Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Faber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Faber. Pokaż wszystkie posty

Pożyczona dziewczyna - Wincenty Faber


Mieczysław Święcicki
Pożyczona dziewczyna

Wincenty Faber


Nie siądziemy w półcieniu na ławce
Choć zaprasza nas wieczór i park
Z pożyczoną dziewczyną na spacer
Niby razem, a jednak nie tak

Pożyczona dziewczyna
Jutro jej nie zobaczę
Przed północą powróci
Współmieszkaniec przyjaciel

Podziękują oboje
I powiedzą – bądź zdrów
Nie pożyczaj dziewczyny
Kłopotliwy to dług

A ten księżyc ma gwiazdkę na nosie
A dziewczyna w zastępstwie ma mnie
I konwalie ma w rękach, jak wiosną
I nie chciałbym jej oddać, nie

Pożyczona dziewczyna...

Długo żyłem sam jeden na świecie
Nie do wiary jak mogłem, aż wstyd
Gdzie poszukać dziewczyny, powiedzcie
Nie pożyczy ode mnie jej nikt

Pożyczona dziewczyna...

Obraz: Loui Jover

Jaki śmieszny jesteś pod oknem

Ewa Demarczyk
Jaki śmieszny jesteś pod oknem

Wincenty Faber


Jaki śmieszny jesteś pod oknem,
gdy zapada chłodny zmierzch,
a nad miastem chmury ogromne,
i za chwilę pewnie będzie padał deszcz...

Lepiej skryj się, daj i mnie zasnąć,
po co masz na deszczu stać?
Przynieś sobie z domu parasol,
Przynieś sobie z domu płaszcz.

Na kwadrans przed dziewiątą
podchodzi zmierzch pod okno,
ze zmierzchem ty przychodzisz też,
i widzę cię co chwilę
pożytku z ciebie tyle,
że mnie przeraża byle deszcz.

Kiedy czasem drogę twą przetnę,
w inną stronę zwracasz twarz
lub kupujesz w kiosku gazetę,
choć w kieszeni drugą taką samą masz.

Nieraz chciałam wcześniej odpocząć,
przemęczona trudnym dniem,
lecz pod oknem ciągle był nocą
twój zabawny, długi cień.

Więc dróg poznaj sto,
aby dojść do mych ust,
bo świat, cały świat
chcę ci zamknąć na klucz.
Już idź, uśmiech swój
zostaw u mnie jak ślad.
Jest noc, mijasz noc
lekkomyślny jak wiatr.

Po co włóczysz się tu jak widmo?
Tyś z księżyca chyba spadł!
Ale wiem, na polu jest zimno,
a ty masz we włosach wiatr.

Wędrówka - Wincenty Faber


Marek Grechuta
Wędrówka

Wincenty Faber

Brzegi rozejdą się w dół rzeki,
Zerwane mosty, braknie łódki,
Więc nie dojdziecie na brzeg morza,
Co będzie brzegiem tej wędrówki.

Więc pójdziesz sam, zobaczysz w drodze,
Jak czas powiela ludzkie twarze.
Będziesz dla ziemi pożądaniem
I dla pocisków drogowskazem

Drogą od myśli do maszyny,
Drogą od łódki do okrętu,
Skąd idziesz, że nie jesteś pewien,
Wierności wymyślonych sprzętów.

Gdy wchodzisz w las stajesz się drzewem,
Co w twojej ciszy się rozrosło,
A kiedy nurt przemierzasz łódką,
Wtedy udziela ci się wiosło.

Nie znajdziesz obiecanej ziemi,
Od pól polarnych aż po równik.
I tylko czasem będą chwile,
Że serce tak jak most zadudni.

Gdy ptak zawraca ku ścierniskom,
Niepokój bruzd rozdajesz polom
Prześcigniesz ptaka w locie myślą,
Z zazdrości ptakom jest samolot.

Warstwice chmur nad twoją głową,
Obłoków przeoranych błękit.
Gdy ziemię niepokoisz ziarnem,
Osiądzie ziemia w bruzdach ręki...