Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miasta. Pokaż wszystkie posty

Jarmark dominikański - Janusz Szczepkowski


Danuta Morel
Bożena Trepnau
Jarmark dominikański

Janusz Szczepkowski


W tysiąc trzysta ósmym roku Pańskim
Odbył się jarmark dominikański
Z naszych krain i stron zamorskich
Zjechali kupcy w nasz gród pomorski

Na straganach złocą się bursztyny
Pełno jadła, płócien i zwierzyny
Nawet nocą przy smolnych kagańcach
Trwa ten jarmark w samym sercu miasta

Jarmark dominikański
To jarmark, jarmark gdański
Jadą tutaj z daleka
By coś kupić, coś sprzedać

Jarmark dominikański
Nasz polski, swojski, gdański
Z końca świata tu jadą
I to z wielką paradą

Choć na zamku krzyżacka załoga
Nikt nie myśli w takim dniu o wrogach
Czasem tylko straż za rzezimieszkiem
Pogna z krzykiem gdzieś po Starym Mieście

A gdy kupcy targu już dobiją
Na trefnisiów, błaznów patrzeć idą
Omamiacze, wypłosze, pajace
Pod namiotem wyprawiają harce

Jarmark dominikański...

Portowa noc - Włodzimierz Patuszyński


Filipinki - Portowa noc

Włodzimierz Patuszyński


Tam gdzie nasz Odry brzeg
Żyje port w deszcz i śnieg
Ileż dni tutaj statki śpią
Ileż dni dla nich port to dom

To już noc, Szczecin śpi
Tylko port światłami lśni
Bo czy to skwar, czy groźny sztorm
Nie śpi port, nasz port...

San Francisco - Andrzej Kosmala


Danuta Mizgalska
San Francisco

Andrzej Kosmala


Tak tu pięknie miało być
Że nie warto było śnić
O podróży, której kres
W San Francisco

Aż gdy kiedyś młody tur
Chciał się wyrwać z tego snu
To zamknięto drogę mu
Do San Francisco

Golden Gate w marcowej mgle
Znad Wisły sen rozpłynął się
W dali marzeń młodości
Golden Gate utonął we mgle
Jak film sprzed lat
Utracił swe barwy
Dla nas pozostał snem

Gdzie są dzieci z tamtych lat
Które chciały stroić świat
W kwiaty, co wyrosły tam
W San Francisco

Most nad rzeką zmartwień lśni
I opadły wszystkie łzy
Po co jechać więc aż tam
Do San Francisco?

Golden Gate...

Po co jechać gdzieś w świat
Kiedy los nam dziś dał
Skrawek marzeń sprzed lat
Z nich wyrośnie znów kwiat

Golden Gate...

Pejzaż miasta - Janusz Kondratowicz


Czerwone Gitary
Pejzaż miasta

Janusz Kondratowicz


Nad pustą jezdnią dojrzewa świt
Trzepoczą słowa, trzaskają drzwi
Autobus rusza bez wolnych miejsc
Jest piąta rano, jest piąta pięć

Czarno-biały pejzaż miasta
W górze niebo, w dole asfalt

Zaczęty przetarg. Kto ile wart?
Tytuły gazet zbawiają świat
W wyścigu godzin, w pogoni chwil
Pulsuje zdarzeń codzienny rytm

Czarno-biały pejzaż miasta...

Przechodzą ludzie przez pełnię dnia
Te same twarze, ta sama gra
Te same słowa z tych samych ust
Wplątane w ostry klaksonów blues

Czarno-biały pejzaż miasta...

A potem szybkie uściski rąk
Rozmowy, które powietrze tną
Autobus wraca bez pustych miejsc
Jest siódma wieczór, jest siódma pięć

Czarno-biały pejzaż miasta...

