro, gotuj ty!
Prędzej, prędzej, skończmy z tym
Parska kocioł, bucha dym
Prędzej, prędzej, skończmy z tym
Parska kocioł, bucha dym
Smoczą łuskę, wilczy kieł
Dwa tuziny tłustych pcheł
Udo mumii, dalej żółć
Którą rekin w pysku żuł
Blekot, korzeń mandragory
Który krzyczy do tej pory
I cmentarnych cisów liść
I cykuty zżółkłą kiść
A ponadto sześć paluszków
Dzieci, uduszonych w łóżku
Wargi Turka, nos Tatara
I wątrobę, choć już stara
A dla smaku zawiesiny
Splunę w kocioł resztką śliny
Prędzej, prędzej, skończmy z tym
Parska kocioł, bucha dym
Studźmy teraz krwią babona
Zupa musi być czerwona
Czarci zapach - ależ tak!
Wyśmienita - brawo, brawo
Przyrządzona z dużą wprawą
Każda z nas dostanie coś
Jakiś ochłap albo kość
Teraz, siostry, wokół kotła
Pląsy zwiewne... Gdzie jest miotła?
Ja zatoczę pierwszy krąg
Nie oszczędzaj, siostro, rąk!
Cicho, czart do bramy puka
Wiem to po swędzeniu kciuka
Otwórz, siostro, otwórz drzwi
To ktoś grzeszny, to ktoś zły
Łucja Prus
Szedł chłopiec ze swoją dziewczyną William Szekspir - tłum. Czesław Miłosz Szedł chłopiec ze swoją dziewczyną,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
szli piękną zieloną doliną,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
wiosenny czas,
weselny był czas,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
gdy śpiew ptaków brzmi -
la, la, li, li, li -
to wiosna kochanków tak wita!
I między zielone zbóż kłosy,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
upadli, nie bojąc się rosy,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
wiosenny czas,
weselny był czas,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
gdy śpiew ptaków brzmi -
la, la, li, li, li -
to wiosna kochanków tak wita!
Piosenkę zaczęli za chwilę,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
bo kwiatem jest życie i tyle,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
wiosenny czas,
weselny był czas,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
gdy śpiew ptaków brzmi -
la, la, li, li, li -
i wiosna kochanków tak wita!
Więc gońcie tę chwilę, bo minie!
A hej, a ho, a hej no, ni, no,
bo miłość tej wiośnie na imię,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
wiosenny czas,
weselny jest czas,
a hej, a ho, a hej no, ni, no,
gdy śpiew ptaków brzmi -
la, la, li, li, li -
to wiosna kochanków tak wita!
From "As You Like It" It was a lover and his lass,
With a hey, and a ho, and a hey-nonny-no,
That o'er the green cornfield did pass
In springtime, the only pretty ring time,
When birds do sing, Hey ding a ding, ding.
Sweet lovers love the spring.
Between the acres of the rye,
With a hey, and a ho, and a hey-nonny-no,
These pretty country folks would lie
In springtime, the only pretty ring time,
When birds do sing, Hey ding a ding, ding.
Sweet lovers love the spring.
This carol they began that hour,
With a hey, and a ho, and a hey hey-nonny-no,
How that a life was but a flower
In springtime, the only pretty ring time,
When birds do sing, Hey ding a ding, ding.
Sweet lovers love the spring.
And therefore take the present time,
With a hey, and a ho, and a hey hey-nonny-no,
For love is crownèd with the prime
In springtime, the only pretty ring time,
When birds do sing, Hey ding a ding, ding.
Sweet lovers love the spring.
Jako fale dążące ku żwirom wybrzeży
tak nasze chwile śpieszą ku odległej mecie
każda zajmuje miejsce tej co przed nią bieży
i bieg jej podejmuje w odwiecznej sztafecie
człowiek gdy na świat przyjdzie w świetlistej orbicie
krąży lecz wkrótce pełznąć pocznie w wiek dojrzały
a odtąd przeciwności ćmią słoneczne życie
aż ręce czasu zniszczą co same wpierw dały
czas wszelką młodość w końcu z powabu odziera
złośliwie żłobi bruzdy w najpiękniejszej twarzy
najrzadszy skarb natury z ochotą pożera
aż wszystko wokół zetnie najsroższy z kosiarzy
i wbrew zagładzie tylko mój wiersz ma nadzieję
że w nim twa chwała będzie jaśnieć jak jaśnieje...