Tamten list czytam dzisiaj jeszcze raz
Czytam jeszcze raz
Pytasz w nim, kiedy znowu będę tu
Kiedy będę tu
Dobrze wiesz, każde słowo dobrze znasz
Każde słowo znasz
Nie chcę sam pisać, czekać, wracać
A nie warto już
Ten list wysłałaś chyba dawno już
A dziś żałujesz pewnie tamtych słów
Tych słów
Tamten list czytam dzisiaj jeszcze raz
Czytam jeszcze raz
Wszystko wiem, każde słowo dobrze znam
Każde słowo znam
Ten list wysłałaś chyba dawno już
A dziś żałujesz pewnie tamtych słów
Tych słów
Minął rok, czytam teraz stary list
Czytam stary list
Chyba wiesz, że nie mogę dzisiaj przyjść
Że nie mogę przyjść
Framerowie
Pozdrowienia z różnych stron
Stanisław Halny
(Stanisław Kondratowicz)
Pozdrowienia z różnych stron
Z różnych stron depesze
Co dzień, jak okrągły rok
Pan listonosz niesie
Ma przy torbie polny kwiat
Choć już idą słoty
Wydeptuje ścieżki lat
Byle do soboty
Niesie paczki, parę kart
Paczkę spod Makowa
Telegramy chyba dwa
Same miłe słowa
Ktoś życzenia szczęścia śle
Ktoś, kto nie zapomni
Nawet jakiś przekaz jest
Chociaż bardzo skromny
Tylko ty, tylko ty
Nie pamiętasz o mnie
Tylko ty, tylko ty
Chcesz, by cię zapomnieć
Napisz czasem parę słów
Zza siódmego morza
Bym z uśmiechem mogła znów
Witać listonosza
Pozdrowienia z różnych stron...
Dzwoni, puka do mych drzwi
Budząc znów nadzieję
I znów kartka, znowu list
Ale nie od ciebie
Zimne serce dla mnie masz
Czekam, lecz na próżno
Pomyśl o tym, póki czas
Póki nie za późno
Ale ty, ale ty
Nie pamiętasz o mnie
Ale ty, ale ty
Chcesz, by cię zapomnieć
Napisz czasem parę słów
Zza siódmego morza
Bym z uśmiechem znowu mógł
Witać listonosza...
Bogdan Czyżewski
Napisz list, kochanie
Janusz Szczepkowski
Ostatni już list, kochanie, żegnamy się
Zostało parę minut
Semafor jak dłonie wskazuje nam cel
Gdzie niesie siwe pasmo dymu
Lecz nie martw się, proszę, nie będzie tak źle
Mam przecież ze sobą twe serce
Pamiętaj więc o mnie i kochaj wciąż mnie
Do szczęścia nie trzeba nic więcej
Napisz list, kochanie
Choćby na kolanie
Byle szybko, byle już dziś
Chcę go mieć przy sobie
Zanim się ktoś dowie
Że bez ciebie trudno mi żyć
A potem będzie ślub
Dwa lata przelecą, przelecą jak z nut
A potem będzie ślub
Dwa lata przelecą jak z nut...