Poznańskie dziewczyny - Janusz Kondratowicz


Wiatraki
Poznańskie dziewczyny

Janusz Kondratowicz


Poznańskie dziewczyny
Poznańskie dziewczyny
Radość rozdają i słońce
Poznańskie dziewczyny
Poznańskie dziewczyny
Z Grunwaldzkiej i z Głogowskiej

Na nie czekamy, o nich myślimy
Nim pierwsza zbudzi się gwiazda
Poznańskie dziewczyny
Poznańskie dziewczyny
Kwiaty naszego miasta

Mówią dzień dobry obłokom
Ptaki witają i drzewa
Kiedy zielenią majową
Wiosna zaczyna śpiewać

Poznańskie dziewczyny
Poznańskie dziewczyny
Włosy rozwiane na wietrze
Czy je kochamy, czy je lubimy
Dla nas są najpiękniejsze

Na nie czekamy, o nich myślimy...

Mówią dzień dobry obłokom...

Okno z widokiem... - Małgorzata Maliszewska


Stanisław Wenglorz
Okno z widokiem na parlament

Małgorzata Maliszewska


Z twojej knajpy nie widać nic
Parlamentu jedynie drzwi
Na Victorii zwykły ruch
Big Ben dzwonił już razy trzy
Można wreszcie do domu iść
Ale czy to jest twój dom?

Póki gdzieś na strychu, o tysiące mil
Jeszcze się światełko długo w nocy tli
W kromce chleba, w szumie drzewa
Jest twój maleńki ślad

Ktoś, kto wpływy i forsę miał
Nawet z tobą się żenić chciał
Nosił torty, kwiaty, łzy
Tak mu nagle przybyło lat
Gdy pod palmą w Savoyu raz
Powiedziałaś: "Nie, to nie ty"

Póki gdzieś na strychu...

Amsterdam - Krzysztof Gradowski


Marlena Drozdowska
Amsterdam

Krzysztof Gradowski


Północ nad miastem, rzeka w dolinie
Zimowy pejzaż w blasku księżyca
Pośród kanałów czas sennie płynie
Obraz ten zawsze mnie tak zachwyca
O wschodzie słońca noc spotka ranek
Uśpione miasto zbudzi się z mroku
Zadzwonią dzwonki u drzwi i sanek
Pierwsi przechodnie przyspieszą kroku

O, Amsterdam, Amsterdam - to jest tam, właśnie tam
Gdzie ludzie są ludźmi, a kwiaty kwiatami
Amsterdam, Amsterdam, to jest tam, właśnie tam
Gdzie miłość zawsze jest z nami

Czekam jak dawniej na rogu w barze
Gwar nagle cichnie, przymykam oczy
Mozaika wspomnień, okruchy marzeń
Jak na seansie starych przeźroczy
Chmura odsłoni wieżę kościoła
Słońce rozbłyśnie ponad ratuszem
Ktoś twoje imię nagle zawoła
W tym mieście mostów, wspomnień i wzruszeń

O, Amsterdam, Amsterdam - to jest tam, właśnie tam
Gdzie ludzie są ludźmi, a kwiaty kwiatami
Amsterdam, Amsterdam, to jest tam, właśnie tam
Gdzie miłość zawsze jest z nami...

Djakarta - Krzysztof Gradowski


Marlena Drozdowska
Djakarta

Krzysztof Gradowski


Jest miasto na Jawie
Jest miasto ze snu
Czy jeszcze pamiętasz
Magiczną moc słów
Szeptanych wśród kwiatów
Parkowej alei
W tym mieście miłości
Wierności, nadziei

Dżakarta magii
Dżakarta czarów
Tańczących Jawajek
Malajskich oparów
Kafejek z grą cieni
Uliczek bez końca
Skąpana w zieleni
Dżakarta kusząca

Jest Bangkok, Singapur
Melbourne i Brunei
Lecz tylko Dżakartę
Zobaczyć dziś chcę
Nad morzem Jawajskim
Spowitym we mgle
Usłyszeć twe słowa
Hej ty, kocham cię

Dżakarta magii...

Dwa kroki stąd - Jerzy Miller


Dana Lerska - Dwa kroki stąd


Jerzy Miller

Wieczorem miasto zmienia twarz
Jest nie to samo, które znasz
Wygląda tajemniczo znajomy plac
Przyglądasz się ulicom jakby pierwszy raz

Neonów kolorowy blask
Ze wszystkich stron otoczył nas
Spotkania nie odkładaj
To nic, że znowu pada
Nie będzie padać cały czas

O dwa kroki stąd
Jest winiarnia oświetlona blaskiem świec
Chodźmy tam, jeśli chcesz
Wyznać mi swą miłość i przeczekać deszcz

Wieczorem miasto zmienia twarz
Wieczorem zawsze szczęście masz
To nic, że czas ucieka
Do jutra niedaleko
A jutro znowu mamy czas

My z Łomży - Janusz Odrowąż


Hanka Bielicka
My z Łomży

Janusz Odrowąż


Nazywam się proszę Państwa Hanka Bielicka
Pochodzę z miasta Łomży, urodzona tamże
W roku tysiąc dziewięćset...
Więc właśnie, w związku z czym
Zaśpiewam Państwu piosneczkę
O wszędobylskich Łomżyniakach

Gdzie nie spojrzeć - pełno Łomżyniaków
Choć jak nikt kochają ziemię swą
Zna ich Rzym, Warszawa, Paryż, Kraków
I w Bombaju Łomżyniacy są

Jeśli zdolny uczony, to z Łomży
Kompozytor ceniony, to z Łomży
Zasłużony dyrektor, profesor czy rektor
To z Łomży, to z Łomży, jak nic

Nie liczymy na cuda, my z Łomży
Nie boimy się trudu, my z Łomży
Bo my z Łomży, a Łomża jest perłą wśród miast
Najpiękniejszą gwiazdeczką wśród gwiazd

Powie ktoś, że my się przechwalamy
Że lokalny tu patriotyzm gra
Ale przecież my dowody mamy
Niech rozejrzy się, kto oczy ma

Jeśli zdolny, uczony, to z Łomży...

Dla swej ziemi żyją, dla niej giną
Czasem ich los hen po świecie gna
Więc daleko na Monte Cassino
Swą dzielnicę Łomża także ma

Nie liczymy na cuda, my z Łomży...

Miejska niemrawa noc - Jacek Cygan


Miejska niemrawa noc

Jacek Cygan

Niemrawa ta noc, zlot cieni
Odludna ta noc i zła
Zawiesza na drzwiach milczenia
Drobny mak

Zamknęli już bar w podziemiach
Uwierzyłby ktoś, widząc nas
Te schody prowadzą na ziemię
Dłuższy czas

Miasto śpi, wygląda jak my
Neonów blask gaszony przez świt
Na ławce kot w kości niezgody gra z psem
Miasto śpi, wygląda jak my
W rynku skwer, przekwitłe bzy
Na słupie świt już budzi plakaty - już czas

Niemrawy ten świt i postny
Przypomniał mi film sprzed lat
Ktoś w oknie gdzieś u jubilera
Bułkę jadł

Już przeszedł ten lęk, że z mostu
Że z okna na bruk, że w dół
Już dobrze, już śpi samotność
W resztkach snu

Miasto śpi, wygląda jak my...

Grażyna Łobaszewska i Piotr Schulz
Solo i w duecie - 1984


Dosyć mam miasta - Asja Łamtiugina


Michał Bajor - Dosć mam miasta

Asja Łamtiugina 👉👉👉


Miasto wieczorem traci głos
Chrypi i zgrzyta, ledwo dyszy
Lecz ciągle jeszcze nie ma dość
Nie chce ciszy
Dosyć mam miasta
Dosyć mam miasta nie od dziś

Miasto wieczorem traci wzrok
Więc nie ma nic dziwnego zgoła
W tym, że gdy już zapadnie zmrok
Bierze szatana za anioła
Dosyć mam miasta
Dosyć mam miasta nie od dziś

Miasto wieczorem traci twarz
Drogo sprzedaje swoje wdzięki
Czyste oszustwo, szczery fałsz
Z pierwszej ręki
Dosyć mam miasta
Dosyć mam miasta nie od dziś

Dosyć mam miasta nie od dziś
I choć znam dobrze wszystkie drogi
Wciąż nie potrafię z niego wyjść
Jak z nałogu
Dosyć mam miasta
Dosyć mam miasta nie od dziś