Koledzy już śpią, dokoła ciemna jest noc
Gdzieś w górze gwiazdka płonie
A ja patrzę w okno, wpatruję się w mrok
I myślę, czy pamiętasz o mnie
Tu dni z kalendarza spadają jak liść
I śpiewa jak ptak w piersi serce
Pamiętaj więc o mnie i listy wciąż pisz
Do szczęścia nie trzeba nic więcej
Tadeusz Ross
Listy z dawnych lat
Zbigniew Adrjański
Czasem w dżdżysty dzień i mglisty
Czytasz sobie stare listy
Od rodziny, od dziewczyny
Listy z dawnych lat
Widzisz jakieś dawne twarze
Słyszysz echo dawnych marzeń
Myślisz znów, że zakwitł świat
To listy z dawnych czasów
Tak dziwny mają zapach dziś
W ich kopertach cichutko
Ciągle żyją tamte dni
Więc w każdy mglisty dzień i blady
Stare listy weź z szuflady
Kroplę słońca z dawnych dni
Odnajdziesz w nich
Różne rzeczy w życiu gubisz
Te co lubisz i nie lubisz
Złote spinki i złudzenia
I za rokiem rok
Choć zgubiłeś czas uniesień
Nieraz nocą, choć to jesień
Dawną wiosną pachnie mrok
List (Ostatni raz)
Mieczysław Święcicki
Andrzej Włast
List twój za późno przyszedł już
I kwiaty twe, pęk czerwonych, wonnych róż
Dnie, które biegą
Są bezpowrotnym snem
Już do innego
Należysz ciałem swem
Życiem swem
Lecz choćbyś była nie wiem gdzie
Kochana ma, nigdy nie zapomnę cię
Ostatni jeszcze raz
Chcę śnić o tobie
Ostatni jeszcze raz
Chcę być przy tobie
I patrzeć w oczy twe ciemne
Zamglone, czarowne jak noc
Oddawać serca sny złote
W twych ramion pieszczotę i moc
Ostatni jeszcze raz
Siądź przy mnie blisko
Wspomnienie złączy nas
I serc ognisko
Obejmij mnie
Zanim skończy się to wszystko
Ostatni jeszcze raz, ostatni raz
Cóż mi po kwiatach pięknych słów
Gdy tamte dni nigdy nie powrócą znów
Tak w życiu bywa
Szkoda twych skarg i łez
Byłaś szczęśliwa
Aż przyszedł smutny kres
Szczęścia kres
Dziś list spóźniony zwracam ci
List, który skradł spokój reszty moich dni
Kiedy o kimś myślisz, gdy na kogoś czekasz
Kolorowe listy wyślij mu, nie zwlekaj
W kolorowym liście pięknie wymalujesz
Wszystko, o czym marzysz, czego oczekujesz
Kolorowe listy, listy malowane
W jasny błękit Wisły słoneczko wpisane
Listy kolorowe, barwne jak motyle
Zatrzymane w locie uśmiechnięte chwile
Kiedy ktoś otrzyma listy kolorowe
Takim samym listem na twój list odpowie
I - jak ty - opisze swe marzenia wszystkie
W liście kolorowym, w kolorowym liście
Kolorowe listy, wszystkie barwy tęczy
Zamiast słów obrazek serdeczny jak wierszyk
Listy kolorowe, malowane sercem
Szczere jak wyznanie i od słów piękniejsze
List nie traci ciepła przez tysiące mil
Choć nie każda dłoń czuje to
List jak łyk powietrza do spragnionych drzwi
Kto dziś oprócz mnie dostał go
I myślę o tych ludziach za oceanem dni
Gdy nie ma kto ostudzić ich tęsknoty chwil
Znów na skrzydłach wspomnień przez tysiące mil
Noc i rozmów żar i temat mit
Gdy porwie cię nostalgia
Zatarga jak wiatr drzewem
Ja twoją cichą skargę pomogę nieść
Gdy porwie cię nostalgia
W najczulszy punkt uderzy
Jak noc na miasto spadnie – nie poddaj się
Gwar gorących rozmów – wrócę, wierzysz mi
Tak, choć moje „tak” – przez łzy
List nie traci ciepła przez tysiące mil
Choć nie każda dłoń czuje to