Wojciech Borkowski - Kompozytor 👉👉👉

Niedziela w mieście - Janusz Kondratowicz


Krzysztof Krawczyk
Niedziela w mieście

Janusz Kondratowicz


Mam do stracenia
To co w kieszeniach mam
No, może jeszcze własną twarz
Gdy w mokry asfalt
Opadnie pośpiech miasta
Marzeniem biegnę w niebo aż

Niedziela w mieście
Spełniony koncert życzeń
Uparłem chyba się
By kochać życie

Gdzieś tam gołębie
Odetchnąć mogę głębiej
Choć chłód mi wiatrem podszył płaszcz

Niedziela w mieście...

Gdy zmienię zdanie
Co wtedy mi zostanie
Nadziejo, szerzej otwórz drzwi

I o dziewczynie
I o najnowszym filmie
Myślałem przez te parę dni
A dzisiaj serce
Chce więcej, jeszcze więcej
Niepokój jakiś w nim się tli

Niedziela w mieście...

Nowy Jork ... - Andrzej Kosmala


Krzysztof Krawczyk
Nowy Jork - dochodzi chyba piąta

Andrzej Kosmala


Nowy Jork – dochodzi chyba piąta
Tu czas zatrzymał się
Nocne zasypianie i dnia przebudzenie
Znów poplątało się
Smętny jazz kula się między nocą a dniem
Na Broadwayu moich snów
Po nocy nieprzespanej trudno się odnaleźć
Więc rozmyślam sobie tak

Miasto to ty, to ja
Pomóż, znów jestem sam
New York, przygarnij mnie
Miasto, tak pragnę cię

Nowy Jork, dochodzi wpół do ósmej
Ogarnął mnie znów tłum
Miasto przebudzone i znów zagonione
W szalonym pędzie trwa
Z boku patrzę jak widz, który nie może nic
Bo to nie jest moja gra
Wśród ulic Manhattanu pragnę szansę znaleźć

Miasto to ty, to ja...

W kamieniczce Pod Złotym Psem - Roman Kołakowski


Roman Kołakowski
W kamieniczce Pod Złotym Psem

Jeśli zechcesz wypić piwo
W tych gotyckich starych murach
Przy stoliku wnet się zjawią
Brecht, Wysocki i Stachura

Będą uporczywie milczeć
I spoglądać przenikliwie
Aż się w końcu zdecydujesz
I postawisz im po piwie

A gdy swe schrypnięte gardła
Złotym płynem już ukoją
Każdy zechce ci zanucić
Ulubioną strofkę swoją

A ty śpiewaj razem z nimi
Nie bój się własnego głosu
No bo skoro już tu jesteś
Jesteś wybrańcem losu

W kamieniczce Pod Złotym Psem
Świat jest kabaretowym snem
Gdzie się w papierosowy dym
Wplata sentymentalny rym

W kamieniczce Pod Złotym Psem
Życie jest dla poezji tłem
Szelest słów zawsze tutaj brzmi
Echem dobrych minionych dni...

W tych gotyckich starych murach
Tkwi niejedna tajemnica
Wprost ze sceny tu przychodzą
Kordian, Hamlet i Wścieklica

Zostawiają maski w szatni
Po kamiennych schodzą schodach
By odnaleźć cień Tartuffe’a
I Konrada Wallenroda

Zawsze możesz na nich liczyć
Gdy posprzeczasz się z dziewczyną
Byś nie musiał pić samotnie
Będą z tobą pili wino

Potem z rozpalonym czołem
Możesz wiersze deklamować
To gdzie indziej się nie zdarza
Przyjaciół tu przyprowadź

W kamieniczce Pod Złotym Psem...

Wrocław 👉👉👉👉

Nieobecnych zapomina się - Krzysztof Logan


Krzysztof Cugowski
Nieobecnych zapomina się

Krzysztof Logan Tomaszewski


Nocne życie Manhattanu
Ekscentrycznej mody krzyk
Ktoś w smokingu, ktoś pół nago
Nie zaskoczy mnie tu nic

Suną lśniące chevrolety
W zgiełku Siódmej Avenue
Damy w zwiewnych toaletach
Wprost z firmowych domów mód

Obok w metrze śpią nędzarze
Na gazetach pełnych prawd
Ktoś obiecał im pałace
W zamian nieco złudzeń dał

Możesz mieszkać tu w kartonie
Lub w altanie w Central Park
Burmistrz dał ci zapomogę
Pisze o tym New York Times

Bułka z kawą na dobranoc
Podniesiony z ziemi pet
Kilka oblicz Manhattanu
Nędza, przepych, wielki grzech

Jak rozbitek stawiasz stopy
Na tej wyspie, dżungli szkła
Gdzie niejeden własnym potem
Chciał zaznaczyć choćby ślad

Nieobecnych zapomina się
To okrutne, lecz regułą jest
Już spisano cię na straty, wiesz
Twoja twarz rozpływa się

Znów saksofon słyszysz w metrze
I ochrypły męski głos
W sercu gorzko, w duszy smętnie
Na tym bruku taki los

Nocne życie Manhattanu
Jak narkotyk wciąga cię
Kelnerujesz wieczorami
Za godzinę dolców sześć

Na gazecie piąta rano
Utrudzony wieszasz wzrok
Wiadomości są te same
Nie ubyło ich przez noc

Znów Madonna numer jeden
Artykuły pełne ex
Wkrótce będzie komplet w niebie
Co przyniesie nowy wiek

Tu wschodziły wielkie gwiazdy
Rita Hayworth, Jimmy Dean
Nadszarpnięte wiekiem kadry
Czas obróci także w pył

Barwnych reklam oceany
Mazda, Sony, obok Ford
Dałbym wiele, aby z wami
Znów przywitać Nowy Rok

Nieobecnych zapomina się...

Wysocki - Młynarski - Moskwa - Odessa


Москва-Одесса - Moskwa-Odessa

Włodzimierz Wysocki - Wojciech Młynarski

Raz który lecę z Moskwy do Odessy
I znowu, psiakrew, odwołali lot,
Wynika to ze słów jej wysokości stewardessy
Majestatycznej jak Aerofłot.

Kolejny komunikat zabrzmiał znów,
Że nad Murmańskiem wyż i niebo szczere,
Przyjmuje Kijów, Kiszyniów i Lwów,
A ja tam nie chcę! Mnie tam po cholerę?

Radzili mi: Pod inne leć adresy
I nie licz, bracie, że się stanie cud!
I co też ci odbiło? Komunikat był z Odessy,
Że mgła i na startowych pasach lód!

A w Leningradzie pełna odwilż już,
No, a na przykład w takim Tbilisi
Ląduje się wśród pól kwitnących róż...
A ja tam nie chcę! Mnie ten adres wisi!

Już słyszę - do Rostowa odlatują!
A ja tak pragnę być w Odessie mej...
Mnie ciągnie właśnie tam, gdzie od trzech dni już nie przyjmują,
Mnie korci taki zakazany rejs!

Ja muszę, gdzie zawiało śniegiem fest,
Gdzie zaspy i ogólnie ciężki teren!
Gdzie indziej jasno i przytulnie jest...
A ja tam nie chcę! Mnie tam po cholerę?

Stąd mnie nie wypuszczają, tam znowu nie wpuszczają,
Przygnębia mnie mieszanych uczuć splot,
Uśmiechy stewardessy coraz mniej mnie pocieszają,
Majestatycznej jak Aerofłot!

Przyjmuje ziemi mej najdalszy kąt,
Gdzie jak polecę jeszcze mi dopłacą,
Przyjmuje Władywostok - czort, nie port,
I Paryż - a ja nie chcę! Mnie tam na co?

Ja wierzę - rozpogodzi się, silniki znów zagrają,
Już słyszę je i serce w gardle mam..
Znów siedzę jak na szpilkach: a nuż znowu odwołają,
Znów znajdą mnóstwo przyczyn, ja ich znam!

Ja muszę jak najszybciej być tam,
Gdzie mróz siarczysty hula po kolędzie,
Przyjmuje Londyn, Delhi, Magadan,
Przyjmują wszędzie - a ja nie chcę wszędzie!