W dniach, gdy jak powietrza tak brakuje go
Złość na cały świat, bezsilna złość
Niech sobie więdnie Wiedeń wśród porcelany z mgły
Czemu mi zabrał ciebie, nie odpowie nikt
Złość na Antypody, Los Angeles - los
Wiem – u ciebie znów bezsenna noc
Gdy porwie cię nostalgia
Zatarga jak wiatr drzewem
Ja twoją cichą skargę pomogę nieść
Gdy porwie cię nostalgia
Niech ci się przyśni Eden
Tak bliski, choć odległy jak wiek
Gdy porwie cię nostalgia
Gdy nagle mosty zerwie
Ja twoją cichą skargę pomogę nieść
Gdy porwie cię nostalgia
W najczulszy punkt uderzy
Jak noc na miasto spadnie – nie poddaj się
Jutro już będzie lżej
Parę lat już jestem tu
Więc wybacz mi ten list
Naprawdę piszę go
Spokojna już o każdą myśl
Teraz mam swój świat ze szkła
Bogaty, pełen bzdur
Jest prawie mój i sięga chmur
Niby mi nie zabraknie złotych łez
Lecz nie płaczę choć mi kiedy czegoś żal
Tutaj uczę się na nowo wielu twardych prawd
Nie wierzę w urok słów i magię braw
Niby mi nie zabraknie złotych łez
To mój wybór trudny, ale mój
Z brzegiem kłoci się ocean, nikt nie woła wróć
Więc skąd ta zmiana myśli, zmiana ról
Wtulam twarz w niedługą noc i znów odpływa jacht
Zamieniam wielki zgiełk na listki brzóz zaklęte w wiatr
W chmury krok, na ziemię krok, uchylam białe drzwi
Przez parę chwil tak lekko mi
Niby mi nie zabraknie złotych łez
To mój wybór trudny, ale mój
Z brzegiem kłoci się ocean, nikt nie woła wróć
Więc skąd ta zmiana myśli, zmiana ról
Żyję z dnia na dzień
Szczęście mija mnie jak ptak
Odkąd nie ma cię
Mnie już jakby mniej, to fakt
W sumie trochę źle
Metro, biuro, sklep i łzy
Gdy w niebieskiej mgle
Nagle zjawia się twój list
Papierowe skrzydła
Nasza miłość ma
Drogę do nas dobrze zna
Jeszcze nam nie zbrzydła
Jeszcze trzyma twarz
Choć mieszka wciąż na poste restante
Papierowe skrzydła
Nasza miłość ma
Niesie czasem parę słów
Z losem zawsze wygra
I przegoni czas
Kondycji przecież ma za dwóch
Żyję z dnia na dzień
Nic nie zmienia się od lat
Telegramy ślę by goniły cię
Jak wiatr
W sumie bywa źle
Płyną dni, jak wiek i łzy
Aż w porannej mgle
Nagle zjawia się twój list
Grzegorz Turnau, Michał Bajor,Seweryn Krajewski List do jedzącej Eurydyki 💗
Jeremi Przybora
Piszę
bo ci nigdy nie opowiem
jakbym jadać chciał przy tobie
jak ten facet w barze „Smok”.
Piszę
że nie umiem ci wysłowić
co się ze mną co dzień robi
gdy zobaczę cię o krok.
Piszę
jak głód sycąc daniem z rożna
można
tobą sycić głodny wzrok.
Piszę
list mój pełen smutku
list co w sensie skutków
nic nie może dać.
Piszę
przy niezdrowych zmysłach.
Nawet by go wysłać
Mnie nie będzie stać.
Piszę
że to w głowie się nie mieści
jak prześlicznie jesz naleśnik
lub sok sączysz swój co dzień.
Piszę
że to dla mnie jest tak wiele
jak nóż trzymasz i widelec.
Tylko tego gościa zmień.
Piszę
Może o nim zbyt zuchwale
ale
on jest jak na tobie cień.
Piszę
a choć styl mam podły
ja do ciebie modły
w moim liście ślę.
Piszę
zdania nie najlepsze
a ty nie podeprzesz
nie pocieszysz mnie.
Piszę
jak do Eurydyki
jak wiersz do muzyki
która brzmi gdy jesz.
Piszę
choć nie wyślę listu.
Gdy zabraknie mi słów
mnie zabraknie też.