Daremnie gaszę smutek, co w serce mi się wessał,
W to serce, co powinno bić jak młot,
Do rana rejs odkłada stewardessa - miss Odessa,
Majestatyczna jak Aerofłot...

A pasażerom nawet nie drgnie brew,
Pokornie na walizkach spać próbują,
Dojadło mi to wszystko, ech, psiakrew!
Mam tego dość i lecę, gdzie przyjmują...

Znowu deszcz - Agnieszka Osiecka


Chicago - Another Rainy Day In New York City
Roman Frankl - Znowu deszcz


Agnieszka Osiecka

I znowu, znowu deszcz nad New York City
Szary tak jak nocny cichy kot
Taksówki łapie w lot

Znowu, znowu niż nad New York City
Smutny tak jak farsa, którą grasz
Jak złej dziewczyny twarz

Knajpy idą spać
Już chłopcy nie chcą grać
Bo znowu, znowu deszcz nad New York City

Jeszcze jedna noc gdzieś w New York City
Hotel twój na pamięć takich zna
Wracają co rok, dwa

Błąkasz się jak cień po New York City
Jak tu iść do dawnych swoich żon
Dwa bloki może stąd

Kobiety idą spać
Bo jutro może wstać
Deszczowy nowy dzień nad New York City

Jeszcze jeden szary dzień
Jeszcze jeden taki dzień...

Obrazy: Jeff Rowland

Walczyk mojej prababki - Marian Hemar


Franz von Suppé – Piękna Galatea - Uwertura
Stefan Witas, Zofia Terne i Chór Dana
Walczyk mojej prababki

Marian Hemar

Dziwna rzecz, jak w kilka lat
Zmienił się współczesny świat
Znów walca tańczy się
Znów dzieci niańczy się

Cicho puka znów do drzwi
Moda sprzed wojennych dni
Cieniem wróciła
Wspomnieniem się tli

Znów się nosi czułe serca
Czuły uśmiech, czuły wzrok
Znowu flirt, znowu mirt
Znowu szczęście we dwoje
Nie odchodź ode mnie na krok

Znów są w modzie sentymenty
Tomik wierszy, zwiędły kwiat
Stare, śliczne, romantyczne
Rekwizyty prababki sprzed lat

Znów się mówi o miłości
O wierności i o snach
Znowu flirt, znowu mirt
Znowu szczęście we dwoje
I słowik ukrywa się w bzach

Znów się nuci dawne piosnki
W starych nutach zwiędły kwiat
Jak ten znany, ukochany
Walczyk mojej prababki sprzed lat

Pensylwania - Marian Hemar


Maria Modzelewska, Sława Przybylska
Pensylwania

Marian Hemar


Zmierzch cichy co dzień przynosi mi
Echo twoich słów
Nikłą piosenkę z tych dawnych dni
Dal się skraca, młodość wraca znów

Pierwszy raz byliśmy zakochani
W ten piękny czas gdy kwitły bzy w Pensylwanii
Szumiał wieczór i w drzew gałęziach drżał
Śpiew daleki brzmiał z rzecznej przystani

A gdyśmy szli pełni łez i zakochani
Po dziś dzień kwitnie bez w Pensylwanii
Tylko przed domem tuż
Kwitnie krzak pąsowych róż
Gdzieś mi rzekł pierwszy raz
Że mnie kochasz

Ach ty dziś już nie pamiętasz sam
Wszystko poszło w dal
Ja też na próżno to w sercu mam
Myślę o tym, co mi po tym, żal

Że był czas gdy kwitły bzy w Pensylwanii
W ten piękny czas byliśmy zakochani
Szumiał wieczór i w drzew gałęziach drżał
Śpiew daleki brzmiał z rzecznej przystani

A gdyśmy szli pełni łez i zakochani
Po dziś dzień kwitnie bez w Pensylwanii
Tylko przed domem tuż
Kwitnie krzak pąsowych róż
Gdzieś mi rzekł pierwszy raz
Że mnie kochasz